Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reklama internetowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reklama internetowa. Pokaż wszystkie posty
17 sierpnia 2016

Z pamiętnika Pre-sales Executive’a: 3 mity o marketingu internetowym, które obalam w rozmowach z potencjalnymi klientami

Jak wprowadzić firmę w świat ogromnych możliwości, jakie daje Internet? To pytanie kluczowe z punktu widzenia osób odpowiedzialnych za sprzedaż. Ich rolą jest zachęcić klienta i odpowiednio pokierować do postawienia pierwszego kroku w biznesie online. Jest jeszcze druga strona medalu: to pytanie zadają sobie właściciele firm z różnych branż, którzy jeszcze nie wiedzą, co może im dać obecność w Internecie, chcieliby rozwinąć swój biznes, ale wciąż mają opory. 

Jako Pre-Sales Executive mam okazję brać udział w licznych spotkaniach i konferencjach branżowych, podczas których spotykam właścicieli różnych biznesów. To ludzie, którzy znakomicie orientują się w realiach rynku offline, jednak potrzebują wsparcia w zakresie działań w Internecie. Rynek online rozwija się bardzo dynamicznie, zatem by móc prowadzić efektywne działania, trzeba być nieustannie na bieżąco z trendami. Nie jest to jednak do końca oczywiste, szczególnie dla osób, które nigdy wcześniej nie promowały swoich produktów czy usług w Internecie. Stąd widzę bardzo duży potencjał we wspólnych spotkaniach praktyków z branży internetowej z przedsiębiorcami, którzy chcą skutecznie docierać do odbiorców ze swoimi produktami czy usługami. Te spotkania są bardzo owocne i pomagają przedsiębiorcom przełamywać pierwsze bariery, a także przestać wierzyć w mity. Przedstawię Wam te, z którymi najczęściej się spotykam.

1. Rynek marketingu internetowego to pole minowe
Często dla klientów wejście na rynek online wydaje się polem minowym, z którego nikt nie wychodzi żywy. Naszym zadaniem jako specjalistów jest przekonanie potencjalnego klienta do zmiany postrzegania rynku i zachęcenia do testowania rozwiązań, które w długim okresie czasu będą najbardziej efektywne i przyniosą najwięcej korzyści biznesowych. Dlaczego w moim przypadku warto zainwestować w działania SEO, a dlaczego w tym okresie większość budżetu przeznaczyć na AdWords? Prowadzenie działań marketingu online może być swojego rodzaju treningiem, podczas którego próbuje się różnych rozwiązań, które (o ile są zastosowane zgodnie z przybraną strategią) przynoszą nagrodę w postaci konwersji, leada czy po prostu zwiększenia ruchu na stronie.

Duża część polskich firm debiut na rynku AdWords ma jeszcze przed sobą. Wspólnie z polskim oddziałem Google postanowiliśmy wyjść naprzeciw oczekiwaniom i wyzwaniom, przed jakimi stoją. Uruchomiliśmy Program, który idealnie odpowiada na potrzeby firm z rynku małych i średnich przedsiębiorstw, przede wszystkim ma za zadanie edukować, pokazać możliwości i niezliczone korzyści, które dzięki odpowiednim narzędziom są w pełni mierzalne i transparentne. Program dedykowany jest firmom o dużym potencjale, ale też takim, które mają ambicje  takimi być, my pomagamy przejść tę ścieżkę bezboleśnie. Przykładowe wydarzenia, które zorganizowaliśmy dla firm z branży finansowej i motoryzacyjnej cieszyły się ogromnym zainteresowaniem i utwierdziło nas w przekonaniu, że takie wydarzenia po prostu są potrzebne.

2. Każdy sprzedawca jest kolekcjonerem leadów
Zdaję sobie sprawę że dzisiejszy rynek pozyskiwania klientów wygląda tak, że telemarketerzy dzwonią do każdej firmy nieustannie, oferują wszystko, za jak najniższą cenę. Jednakże zadanie kilku odpowiednich pytań przez Klienta lub zapoznanie się z informacjami o firmie weryfikuje firmę oraz jej kompetencje w kilka chwil, więc warto to zrobić. O tym, jak wybrać agencję SEO/SEM pisaliśmy tutaj.

Początki zawsze bywają trudne. Na pierwszy rzut oka ludzie są nieufni, ale wynika to z nieświadomości i konieczności pozyskania większej ilości informacji na temat działań SEO/SEM. Po przełamaniu pierwszych lodów i niezobowiązujących rozmowach na temat zwiększenia potencjału biznesu okazuję się, że wszyscy chcą rozmawiać, chcą dostać maila z większą ilością informacji i teraz najciekawsze… chcą się spotkać i usłyszeć, jak to działa oraz najważniejsze, co i ile będą z tego mieć. To jest nagroda dla mnie, osiągnąłem swój pierwszy sukces, ale nie spoczywam na laurach i wiem, że nasza wspólna droga dopiero się zaczyna. Ci ludzie obdarzyli mnie zaufaniem, zatem powinienem stanąć na wysokości zadania i pomagać im wtedy, kiedy tylko tego potrzebują. Moja rola nie skończyła się na nawiązaniu kontaktu i wystawienia faktury za świadczone usługi.

3. Działania online nie są wskazane w mojej branży
Rynek reklamy internetowej w Polsce jest ogromny, daje niesamowite możliwości. Jeżeli Cię tam nie ma to znak, że jesteś na końcu peletonu, ale spokojnie, kilka odważnych i mądrych decyzji pozwoli na ucieczkę z grupy pościgowej, a z czasem na zdobycie miejsca w czołówce. Ważne jest jednak, żeby wiedzieć jak zacząć. Często przedsiębiorcy myślą – to nie dla mnie, moja branża w ogóle nie ma szans w Internecie. To błędne podejście, które powtarzane jak mantra może zamknąć drogę do rozwoju. Wspólnie z Google Bluerank realizuje liczne programy edukacyjne dla klientów, dzięki którym firmy zyskują nieocenioną i indywidualną pomoc w prowadzeniu biznesu online. W pierwszej kolejności dostają to wsparcie od naszych specjalistów, a także otrzymują ogromne wsparcie produktowe z zespołu Google z Warszawy, jak i z siedziby europejskiej światowego giganta, z Dublina. Organizujemy wspólnie konsultacje, warsztaty, a wisienką na torcie jest udział w konferencji z prelegentami, z najlepszymi specjalistami w branży SEM w Europie. Podczas wydarzenia można dowiedzieć się także, co słychać u samego Google’a. Zdobytą porcję wiedzy można przekuć w sukces w prowadzeniu własnego biznesu na każdą skalę. Przekonali się o tym już liczni przedstawiciele różnych branż, co mnie bardzo cieszy. Jeśli chcesz coś zmienić w swoim biznesie, ale nie wiesz, jak to zrobić, odezwij się. Z przyjemnością wprowadzę Cię w świat reklamy online i podpowiem, od czego najlepiej zacząć.

