Pokazywanie postów oznaczonych etykietą usability. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą usability. Pokaż wszystkie posty
16 kwietnia 2014

Poznaj użytkownika z danymi demograficznymi Google Analytics. Część II

Dane demograficzne są jedną z najciekawszych nowości wprowadzonych do Google Analytics w ostatnim czasie. O tym, jak działają oraz jak je aktywować pisaliśmy w poprzednim artykule, a w tym przyjrzymy się jak wykorzystać je w praktyce.

Raporty standardowe

Zaraz po aktywacji funkcji danych demograficznych uaktywnią się również raporty standardowe dotyczące wieku i płci oraz zainteresowań naszych użytkowników. Raporty opisują poszczególne wymiary i tak np. raport wieku pokazuje konkretne przedziały wiekowe oraz w prosty sposób przedstawia ich udział w interesujących nas metrykach.


Analiza w praktyce

Tak jak zawsze jednak najciekawsze jest to, jak można za pomocą nowych danych lepiej zrozumieć oraz zoptymalizować nasz biznes. Przyjrzyjmy się więc raportowi zainteresowań.



Po dodaniu płci jako drugiego wymiaru otrzymujemy już bardzo konkretne dane na temat najbardziej wartościowych grup użytkowników. Możemy więc łatwo zauważyć, że kobiety, które lubią samochody marki Mercedes-Benz stanowią grupę, która nie tylko charakteryzuje się wysokim współczynnikiem konwersji, ale też generuje istotną część naszych przychodów. Na podstawie tych danych możemy zdefiniować segment niestandardowy, który wykorzystamy przyglądając się pozostałym raportom.



Dalsza analiza segmentu pod kątem np. źródeł ruchu, stron docelowych, słów kluczowych czy sprzedanych produktów umożliwi nam zarówno optymalizację ROI kampanii AdWords (np. poprzez targetowanie stron o Mercedesach), jak i np. stron docelowych czy rekomendowanych produktów. Jest to możliwe dzięki ich najlepszemu dopasowaniu do potrzeb konkretnych użytkowników, co w efekcie powinno mieć przełożenie na wyniki naszej strony.

Jedną z podstaw analityki internetowej jest umiejętny wybór najbardziej kluczowych danych oraz przełożenie wyciągniętych wniosków na konkretne działania biznesowe. Nowe funkcje w Google Analytics dają nam zatem kolejny oręż w nieustannej walce o konwersje, leady i ROI.

--
Maciek Stanasiuk, Junior Web Analyst

2 kwietnia 2014

Implementacja kodów Google AdWords w trudnych sytuacjach

Masz problem z umieszczeniem kodów Google Adwords w swej witrynie? W tym artykule doradzę jak poprawnie go umieścić, a także  postaram się krótko opisać najbardziej uniwersalny sposób implementacji kodu za pomocą JavaScript,  który będzie nadawał się do zastosowania na większości ze stron.

Kiedy rozpoczynamy pracę z nowym kontem musimy zmierzyć się z implementacją kodów konwersji lub/i remarketingowych. Generując kod w panelu Google dostajemy instrukcję z informacją, że kod należy umieścić na statycznej stronie, na przykład zawierającej podziękowanie za wykonanie konkretnej akcji (wypełnienie formularza). Minusem takiego rozwiązania jest problem z implementacją dynamicznych elementów witryny, tj. skorzystanie z kalkulatora na stronie lub ładowanie treści za pomocą technologii AJAX.

Problemy, z jakimi najczęściej się spotykamy, to wielokrotne zliczanie konwersji w sklepie podczas jednego zakupu lub po prostu ich brak. W takich przypadkach radzimy dodać kod w momencie kliknięcia w przycisk finalizujący transakcję ,,Zapłać”. W ten sposób mamy pewność, iż mierzymy pożądaną akcję, a także, że kod nie został wykonany kilkakrotnie (np. z powodu ponownego odwiedzenia strony z zamówieniem, gdy użytkownicy chcą sprawdzić status zamówienia.


Oto przykładowy kod remarketingowy:


Umieszczenie go w takiej postaci w momencie wykonania zdarzenia na stronie jest skomplikowane. Naszym rozwiązaniem jest dynamicznie umieszczenie kodu tzw. „Smart Pixela”:

<img height="1" width="1" style="border-style:none;" alt="" src="//googleads.g.doubleclick.net/pagead/viewthroughconversion/1111111111/?value=1.000000&label= xxxxxxxxxxxxx;guid=ON&script=0"/>

za pomocą new Image(), oto przykład kodu JavaScript:

var image = new Image(1,1);
image.src = '//googleads.g.doubleclick.net/pagead/viewthroughconversion/1111111111/?value=1.000000&label= xxxxxxxxxxxxx;guid=ON&script=0';

Powyższy kod można bez problemu dodać do istniejącego zdarzenia lub nawet umieścić w osobnym pliku.

Implementując kod w wyżej opisany sposób musimy mieć na uwadze przeładowanie strony, na przykład, gdy zostanie wysłany formularz lub klikniemy w link. Skutkiem tego mogą być problemy z załadowaniem obrazka, co z kolei spowoduje niezliczenie się konwersji lub nieumieszczenie użytkownika na liście remarketingowej. W takich przypadkach można dodać zdarzenie onload, które wykona odpowiedni kod po załadowaniu obrazka.

Przykład zdarzenia onload:
var image = new Image(1,1);
image.src = '//googleads.g.doubleclick.net/pagead/viewthroughconversion/1111111111/?value=1.000000&label= xxxxxxxxxxxxx;guid=ON&script=0';
image.onload = function(){$(‘#form’).submit());

W powyższym kodzie po załadowaniu obrazka zostaje wysłany formularz.

W przypadku kodu konwersji, sytuacja wygląda niemalże identycznie. Wykorzystując zawartość znacznika <noscript>, w którym znajduje się kod obrazka odpowiedzialnego za zliczanie transakcji, możemy za pomocą tej samej składni umieścić Smart Pixel i zliczyć transakcje na stronie. W przypadku kodu konwersji należy mieć na uwadze możliwość wielokrotnego wykonania kodu, co spowoduje zliczeniem wielu konwersji w panelu. Gdy chcemy mieć pewność, że kod wykonał się raz, polecam umieścić zmienną  typu Boolean, przechowującą informację o statusie danej akcji (true/false). Alternatywą dla zmiennej  są ciasteczka (cookies). To rozwiązanie pozwala nam zabezpieczyć się przed zliczaniem konwersji dokonanych przez użytkownika podczas jego wizyt na stronie. Należy jednak pamiętać o celu, który chcemy mierzyć i konieczności doboru zabezpieczenia zależnego od prowadzonej strategii działań. W przypadku korzystania z kalkulatora najprawdopodobniej zabezpieczeniebędzie koniecznie. Podczas mierzenia ilości zakupów w sklepie internetowym, należy dobrze przeanalizować sposób umieszczenia kodu, aby wszystkie transakcje zliczały się poprawnie.

Podsumowując, warto przeanalizować aktualną implementację kodów, ponieważ być może znajdują się  w nich błędy, mające wpływ na nieprawidłowe zliczanie się konwersji.

--
Piotr Kosiński, Paid Search Manager

26 marca 2014

Poznaj użytkownika z danymi demograficznymi Google Analytics. Część I.

Nie tak dawno temu pisaliśmy o nowościach w postaci Universal Analytics, czy nowych segmentach zaawansowanych. Mimo to, Google ciągle umożliwia nam skorzystanie z nowych funkcji Google Analytics, obecnie pretendującego do miana ulubionego narzędzia współczesnego marketera. Jedną z najnowszych możliwości GA jest importowanie danych o użytkowniku z sieci reklamowej Google w postaci nowych raportów sekcji "Odbiorcy". Jak działają i co umożliwiają? O tym przeczytacie w tym artykule.

Double Click w służbie Google Analytics

Chyba wszyscy, którzy kiedykolwiek mieli do czynienia z reklamą w Google wiedzą, że poza reklamami w wyszukiwarce, Google oferuje je też w swojej sieci reklamowej (Google Display Network). Jest to sieć partnerskich stron internetowych, które uczestnicząc w programie AdSense udostępniają swoją przestrzeń dla reklam Google. Dodatkowo, Google posiada informacje dotyczące tematyki każdej z wybranych stron, dzięki czemu reklamodawcy mogą kierować swoje reklamy np. tylko do fanów motoryzacji czy muzyki klasycznej. W chwili obecnej sieć reklamowa jest już tak duża (w połowie 2012 roku składała się z ponad 2 milionów stron, a jej zasięg obejmował ok. 90% wszystkich użytkowników Internetu), że na podstawie aktywności użytkownika Google tworzy jego profil, przypisując go do odpowiednich kategorii według wieku, płci czy zainteresowań, np. takich jak miłośnicy fotografii (po angielsku pociesznie zwanymi Shutterbugs), muzyki rockowej, serialów fantasy, itd. Jeśli jesteście ciekawi do jakiej grupy przypisał Was Google, swój profil znajdziecie tu. Do tej pory kategorie te umożliwiały tylko kierowanie reklam, ale teraz już każdy użytkownik GA może wiedzieć o swoich użytkownikach tyle, co Google.

