Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reklama kontekstowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reklama kontekstowa. Pokaż wszystkie posty
30 lipca 2014

Google Display Network – możliwości i ograniczenia

Kampanie kierowane na sieć reklamową Google Display Network są szeroko wykorzystywane przez dużą część reklamodawców. Prowadzenie działań reklamowych w GDN może przynieść wiele korzyści. Aby zmaksymalizować pozytywne rezultaty kampanii, należy znać atuty i ograniczenia poszczególnych sposobów kierowania kampanii w sieci reklamowej.

Sposoby kierowania kampanii w sieci GDN
Do najczęściej wybieranych sposobów kierowania kampanii w sieci reklamowej GDN (oprócz remarketingu) należą:
1. Kierowanie na słowa kluczowe
2. Kierowanie na witryny
3. Kierowanie na zainteresowania
4. Kierowanie na tematy

W przypadku kierowania na słowa kluczowe (inaczej kierowania kontekstowego), reklamodawca ustala listę adekwatnych słów kluczowych, natomiast system automatycznie wybiera odpowiednie miejsca docelowe, powiązane z tematyką wybranych fraz. Jedna grupa reklam powinna zawierać kilka, kilkanaście słów powiązanych ze sobą tematycznie.

Jeśli reklamodawca chciałby kierować reklamy na konkretne witryny, powinien ustalić listę serwisów, z których prawdopodobnie może korzystać jego grupa docelowa, a następnie dodać je do kampanii.
Kierowanie na kategorie zainteresowań pozwala na dotarcie do użytkowników zidentyfikowanych jako zainteresowanych produktami czy usługami podobnymi do oferowanych przez reklamodawcę.

Z kolei kierowanie na tematy pozwala reklamodawcy wybrać tematykę miejsc docelowych, na których zostanie wyemitowana reklama. Reklamodawcy mają do wyboru bardzo wiele różnych tematów, pozwalających dość precyzyjnie wybrać interesujący obszar tematyczny.

Kierowanie demograficzne – wiek, płeć, stan rodzinny
Reklamy w sieci reklamowej można również kierować do użytkowników spełniających określone kryteria demograficzne, do których należą: wiek, płeć, a także stan rodzinny. Możliwość targetowania reklam do konkretnych grup demograficznych może być istotna dla reklamodawców, oferujących produkty przeznaczone dla węższej grupy docelowej (np. tylko dla ludzi starszych albo przeciwnie, wyłącznie dla ludzi młodych). Cechy demograficzne określane są przez Google na podstawie odwiedzanych witryn i przypisane do konkretnej przeglądarki. Google posługuje się również danymi demograficznymi podawanymi przez internautów na przykład na portalach społecznościowych. Google nie może jednak ze 100% pewnością określić cech demograficznych danego użytkownika.

Kontrowersyjną nowością wprowadzoną przez Google, jest możliwość kierowania reklam do użytkowników o określonym „stanie rodzinnym” (parental status), a więc posiadających lub nieposiadających dzieci.


Nowy sposób targetowania może być odebrany jako dyskusyjny, a nawet niepokojący z punktu widzenia przeciętnego użytkownika Internetu. Obecnie nie do końca wiadomo, w jaki sposób użytkownik jest przyporządkowany do którejś z kategorii. Aby móc powiedzieć coś więcej na temat tej możliwości kierowania reklam, należy poczekać na pojawienie się większej ilości informacji.

Na pierwszy rzut oka targetowanie reklam na określone grupy demograficzne wygląda obiecująco, jednak należy pamiętać, że znacznie zmniejsza ono zasięg kampanii. Najbardziej liczną grupą odbiorców, z punktu widzenia płci, wieku czy stanu rodzinnego, jest kategoria „Nieznane”. Są to użytkownicy nieprzypisani przez Google do żadnej kategorii. Jeśli więc reklamodawca kieruje reklamy np. tylko do kobiet w wieku 25-34, posiadających dzieci, prawdopodobnie nie osiągnie zadowalającego wolumenu wyświetleń swoich reklam. Bardziej sensowym działaniem na chwilę obecną wydaje się wyłącznie wykluczanie odbiorców, którzy kompletnie nie pasują do oferty danego reklamodawcy.