Autor:
Sebastian Łuczak, Pre-Sales Executive

10 sierpnia 2016

Mierzenie konwersji w Google AdWords – wkrótce duże zmiany

Czy wiesz, że 90% konsumentów zaczyna proces zakupowy na jednym urządzeniu, a kończy na drugim*? Do tej pory marketerzy nie mogli zmierzyć, jaki wpływ na zakup dokonywany na urządzeniu typu desktop miały wcześniejsze odwiedziny strony z urządzeń mobilnych i odwrotnie. Od 6 września ma się to zmienić. Co to są Cross-Device Conversions (konwersje na różnych urządzeniach) i jakie korzyści odniosą z tego marketerzy? Na początek krótka historia. 

Poznajcie Marcina. Marcin jest pasjonatem podróży i nie wyobraża sobie urlopu bez wakacji w zupełnie nowym miejscu. Jest freelancerem, zatem może sobie pozwolić na wyszukiwanie najróżniejszych, korzystnych ofert w dowolnym momencie. Po spotkaniu z klientem postanowił poszukać wycieczki używając laptopa. Następnie, jadąc autobusem na spotkanie z przyjaciółmi, skorzystał ze smartfona, aby przejrzeć opinie na temat znalezionej wycieczki i biura, z którego usług zamierzał skorzystać. Po powrocie do domu był już zdecydowany i dokonał zakupu za pośrednictwem tabletu. W erze mobile, zachowanie Marcina przypomina zachowanie większości z nas. Jednak stwarza to wyzwanie dla reklamodawców, prowadzących kampanie w Internecie i chcących jak najdokładniej mierzyć skuteczność swoich działań. Teraz ma być to o wiele łatwiejsze.

Czym są Cross-Device-Conversions?
Google wprowadza Cross – Device Conversions (konwersje na różnych urządzeniach), by marketerzy mogli skuteczniej mierzyć konwersje z reklam AdWords, bez względu na to czy użytkownik w procesie zakupu korzysta z jednego czy z wielu urządzeń. Zdecydowanie częściej użytkownicy szukają informacji na urządzeniach mobilnych, jednak zakupów dokonują już na komputerach stacjonarnych. Jeśli klikniemy w reklamę na swoim smartfonie, nie dokonamy zakupu, jednak zrobimy to po powrocie do domu na komputerze, Google uzna to jako Cross-Device Conversion, czyli zakup dokonany z wykorzystaniem kilku urządzeń.

Mierzenie tych konwersji jest możliwe dzięki temu, że użytkownicy są niemalże ciągle zalogowani w różnych usługach dostarczanych przez Google. A co w przypadku użytkowników niezalogowanych? Tutaj z pomocą przyjdzie algorytm, który potrafi skalkulować Cross-Device Conversions analizując kilka rodzajów „sygnałów” wysyłanych przez użytkowników, takich jak: typ urządzenia, rodzaj konwersji, landing page, a także czas i miejsce dokonania transakcji.

Jaki cel ma wprowadzenie Cross-Device Conversions?
Poprzez wprowadzenie takiego rozwiązania Google chce pokazać marketerom, że mogą oni jeszcze efektywniej planować strategię marketingową i przeznaczać budżety wyłącznie na skuteczne działania, i np. skorzystać z możliwości reklam mobilnych. Chodzi też o przekonanie marketerów do reklamowania się na urządzeniach mobilnych, z których korzysta coraz więcej konsumentów. Do tej pory większość reklamodawców była przekonana, że skoro użytkownicy dokonują zakupów głównie na urządzeniach desktopowych, a mobile „nie sprzedaje”, to nie ma sensu przeznaczać budżetów na promocję skierowaną na urządzenia mobilne. Tymczasem okazuje się, że często bywa odwrotnie – to mobile kreuje sprzedaż i zainteresowanie produktem, a desktop służy do realizacji formalności związanych z zamówieniem.

Śledzenie device conversion rate (wskaźnika konwersji danego urządzenia) umożliwi nam ustalenie, jaki udział procentowy w transakcjach mają urządzenia danego typu. Dzięki temu reklamodawca będzie miał więcej danych, które pozwolą mu z większym przekonaniem zmieniać strategię działań, czyli np. przeznaczyć większą część budżetu na reklamy mobilne, a mniej na desktopowe.

Przykład:
Pani Anna prowadzi księgarnię internetową. Ostatnio księgarnia sprzedaje najnowszy bestseller,  zatem reklamuje produkt online i zyskuje 100 kliknięć dziennie z reklam z wyszukiwarki. AdWords wskazuje 15 konwersji dokonanych na różnych urządzeniach. Dzięki temu Pani Anna wie, że użytkownicy, którzy trafiają do jej sklepu internetowego, korzystają z urządzeń mobilnych i powinna przeznaczyć większą część budżetu na reklamy mobilne. 

Więcej informacji:


Jakie korzyści dla marketerów przyniesie wprowadzenie nowego systemu mierzenia konwersji?
1. Będzie można dokładniej wycenić wartość marketingu mobilnego;
2. Pozwoli on optymalizować działania reklamowe AdWords w oparciu o bardziej precyzyjne i pełne dane. Przyjmuje się, że dzięki informacjom o konwersjach na różnych urządzeniach, reklamodawcom z rynku retail na całym świecie udało się zidentyfikować średnio o 16% więcej konwersji!
3. W efekcie, dzięki zrozumieniu skuteczności i szerszemu zastosowaniu reklam mobilnych, będzie można zyskać dostęp do większej ilości klientów, którzy już teraz w wielu krajach częściej korzystają z urządzeń mobilnych niż desktopowych.

* Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=cE9eH1rba6g

Autorzy:
Rafał Trąbski, Head of Paid Search
Marta Ostrowska, PR Specialist

3 sierpnia 2016

5 rzeczy, które powinieneś wiedzieć o Expanded Text Ads w Google AdWords

Reklama tekstowa AdWords, to najprostszy rodzaj komunikacji marketingowej online, który ma już ponad 15 lat. Jest to stabilna i efektowna metoda promocji w Sieci, której skuteczność potwierdzają miliony użytkowników na całym świecie. Kilka miesięcy temu zespół Google postanowił odświeżyć jej wygląd, tak aby zmaksymalizować użyteczność zarówno dla posiadaczy urządzeń mobilnych, jak i reklamodawców.

Expanded Text Ads to kolejna generacja reklam tekstowych dostępnych w Google AdWords. Dzięki nowemu formatowi reklamy będą mogły zawierać aż dwa razy więcej tekstu! Google rozpoczął testy ETA w drugim kwartale 2016. Pod koniec lipca 2016 funkcjonalność ta została wprowadzona również w Polsce i jest dostępna dla wszystkich użytkowników AdWords.

Dlaczego format ten zelektryzował świat reklam tekstowych? Poniżej znajdziesz 5 podstawowych informacji, które powinieneś wiedzieć o Expanded Text Ads.

1. Czym są Expanded Text Ads?
Expanded Text Ads , ETA, czy po prostu rozszerzone reklamy tekstowe, to format, który jest 2 razy bardziej obszerny niż obecne, standardowe reklamy tekstowe w wyszukiwarce Google. ETA zostały stworzone w celu poprawy widoczności przekazu w mobilnych wynikach wyszukiwania, poprzez wydłużenie nagłówka oraz tekstu opisu. Zgodnie z teorią mobile-friendly: to, co sprawdza się na urządzeniach mobilnych, zdaje egzamin również na desktopie. Rozszerzone reklamy tekstowe mogą wyświetlać się na wszystkich urządzeniach, automatycznie personalizując długość linijek tekstu do rozdzielczości ekranu.

2. Dlaczego Google zdecydował się na taką zmianę?
Ekspansja mobile nie nadchodzi – ona już trwa! Smartfony są naszym najlepszym doradcą. Dzięki ich pomocy w szybki sposób uzupełniamy naszą wiedzę, odpowiadamy na pytania: gdzie chcemy iść, co chcemy robić czy co chcemy kupić.

Kilka miesięcy temu zespół Google zaczął zastanawiać się jak wyglądałoby narzędzie AdWords, gdyby zostało stworzone w świecie, w którym ponad pół tryliona zapytań rocznie wykonuje się dzięki urządzeniom mobilnym.

Pierwszym ruchem w kierunku ujednolicenia wyglądu reklam na urządzeniach różnego typu było zaniechanie „prawej kolumny” w desktopowych wynikach wyszukiwania, które miało miejsce w lutym 2016.

3. O ile większe są Expanded Text Ads?

ETA są niemal 2 razy większe od standardowych reklam tekstowych AdWords. Google udostępnia nam powierzchnię dla 140 znaków, powoli żegnając dotychczasowy schemat 25-35-35. Optymalizacja reklam pod kątem wyświetlaczy smartfonów wprowadza więcej przestrzeni reklamowej (o ponad 47%), dzięki czemu możemy zaprezentować więcej informacji na temat produktów i usług przed kliknięciem. Poniżej najważniejsze różnice pomiędzy formatami:


4. Jak wyglądają Rozszerzone Reklamy Tekstowe?

Zwiększenie ilości tekstu, upodabnia linki sponsorowane do organicznych wyników wyszukiwania.


Wdrożenie rozszerzonych reklam tekstowych nie spędzi specjalistom snu z powiek.  Zarówno interfejs online, jak i offline jest bardzo intuicyjny.


Panel ETA online:


Tworzenie Expanded Text Ads w Edytorze Adwords jest możliwe od wersji 11.5.7:

5. Czy poprawi to CTR?
Tak! Według pierwszych raportów Google, zwiększenie ilości tekstu wymiernie przekłada się na intensyfikację widoczności reklamy, a w konsekwencji prowadzi do wzrostu współczynnika CTR nawet o 20% w stosunku do tradycyjnego formatu.
W oficjalnym komunikacie Google poinformował, iż od 26 października 2016r. nie będzie możliwe tworzenie i edytowanie standardowych reklam, jednak będą one wyświetlane.
Bluerank jako Premier Google Partner, miał okazję testować Expanded Text Ads dla swoich kluczowych klientów tj. Worldbox, Rainbow, czy DOZ.pl. 

Autor:
Marta Kusowska, Paid Search Executive

22 kwietnia 2016

Kampanię na LinkedIn czas zacząć!

Dlaczego warto wykorzystać największą, biznesową sieć społecznościową? Kto powinien prowadzić działania reklamowe na LinkedIn? Jak rozpocząć kampanię i jak mierzyć wyniki?

LinkedIn to sieć społecznościowa skupiająca ponad 400 milionów profesjonalistów z różnych branż w 200 krajach. W Polsce korzysta z niego prawie 1 500 000 użytkowników. LinkedIn to przede wszystkim miejsce służące profesjonalnemu rozwojowi pracownika, dlatego skuteczne działania reklamowe to będą te, które skupią się wokół tematów około biznesowych. To doskonałe miejsce dla reklamodawców B2B ze względu na precyzyjne możliwości targetowania i dotarcia do wąskiej grupy specjalistów.

Co musimy zrobić aby rozpocząć kampanię?
1. Posiadać konto osobiste na LinkedIn;
2. Posiadać konto firmowe na LinkedIn;
3. Połączyć oba te konta - z poziomu konta firmowego nadać dostęp osobie, która będzie zarządzać reklamami. Po otrzymaniu dostępu w naszym profilu osobistym pojawi się dostęp do konta reklamowego.

4. Na koniec wystarczy już tylko dodać do konta firmowego kartę kredytową.

Po otwarciu konta reklamowego (Menedżer Kampanii) możemy ustawić swoją pierwszą reklamę.