Świetnie, ale jak aktywować to na mojej stronie?

Raporty danych demograficznych można uaktywnić w dwóch prostych krokach. Po pierwsze należy włączyć je w panelu administracyjnym Google Analytics. Aby to zrobić, wystarczy nacisnąć przycisk "Włącz", dostępny w zakładkach "Dane demograficzne" czy "Zainteresowania".



Drugim krokiem jest zmiana jednej linijki w kodzie śledzenia na naszej stronie. Chodzi o zamianę części:

ga.src = ('https:' == document.location.protocol ? 'https://ssl' : 'http://www') + '.google-analytics.com/ga.js';

Na:

ga.src = ('https:' == document.location.protocol ? 'https://' : 'http://') + 'stats.g.doubleclick.net/dc.js';

Jeśli powyższy kod wydaje się Wam znajomy, to macie rację. Jest to ta sama zmiana, która przy wykorzystaniu biblioteki Double Click umożliwia korzystanie z remarketingu, więc jeśli już wykorzystujecie go w swoich kampaniach możecie ten krok pominąć.



Po dokonaniu powyższej zmiany pozostaje już tylko kliknąć na "Zweryfikuj kod śledzenia" i cieszyć się nowymi danymi.

W drugiej części artykułu przyjrzę się praktycznemu zastosowaniu raportów demograficznych i zainteresowań. Do tej pory jednak zachęcam, żebyście korzystając z powyższego linka, sami sprawdzili swój profil według Google i w komentarzu napisali, w jakiej części jest on prawdziwy.

--
Maciek Stanasiuk, Junior Web Analyst

19 marca 2014

Poradnik SEO dla e-commerce - optymalizacja sklepów internetowych w pigułce cz. I

Od jakiegoś czasu nosiłem się z zamiarem napisania serii artykułów, przydatnych dla właścicieli sklepów internetowych. Dziś dla większości z nich wyniki organiczne to jedno z podstawowych źródeł ruchu, a zarazem kanał generujący spore zyski, dlatego też mam nadzieję, że wszystkie z moich kolejnych tekstów będą dla Was użyteczne. Znajdziecie w nich zarówno podstawowe, jak i bardziej zaawansowane informacje, które pomogą w zwiększeniu widoczności Waszego sklepu w naturalnych wynikach wyszukiwania.

Tych, którzy nie widzieli mojej poprzedniej serii artykułów o duplikacji treści, zapraszam do lektury wcześniejszych wpisów na blogu: Najczęstsze powody duplikacji treści, Jak radzić sobie ze złodziejami treści, Wyniki testu duplicate content. Polecam również artykuł Patrycji Tomczak - Jak zapobiegać duplikacji treści pomiędzy własnymi domenami.

Mam sklep internetowy, od czego powinienem zacząć?

Wielu właścicieli sklepów internetowych nie zdaje sobie sprawy z ogromnego potencjału drzemiącego w ich serwisach. Tysiące stron produktowych, dziesiątki, a nawet setki kategorii, to niesamowicie ogromny potencjał zapytań, jaki można uzyskać dzięki odpowiedniej optymalizacji serwisu.

„Dokładna analiza słów kluczowych to kluczowy element SEO dla każdego serwisu e-commerce, który chce zagospodarować wyniki organiczne w wyszukiwarkach takich jak Google"

Analiza treści – jak to się robi?

Na samym początku konieczne jest przygotowanie listy wszystkich podstron, dla jakich chcemy przeprowadzić analizę słów kluczowych. W większości przypadków będzie to strona główna naszego sklepu, strona kategorii i podkategorii oraz strony produktowe. W niektórych serwisach e-commerce można znaleźć  jeszcze strony z poradnikami, wpisami na blogu firmowym itp.

Gdy będziemy mieli już listę podstron, które chcemy zoptymalizować, sugeruję utworzyć konto Google, jeśli takowego jeszcze nie posiadamy.

Narzędzie, które nadaje się idealnie do naszej analizy słów kluczowych, to Google Keyword Planner, a dostępne jest ono tylko dla zalogowanych użytkowników.

Chcąc dokonać analizy fraz dla konkretnej podstrony, najpierw musimy zastanowić się, czego dotyczy dana kategoria oraz jakie produkty wchodzą w jej skład.

W poniższym przypadku wybraliśmy jedną frazę kluczową: sukienki wieczorowe. Załóżmy więc, że do zoptymalizowania mamy konkretną stronę kategorii w sklepie z odzieżą damską.


Wartość, która będzie dla nas istotna to Średnia miesięczna liczba wyszukiwań

„Średnia miesięczna liczba wyszukiwań to średnia liczba wyszukiwań danego słowa kluczowego z ostatnich 12 miesięcy. Obliczana na podstawie wybranych ustawień kierowania na lokalizację i sieć wyszukiwania średnią liczbę miesięcznych wyszukiwań danego hasła przy konkretnych ustawieniach kierowania”.

Po doborze głównego słowa kluczowego warto wyszukać kilka słów pomocniczych, które będą mogły być użyte w obrębie tej podstrony, w celu wykorzystania jeszcze większego potencjału zapytań. Szukać takich fraz możemy na wiele sposobów. Jednym z nich jest przejrzenie listy słów kluczowych, które proponuje nam Google w narzędziu Keyword Planner. Można dzięki temu znaleźć frazy takie, jak: tanie sukienki wieczorowe, sukienki wieczorowe na wesele czy sukienki wieczorowe sklep

Kolejnym sposobem na znalezienie potencjalnych słów kluczowych są autosugestie w Google. Wpisując nasze słowo kluczowe z dowolną literą alfabetu, otrzymujemy przykłady kilku fraz kluczowych, jakie wyszukiwane są przez użytkowników Google.

Mając takie frazy, dobrze jest sprawdzić ich średnią miesięczną liczbę wyszukań za pomocą narzędzia Keyword Planner i wybrać te najbardziej wartościowe.

Kolejnym narzędziem na naszej liście jest serwis ubersuggest.org, który w kilka sekund jest w stanie wyszukać setki propozycji słów kluczowych wynikających z połączenia naszej frazy głównej ze słowami rozpoczynającymi się na wszystkie litery alfabetu. Oczywiście cały czas powinniśmy pamiętać, żeby sprawdzić popularność wyszukanych fraz w Kewyord Plannerze.


„Analiza słów kluczowych nie jest najłatwiejszym zadaniem, jest to jednak pierwszy i jeden z najbardziej istotnych elementów we wszystkich działaniach SEO.”

Co dalej?

Posiadając listę adresów URL podstron, które chcemy zoptymalizować wraz z listą przypisanych do nich słów kluczowych, możemy przejść do kolejnego etapu, jakim jest optymalizacja elementów strony. Pozostając w tematyce odzieży damskiej, dokonamy szybkiej optymalizacji strony kategorii z sukienkami wieczorowymi.

Meta title & description

Tytuł i opis danej podstrony to jedne z najistotniejszych elementów, na jakie musimy zwrócić uwagę. Obok adresu URL i w niektórych przypadkach richsnipetów, pojawiają się w wynikach wyszukiwania, zachęcając do kliknięcia i przejścia do naszej strony. Nieciekawe zaprezentowanie oferty w tych elementach może powodować niską wartość współczynnika CTR.

Dla ułatwienia przyjmijmy, że dla naszej kategorii przypisaliśmy następujące frazy, oczywiście zestaw mógłby wyglądać inaczej. Wszystko zależnie od tego, na jakich słowach zależy nam najbardziej i jak dokładnie określimy potencjał danej podstrony...



Warto, aby przypisane do danej podstrony słowa pojawiły się w tych dwóch elementach. Co prawda „meta description” nie jest brany pod uwagę podczas ustalania rankingu wyników wyszukiwania, jednak warto o niego zadbać. W przypadku większości serwisów e-commerce, ze względu na ich wielkość, stosuje się szablony tytułów i opisów, które przyspieszają całą pracę nad optymalizacją.

Sprecyzowane w powyższej tabeli frazy nie zamykają nam oczywiście puli słów kluczowych, na jakie nasza strona może pojawiać się w Google. Dla przykładu, poprzez dodanie frazy „internetowy” mamy możliwość pojawiania się również dla zapytań sukienki wieczorowe sklep internetowy czy sukienki sklep internetowy i wiele więcej. Oczywiście optymalizacja tylko tych dwóch elementów i wykorzystanie w nich słów kluczowych nie zapewni Wam wysokich pozycji, na ten stan rzeczy składa się wiele czynników.

