Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serp. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serp. Pokaż wszystkie posty
8 stycznia 2016

Analiza linków zwrotnych – praktyczne porady

Wielu właścicieli stron www na pewno zastanawiało się, jakie backlinki (odnośniki na innej stronie prowadzące do strony docelowej) prowadzą do ich serwisów. Jest to bardzo istotne, ponieważ w zależności od tego, jakiej jakości linki zwrotne posiada dana witryna, tak jest ona postrzegana przez roboty Google’a. Im więcej dobrych jakościowo naturalnych odnośników, tym większym zaufaniem Google będzie darzyło nasz serwis. Oczywiście, dobre jakościowo linki to tylko jedna ze składowych, mających wpływ na pozycję serwisu w naturalnych wynikach wyszukiwania. Bez optymalizacji treściowej oraz technicznej, sam link building nie da nam wymiernych efektów SEO.

Dlatego, jeśli i Ty jesteś ciekaw, jak rozpocząć swoją przygodę z analizą backlinków w kontekście narzędzi: Majestic i Ahfres, zapraszam do przeczytania całego artykułu. Warto w tym miejscu jeszcze wspomnieć, że oba narzędzia są płatne, przy czym z Ahrefs możemy skorzystać na zasadach 14-dniowego trialu.

Poniżej przykładowe dane dla serwisu z nienaturalnym profilem linków.

Liczba i przyrost linków zwrotnych
Pierwszym krokiem do analizy linków zwrotnych może być sprawdzenie ich liczby. Na podstawie takiej informacji będziemy w stanie stwierdzić czy np. nasz serwis zyskuje na popularności (tj. czy użytkownicy chętnie się odnoszą do naszego serwisu).

Majestic



Ahfres

Jak widać na powyższych grafikach, liczba linków zwrotnych prowadząca do tego konkretnego serwisu dość istotnie się różni w zależności od użytego narzędzia. W tym wypadku zalecam zestawienie tej ilości z danymi z konta Google Search Console, by mieć pełniejszy obraz sytuacji. 
Przejdźmy do analizy przyrostu back linków. Tutaj mam na myśli nagły przyrost dużej ich liczby w niedługim czasie. Taka analiza pozwoli nam stwierdzić, czy do naszej domeny (czy subdomeny) nie zaczęły w dużych ilościach linkować strony spamowe na dokładne anchor texty (czyli słowa pod którymi kryje się link), co może być wynikiem np. działań konkurencji. Jeśli zaobserwujemy, że nasza witryna pojawia się na coraz gorszych pozycjach, warto wziąć pod uwagę taką właśnie ewentualność, jeśli już wykluczyliśmy inne możliwości. 

Majestic 

Ahrefs
Majestic dostarcza nam informacji o tym, ile linków zwrotnych do naszego serwisu zostało dodanych w ostatnich 90 dniach. Natomiast Ahrefs daje nam informacje o ilości dodanych linków od początku istnienia serwisu. 
Co więcej, wykres Ahfres’a pozwala nam w bardziej czytelny i przejrzysty sposób określić, czy w pewnym momencie nasz serwis nie został „dopalony” linkami o nieznanym nam pochodzeniu. Poniżej przykład działań konkurencji, które miały na celu pogorszenie jego wyników w SERP’ach. Doprowadziło to do tego, że w niedługim okresie liczba linków zwrotnych z 2 tys. podskoczyła do 11 tys. Co warto podkreślić, linki były utworzone na dokładne anchor texty oraz pochodziły ze słabej jakości stron zewnętrznych.


Anchor texty linków zwrotnych 
Poza analizą liczby linków zwrotnych, w narzędziach Majestic oraz Ahrefs możemy również analizować sposób ich podlinkowania. Anchor texty są również niezwykle istotne z punktu widzenia SEO. Jeśli chcemy, by profil naszych backlinków był jak najbardziej naturalny warto zbadać, czy wspomniane anchor texty nie zawierają słów kluczowych bezpośrednio wskazujących na zawartość strony docelowej. 

Majestic
Narzędzie to pozwala nam analizować m.in. ile backlinków posiada konkretny anchor text, ile z nich ma parametr dofollow, a ile nofollow. Ważniejsze jednak jest to, że możemy łatwo sprawdzić adresy url miejsc, w których znalazły się linki na dokładne anchor texty.