Mamy dwa rodzaje form reklamowych:
1. Sponsorowane Aktualizacje – czyli reklama, która pojawi się w tzw. strumieniu wiadomości na stronie głównej kont, które określimy w targetowaniu. To forma reklamy, która może być artykułem, który będzie informować o korzyściach naszej firmy, planowanych przedsięwzięciach, czy oferowanych usługach.
2. Reklama tekstowa – czyli tradycyjna reklama tekstowa pojawiająca się po prawej stronie w widoku. Reklamy te mają znacznie krótszą formę. Wykorzystujemy w nich logo firmy, nagłówek do 25 znaków i tekst reklamy do 75 znaków.


LinkedIn oferuje dodatkowo cały wachlarz form reklamowych, począwszy od reklam graficznych po reklamy wyświetlane w skrzynkach odbiorczych. Reklamy te są dostępne dla reklamodawców dysponujących wyższymi budżetami, konieczne jest także nawiązanie kontaktu z partnerem sprzedaży LinkedIn. Samodzielnie, na początek możemy korzystać z reklam typu: Sponsorowane Aktualizacje i Reklamy Tekstowe.

Przykład reklamy typu – Sponsorowane Aktualizacje 

Przykład reklamy typu – Reklamy Tekstowe 

Jak ustawić targetowanie?
Wchodzimy w zakładkę Odbiorcy w Menedżerze Kampanii.

Pojawia nam się cała lista możliwego targetowania:
- geolokalizacja
- nazwa firmy
- branża
- wielkość firmy
- stanowisko wraz zakresem wykonywanych obowiązków
- skończone uczelnie i kierunki studiów
- zdobyte umiejętności, stopnie naukowe i tytuły
- płeć i wiek

Każdorazowe dodanie nowego targetowania pokazuje nam po prawej stronie w panelu estymowaną liczbę osób, do której dotrzemy z reklamą. 


Określanie stawek
Na koniec pozostaje nam określenie stawek, które w panelu pojawiają się automatycznie sugerując najbardziej optymalne ustawienia. Warto pamiętać, że dla reklam tekstowych minimalny budżet dzienny to 10 dolarów, a minimalna stawka za kliknięcie to 2 dolary, dla 1000 wyświetleń także minimalną stawką będą 2 dolary. Dla reklamy typu sponsorowane aktualizacje minimalny budżet dzienny to także 10 dolarów, minimalne CPC to 2 dolary. Jednak minimalny CPM wynosi już 7,25 dolarów.


Optymalizacja wyników
W panelu możemy obserwować statystyki kampanii pod względem osiągniętego zasięgu, wygenerowanych tzw. akcji społecznościowych (polecenia, obserwacje, komentarze) i wydanego budżetu. 


Możemy analizować także zaangażowanie poszczególnych grup, do których docieramy z kampanią, dzięki czemu będziemy wstrzymywać te, które nie są zaangażowanie w kampanię, poszerzać odbiorców z grup, które generują kliknięcia czy akcje społecznościowe.


W sieci LinkedIn nie ma możliwości generowania jakichkolwiek tagów, dlatego nie będziemy mogli prowadzić działań remarketingowych. Jeśli chcemy mierzyć konwersje (a oczywiście będziemy to robić zawsze i przy jakichkolwiek działaniach), to jedynie za pomocą tagowania url na poziomie kampanii, i analizie wyników np. poprzez Google Analytics. 

Reklamy na LinkedIn wymagają większego budżetu ze względu na wysokie stawki minimalne, które są rozliczane w euro lub dolarach, co jeszcze dodatkowo zwiększa nam ostateczny budżet ze względu na przewalutowanie. Warto natomiast rozważyć przetestowanie możliwości sieci. Dzięki niej możemy precyzyjne dotrzeć z ofertą reklamową do ściśle wybranej grupy docelowej.  Ponadto LinkedIn daje ogromne możliwości wzmocnienia komunikacji marketingowej. Dzięki niemu docieramy z promocją konkretnego produktu lub usługi do sprecyzowanej grupy odbiorców. Poprzez posty sponsorowane umożliwiamy także klientom łatwiejsze znalezienie naszej firmy w Internecie. A Wy, jakie macie doświadczenia związane z prowadzeniem kampanii na LinkedIn? Dajcie znać w komentarzach!

Autor:
Agata Marczewska, Paid Search Manager

15 kwietnia 2016

Jak stworzyć swoją pierwszą kampanię reklamową na Twitterze?

Podobnie jak większość platform społecznościowych, Twitter jest znakomitym miejscem do podejmowania działań reklamowych. To właśnie tam codziennie miliony użytkowników reagują na aktualne i popularne wydarzenia na świecie. Tym samym Twitter  stanowi idealną przestrzeń do budowania pozytywnej relacji z klientami i wzmocnienia świadomości marki, a co za tym idzie - zwiększenia sprzedaży produktów czy usług. Opcja reklamowania na Twitterze jest możliwa od niedawna, ale jak się dowiecie, nie jest skomplikowana, a daje duże możliwości.

Od czego zatem zacząć?
W ramach reklamy Twitter oferuje szereg rozwiązań, które pomagają osiągać wybrane cele biznesowe. Jednak, aby efektywniej reklamować się na Twitterze, na początku najlepiej zbudować mocną grupę odbiorców, do której w przyszłych działaniach będziemy kierować reklamy. Wiadomo przecież, że taniej i łatwiej jest dotrzeć z atrakcyjnym contentem do użytkowników, którzy już obserwują profil i zaangażować ich do działania. Przejdźmy zatem krok po kroku przez konfigurację kampanii, której celem będzie wzrost liczby obserwujących.

1. W górnym prawym rogu w panelu Twittera należy przejść do obszaru Twitter Ads.


*Panel reklamowy jest prosty i intuicyjny, natomiast większość opcji pokazuje się dopiero po konfiguracji płatności. 


2. Po kliknięciu w ‘Create new campaign’ pojawiają się cele, pod które kampania będzie optymalizowana. Naszym celem w tym przypadku będzie uzyskanie większej liczby obserwujących.


3. Strona tworzenia kampanii składa się z 4 obszarów. W pierwszej kolejności należy nadać nazwę kampanii oraz ustawić daty startu oraz zakończenia. 


4. W następnym kroku wybieramy odbiorców. Dobrze skierowane reklamy, czyli targetowane do użytkowników, którzy mogą być potencjalnie zainteresowani marką/usługami/produktami, powodują większe zaangażowanie, co przekłada się na lepsze wyniki kampanii.