Nagłówek H1

Jest to kolejny element, na który roboty wyszukiwarek zwracają uwagę odczytując daną stronę i przypisując jej tematykę. Niestety wiele gotowych skryptów sklepów internetowych uniemożliwia jego niezależną edycję.


Bardzo często w przypadku gotowych rozwiązań jesteśmy zmuszeni do tego, aby nagłówek pierwszego stopnia przyjął taką samą postać jak nazwa kategorii. W niektórych przypadkach sprawia to, że jest on mniej optymalny niż mógłby być.

Breadcrumbs „okruszki chleba”

To pomijany przez wiele serwisów e-commerce element nawigacyjny pozwalający na dodatkowe wykorzystanie słów kluczowych w treści serwisu.

Przyjazne adresy URL

Wiele systemów zarządzania treścią nie przywiązuje większej wagi do przyjaznych adresów URL. Należy pamiętać jednak, że optymalna struktura adresów URL jest bardzo istotna, szczególnie w serwisach e-commerce. 

„Forma adresów URL ma znaczenie zarówno dla użytkowników serwisu, jak i dla robotów wyszukiwarek".

Stawiając się w roli potencjalnego klienta sklepu internetowego chcemy, aby adresy URL były jak najprostsze, bez zbędnych liczb i znaków, które są niemożliwe do zapamiętania. Powracając do sklepu, potencjalni klienci często wpisują adresy URL bezpośrednio w pasek przeglądarki lub wyszukują ich w Google, ponieważ chcą od razu trafić na interesującą ich podstronę w naszym serwisie. 

SEO friendly URLs są również istotne dla robotów wyszukiwarek. Mówiąc o przyjaznych adresach URL mamy przeważnie na myśli te pozbawione parametrów i znaczników sesji i zwykle zawierające słowa kluczowe. Mało optymalna struktura lub błędy w adresach mogą prowadzić do nieefektywnej indeksacji serwisu przez roboty Google. Z drugiej strony, powiązanie treści adresów z zawartością podstron może zwiększyć klikalność na stronach wyników wyszukiwania.

Tworząc przyjazne adresy URL powinniśmy pamiętać między innymi o tym, aby:
  • zawierały one frazy kluczowe,
  • słowa oddzielić myślnikiem lub podkreślnikiem, osobiście jednak sugeruję zastosowanie tego pierwszego,
  • adres był pozbawiony znaków diakrytycznych oraz spacji.

Tworząc strukturę adresów URL w sklepie internetowym powinniśmy zwrócić również uwagę na rozszerzenia dla plików, które są w głównej mierze determinowane przez technologię wykorzystywaną do tworzenia serwisu (np. PHP, ASP.NET, HTML). W takim wypadku najlepszym rozwiązaniem będzie rezygnacja z rozszerzeń, jeśli oczywiście istnieje taka możliwość lub stosowanie rozszerzenia najbardziej uniwersalnego np. html. Wszystko to możemy uczynić przy wykorzystaniu mod_rewrite

Niestety, dokonując zmian w strukturze adresów URL, często spotykamy się z błędami, które mogą doprowadzić do powstania duplikacji treści w obrębie serwisu. Zmiana struktury URLi i pozostawienie starych adresów bez przekierowań lub po prostu błędy w adresach powodują, że ta sama treść w serwisie znajduje się jednocześnie pod kilkoma URLami. Dlatego też musimy pamiętać o uspójnieniu wszystkich adresów i doprowadzeniu do sytuacji, w której treść danej strony będzie dostępna dla robotów wyszukiwarek tylko pod jednym, tym najbardziej optymalnym adresem.

Jeśli jestecie zainteresowany tematem duplikacji treści w swoim sklepie internetowym, zapraszam do lektury kolejnej części poradnika lub artykułów wymienionych na początku tego tekstu.

W drugiej części poradnika SEO dla e-commerce opiszę między innymi takie zagadnienia, jak:
duplikacja treści w sklepie internetowym,
mikroformaty,
optymalizacja grafik produktów.


SEO Specialist w Bluerank. Realizuje kampanie search engine optimization, m.in. dla firm z branży budowlanej, farmaceutycznej, motoryzacyjnej, jak i marek z sektora e-commerce. 

12 listopada 2013

Pozyskiwanie leadów - pokonujemy psychologiczny opór użytkownika

Prawdopodobnie każdy ma na swojej stronie internetowej, firmowej, czy osobistej – formularz kontaktowy (lub zamówienia) do pozyskiwania leadów. Ten na pozór prosty i nieskomplikowany element witryny istnienie niemal tak długo jak sam Internet. Co można zrobić, by użytkownik nie przechodził obok niego obojętnie?

Jeśli sprzedajesz w Internecie produkt lub usługę musisz wziąć pod uwagę dwie rzeczy - jakość i ilość pozyskiwanych leadów. Myślę, że bez problemu możesz sobie wyobrazić (albo nawet przypomnieć) sytuację, w której działowi sprzedaży brakuje leadów, za pomocą których można się kontaktować - jest ich po prostu za mało. Drugi scenariusz wygląda podobnie. Ilość nie znaczy jakość. Leadów jest dużo, ale ich jakość nie zadowala - sprzedawcy chcą mieć numer telefonu, adres e-mail, imię, nazwę firmy... Jednym słowem - wszystkie informacje, jakie są na pozór możliwe do uzyskania.

Internauci bardzo często mają ogromne obawy przed podaniem swojego adresu poczty w formularzu, składającym się tylko i wyłącznie z pola "podaj swój adres e-mail", nie mówiąc już o przypadku, kiedy wymagamy od nich dodatkowych informacji. Na pewno wszyscy znamy tę sytuację z doświadczenia.

W jaki sposób zwiększyć liczbę odesłanych formularzy i pozyskanych leadów?


Zacznijmy od początku. Użytkownik trafiając na stronę ma pewną motywację - chce na przykład wziąć kredyt lub pożyczkę, zapytać o wycenę jakiejś usługi, na przykład stworzenie strony internetowej czy budowę hali stalowej (bliski mi temat). Internauta odnajduje formularz i... okazuje się, że sama motywacja nie wystarcza. W tym momencie pojawia się koszt, który musi on ponieść, żeby móc się skontaktować lub zarejestrować. Użytkownik oczywiście nie płaci pieniędzmi, ale swoim czasem lub danymi, które musi podać przy wypełnianiu formularza, co może być dla niego dodatkowo irytujące.

Jeśli wartość, którą użytkownik uzyska będzie mniejsza niż poniesiony koszt, po prostu zamknie on stronę i zacznie szukać konkurencyjnej oferty. Czyli, jeśli na przykład klient będzie chciał otrzymać wycenę gadżetów promocyjnych, a będzie musiał zmierzyć się ze skomplikowanym procesem rejestracji i wypełniania zbyt długich formularzy, może zrezygnować z usług danej firmy.

Jeśli chcesz zwiększyć ilość odesłanych formularzy i pozyskanych leadów, musisz sprawić, żeby z tych dwóch sił wartości i kosztu,  właśnie wartość była tą dominującą i przeważającą siłą. Jedną z metod jest zminimalizowanie postrzeganego kosztu poprzez zmniejszenie oporu użytkownika przed wykonaniem jakiejś czynności.

Jak pokonać psychologiczny opór użytkownika?


Psychologiczny opór użytkownika przed wypełnieniem formularza jest pierwszą rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę, jeśli chcemy zwiększyć ilość odesłanych formularzy. Najczęstszym tego powodem jest długość formularza oraz wymóg podania przez użytkownika takich informacji, z którymi na etapie pierwszego kontaktu wcale nie chce się on z nami dzielić.

Żeby rozwiązać ten problem należy zastanowić się, czy wszystkie dane, których wymagamy od użytkowników są nam w tym momencie potrzebne? Często informacje typu “może kiedyś się przydadzą” są tak naprawdę niepotrzebne i jedynie wydłużają formularz. Jeśli znajdują się w nim  pola opcjonalne, to najprawdopodobniej są niepotrzebne. Spróbuj je usunąć i sprawdź w jaki sposób wpłyną na współczynnik konwersji, czyli odesłań formularza.

Drugą stroną medalu są  pola obowiązkowe, wymagające informacji, których Internauta nie chce, przynajmniej na etapie pierwszego kontaktu, podawać. Najbardziej popularnym z tych pól jest numer telefonu, który przyda się zespołowi sprzedaży. Ale co na to użytkownik? Co mu powiesz, Ty - sprzedawca, prosząc o jego numer telefonu?

Będziemy do Ciebie dzwonić w niezbyt dogodnych momentach, próbując wcisnąć Ci coś z naszej oferty!