Łączenie różnych typów kierowania
Wielu reklamodawców wykorzystuje możliwość kierowania reklam w oparciu o więcej niż jedno kryterium. Przyjęcie takiej strategii pozwala na dokładniejsze targetowanie reklam, jednak zmniejsza zasięg kampanii. Wskazane jest zatem dla reklamodawców z mniejszym budżetem i oferujących produkty przeznaczone dla wąskiej grupy docelowej.

Przykładowe strategie:
1. Kierowanie reklam na określone tematy i słowa kluczowe
2. Kierowanie reklam na określone zainteresowania i słowa kluczowe
3. Kierowanie reklam na określone witryny i słowa kluczowe

Głównym celem łączenia różnych sposobów kierowania jest zaprezentowanie swojej reklamy w odpowiednim miejscu i odpowiednim użytkownikom. Jeśli np. reklamodawca chce się pokazywać w witrynie o bardzo zróżnicowanej tematyce, dodanie do kampanii dodatkowo słów kluczowych może poprawić wskaźniki skuteczności (np. reklamodawca promujący produkty wyłącznie do włosów może nie chcieć wyświetlać się również na stronach dotyczących produktów do ciała czy twarzy).

W przypadku kierowania na zainteresowania, serwisy, na których pokażą się reklamy, nie są powiązane kontekstowo z ofertą reklamodawcy, dlatego reklamy mogą wyświetlać się również na nieodpowiednich witrynach. Aby częściowo zniwelować ten problem, można ułożyć listę niepożądanych miejsc docelowych i wykluczyć je z kampanii, jak również dodać słowa kluczowe powiązane z ofertą reklamodawcy.

Strategie reklamowe wykorzystywane w kampaniach kierowanych na GDN
Istnieje wiele strategii reklamowych, które można wykorzystać w kampaniach GDN. Ich wybór zależy od oczekiwanych rezultatów kampanii oraz budżetu, jaki reklamodawca chce przeznaczyć na reklamy w sieci reklamowej. Najbardziej ogólną strategię, polegająca na szerokim kierowaniu reklam i kupowaniu bardzo dużego zasięgu, można wykorzystać na przykład do promocji nowej, nieznanej marki. Wskazane jest wtedy wybranie dość ogólnych sposobów kierowania, zgodnych z rodzajem oferowanych produktów czy usług. W sieci reklamowej można również z powodzeniem promować nowe produkty i usługi. Prowadząc jednocześnie działania w wyszukiwarce można w wielu przypadkach zaobserwować również wzrost liczby zapytań w wyszukiwarce  o daną nowość, dzięki czemu można mówić o występowaniu efektu synergii. W sieci reklamowej można również promować konkretne produkty, jednak należy pamiętać, że głównym celem tego typu kampanii nie jest zazwyczaj sprzedaż. Koszt konwersji w kampaniach w GDN jest zazwyczaj wyższy niż w przypadku kampanii kierowanych na sieć wyszukiwania. Wyjątkiem są w tym przypadku kampanie remarketingowe. Ze względu na stosunkowo niski koszt kliknięcia w kampaniach w sieci reklamowej, warto je również prowadzić wtedy, gdy mamy w planach rozbudowanie list remarketingowych. Mimo że GDN nie jest najlepszym narzędziem sprzedażowym, pozwala na dotarcie do bardzo dużej grupy użytkowników, których można potem przekonać do naszej oferty za pomocą kampanii remarketingowych.

Praktyczne wskazówki
W kampaniach kierowanych na sieć reklamową, stawki za kliknięcie są zazwyczaj niższe niż w sieci wyszukiwania. Średni CPC kształtuje się również inaczej w przypadku różnych sposobów kierowania reklam. Na przykład kierowanie reklam na witryny jest zazwyczaj droższe niż kierowanie kontekstowe na słowa. Poszczególne witryny także mogą się od siebie znacznie różnić pod kątem stawki za kliknięcie. Serwisy bardziej specjalistyczne mogą być dużo droższe niż powierzchnia reklamowa przy artykułach na dużych portalach informacyjnych.