Twitter daje możliwość kierowania reklam po lokalizacji, płci, językach, którymi posługują się odbiorcy oraz oddzielnie na systemy operacyjne smartfonów czy wyświetlanie na urządzeniach mobilnych/desktopie. Aby lepiej analizować wyniki lepiej jest prowadzić osobne kampanie kierowane na urządzenia mobilne oraz komputery.


5. Teraz możemy wybrać zainteresowania i na tej podstawie kierować reklamy do odpowiednich odbiorców. 

Po ich rozwinięciu możemy wybrać z listy te, które naszym zdaniem będą pasowały do profili użytkowników, którzy byliby potencjalnie zainteresowani obserwowaniem treści umieszczanych na naszym koncie. 


W momencie, gdy wybieramy różne opcje targetowania po prawej stronie pojawia się estymacja, która przedstawia szacowaną wielkość grupy odbiorców, do której możemy kierować reklamę. Twitter pokazuje czy mieści się ona w rekomendowanym przedziale. Jeśli jest zbyt mała, reklamy mogą nie przynieść oczekiwanego efektu. 
6. Kiedy już wiemy, do kogo kierujemy kampanię, możemy zająć się budżetem. Ustalamy dzienną stawkę, którą chcemy przeznaczyć na reklamę. Opcjonalnie możemy ustawić budżet całkowity. W momencie, gdy zostanie wykorzystany, reklamy przestaną się wyświetlać, a my nie zapłacimy więcej niż zakładaliśmy.


W kampanii, której celem jest pozyskanie większej ilości obserwujących działania rozliczane są w modelu CPA (cost per action), zatem płacimy tylko za użytkownika, który zacznie obserwować profil. Natomiast wszystkie inne akcje i zaangażowania w płatnego tweeta tj. polubienia, komentarze, retweety, są darmowe. 
Dla nowych reklamodawców zaleca się, aby wybierali opcję automatycznego bidowania, dzięki któremu system automatycznie dobiera stawkę CPA w taki sposób, aby osiągnąć jak najlepsze wyniki w podanym przez reklamodawcę budżecie.

7.Na koniec została nam kreacja. Twitter daje nam możliwość  wybrania już istniejących tweetów lub szkiców i tweetów tylko promowanych (czyli takich, które nie są umieszczone na profilu). Aby wyniki z kampanii były satysfakcjonujące zaleca się, aby w kampanii znajdowało się od 4 do 6 tweetów. 
Dobrą praktyką jest umieszczenie call to action – w tym przypadku ,,Obserwuj nas”. Jednak wcześniej warto przekonać użytkownika dlaczego właśnie nasz profil powinien obserwować. Dodatkowo nie należy używać w kreacji zbędnych linków i obrazów odciągających uwagę od głównego przycisku ‘obserwuj’. Z reguły w kampaniach pozyskujących użytkowników lepiej radzą sobie tweety bez przekazu graficznego.
Reklamy, które mają na celu zwiększenie liczby followersów będą wyświetlały się użytkownikom na stronie głównej Timeline, w wynikach wyszukiwania oraz proponowanych do obserwowania kontach. 

Skoro wiecie już, jak stworzyć swoją pierwszą kampanię na Twitterze, pora przejść do działania. Po zbudowaniu odpowiedniej z Waszego punktu widzenia grupy odbiorców mamy już dobrą podstawę do prowadzenia dalszych działań marketingowych, oferowania specjalnych promocji i dostarczania przydatnych, wysokiej jakości treści. 
Dajcie znać, jak udała Wam się pierwsza kampania! :)

Autor:
Justyna Burchard, Social Media Manager

4 marca 2016

Jak promować nowy e-commerce w Internecie?

Start nowego serwisu e-commerce wiąże się zarówno z ekscytacją, jak i niepewnością. Rynek jest już na tyle nasycony i sprofesjonalizowany, że wejście na niego jest trudniejsze niż jeszcze kilka lat temu. Dlatego przed rozpoczęciem działalności należy przemyśleć i wdrożyć wiele elementów, które będą miały wpływ na późniejsze powodzenie biznesu. Od czego rozpocząć swoje wysiłki w obszarze promocji rozumianej jako pozyskiwanie wartościowego ruchu dla serwisu zarówno poprzez działania płatne (PPC), jak i organiczne (SEO)?


Chcesz wiedzieć więcej? Artykuł ukazał się pierwotnie w numerze luty - marzec 2016, 1(26)/2016 magazynu Online Marketing Polska (o-m.pl).



Autorzy:
Rafał Trąbski, Group Paid Search Manager
Marcin Golis, SEO Specialist

24 lutego 2016

Google zmniejsza ilość reklam na stronach wyników wyszukiwania

Google zaczął rezygnować z prawej kolumny reklam AdWords na stronach wyników wyszukiwania. Co to oznacza dla reklamodawców i jakie będzie miało konsekwencje w prowadzeniu kampanii SEM?

Do tej pory reklamodawcy mogli wyświetlać poprzez AdWords swoją reklamę na pierwszych 3 pozycjach nad wynikami organicznymi lub na 8 pozycjach po ich prawej stronie. Dodatkowo reklamy mogły pojawiać się na samym dole pod wynikami organicznymi. Jednak kilka dni temu Google potwierdziło, że porzuca prawą kolumnę reklamową na rzecz linków sponsorowanych na górze i u dołu strony.

Jak dowiedział się Search Engine Land, docelowo użytkownicy będą widzieć reklamy tylko nad wynikami organicznymi. Do znanych nam 3 miejsc dojdzie czwarta pozycja dla „najbardziej komercyjnych słów kluczowych”. Mowa tu o słowach z branż silnie konkurencyjnych jak kredyty, ubezpieczenia czy hotelarstwo w dużych miastach. Wyjątkami od tej reguły mają być:
zapytania powodujące wyświetlenie listy produktów z Product Listing Ads;
reklamy dla Panelu wiedzy;

Zmiana prawdopodobnie jest podyktowana unifikacją wyników wyszukiwania dla urządzeń mobilnych (w których z racji wielkości ekranu nie ma miejsca na prawą kolumnę z tekstami reklam) i urządzeń stacjonarnych. Co ciekawe, Google prowadziło już testy podobnych układów już od 2010 roku, zatem teraz jedynie widzimy efekty tych badań.