Nie sądzę, żeby ktokolwiek lubił odbierać telefony od sprzedawców, próbujących namówić na ofertę, którą użytkownicy nie są zainteresowani. Formularz kontaktu służy do tego, żeby to klient mógł się skontaktować w dogodnym dla niego czasie, nie odwrotnie.


Z tego samego powodu lepiej działającym rozwiązaniem jest “Podaj swój adres e-mail, a dostaniesz darmową wycenę” niż “Podaj swój numer telefonu, a nasz przedstawiciel skontaktuje się z Tobą…

Ale co w przypadku, jeśli naprawdę potrzebujesz tych dodatkowych pól i nie możesz z nich zrezygnować? Wtedy możesz spróbować zmienić układ formularza, pozostawiając taką samą ilość pól, przy jednoczesnym skróceniu wizualnym. Tak zrobili fachowcy z MECLabs (i oczywiście osiągnęli wzrost współczynnika konwersji dla tego formularza):


Innym rozwiązaniem może być rozbicie długiego formularza na dwa etapy. W pierwszym pytamy użytkownika o podstawowe dane, na przykład imię i adres e-mail. Zadaniem drugiego etapu jest pozyskanie od użytkownika szczegółowych informacji, w tym tych sprawiających kłopot (lub jak pisałem wcześniej, odstraszyć może sama długość formularza). Niezależnie od tego, czy Internauta przejdzie przez ten krok i tak przynajmniej zdobyłeś już jego adres e-mail, który możesz wykorzystać.

Wszystko o czym pisałem dotyczy formularzy w ogóle, nie tylko formularzy kontaktowych. Zachęcam do przeprowadzania własnych, nawet drobnych testów i dzielenia się wynikami.

--
Sebastian Baliński - SEO Specialist w Bluerank

23 października 2013

Google Analytics Summit CEE 2013 – prezentacje

Konferencja Google Analytics Summit CEE 2013 już za nami. Wydarzenie przyciągnęło prawie 600 osób zainteresowanych obszarem analityki internetowej. Widownia Multikina z uwagą śledziła zarówno informację o nowościach wprost z Mountain View, jak i porady z naszego podwórka.

Udział gości specjalnych konferencji Stefana Schnabl’a pracującego na co dzień w centrali Google w Kalifornii oraz Clancy Childs’a z londyńskiej siedziby firmy, na pewno był dla uczestników nie lada atrakcją. Zagraniczni prelegenci przyciągnęli zagraniczną publiczność, która specjalnie z tej okazji przyleciała do Warszawy. Specjalnie dla nich prezentacje polskich prelegentów były tłumaczone na język angielski.

Clancy Childs, London-based Product Manager, Google Analytics

Stefan Schnabl, Product Manager in the Mountain View office, Google Analytics


Stefan Schnabl opowiedział między innymi o mierzeniu efektów marketingu zintegrowanego przy pomocy najnowszych funkcjonalności Google Analytics. Clancy Childs wyjaśniał na czym polegają wyzwania i możliwości podczas pracy z ogromną ilością danych (np. online i offline) oraz zaprezentował nowości w Universal Analytics.

Naszym czytelnikom udostępniamy na blogu prezentacje Floriana Pertyńskiego i Macieja Gałeckiego z Bluerank.




Dane są ekscytujące (pod warunkiem, że wyciągamy z nich wnioski).

Florian przedstawił proces wiodący od danych do decyzji, które mają wpływ na rzeczywistość biznesową firmy. Poprzez aspekt dojrzałości kultury analitycznej w organizacji, zaprezentował rolę analityka w działaniach marketingowych. Więcej na ten temat możecie dowiedzieć się z artykułu opublikowanego w Pulsie Biznesu.




Maciej Gałecki przedstawił zagadnienie przypisywania konwersji, w obrębie ścieżek wielokanałowych, w Google Analytics. Jeśli nie macie doświadczenia w tym temacie polecamy zacząć od lektury kilku artykułów na naszym blogu.

Zdjęcie pamiątkowe uczestników GA Summit CEE 2013

Jako organizator Google Analytics Summit CEE 2013 jesteśmy dumni, że konferencja przyciągnęła aż tyle osób. Mamy nadzieję, że za rok spotkamy się w jeszcze większym gronie.

--
Redakcja

14 października 2013

5 powodów dla których Twój sklep e-commerce nie konwertuje

Prowadzenie sklepu internetowego to nie lada wyzwanie. Poza obsługą klienta i pilnowaniem wysyłek, trzeba jeszcze prowadzić kampanie marketingowe, administrować oprogramowaniem i serwerem. Wszystkie te zadania mogą przytłaczać i skutkować pomijaniem kwestii użyteczności sklepu, która jest wyjątkowo istotna, ze względu na jej wpływ na współczynnik konwersji. Poniżej przedstawiamy  5 najczęstszych błędów.

1. Zbyt skomplikowana ścieżka zakupu

Nikt nie lubi marnować czasu, a w szczególności internauci. Ważne jest, by maksymalnie zredukować ilość kroków potrzebnych do wykonania zakupu. Jednocześnie, należy pamiętać, że warto informować użytkownika, na którym etapie się znajduje i ile ich pozostało do końca. Jeśli widzimy, że użytkownicy uciekają ze ścieżki zakupu na inne strony, warto zastanowić się nad usunięciem ze stron zakupowych zbędnych elementów. Zrobił to np. Amazon, tu nawet logo nie jest klikalne.


2. Zbyt długie formularze


Istotnym elementem ścieżki konwersji są też formularze, w których często wymaga się tak naprawdę niepotrzebnych danych. Żądanie wyłącznie istotnych informacji do realizacji zamówienia oraz dopasowanie formularzy do odpowiednich kroków zakupowych, również może mieć zbawienny wpływ na współczynnik konwersji.


3. Wymaganie rejestracji

Po uproszczeniu wszystkich formularzy, warto również wprowadzić opcję zakupu bez rejestracji. Nie każdy użytkownik będzie chciał założyć konto, chociażby z powodu braku czasu. Zdecydowanie lepiej jest sprzedawać produkty, niż pozyskiwać adresy do bazy mailingowej.




4. Niedopasowane strony docelowe


W przypadku  prowadzenia różnych kampanii marketingowych w sieci (np. AdWords), warto jest stworzyć odrębne strony docelowe dla poszczególnych grup reklam. Dzięki temu  będziemy mieli większy wpływ na to, co zrobią konkretni użytkownicy, o których już wiemy, jakim produktem lub usługą są zainteresowani.


5. Problemy z nawigacją

O ile w sklepie stacjonarnym możemy (przynajmniej teoretycznie ;)) w każdym momencie zorientować się gdzie jesteśmy i jak trafić do interesującego nas działu, to nawigacja w internecie nie jest zawsze tak oczywista. Należy  pamiętać o tym, żeby architektura informacji na stronie była jak najbardziej spójna, a elementy nawigacyjne (włączając wyszukiwarkę) jak najlepiej spełniały swoją rolę -  w przeciwieństwie do strony pokazanej poniżej.


Zaobserwowaliście któreś z powyższych problemów u siebie? A może mieliście już okazję poprawić kilka z nich i macie własne przemyślenia na ten temat? W każdym razie, podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach!

Już niedługo przedstawimy Wam sposoby na podniesienie współczynnika konwersji poprzez przebudowę stron produktowych.

--
Maciek Stanasiuk - Junior Web Analyst w Bluerank

3 kwietnia 2013

Wykorzystaj Google Analytics do odkrycia problemów z konwersją

Czy posiadasz stronę internetową, którą wykorzystujesz do sprzedawania produktów i usług? Często myśląc o marketingu internetowym skupiamy się tylko na rzeczach podstawowych - pozycjonowaniu (SEO) czy linkach sponsorowanych (PPC). Jest jednak jeszcze jeden temat, na który warto zwrócić uwagę. Temat, który w Polsce nie jest jeszcze dobrze znany, chociaż powoli świadomość jego istnienia rośnie. Chodzi o analitykę i optymalizację konwersji (CRO).

Co to jest konwersja i co możemy uznać za konwersję?

Mówiąc prosto, za konwersję możemy uznać sytuację, w której użytkownik zrealizuje określony, zdefiniowany przez nas cel.

Dla witryny eCommerce celami takimi mogą być:

•    zakup produktu,
•    dodanie produktu do koszyka,
•    rejestracja nowego użytkownika,
•    umieszczenie recenzji lub oceny produktu.

Dla witryny z ofertami pracy na przykład:

•    dodanie nowej oferty,
•    rejestracja nowego użytkownika,
•    dodanie CV do bazy,
•    pobranie dokumentu ze wskazówkami dotyczącymi efektywnego poszukiwania pracy.