Na poniższym grafie możemy łatwo zaobserwować, jak procentowo prezentuje się rozkład anchor textów linkujących do naszego serwisu. Tutaj warto wspomnieć, że naturalny profil linków powinien posiadać duży % zdywersyfikowanych anchorów oraz w dużej części zawierać nazwę brandu/serwisu.

Ahrefs
W tym narzędziu, podobnie jak w Majestic, możemy sprawdzić popularność danych anchor textów wraz z ich procentowym udziałem (w podziale na źródła z domen i ze stron). 


Ahfres daje nam także możliwość sprawdzenia, które z linków zwrotnych mają parametr dofollow i nofollow. Możemy również filtrować wyniki np. po charakterze platformy (blog, wordpress i inne) czy języku domeny z backlinkiem. 


Nowe i utracone linki zwrotne 
Gdy chcemy przeanalizować zarówno linki nowe, jak i te usunięte, możemy śmiało skorzystać z obydwu narzędzi. Chyba najbardziej przydatnym okazuje się tutaj badanie linków straconych, np. w przypadku, jeśli gdzieś usunięto źródło naszej publikacji.


  • Majestic

Majestic pozwala nam na sprawdzenie usuniętych linków w przeciągu 14 dni. Co jednak warto zaznaczyć, historia usuniętych linków obejmuje dłuższy okres, bo aż ostatnie 90 dni. Narzędzie pokazuje nam zarówno miejsce usuniętego linka, jak i datę tego zdarzenia.
  • Ahrefs


Ahrefs dostarcza nam tych samych informacji co Majestic, jednak jego zakres historyczny obejmuje nie 90, a ostatnie 60 dni. Podobnie otrzymujemy miejsce usuniętego linka wraz z datą.

Podsumowanie
Majestic i Ahrefs pozwalają nam na bardzo podobną analizę linków zwrotnych. Dotyczy to bezpośrednio omówionych wcześniej punktów, czyli liczby linków, ich miejsc dodania, anchor textów czy daty dodania/usunięcia linka. Poza wymienionymi funkcjami narzędzia pozwalają na dużo szerszą analizę backlinków np. parametrów CF i TF (parametry MS) domeny, na której znalazł się link czy linkowanych adresów url, które zwracają błąd 404. 


Trudno jest jednoznacznie rozstrzygnąć, które narzędzie do analizy backlinków jest najlepsze pod względem zbierania i analizy danych. Jeśli będziesz się podejmować analizy, sugerowałabym korzystanie z wielu narzędzi i agregowanie danych. Oprócz Majestic i Ahrefs, polecam Search Console i np. Open Site Explorer. To pozwoli uzyskać najbardziej faktyczny pogląd na sytuację i pozwoli dojść do najbardziej wiarygodnych wniosków. Dla potwierdzenia tej tezy, na  poniższym wykresie zamieszczono procentowo ilość linków zwrotnych, co do których pozyskano informacje z wykorzystaniem poszczególnych narzędzi. Autor analizy  kolorem żółtym zaznaczył, jaki procent wszystkich linków uzyskał poprzez zestawienie informacji pochodzących z 3 różnych narzędzi. Dzięki takiemu zabiegowi, udało mu się zdobyć wiedzę na temat 80% linków zwrotnych.


Autor:
Anna Antczak, Junior SEO Specialist

30 grudnia 2013

Jaki wpływ na CTR stron WWW w SERP’ach ma Google Authorship?

Kiedy stosować rel=”author”, a kiedy rel=”publisher”? Jak najszybciej połączyć blog lub stronę firmową z kontem na Google+? Jaki wpływ na CTR ma Google+ Authorship oraz kiedy warto go stosować, a kiedy nie? Odpowiedzi na te pytania udzielamy w poniższym artykule.

Na początku przypomnę czym jest Google+ Authorship – to powiązanie naszego profilu Google Plus, czyli nas, jako autora, ze stroną WWW / obrazkiem w Google Images, czyli treścią, którą stworzyliśmy. W przypadku powiązania np. artykułu, który napisaliśmy, z naszym G+, wyświetli się obok niego nasze zdjęcie z G+,  informacja o imieniu i nazwisku autora oraz ilości osób w jego kręgach G+. Może to wyglądać np. tak...


lub w przypadku Google Images...