Co oznacza ta aktualizacja dla klientów AdWords?
Najprawdopodobniej ulegną zmianie stawki CPC oraz wyniki CTR. Jako że miejsce na wyświetlenia reklam mocno się zmniejszy, reklamodawcy będą musieli mocniej koncentrować się na wyniku jakości swoich reklam oraz stawkach, aby uzyskać taki ranking reklamy, który pozwoli na jej emisję wśród mniejszej liczby miejsc.

Zmiana może być odczuwalna przez wielu pośredników (np. porównywarki cenowe czy serwisy typu Ask.com), których strategia kupowania ruchu zakłada często emisję reklam na niskich pozycjach, co skutkuje relatywnie mniejszymi stawkami od tych, które są charakterystyczne dla ścisłej czołówki pozycji.

Dajcie znać w komentarzach, czy zaobserwowaliście już zmianę w ilości reklam AdWords i dla jakich zapytań.

Autor:
Dawid Dutkiewicz, Programmatic Media Specialist


28 lipca 2015

Człowiek czy bot? Kto klika w reklamy na Facebooku?

Pewna amerykańska firma specjalizująca się w tworzeniu sklepów internetowych dla artystów odkryła, że za 80% sesji w wyniku kliknięć ich reklam na Facebooku odpowiadają boty. Facebook rzekomo na te zarzuty nie odpowiedział, sprawa ucichła. Po 3 latach od „afery botowej” temat zaczął ponownie przewijać się na forach. 

Postanowiliśmy przeanalizować, jak sytuacja przedstawia się u naszych klientów i jaka jest ewentualna skala zjawiska. W tym celu dla raportu ruchu zastosowaliśmy filtr „źródło” = facebook; „dostawca usługi” = (not set), a następnie zestawiliśmy te dane z całym ruchem pochodzącym z Facebooka. Poniższy screen wizualizuje otrzymany efekt dla jednego z kont.


Na podstawie powyższego oraz analizy danych kilku klientów możemy wnioskować, że boty „działają” według pewnego schematu, mianowicie wzmagają swoją aktywność przy starcie kampanii oraz po wprowadzanych w nich zmianach (np. po dodaniu nowych reklam). Poza tym są aktywne przez cały czas żywotności kampanii.

Zaobserwowaliśmy także, że w większości przypadków zachowana jest pewna proporcjonalność pomiędzy ruchem z botów, a całością ruchu z Facebooka. Skala niepożądanego ruchu jest uzależniona od wielkości prowadzonej kampanii. W dużej mierze nie przekracza 5%, ale momentami oscyluje w okolicach 10% i tutaj może być już czynnikiem  rzucającym cień na interpretację współczynników konwersji. W celu eliminacji ruchu pochodzącego z botów możliwe jest zastosowanie odpowiednich filtrów wykluczających w widokach Google Analytics.

--
Weronika Kraszula, Junior Digital Analyst

25 czerwca 2015

Formy reklamowe zintegrowane z treścią – moda czy skuteczna droga do pozyskiwania odbiorców?

Wszyscy związani z marketingiem internetowym wiedzą, jak szybko zmieniają się i rozwijają narzędzia do pozyskiwania odbiorców. Wynika to zapewne z coraz bardziej świadomego korzystania przez Internautów z treści zawartych w sieci oraz większych wymagań co do nich. Branża marketingowa powoli zdaje sobie sprawę, że display'owy model reklamy nie jest tak efektywny, jak dawniej, a powielane tekstów o słabej jakości nie przykuje uwagi odbiorców. 

Wypowiadane na wielu konferencjach branżowych hasło: „Content is the king” nareszcie zostało odpowiednio zrozumiane i stało się kluczem do pozyskiwania osób zainteresowanych kupowaniem. Wydawcy oraz reklamodawcy muszą jednak pamiętać o umiejętnym wykorzystywaniu treści oraz zintegrowaniu ich z reklamą. Z pomocą przychodzą content marketing i reklama natywna.

Różnice między content marketingiem i reklamą natywną
Zanim zaczniemy wykorzystywać obie techniki marketingowe, warto dowiedzieć się, czym w istocie są, a także nauczyć się je rozróżniać. Content marketing (marketing treści) i reklama natywna nie są synonimami. Content marketing jest pojęciem szerszym od reklamy natywnej i opiera się na wartościowej treści. Ponadto nie jest reklamą w dosłownym sensie, choć marki mogą płacić za większą widoczność zamieszczonych przez siebie treści, a także angażuje odbiorców, jest dla nich użyteczna, a trafiając w ich gusta i potrzeby, pozwala stworzyć z nimi relację. Z kolei reklama natywna pozwala przekierować odbiorców na konkretną platformę. Opiera się na treściach, ale jest narzędziem jedynie wspomagającym działania content marketingowe. Stosując ją płaci się za zaprezentowanie treści (np. blogerowi, właścicielowi portalu). Ważne, by była zaprezentowana tak, aby nie przeszkadzała użytkownikowi i nie zaburzała korzystania z danego medium.

Skuteczna reklama natywna, czyli jaka?
Aby formy reklamowe zintegrowane z treścią nie były tylko modą, która mija, trzeba pamiętać o tym, żeby planować i działać długoterminowo. Użytkownicy muszą przyzwyczaić się do tego, co jest im oferowane, a platformy stale aktualizowane oraz wzbogacane.  Reklama natywna musi wtapiać się w „zwykłe” teksty, stać się integralnym elementem oferowanego contentu. Formy reklamowe będą skuteczne, wyłącznie gdy połączy się je z tekstem w interesujący oraz zaskakujący sposób. Ponadto treści powinny być spersonalizowane i przynosić korzyść odbiorcy, a także być ciekawe oraz inspirujące. Ważne jest więc dopasowanie tematyczne, kontekstowe i wizualne do miejsca, w którym będzie można je znaleźć. Jak widać, przed marketerami stoi więc trudne zadanie, ale gra jest warta przysłowiowej świeczki.