Dla bloga:

•    określony czas spędzony na stronie,
•    dodanie komentarza,
•    określona ilość wyświetleń strony,
•    określona ilość udostępnień posta w social media.

Pamiętaj, że jeśli nie śledzisz celów krytycznych dla powodzenia Twojego biznesu, istnieje duże prawdopodobieństwo, że każdego dnia tracisz pieniądze.

Jak wykorzystać Google Analytics do śledzenia efektywności witryny?

Wykorzystanie podstawowych funkcji Google Analytics pozwala na łatwe zidentyfikowanie problematycznych miejsc na stronie internetowej. Nie ma jednak sensu mierzyć efektywności każdej strony - warto skupić się na miejscach o największej wartości biznesowej. W przypadku witryny eCommerce takimi miejscami są na przykład Koszyk i strony procesu zakupu. Jeśli na tych stronach występuje problem z konwersją i użytkownicy z jakiegoś powodu nie finalizują transakcji, to niezależnie od tego ile ruchu na nie sprowadzimy, część z niego będzie zmarnowana.

Wykorzystanie ścieżek do celu to najprostszy sposób, żeby sprawdzić efektywność danej strony i zidentyfikować ewentualne problemy z konwersją. Użytkownik trafiający do serwisu ma pewien cel - jest to na przykład zakup produktu. Żeby go zrealizować, musi najpierw przejść pewną drogę (ścieżkę), która go do tego celu doprowadzi. Jako przykładu użyjemy witryny eCommerce sprzedającej odzież.

Tak może wyglądać przykładowa ścieżka użytkownika, którego celem jest zakup koszuli w sklepie internetowym:

(Wejście) Strona główna -> Wybór kategorii 1 (Odzież męska) -> Wybór kategorii 2 (Koszule) -> Wybór podkategorii (Koszule wizytowe) -> Strona produktu (Koszula wizytowa marki X) -> Dodanie produktu do Koszyka -> Zamówienie (1: Koszyk) -> 2: Dane zamawiającego -> 3: Potwierdzenie danych -> Finalizacja zamówienia (Wyjście)

Skonfigurowanie odpowiedniej ścieżki do celu pozwoli na zidentyfikowanie ewentualnych problemów, których skutkiem może być na przykład porzucenie koszyka zakupowego.

Poprawnie przygotowana w Google Analytics ścieżka do celu może wyglądać następująco (dla procesu zamówienia):



•    Krok 1: Koszyk
•    Krok 2: Dane zamawiającego
•    Krok 3: Potwierdzenie danych
•    Krok 4: [Cel] Zakup – strona podziękowania

Dzięki temu raportowi możemy dowiedzieć się:

•    Koszyk zakupowy porzuca 61% użytkowników (opuszczają stronę lub wracają do innych podstron).
•    Z kroku 2 do kroku 3 przechodzi około 60% użytkowników.
•    Z kroku 3 do kroku 4 przechodzi 86% użytkowników.

Analizując te dane możemy dojść do wniosku, że proces zakupowy na tej witrynie nie jest dobrze zoptymalizowany pod kątem konwersji. Koszyk zakupowy opuszcza 60% osób nie podejmując próby złożenia zamówienia. Możemy więc przyjąć, że jest tu miejsce na testy i poprawę, ale warto pamiętać, że koszyk zakupowy służy użytkownikom również jako schowek czy porównywarka cen. Nie wszyscy użytkownicy dodają produkt do koszyka z zamiarem jego zakupu.

Krok drugi to zupełnie inna sytuacja. Użytkownicy, którzy w koszyku zakupowym kliknęli na przycisk „Zamawiam” to osoby, które są zmotywowane do zakupu. Zadali sobie trud wyszukania strony, odnalezienia właściwego produktu, porównania ofert i wreszcie zdecydowali się złożyć zamówienie. Dlaczego więc ponad 40% z nich nie zamyka procesu i rezygnuje z zakupu?

Dzięki konfiguracji celów i analizie ścieżki do celu dowiedzieliśmy się o problemie w serwisie, który w tym przypadku prowadzi do porzucania koszyka zakupowego i rezygnacji ze sfinalizowania transakcji. Nie ma jednak powodów do zmartwień – uzbrojeni w nową wiedzę możemy podjąć działania zmierzające do naprawy dziurawego lejka zakupowego i zwiększenia współczynnika konwersji procesu. Jak zatem poprawnie skonfigurować cele w Google Analytics? Dowiesz się tego poniżej.

Jak skonfigurować śledzenie celów w Google Analytics?

Żebyśmy mogli rozpocząć analizę interesujących nas ścieżek użytkownika, musimy najpierw skonfigurować odpowiednie cele. Aby dodać nowy cel, należy przejść do zakładki Administrator i wybrać profil, w którym chcemy umieścić cel. W wielu przypadkach znajduje się tu tylko jeden profil.


W następnej karcie przechodzimy do zakładki Cele. Możemy tutaj stworzyć maksymalnie 20 celów (4 zestawy po 5 w każdym). Aby to zrobić, klikamy link +Cel i przenosimy się do panelu konfiguracyjnego.

Wygląda on w ten sposób:


Przykładowym celem, który skonfigurujemy, będzie zakup produktu w sklepie internetowym. Rozwiązania eCommerce są bardzo popularne, dlatego warto w tym przypadku posłużyć się ich przykładem. Oprócz konfiguracji samego celu, wykorzystamy również opcję ścieżki do celu, która pozwoli nam lepiej przeanalizować zachowania użytkowników na wyznaczonej przez nas ścieżce (od koszyka zakupowego, do finalizacji transakcji).

Nazwa celu: "Zakup" (najlepiej opisuje to, co chcemy zmierzyć)
Aktywny: Tak. Google Analytics nie zlicza danych dla celów nieaktywnych (na co wskazuje sama nazwa).
Typ Celu:
Google Analytics pozwala na stworzenie kilku rodzajów celów. W naszym przypadku wybierzemy Docelowy URL. W tym wypadku konwersją będzie odwiedzenie przez użytkownika konkretnego adresu URL, na przykład /zamowienie-zlozone.html czy /formularz-wyslany.html. Mówiąc wprost, jeśli użytkownik po wysłaniu zapytania przez formularz kontaktowy zostanie przekierowany na stronę /formularz-wyslany.html, będzie to zaliczone jako konwersja.

URL Celu: Jak w powyższym przykładzie, podajemy tutaj adres URL celu. Konwersja będzie zliczona wtedy, gdy użytkownik znajdzie się na tej stronie. W przypadku sklepu internetowego może to być na przykład /zamowienie-zlozone.html, lub /dziekujemy-za-zakup.html.

Typ dopasowania: W tym miejscu mamy do wyboru 3 typy dopasowania.

Dopasowanie ścisłe - Cel zostanie "spełniony" tylko w przypadku, gdy użytkownik odwiedzi dokładnie ten sam adres, który został przez nas zdefiniowany. Na przykład jeśli naszym celem będzie podstrona /koszyk/zamowienie-zlozone.html, to konwersja zostanie zliczona tylko po odwiedzeniu dokładnie adresu www.mojsklep.pl/koszyk/zamowienie-zlozone.html.
Nie zostanie natomiast zliczona dla na przykład takich adresów:

•    www.mojsklep.pl/koszyk/cart.html
•    www.mojsklep.pl/koszyk/krok1.html

Dopasowanie części głównej - Jeśli adres URL strony celu zawiera dynamicznie generowane parametry, na przykład ID użytkownika lub sesji, użyj trybu dopasowania części głównej. W tym przypadku definiujemy główny człon - fragment adresu URL, który pozostaje niezmienny. Zliczenie konwersji (osiągnięcie celu) nastąpi w momencie, gdy użytkownik znajdzie się na jakiejkolwiek podstronie zawierającej określony wcześniej adres. Na przykład jeśli zdefiniowanym wcześniej członem będzie /kontakt.html?strona, to zliczenie konwersji nastąpi, gdy użytkownik odwiedzi adresy:

•         www.mojsklep.pl/pl/kontakt.html?strona=formularz
•         www.mojsklep.pl/pl/kontakt.html?strona=mapa-dojazdu
•         www.mojsklep.pl/pl/kontakt.html?strona=formularzl&id=2523543

Cel nie zostanie osiągnięty w przypadku odwiedzenia przez użytkownika adresu na przykład www.mojsklep.pl/pl/kontakt.html (ponieważ zdefiniowany wcześniej człon zawiera również fragment ?strona).