Jak widać na powyższym obrazku, nazwa strony Google+ nie musi być tak naprawdę imieniem i nazwiskiem, jest to pewnego rodzaju trick. Nie wiadomo jak w przyszłości Google będzie podchodzić do tego typu powiązań, więc - jeśli to możliwe - warto stosować swoje prawdziwe imię i nazwisko. Istnieje wiele użytecznych mikroformatów, których powinno się używać w celu zwiększenia widoczności w SERPach zamiast G+ Authorship, ale to temat na inny artykuł.

Kiedy stosować rel=”author”, a kiedy rel=”publisher”?

Tag rel=”author” pokazuje, że jesteśmy autorem danej treści. Poprzez autora rozumiem osobę z imienia i nazwiska. Dzięki takiemu powiązaniu jest szansa, że w wynikach wyszukiwania pojawi się nasze zdjęcie wraz z imieniem i nazwiskiem właśnie. Opisane wyróżnienie przykuwa uwagę i, jeśli zdjęcie i tytuł są zachęcające, powinno to pozytywnie wpłynąć na wzrost CTR dla opublikowanej treści.

Z kolei tag rel=''publisher'' zarezerwowany jest dla firm / organizacji, a nie pojedynczych osób. Klasycznym przykładem jest firma, która ma swój profil na G+ i chciałaby być dodatkowo oznaczona w SERPach. Zastosowanie tego tagu może wyglądać np. tak...
W ramce mogą pojawiać się dodatkowe informacje, np. ostatnie wpisy na G+, lokalizacja, logo, adres, opinie Google, informacje z Wikipedii w ramach Knowledge Graph i wiele innych.
Wykorzystanie tagu rel publisher dostarcza dodatkowych informacji internautom zainteresowanym konkretną marką już na poziomie SERPów oraz zwiększa jej ekspozycję: nazwa / logo / newsy.

Jak najszybciej połączyć blog lub stronę firmową z kontem na Google+?

W przypadku blogów, wystarczy pod artykułem dokleić link wskazujący nasz G+ pod naszym imieniem i nazwiskiem, np. tak jak na stronie http://bluerank.blogspot.com/2013/05/jak-program-xenus-link-sleuth-pomaga.html


<a href="https://plus.google.com/u/0/106181128953230809371?rel=author">Mateusz Kicki</a>


Alternatywnie w sekcji <head></head> strony wkleić kod:

<link rel="author" href="https://plus.google.com/u/0/106181128953230809371”/>

zastępując powyższy link adresem pożądanego konta Google Plus.

Dodatkowo, na naszej stronie G+ w sekcji „Udzielam się w:” należy dodać link do bloga / strony, na której publikujemy artykuły. W tym przypadku jest to pierwszy link na hasło „Blog o SEM” kierujący do:  http://bluerank.blogspot.com/.



W przypadku firm, podobnie jak powyżej,
w sekcji <head> tag, ale rel publisher:
<link rel="publisher" href="https://plus.google.com/116388152560160901947" />
Jaki wpływ na CTR ma zaimplementowanie Google Authorship i czy zawsze warto to zrobić?

W Internecie można znaleźć dziesiątki case studies o tym, jak Authorship pozytywnie wpływa na wzrost CTR-ów. Wystarczy wpisać w Google: „google authorship increase CTR”. Warto jednak zastanowić się, kiedy należy używać tego powiązania treści z autorem oraz kiedy może to szkodzić.

Przede wszystkim trzeba pamiętać, że z założenia Google Authorship służy powiązaniu autora z treścią  – artykułem, zdjęciem, filmem, recenzją i każdą inną formą pisaną lub multimedialną, a internauci są do tego przyzwyczajeni.

Co jeśli internauta nie szuka jednak artykułu tylko produktu, np. chce kupić Iphone 5, a nie czytać jego recenzje?

Nasze testy na kilku stronach typu eCommerce (ogłoszenia), blog kulinarny z przepisami czy szkoła żeglarstwa sprzedająca usługi (rejsy) pokazały, że  Google Authorship może zaszkodzić lub - w najlepszym wypadku - nic nie zmienić.

Przykład 1 – blog kulinarny Bajceps.pl
Na kilka miesięcy blog został powiązany ze stroną autora na G+. Ikonka twarzy pojawiała się przy wszystkich stronach przepisów oraz na stronie głównej. Przy niektórych przepisach CTR się zmniejszył, a przy niektórych wzrósł. Sumaryczny ruch wyszedł na plus, jednak nie był to spektakularny wzrost.