Jakie efekty daje współdziałanie content marketingu i reklamy natywnej?
Przede wszystkim pozwalają dotrzeć do szerszej grupy odbiorców. Użytkownicy Internetu są bowiem coraz bardziej wymagający w stosunku do prezentowanych im treści. Dobra reklama nie obejdzie się bez wspomnianych wartościowych, dopasowanych pod kontem języka i stylu treści. Jednak nie może mówić wprost o produkcie. Bardzo ważne jest też precyzyjne dopasowanie do kanału, w którym się znajdzie, a także do grupy odbiorców. Na tym poziomie content marketing i reklama natywna są bardzo ściśle powiązane. Nie ma więc innej opcji – muszą współpracować, w innym razie może okazać się, że zaplanowane działania nie będą skuteczne i nie przyciągną wystarczającej ilości odbiorców.

--
Iwona Głowacka, Junior Content Specialist

12 czerwca 2015

7 Grzechów AdWords - czyli czego NIE robić podczas prowadzenia kampanii linków sponsorowanych

Większość z nich jest spowodowana niewiedzą, niektóre też zaniedbaniem. Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z AdWords i chcesz poznać kilka najprostszych rad, m.in. czego unikać podczas tworzenia lub prowadzenia kampanii, przeczytaj poniższy artykuł i wyciągnij wnioski. Jest szansa, że wprowadzenie poniższych zmian znacznie podniesie efektywność Twojej kampanii.

KAMPANIE

Kierowanie na sieć wyszukiwania razem z siecią reklamową 
Kampanie, które są kierowane na obie sieci, mają znacznie niższy CTR. Śledzenie efektywności słów kluczowych czy reklam jest w tym przypadku dość uciążliwe. Kampanie kierowane na sieć reklamową i wyszukiwania, prowadzi się zupełnie inaczej. Zaleca się, aby tworzyć je OSOBNO.


Brak odpowiedniego nazewnictwa 
Nie bądźmy bałaganiarzami. Kampania 1 i Kampania 2 nic nam nie mówi. Jeśli nie chcemy się pogubić w naszych działaniach oraz zależy nam na ułatwieniu swojej pracy, nazywajmy kampanie adekwatnie do tego, co się w nich znajduje. Dobry podział kampanii i grup reklam to duży krok do sukcesu.


GRUPY REKLAM

Jedna grupa – milion różnych słów 
Nieodpowiedni podział grup reklam, bądź brak podziału w ogóle skutkuje niedopasowanymi reklamami oraz  utrudnioną optymalizacją. Tak samo jak przy podziale kampanii, podział grup reklam i dopasowanie do nich odpowiednich słów kluczowych jest bardzo ważnym aspektem tworzenia kampanii AdWords.


SŁOWA KLUCZOWE

Niekorzystanie z raportów wyszukiwanych haseł 
Jeden z poważniejszych błędów popełnianych przy prowadzeniu kampanii. Raport ten pokazuje nam listę wyszukiwanych haseł wpisanych przez użytkowników, zanim zobaczą i klikną w reklamę.
Raport ten jest niezastąpiony przy odnajdywaniu nowych skutecznych słów, które możemy dodać do naszej grupy reklam. Natomiast, jeśli w raporcie tym znajduje się mało trafne wyszukiwane hasło, najlepiej dodać je jako wykluczające słowo kluczowe.

Brak wykluczających słów kluczowych 
Wykluczanie słów w kampaniach daje nam większą kontrolę. Zabieg ten podnosi współczynnik klikalności i obniża koszt za kliknięcie. Są to słowa, na które według nas reklama nie powinna być wyświetlana. Można je znaleźć w wyżej wymienionych raportach, bądź dodać samodzielnie.


REKLAMY

Brak słów kluczowych w nagłówkach reklam 
To tak naprawdę niedopasowane reklamy do wyszukiwanych haseł. Jeśli nasze grupy reklam są odpowiednio rozdzielone, a w nich znajdują się adekwatne słowa, użyjmy ich w reklamach.
Reklama ta, będzie o wiele lepiej dopasowana do wyszukań użytkownika, uzyska wyższy wynik jakości, a co za tym idzie - wyższy współczynnik klikalności.

Brak w reklamach odpowiednich CTA 
CTA czyli Call To Action. Są to hasła, które komunikują użytkownikom szczególne działania, według których powinni postępować np. kup, zadzwoń, umów się na wizytę. Dzięki nim użytkownik potrafi szybciej podjąć decyzję, ponieważ reklama zachęca go do podjęcia konkretnego działania.

--
Justyna Burchard, Paid Search Executive


20 maja 2015

Facebook Ads – zaawansowane metody kierowania reklam

Zdecydowana większość marek, z którymi współpracujemy na co dzień, prowadzi na Facebooku swój fan page. Daje on między innymi możliwość bezpośredniego komunikowania się z fanami poprzez publikowane posty, wspomaga budowanie lojalności konsumenta oraz sprzedaż produktów. Co więcej, dzięki statystykom strony, marketerzy mają możliwość uzyskania dodatkowych informacji o fanach, co może pomóc w budowaniu bardziej skutecznej strategii promocji marki.

Od pewnego czasu można jednak zaobserwować spadek organicznego zasięgu postów, które stanowią podstawową metodę dotarcia do fanów na Facebooku. Serwis zalewany jest codziennie ogromną liczbą nowych treści. Przeciętny użytkownik FB nie ma więc szansy zapoznania się codziennie ze wszystkimi nowymi postami, publikowanymi zarówno przez jego znajomych, jak i strony, które lubi. Algorytm serwisu wybiera najbardziej wartościowe treści, często uniemożliwiając markom dotarcie z poszczególnymi postami do więcej niż kilku % wszystkich fanów na Facebooku. Rozwiązaniem może być promowanie kluczowych postów, dzięki któremu jest szansa zmaksymalizowania zasięgu wśród własnych fanów i ich znajomych. Jednak, jeśli zamierzamy naprawdę skorzystać z możliwości reklamowych Facebooka, warto zastanowić się nad wykorzystaniem w naszych kampaniach bardziej zaawansowanych grup odbiorców.

Core Audiences
Podstawowymi sposobami targetowania reklam na FB są wiek, płeć, język, lokalizacja, jak również zainteresowania, zachowania, połączenia. Wiele z tych danych użytkownicy sami udostępniają na swoich profilach lub pośrednio komunikują np. poprzez strony, które obserwują.

Zainteresowania – pozwalają dotrzeć do użytkowników, którzy poprzez swoje działania wykazują zainteresowanie poszczególnymi tematami, np. ekoturystyką. Ponadto wybór określonego zainteresowania sprawia, że w ‘Propozycjach’ pojawią się dodatkowe podkategorie, np. agroturystyka, culinary turism, eco hotel, volunteer travel, wildlife tourism.