Dopasowanie wyrażenia regularnego - Ten tryb dopasowania pozwala na bardzo elastyczną konfigurację celu (umożliwiając również używanie znaków specjalnych), w przypadku kiedy na przykład zmienia się zarówno część główna adresu URL jak i parametry. Definiując URL celu jako np. /koszyk.html\?strona=dziekujemy, konwersja zostanie naliczona w przypadku odwiedzenia przez użytkownika tego typu adresów:

•    www.mojsklep.pl/koszyk.html?strona=dziekujemy
•    www.mojsklep.pl/koszyk.html?strona=dziekujemy&id=2523348 (parametr)
•    www.bizuteria.mojsklep.pl/koszyk.html?strona=dziekujemy (subdomena)
•    www.kosmetyki.mojsklep.pl/koszyk.html?strona=dziekujemy&id=2523348 (subdomena i parametr)

Bardziej zaawansowanym przykładem jest sytuacja, w której w adresie URL pojawia się ID zamówienia, na przykład www.mojsklep.pl/koszyk/zamowienie,1233123,zrealizowane/. W takich sytuacjach najlepszym rozwiązaniem będzie zastosowanie takiego wyrażenia regularnego /koszyk/zamowienie,[0-9]*,zrealizowane/.

Wartość celu to pole opcjonalne - nie musimy go wypełniać.

Docelowy adres URL jest najbardziej popularnym typem celu i w tym artykule nie będziemy zagłębiać się w opisy pozostałych rodzajów celów, które możemy skonfigurować.

Jak poprawnie skonfigurować "Ścieżkę do celu" w Google Analytics?

Konfiguracja ścieżki do celu w Google Analytics w większości przypadków to zadanie bardzo proste. Ścieżka do celu to innymi słowy "szereg stron prowadzących do miejsca docelowego". Dzięki jej konfiguracji możemy sprawdzić: jak zachowują się użytkownicy w koszyku zakupowym w witrynie e-commerce, jak wiele osób kończy proces zamówienia, ile osób nie finalizuje transakcji i w których miejscach procesu zakupowego mają problemy i opuszczają witrynę. Poprawnie skonfigurowana ścieżka do celu może wyglądać w taki sposób:

Aby skonfigurować tę funkcję oferowaną przez Google Analytics, należy najpierw zaznaczyć opcję "Użyj ścieżki". (Warto zaznaczyć fakt, że konfiguracja ścieżki do celu jest możliwa tylko dla jednego typu celu: Docelowy URL). W kolejnych krokach podajemy adresy URL prowadzące do wyznaczonego wcześniej celu (w tym przypadku będzie to osiągnięcie strony z podziękowaniem za zakup - na przykład www.mojsklep.pl/koszyk/dziekujemy.html).

Zaznaczenie opcji "Wymagany krok" powoduje, że jako konwersja zostaną zliczeni jedynie ci użytkownicy, którzy dotarli do strony celu realizując ten parametr. Załóżmy, że w naszym przykładzie opcja ta jest zaznaczona. Jeśli użytkownik trafi do procesu zakupu pomijając stronę zdefiniowaną przez nas jako „wymagany krok” (np. wpisze bezpośredni adres URL, który pozwoli mu pominąć fragment ścieżki zakupowej), wtedy konwersja nie zostanie zliczona. 

Odpowiednio skonfigurowane cele i ścieżki pozwalają monitorować wyniki osiągane przez serwis. Dzięki ścieżkom do celu możliwe jest na przykład wykrycie problemów z konwersją na ważnych biznesowo podstronach. Zidentyfikowanie problemów pozwoli na skuteczną reakcję, która podniesie rentowność serwisu.

--
Sebastian Baliński, SEO Specialist w Bluerank

14 grudnia 2012

Google Webmaster Tools – kolejne przydatne funkcjonalności

Ten artykuł jest kolejnym z serii, opisującym przydatne funkcje narzędzia Google Webmaster Tools. Dla osób, które nie miały okazji zapoznać się z poprzednimi tekstami, polecamy artykuł prezentujący podstawowe możliwości Narzędzi Google dla webmasterów oraz wpis traktujący o funkcjach umożliwiających techniczną analizę serwisu. Warto zauważyć, że GWT może być nie tylko źródłem informacji o kondycji serwisu, ale również narzędziem, dzięki któremu możemy wpływać na to, jak nasza strona jest postrzegana przez Google lub jak często Googlebot odwiedza naszą witrynę.

1.    Ustawienia strony z WWW lub bez WWW

Opcja ta znajduje się w sekcji Konfiguracja/Ustawienia


Dzięki tej funkcji możemy ustawić, jak domyślnie strona powinna się pojawiać w wynikach wyszukiwania. Za sprawą wybrania jednej z opcji (z WWW lub bez) unikniemy duplikacji treści. Aktualnie Google dość dobrze radzi sobie z rozróżnianiem tego typu stron, jednak oprócz rozwiązania z Google Webmaster Tools zalecamy, by problem duplikacji adresów rozwiązać już na poziomie serwera i pliku .htaccess, w którym należy ustawić przekierowania stałe (301) z adresów bez WWW na te z WWW lub odwrotnie.

2.    Szybkość indeksowania serwisu

Opcja ta również znajduje się w sekcji Konfiguracja/Ustawienia


Domyślnie ta opcja pozwala Google wybrać prędkość indeksacji. Gdy wybierzemy manualne ustawienia zobaczymy, że domyślnie Google wysyła jedno żądanie na 5 sekund, co daje 17 280 żądań na dobę. Jest to liczba w zupełności wystarczająca dla większości serwisów. Jeśli posiadamy jednak stronę, która generuje mnóstwo wartościowej, unikalnej treści w ciągu doby (artykuły, produkty, treści wygenerowane przez użytkowników) warto rozważyć zwiększenie liczby żądań. Maksymalna wartość to 2 na sekundę, a najmniejsza to ok. 1 na minutę. Mniejszą ilość żądań należy ustawić w przypadku, gdy nasz serwer jest zbyt obciążony.

Warto też pamiętać, że niepozorny Googlebot może pobrać w ciągu doby od kilkudziesięciu megabajtów (w przypadku stron o średniej dobowej ilości odwiedzin) do nawet kilku gigabajtów danych (w przypadku bardziej popularnych serwisów).

3.    Przenoszenie serwisu na nową domenę

Wiele osób zadaje sobie pytanie - jak prawidłowo przenieść serwis na nową domenę? W GWT znajdziemy dokładne instrukcje, jak to zrobić (Sekcja Konfiguracja/Zmiana adresu).


Po przeniesieniu serwisu i zrobieniu przekierowań 301 warto pamiętać, że aby dodać do GWT nową domenę (na którą przenieśliśmy serwis) trzeba ją najpierw zweryfikować używając tego samego konta Google, a następnie wybrać z rozwijanej listy.

4.    Indeksacja grafik

W artykule opowiadającym o potencjale tkwiącym w wyszukiwaniu grafik udało nam się dowieść, że pliki graficzne mogą być bardzo cennym źródłem ruchu w serwisie. Należy monitorować stopień indeksacji zdjęć i w porę reagować, jeśli wartość tego parametru jest niska, mimo że posiadamy wiele wartościowych i unikalnych grafik. Aby mieć wgląd do statystyk należy najpierw stworzyć prawidłową mapę grafik, umieścić ją na serwerze oraz zgłosić do GWT.

Parametr ten znajdziemy w sekcji Optymalizacja/Mapy witryn


W tym akurat przypadku została umieszczona zła mapa grafik, stąd narzędzie GWT pokazuje tutaj błędnie niski stopień indeksacji.

Dane informujące o przybliżonej ilości zaindeksowanych grafik możemy uzyskać za pomocą komendy:
Site: nazwadomeny.pl w wyszukiwarce grafik Google


5.    Linki wewnętrzne i moc serwisu

Jak wiemy podstrona, która ma dużo linków wewnętrznych i jest dostępna z głównej strony, jest dla Google ważniejsza niż podstrona, która ma tylko kilka linków i jest dostępna w siódmym kliknięciu od strony głównej (sytuacja hipotetyczna). Idąc tym tropem na stronie głównej zazwyczaj umieszcza się najwyższe kategorie funkcjonujące w strukturze serwisu, podkategorie itd. Czasami umieszcza się też podstrony, które są pozycjonowane na bardzo trudne hasła i w ten sposób nadaje się im dodatkową „moc” – tzw. link juice.

Choć znamy te zasady, to mimo wszystko warto sprawdzić czy struktura naszego serwisu na pewno odpowiada wyszukiwarce. 

Z pomocą przychodzi nam narzędzie dostępne w sekcji Ruch/Linki wewnętrzne


W tej zakładce znajdziemy wykaz adresów URL serwisu, posortowanych według ilości linków wewnętrznych, które do nich kierują. W tabeli widać czy strony, na których nam najbardziej zależy, są właściwie wyeksponowane w serwisie.