Na tej podstawie możemy przypuszczać, że dużo lepszym wyjściem byłoby zastosowanie mikroformatu, np. hrecipe, który zamiast twarzy pokazuje zdjęcie potrawy. Obecnie mimo użycia opcji Data Highlighter dostępnej poprzez narzędzie Google Webmaster Tools, nie udało się uzyskać rich snippets w postaci zdjęcia potrawy w SERPach. W kolejnych miesiącach przetestujemy wpływ mikroformatu hrecipe na CTRy.

Przykład 2 – strona szkoły żeglarstwa
Na tej stronie, podobnie jak na blogu powyżej, został zaimplementowany Google Authorship na całej witrynie i miniaturka twarzy autora pojawiała się w SERPach. Po jej implementacji ruch na stronie był obserwowany przez kilka wakacyjnych miesięcy. Następnie, ruch na stronie był analizowany sekcjami: kursy, rejsy, szanty, węzły żeglarskie w zestawieniach rok do roku 2013 / 2012, aby wykluczyć wpływ trendów.

Ostateczne wyniki potwierdziły, że ikona twarzy mało znanej osoby, w przypadku strony komercyjnej, sprzedającej usługi, jest chybionym pomysłem. Praktycznie we wszystkich sekcjach ruch organiczny z Google spadł lub jego wzrost był poniżej trendu z roku poprzedniego.
Jedynym wyjątkiem była sekcja węzłów żeglarskich, gdzie treści artykułów zyskały dodatkowe wyróżnienie w SERPach i ruch miał tendencję wzrostową.

 

Całościowy ruch w 2013 vs 2012 był dużo mniejszy, była to składowa kilku czynników, które nie powinny mieć wpływu na przeprowadzony test.

Przykład 3 - duży serwis ogłoszeniowy

W tym przypadku "miniatura autora" była zaimplementowana we wszystkich kategoriach serwisu oraz na stronie głównej (na stronie ogłoszenia nie było implementacji). Po 1,5 miesiąca zdjęcie zostało zmienione na inne, wykonane u profesjonalnego fotografa, na jasnym tle. Śledziliśmy 20 wybranych, popularnych słów kluczowych, dla których pokazywała się miniatura twarzy w SERPach. Przez cały okres testu pozycje tych fraz były stabilne. Test był przeprowadzony dla fraz ogólnych oraz dla sekcji związanej z nieruchomościami.
Po kilku miesiącach testów nie było wątpliwości, że wykorzystanie Google Authorship w przypadku serwisu ogłoszeniowego jest złym pomysłem. W ciągu kilku miesięcy odnotowaliśmy zmniejszoną liczbę odwiedzin na praktycznie wszystkie wybrane słowa kluczowe ogólne, mimo stabilnych pozycji i braku trendu malejącego.


Podobny wpływ Authorship zauważyliśmy w sekcji nieruchomości.
Doświadczenie to potwierdziło tezę, że internauci kojarzą miniaturę twarzy z artykułem lub recenzją, nie zaś z ofertą komercyjną / sklepem / ogłoszeniem, przez co automatycznie omijają takie strony.
Reasumując
Warto stosować Google Authorship, lecz zgodnie z jego przeznaczeniem. Uważałbym bardzo na stosowanie tego wyróżnienia dla stron produktowych, ogłoszeniowych i innych sprzedażowych.
Zachęcam do prowadzenia swoich testów i wypracowania najlepszego rozwiązania.

Z ostatnich doniesień Barry’iego Schwartz’a (sugestie z ust Matt’a Cutts’a padały już na listopadowym PubCon’ie w Las Vegas) wynika dodatkowo, że w połowie grudnia miało miejsce uaktualnienie algorytmu związanego z Google Authorship. W ok. 15% przypadków, Google przestał wyświetlać miniaturki w SERPach. Może mieć to związek z nadużyciami Authorshipu przez słabe jakościowo strony oraz mało popularnych autorów (o niskim Author Rank’u). Zmiany odnotowane przez serwis mozcast.com na przestrzeni ostatnich 30 dni potwierdzają to.
Obecnie wszystko wskazuje na to, że Google będzie starał się ograniczyć tego typu nadużycia.

--
Mateusz Kicki - SEO Specialist w Bluerank