Zachowania – kategorie wyodrębnione na podstawie zachowań online poszczególnych użytkowników, np. użytkownicy często podróżujący, posiadacze smartfonów czy tabletów, użytkownicy korzystający z określonej przeglądarki. 

Połączenia – umożliwiają dotarcie z reklamą do osób będących fanami naszej strony, do znajomych naszych fanów, jak również wykluczenie fanów, jeśli celem jest dotarcie do nowych użytkowników.
Każda edycja grupy docelowej zwiększa lub ogranicza zasięg nowej kampanii. Zasięg całkowity można monitorować jeszcze przed startem kampanii, dzięki estymacjom udostępnianym każdemu reklamodawcy. Dzięki tak dokładnie zdefiniowanym parametrom kampanii można dotrzeć do użytkowników, którzy dokładnie odpowiadają grupie docelowej naszych produktów.
Custom Audiences – niestandardowe grupy odbiorców
Bardziej zaawansowane metody kierowania reklam umożliwiają dotarcie do użytkowników, którzy weszli już w jakąś interakcję z daną marką, np. odwiedzili witrynę, zostawili swój numer telefonu lub e-mail czy skorzystali z aplikacji. Mimo że użytkownicy zalogowani są na FB pod swoimi prawdziwymi nazwiskami, ich dane pozostają poufne. Nie ma możliwości kierowania reklamy do konkretnej osoby.
Lista klientów – utworzenie takiej grupy wymaga zaimportowania listy e-mailowej lub telefonów na Facebooka. Następnie użytkownicy są „odnajdywani” na portalu i przypisywani do listy odbiorców, przy czym nie wiadomo, które maile zostały wykorzystane, a które nie. Lista mailingowa, którą dysponujemy, pozwala na dotarcie do ok. 60% aktywnych użytkowników Facebooka. Lista odbiorców zebrana na podstawie numerów telefonów będzie znacznie mniejsza niż w przypadku maili. 
Lista niestandardowych odbiorców może nam pomóc w dotarciu np. do grupy użytkowników, którzy zakupili w naszym e-sklepie konkretne produkty albo zarejestrowali się na stronie, czy skorzystali z pola kontaktu, ale ostatecznie nie skonwertowali. Jeśli mamy wiedzę, że dany e-mail został podany podczas zakupów produktów zimowych, można na FB wrócić do tych użytkowników za kilka miesięcy i przypomnieć im naszą ofertę, proponując np. produkty na lato.
Ruch w witrynie internetowej (remarketing) – po zaimplementowaniu w naszej witrynie kodu remarketingowego z Facebooka (można go łatwo dodać poprzez Google Tag Managera), można tworzyć listy remarketingowe, zbierające tylko użytkowników Facebooka, a nie wszystkich odwiedzających witrynę. Dzięki temu nasza lista jest lepiej skonstruowana i pozwala na dotarcie do osób, do których faktycznie można potem wrócić z komunikatem reklamowym, np. oferując kod rabatowy. Użytkowników można segmentować, tworząc między innymi listy odbiorców odwiedzających tylko poszczególne kategorie lub pomijających kluczowe podstrony.
Aktywność w aplikacji – jeśli jesteśmy posiadaczami aplikacji, możemy utworzyć grupę odbiorców złożoną z osób, które dokonują określonych działań, np. oceniają aplikację albo dodają produkty do koszyka. 
Lookalike Audiences
Jeśli korzystamy z Custom Audiences, mamy również możliwość utworzenia tzw. Lookalike Audiences, czyli grup użytkowników podobnych do zdefiniowanej przez nas grupy niestandardowej. Zmiennych branych pod uwagę jest bardzo dużo, jednymi z nich są cechy demograficzne oraz podobne zachowania. Lookalike Audiences pozwalają na zwielokrotnienie zasięgu, nawet jeśli nasza grupa docelowa jest bardzo ograniczona. Grupy odbiorców tego typu można stworzyć między innymi na podstawie:
Listy e-mailowej lub numerów telefonów
List remarketingowych, tworzonych poprzez FB
Listy użytkowników, którzy skorzystali w określony sposób z aplikacji mobilnej
Listy fanów naszego fan page’a
Rozwiązanie to może być szczególnie interesujące dla reklamodawców, którzy chcą zdecydowanie zwiększyć zasięg swoich reklam i jednocześnie dotrzeć do osób podobnych do zdefiniowanej przez siebie grupy docelowej. Ostateczna wielkość grupy podobnych odbiorców zależy od reklamodawcy – może to być od 1 do 10% najbardziej podobnych użytkowników FB z całego kraju. Mniejsze grupy będą lepiej dopasowane do zdefiniowanej początkowo Custom Audience, większe – zapewnią szerszy zasięg i lepszą ekspozycję reklam. 

Podsumowanie
Należy pamiętać, żeby wybrane przez nas kryteria kierowania odpowiadały naszej grupie docelowej. Każda kampania wymaga starannego planowania i wyboru najbardziej optymalnej grupy odbiorców. Jeśli nasza reklama będzie trafiała do właściwych użytkowników, otrzyma wysoki Relevance Score (wskaźnik trafności, odpowiednik wyniku jakości w reklamach AdWords). 

Kampanie nakierowane na maksymalizowanie sprzedaży lub rejestracji, lepsze wyniki mogą osiągać dzięki Custom Audiences, jeśli tylko nasze niestandardowe grupy będą odpowiednio dobrane i dopasowanie do promowanych produktów czy usług. Jeśli jednak nadrzędnym celem kampanii jest dotarcie do nowych użytkowników, można z naszej kampanii wykluczyć fanów strony, a reklamy skierować do zdefiniowanych przez nas Lookalike Audiences lub użytkowników wyodrębnionych na podstawie ich zainteresowań, zachowań i demografii. 
Facebook w szybkim tempie rozwija swoją ofertę reklamową, a wiele dobrze prowadzonych kampanii udowadnia, że reklamy na FB wspierają sprzedaż i promocję marki. Warto w przyszłości podczas planowania wydatków reklamowych zastanowić się nad wykorzystaniem Facebook Ads, zwłaszcza w kontekście Custom i Lookalike Audiences.

--
Anna Wielgus, Paid Search Manager