Listę można też wyeksportować do progamu excel, przypisać podstronom ręcznie dodatkowe znaczniki np. kategoria, podkategoria, tag, ogłoszenie itd. (lub wykorzystać  te schematy w linkach) i poddać dalszej analizie. Podczas analizy może się okazać, że np. ważne kategorie mają mniej linków niż podstrony ogłoszeń. Mając uzasadnienie w postaci danych łatwiej można przekonać klienta do konieczności wprowadzenia zmian.

--
Mateusz  Kicki - SEO Specialist w Bluerank

15 listopada 2012

Google Webmaster Tools, jako źródło informacji o technicznej kondycji serwisu

Ustalając rankingi stron Google bierze pod uwagę wiele czynników. Jednym z nich jest kondycja techniczna serwisu, poprzez którą rozumie się wiele kwestii związanych z budową serwisu oraz jego działaniem. Google Webmaster Tools jest narzędziem, które pozwala zidentyfikować istotne problemy techniczne w obrębie witryny. W jednym z wcześniejszych artykułów zaprezentowaliśmy wstęp i podstawowe funkcje tego narzędzia. Dziś omawiamy te elementy GWT, które przydadzą się do technicznej analizy kondycji serwisu.

Posiadanie w serwisie duplikatów stron wpływa negatywnie na jego pozycje w rankingach wyszukiwarki. Aby zidentyfikować prawdopodobną duplikację, można posłużyć się danymi z narzędzi dla webmasterów i porównać liczbę stron ze zgłoszonej sitemapy, z ilością stron zaindeksowanych przez Google.


Aby test był miarodajny mapa strony musi zawierać komplet adresów serwisu.
Ilość zaindeksowanych stron w Google, możemy sprawdzić na dwa sposoby. Pierwszy sposób to wykorzystanie komendy „site:” w wyszukiwarce:


Inny sposób to sprawdzenie liczby zaindeksowanych stron w Google Webmaster Tools w zakładce „Stan indeksowania”.


W ten sposób możemy otrzymać orientacyjną informację na temat tego, czy mamy problem z duplikacją stron w serwisie, jak dużo duplikatów stron zostało już zaindeksowanych przez wyszukiwarkę i do jakiej ilości stron powinno się zamknąć dostęp robotom Google.

Ważnym elementem podczas oceny technicznej kondycji witryny jest sprawdzenie występowania błędów indeksacji. Zapewnienie robotom bezproblemowego dostępu do podstron serwisu jest konieczne, jeśli chcemy by dane treści pojawiły się w wynikach wyszukiwania. Identyfikacja stron, które mają problemy z indeksacją,  jest możliwa dzięki funkcji  „Błędy indeksowania” znajdującej się w dziale „Kondycja”.


Bardzo cenne informacje podczas analizy błędów znajdują się również w szczegółach adresu powodującego błąd. Znaleźć tam można dokładne informacje o błędzie oraz linki do danego adresu (z map witryn oraz ze stron). Analiza tych informacji pozwoli określić istotność poszczególnych błędów oraz sposoby na ich naprawę.

Udoskonalenia HTML

Inną pożyteczną funkcją są „Udoskonalenia HTML”. Zakładka ta pozwala na identyfikację stron, które mogą powodować spadek użyteczności serwisu, jak również pogorszenie rankingów stron. W dziale tym możemy zapoznać się z problemami związanymi z wielokrotnym wykorzystywaniem tego samego meta opisu oraz tytułu strony lub ze zbyt krótkimi lub długimi formami tych elementów. Google poinformuje nas również jeśli uzna, że niektóre tytuły nie mają charakteru informacyjnego lub jeśli niektóre podstrony nie posiadają tytułów w ogóle.

Narzędzie to nie tylko informuje o problemie, lecz również podaje adresy - gdzie problem występuje. Po wybraniu pierwszego meta opisu, otrzymujemy listę adresów, gdzie jest duplikowany.

Narzędzie pozwala na prostszą identyfikację schematów błędów, co pozwoli na łatwiejsze określanie sposobów naprawy.

Dane strukturalne

Jest to nowa funkcja GWT, która pozwala na testowanie działania danych strukturalnych w serwisie. Informacje w tym dziale znajdziesz tylko w przypadku, gdy serwis wykorzystuje schema.org lub microdata. Po kliknięciu na dany typ ustrukturyzowanych danych, zaprezentowana zostanie lista stron, gdzie został on wykorzystany.

W celu sprawdzenia działania tych elementów i identyfikacji ewentualnych problemów, należy wykorzystać Narzędzie do testowania danych strukturalnych. Dzięki niemu można sprawdzić jak dane strukturalne będą prezentować się w wynikach wyszukiwania.

Złośliwe oprogramowanie

W przypadku wykrycia złośliwego oprogramowania w serwisie, Google poinformuje webmastera poprzez wiadomość. W zakładce „Złośliwe oprogramowanie” (w dziale „Kondycja”) można znaleźć listę przykładów adresów URL, które zostały ocenione jako zawierające złośliwy kod. Zdarza się to niezwykle rzadko, lecz o kwestię bezpieczeństwa naprawdę warto zadbać.

Sprawdzając nasz serwis powinniśmy zobaczyć komunikat:

Jeśli jednak zdarzy się, że złośliwe oprogramowanie zostało wykryte na naszej stronie, należy na początku sprawdzić, co mogło wzbudzić podejrzenia wyszukiwarki. Aby zobaczyć kod, jaki Googlebot widzi odwiedzając witrynę, można skorzystać z narzędzia „Pobierz jako Google” (dział „Kondycja”).


Podsumowując, Google Webmaster Tools to potężne narzędzie, za sprawą którego można uzyskać wiele informacji przydatnych podczas analizy technicznej kondycji witryny. Regularne korzystanie z  narzędzi dla webmasterów to dobry sposób na zapobieganie potencjalnym problemom. Zalecane jest również skorzystanie z opcji otrzymywania wiadomości na adres e-mail, co pozwoli na szybkie wychwycenie zaistniałego problemu z witryną.

--
Roman Bębenista, SEO Specialistw Bluerank

26 września 2012

Eksperci Bluerank odpowiadają... SEO-potencjał obrazków

W pierwszej części pytań do ekspertów Bluerank zaproponowaliśmy temat wykorzystania grafik i multimediów w działaniach SEO. 

Zagadnienie potencjału pozycjonującego drzemiącego w obrazkach wzbudziło średnie zainteresowanie, jednakże pojawiły się dwa interesujące pytania, na które z przyjemnością odpowiadamy poniżej.

Pytanie 1.

Być może macie jakieś doświadczenia (testy) z ilością grafiki na stronie. Chodzi mi o to, czy wiecie ile obrazków warto zamieszczać np. w artykułach, żeby jak najlepiej wykorzystać to pod względem SEO. Wiem, wiem - ma wyglądać naturalnie. OK. ale czy lepiej w artykule na 3000 znaków bez spacji i z kilkoma linkami wychodzącymi (+kilka wewnętrznych) dać 1 obrazek, czy może 2, 3, albo nawet 5 lub 10? A ile już będzie przesadą? Pytanie jest w pewnym stopniu powiązane z galeriami zdjęć czy podstronami typu portfolio. Mamy tam masę grafik i czasami mało lub wręcz zero tekstu (nie licząc stałych elementów serwisu, czyli nagłówka, menu bocznego, stopki i in.). Jak tutaj podejść do tematu? Ile znaków tekstu do oblania grafik uważacie za optymalne? Każdy z nas ma swoje zdanie w tym temacie, a mnie interesuje Wasze...

Odpowiedź:

Tak, prowadzimy obecnie testy związane z potencjałem, jakością ruchu oraz samym pozycjonowaniem obrazków w ramach Google Image Search. Generalnie, w sposobie doboru przez Google wyników wyszukiwania grafik wydaje się być dużo chaosu, ale jedna rzecz jest pewna i sprawdza się w niemalże 100% dla serwisów najbardziej widocznych w obrazkach - najczęściej pojawiają się grafiki umieszczone na stronach artykułów. 
Długość artykułu i sposób osadzenia grafiki są już mniej skorelowane z pozycją w wynikach wyszukiwania, ważne tylko, aby tekst artykułu faktycznie był artykułem / tekstem unikalnym w obrębie serwisu. Konieczne jest też umożliwienie wyszukiwarce rozpoznania zawartości obrazka. Do wyboru mamy tu: a) przygotowanie tekstu całej strony pod kątem danej frazy, b) opisanie obrazka tekstem alternatywnym, c) odpowiednie nazwanie obrazka, d)  umieszczenie podpisu pod obrazkiem. Najczęściej w wynikach wyszukiwania wydają się pojawiać strony wykorzystujące dwa lub trzy z czterech wymienionych tu elementów. 
Zauważyliśmy też, że Google częściej wybiera do wyświetlania kilka różnych podstron przygotowanych na ten sam temat (i dla nich wyświetla po jednym obrazku), niż jedną stronę z kilkoma obrazkami. Dlatego lepiej jest przygotować po jednej stronie dla jednej - dwóch grafik.