Tak jak w przypadku kampanii w sieci wyszukiwania, również w sieci reklamowej bardzo ważny jest CTR reklam. Wyższy CTR oznacza niższe koszty za kliknięcie i możliwość poszerzenia zasięgu. Dlatego należy pamiętać o systematycznym wykluczaniu nieefektywnych miejsc docelowych z kampanii. Jeśli natomiast reklamodawca zaobserwuje szczególnie skuteczne miejsca docelowe, może je wykorzystać w dedykowanej kampanii czy grupie reklam, kierowanej już konkretnie na te witryny.

Zdarza się, że reklamodawcom w szczególnym stopniu zależy na wyświetlaniu się w obrębie konkretnej, szczególnie obiecującej witryny. Wskazane jest wtedy sprawdzenie, które formaty reklamowe mogą być emitowane w danym serwisie, ponieważ może się okazać, że przygotowane reklamy nie mogą być wykorzystane na wybranej powierzchni. Dlatego też warto korzystać zarówno z reklam tekstowych, jak i z wszystkich akceptowalnych formatów reklam graficznych.

W przypadku kampanii z reklamami graficznymi w kampaniach GDN przydatna okazuje się analiza względnego CTR, pokazującego skuteczność naszych reklam w porównaniu z innymi reklamodawcami. Jeśli wskaźnik ten jest równy 1, oznacza to, że CTR naszej kampanii jest podobny do średniego CTR pozostałych reklamodawców w danej sekcji witryny. Wskaźnik ten daje więc sygnał, czy miejsca docelowe reklam są odpowiednio dobrane, a same kreacje reklamowe – interesujące dla użytkownika.


W trakcie konfiguracji kampanii kierowanych na sieć reklamową warto korzystać z Planera Kampanii Displayowych. Narzędzie w prosty i przejrzysty sposób pokazuje propozycje kierowania reklam na zainteresowania, tematy, słowa i, co najważniejsze, na witryny. Oczywiście nie warto później wykorzystywać w swojej kampanii wszystkich generowanych propozycji, jest to jednak znaczne ułatwienie dla większości reklamodawców.

Podsumowanie
Na pierwszy rzut oka kampanie kierowane na sieć reklamową mogą wydawać się prostsze w konfiguracji i optymalizacji od kampanii w wyszukiwarkach, ponieważ nie wymagają tworzenia długiej listy słów kluczowych. Reklamy w sieci GDN mogą promować produkty czy usługi, niekoniecznie interesujące dla użytkownika w danym momencie. Dlatego, aby zrealizować swoje cele reklamowe przy użyciu kampanii GDN należy dokładnie przemyśleć swoją strategię tak, aby nie tracić budżetu na niepotrzebne i nieefektywne działania.

--
Anna Wielgus, Paid Search Executive

17 lipca 2014

Wykorzystanie RLSA w kampaniach e-commerce

Każdy przedstawiciel branży e-commerce ma jeden główny cel: uzyskać jak najwyższy przychód ze sprzedaży. Cel jak najbardziej osiągalny, jednak do jego realizacji w dużej mierze potrzebny jest niekiedy bardzo wysoki budżet. Mowa tu o branżach, w których występuje bardzo duża konkurencja,  gdzie w linkach sponsorowanych wszystkie (11) pozycje są już zajęte, a za dołączenie do aukcji trzeba zapłacić wysoką stawkę. Takimi branżami są: AGD, auto-moto, turystyka, ubezpieczenia czy odzież.

Jeśli prowadzimy kampanię o dużym zasięgu, warto działania reklamowe uzupełnić o remarketing w wyszukiwarce (RLSA). Wykorzystamy wtedy cały potencjał, jaki daje nam wyszukiwarka. Co prawda tym działaniem inwestujemy w użytkownika, który już zna nasz serwis, jednak kierując się statystyką, że więcej transakcji jest dokonywanych przez użytkowników powracających, takie działanie jest racjonalne. Warto w nie zainwestować.