Pytanie 2.

Zauważyłem, że w narzędziach dla webmasterów dostępne są statystyki odnośnie grafik. Ale jak je interpretować? Czy liczba wyświetleń dla frazy to suma wyświetleń wszystkich zdjęć, czy może liczba odsłon strony z wynikami wyszukiwania? Jaka może być też w związku z tym proporcja w zapytaniach organicznych dla obrazków?

Odpowiedź:

Liczba wyświetleń podawana w narzędziach Google dla webmasterów oznacza sumę wyświetleń wszystkich zdjęć pojawiających się w wynikach wyszukiwania. To samo dotyczy wyników organicznych. Natomiast jeżeli chodzi o potencjał, to w przebadanych przez nas tematykach (na podstawie narzędzi Google dla webmasterów) liczba odsłon użytkowników dla pierwszych 100 wyników dla obrazków równa jest około jednej czwartej liczby zapytań raportowanej w narzędziu do analizy słów kluczowych Google. Im dalej, tym ten udział spada, ale co ciekawe, nawet zdjęcia na pozycjach 300+ odnotowują odsłony (aż 5 - 8% wartości zapytań).

Na pytania odpowiedział szef działu SEO w Bluerank - Jacek Tkaczuk.

PS
Wkrótce na blogu pojawi się też pierwszy z cyklu naszych artykułów poświęconych wyszukiwarce grafik Google oraz wyniki badań związane z możliwymi (i skutecznymi!) działaniami SEO w ramach Google Image Search. Nie przegapcie tego!

--
Redakcja

10 listopada 2010

Najczęściej popełniane błędy w SEO

Ostatnio pisaliśmy o często popełnianych błędach w SEO copywritingu, dziś zajmiemy się wskazaniem najczęściej popełnianych błędów przy optymalizacji serwisów pod kątem wyszukiwarek. Mamy nadzieję, że pozwoli to niektórym uniknąć niepotrzebnych 'wpadek'.

  1. Brak unikalnych meta tagów
    Brak meta tagów, źle dobrane słowa w meta tagach lub identyczne meta tagi dla wszystkich podstron serwisu to notorycznie popełniane błędy. Tymczasem... unikalny tytuł strony (title) i optymalnie zredagowane dla każdej z podstron serwisu descriptions są w zasadzie elementarną częścią działań search engine optimization. Jest to istotne zwłaszcza w przypadku rozbudowanych witryn, np. e-commerce, gdzie strony produktowe powinny mieć unikalne, odpowiadające danemu produktowi tagi.
    Więcej na temat meta tagów >>
  2. Brak odpowiednich przekierowań
    Brak przekierowań adresów URL. Bardzo często spotykany błąd, choć sprawa nie jest skomplikowana. Przekierowania należy ustawiać m.in. w sytuacji, gdy strona ma być widoczna zarówno pod adresem z WWW, jak i bez WWW (np. http://www.bluerank.pl i http://bluerank.pl). Właściciele stron zapominają również o przekierowaniach w przypadku zmiany adresów URL (gdy np. dany produkt, z przywołanego wyżej sklepu, zmienia nazwę, co powoduje automatycznie zmiany w adresie podstrony produktowej).
  3. Nieprzyjazność adresów URL
    Adresy zbyt długie, skomplikowane i niezapamiętywalne, które do tego wszystkiego nie odzwierciedlają w ogóle struktury serwisu i nie zawierają w sobie żadnych słów kluczowych tylko np. ciąg cyfr i in. znaków, które użytkownikowi niewiele mówią... to błąd SEO i błąd marketingowy. Przecież adres URL także może wspomagać pozycjonowanie, a nawet inne działania reklamowe - dlaczego więc tego nie wykorzystywać?
    Więcej na temat budowania adresów URL >>
  4. Zły dobór słów kluczowych
    Brak analizy słów kluczowych albo kompletnie nietrafny dobór fraz, pod które dany serwis jest optymalizowany - zdarza się niezwykle często. W efekcie - brak efektów, bo optymalizacja i pozycjonowanie pod frazy zbyt ogólne, bardzo konkurencyjne (lub przeciwnie - zbyt mało popularne) oraz pomijanie potencjału tzw. długiego ogona... nie daje oczekiwanych rezultatów.
    Więcej na temat analizy słów kluczowych >>
  5. Nieprzemyślany link building
    SEO i budowanie link popularity to proces długotrwały. Potrzeba strategii, czasu i cierpliwości. Działania szybkie, zintensyfikowane, nieprzemyślane i obliczone na natychmiastowy efekt nie dają nic na dłuższą metę... a tak bardzo często niestety postępują osoby odpowiedzialne za SEO, zwłaszcza w przypadku nowych serwisów, dopiero budujących swoją pozycję w Sieci.
    Więcej na temat link buildingu >>
  6. Brak optymalizacji grafik
    Brak nazw obrazków będących częścią serwisu oraz brak atrybutów alt, gdzie mogłyby (powinny) się znaleźć frazy kluczowe. To istotne z punktu widzenia SEO elementy, nader często traktowane przez webmasterów jako mało istotne szczegóły, co jest oczywiście sporym błędem, jeśli chodzi o optymalizację pod kątem wyszukiwarek, a także zwykłe usability...
  7. Użycie niewłaściwych technologii do budowy strony
    Użycie do budowy serwisu technologii, które utrudniają lub uniemożliwiają wyszukiwarkom poprawne indeksowanie stron. Nie jest to krytyczny błąd, ponieważ roboty wyszukiwarek coraz lepiej radzą sobie z tego typu przeciwnościami, aczkolwiek warto uważać na takie sytuacje pamiętając na przykład o tym, aby serwis wykonany w technologii Flash miał także swoją wersję HTML i alternatywne treści ze słowami kluczowymi w tekście...
    Więcej na temat indeksacji stron nieHTMLowych >>
  8. Brak optymalizacji oraz duplikacja treści
    Albo treści serwisu nie są zupełnie zoptymalizowane pod frazy kluczowe, albo są wręcz przeoptymalizowane (teksty zawierają nienaturalnie dużo poupychanych gdzie tylko można słów kluczowych, co z jednej strony może być potraktowane przez wyszukiwarkę jako spam, z drugiej jest kompletnie nieprzyjazne dla użytkowników serwisu). Często popełnianym błędem jest również kopiowanie treści 1:1 z innych witryn, co zdecydowanie nie pomaga działaniom SEO.
    Więcej na temat optymalizacji tekstów >>
  9. Źle zorganizowana nawigacja i linkowanie wewnętrzne
    Zbyt głęboka struktura linków i brak wskazania na najważniejsze sekcje / strony powoduje (zwłaszcza w bardzo rozbudowanych serwisach) kłopoty z indeksowaniem poszczególnych podstron przez wyszukiwarkę. Brak wewnętrznego linkowania w serwisie lub nieprzyjazna / niezoptymalizowana postać tych linków również nie wspomaga procesów SEO. Bardzo często spotykanym błędem jest pomijanie tzw. anchor textów, niestosowanie w nich słów kluczowych lub / i wykorzystywanie we wszystkich tego samego zbyt ogólnego określenia np. "kliknij tutaj".
    Więcej na temat indeksacji stron dużych serwisów >>
  10. Niestosowanie kompresji
    Niestosowanie kompresji Gzip w celu zmniejszenia wagi strony to również stosunkowo często spotykany błąd, który ma znaczenie dla działań SEO, ponieważ Google 'wyżej ocenia' strony lekkie, szybko się ładujące i zoptymalizowane pod względem ciężaru.
    Więcej na temat szybkości ładowania strony i jej wpływu na indeksację >>
Jeśli macie ochotę poćwiczyć temat bardziej praktycznie, przejrzyjcie nasze SEO-recenzje, w których na konkretnych przykładach pokazane są błędy, a także dobre praktyki optymalizacyjne. Polecamy między innymi wpisy poświęcone serwisom Zwierciadlo.pl, mypis.pl oraz Dziennik.pl.

--
Aneta Mitko

23 września 2010

Badanie przyjazności witryn w aspekcie SEO

Dzięki odpowiedniej analizie witryny internetowej można sprawdzić, w jakim stopniu dany serwis jest przyjazny robotom wyszukiwarek internetowych, czy struktura strony pozwala na pełną indeksację, a także jak robot interpretuje poszczególne podstrony oraz czy ich budowa i kod są zoptymalizowane pod kątem osiągania jak najwyższych pozycji w naturalnych wynikach wyszukiwania.

O tym aspekcie usability mówić będą dziś podczas Dnia Otwartego, organizowanego w ramach konferencji Użyteczna Strona, Bartek Kołodziejczyk i Zbyszek Nowicki z Bluerank.

Serdecznie zapraszamy!