Rys. Transakcje w podziale na typ użytkownika – serwisy z różnym natężeniem ruchu (okres 30 dni)

RLSA – co to jest? 
Remarketing RLSA (Remarketing Lists for Search Ads) to ponowne dotarcie do osób odwiedzających
stronę, przekierowanych do serwisu z wyszukiwarki. 
RLSA dopełnia możliwości jakie daje nam wyszukiwarka, pozwala na  dotarcie do użytkowników, którzy znają już serwis, zachęca ich do działania i przywraca na ścieżkę zakupową. W końcu to sam użytkownik z jakichś powodów kilka dni wcześniej dodał produkt do koszyka, ale nie dokonał konwersji.
By dotrzeć do osób odwiedzających witrynę, należy (podobnie jak w remarketingu GDN) utworzyć listę remarketingową, na której będą się zbierały ciasteczka osób odwiedzających. Gdy na zdefiniowanej liście zbierze się co najmniej 1 000 takich plików, reklamy RLSA zaczną się emitować użytkownikom. 
Kolejnym etapem   jest stworzenie grupy reklam z frazami kluczowymi oraz ustawienie kierowania na sieć wyszukiwania oraz podpięcie listy odbiorców, do których chcemy kierować przekaz. Dobrą praktyką jest kopia kampanii z dużą ilością wejść (mamy pewność, że kampania RLSA będzie miała duży wolumen ruchu).
RLSA – strategie dotarcia
Większość użytkowników nie dokonuje zakupu od razu po wejściu na serwis. Zanim dokona konwersji, porównuje produkt u konkurencji, a serwis odwiedza kilkakrotnie. Przekaz kierujemy do: 
- użytkowników, którzy porzucili koszyk;
- użytkowników, którym przypominamy o serwisie (dodatkowa oferta, promocje).
Możemy wykluczyć użytkowników, którzy wykonali pożądaną akcję (np. dokonali zakupu).
RLSA –  od czego zacząć?
Zaczynamy od stworzenia list remarketingowych. Na tym etapie określamy żywotność ciasteczek, czyli definiujemy jak długo ciasteczko pozostaje na liście odbiorców. W AdWords czas trwania ciasteczek to domyślnie 30 dni, jednak warto stosować różne okresy członkostwa (np. 6, 14 czy nawet 330 dni).
Kolejny krok to utworzenie kampanii RLSA oraz grupy reklam. W takich kampaniach należy ustawić wyższe stawki CPC, by zapewnić grupie reklam wysoką pozycję (1 -1,5). Reklamy znajdujące się na wysokich pozycjach będą także częściej klikane. Na końcu podpinamy listę odbiorców do których kierujemy przekaz.
Warto skopiować najbardziej popularne pod względem ruchu kampanie, a także dobrać spersonalizowany przekaz reklamowy. W ten sposób wyróżnimy użytkowników, którzy byli już w witrynie i dotrzemy do nich z atrakcyjną reklamą. Warto, by reklamy różniły się od pozostałych kreacji stosowanych w wyszukiwarce. Nie  możemy stosować nachalnej komunikacji ‘wiemy, że u nas byłeś’ warto jednak przetestować kreacje ‘teraz jeszcze więcej’, ‘od dzisiaj niższe ceny’ itp.
Jak wyodrębnić  odbiorców?
W tym celu warto otagować jak najwięcej podstron serwisu.  Pozwoli nam to docierać z przekazem reklamowym na różnych etapach ścieżki zakupowej. 
Najważniejsze listy odbiorców:
- wszyscy użytkownicy,
- kategorie produktów,
- podkategorie produktów,
- produkt,
- dodanie do koszyka,
- zakończenie transakcji. Na podstawie list remarketingowych układamy scenariusze dotarcia. Tworząc listy remarketingowe pamiętamy o ustawieniu żywotności ciasteczek. Możemy rozróżnić kierowanie przekazu w zależności od rodzaju produktu, a także zdecydować o stosowaniu  kombinacji list remarketingowych.

Tworzenie listy remarketingowej – dobór odbiorców

Tworzenie listy remarketingowej – ustalenie reguły dla odbiorców

Tworzenie kombinacji niestandardowej:

Na podstawie prostych list remarketingowych czy kombinacji niestandardowych tworzymy strategie dotarcia, np.:
Warto pamiętać, że:
- kampanie RLSA działają w oparciu o listy remarketingowe w wyszukiwarce (są oparte na tagach);
- reklamy wyświetlają się, gdy na danej liście odbiorców zbierze się min. 1 000 użytkowników;
- konfigurując kampanię, należy ustalić wyższe stawki niż w przypadku reklam wyświetlanych na stronach wyszukiwania (ok. 50% -70%);
- kampanie RLSA można tworzyć tylko w panelu AdWords, listy remarketingowe nie są zintegrowane z Google Analytics (działają tylko w sieci reklamowej);
- kampanie RLSA muszą osiągać wysoką pozycję  (najlepiej 1-1,5).
Wdrożenie kampanii RLSA z przemyślaną strategią i kombinacją list remarketingowych bardzo istotnie wpływa na zwiększenie przychodu oraz ROI.

Rys. Wpływ kampanii RLSA na wzrost przychodów

--
Ola Piechocka, Group Paid Search Manager

23 kwietnia 2014

Kampanie produktowe – nowa odsłona PLA

W lutym wszyscy polscy reklamodawcy AdWords uzyskali możliwość tworzenia kampanii produktowych Google Shopping. Zastępują one zwykłe kampanie reklam z listą produktów (PLA). Z punktu widzenia użytkownika wyszukiwarki właściwie nic się nie zmieniło. Nadal reklamy prezentowane są w sposób przedstawiony na rys. 1.


Rys. 1. Reklamy PLA w wyszukiwarce

Z perspektywy reklamodawcy, modyfikacji uległ sposób tworzenia kampanii, a także dostępność informacji o produktach bezpośrednio w widoku panelu AdWords.  Zostały udostępnione dane odnoszące się do konkurencji. Skupmy się na głównych różnicach i możliwościach, jakie oferują kampanie produktowe:

1. Sposób tworzenia kampanii
W przypadku tworzenia zwykłej kampanii reklam z listą produktów należało wybrać typ kampanii – tylko sieć wyszukiwania, następnie po otwarciu karty tworzenia kampanii zdecydować się na podtyp -  reklamy z listą produktów.

Rys. 2. Tworzenie zwykłej kampanii reklam z listą produktów
Kampanie produktowe są osobnym typem działań, dedykowanym  reklamom z listą produktów. Na poziomie tworzenia kampanii wystarczy wybrać opcję– Kampania produktowa.
Rys.3 . Tworzenie kampanii produktowej 
2. Kategorie filtrowania
Zła wiadomość dla stosujących różnorodne sposoby grupowania i etykietowania – poprzednie etykiety i grupowanie nie umożliwiają tworzenia filtrów niestandardowych w nowych kampaniach. Rys. 4 przedstawia kryteria ograniczania zakresu promowanych produktów w zwykłych kampaniach reklam z listą produktów.
Rys. 4. Filtrowanie w zwykłej kampanii reklam z listą produktów
Nowe zasady umożliwiły nam filtrowanie po marce, marce, typie produktu, stanie. W przypadku typu produktu warto zwrócić uwagę na modyfikację jego wykorzystania. Większość reklamodawców przydzielając ten atrybut stosuje pełną ścieżkę kategorii (np. Kobieta > Buty > Baleriny, AGD do zabudowy > ZMYWARKI). Tworząc filtry w  zwykłych kampaniach, należało podawać całą nazwę typu produktu. Dla klasyfikacji rozdzielanych separatorem „>” pełną  nazwę stanowiła ścieżka kategorii (np. Kobieta > Buty > Baleriny), natomiast dla wartości rozdzielanych przecinkami (np. Kobieta, Buty, Baleriny) pod uwagę był brany tylko 1. człon. Obecnie można utworzyć filtr na postawie 1. poziomu nazwy kategorii. 
Nowe kryteria filtrowania to:
- kategoria (poziom 1) -  opiera się na mapie kategorii Google. Szczegółowy opis kategoryzacji można znaleźć tutaj.
- identyfikator elementu – unikatowe oznaczenia produktu
- niestandardowe etykiety (od 1 do 4) – zastąpiły grupowanie_adwords i etykiety_adwords. Pozwalają na organizowanie kampanii produktowych według dowolnych wartości. W feedzie produktowym w Merchant Center można utworzyć do 5. etykiet niestandardowych (numeracja od 0 do 4). Każda etykieta niestandardowa może przyjmować tylko 1. wartość. 
Przykładowe etykiety i wartości dla nich:
3. Priorytety
W przypadku promowania tego samego produktu w kilku kampaniach można określić, która będzie miała pierwszeństwo jego wyświetlania poprzez nadanie jej najwyższego priorytetu. Możemy wybierać spośród trzech statusów: niski, średni, wysoki. Priorytet ma znaczenie nadrzędne w stosunku do stawki.
4. Organizacja kampanii
Dotychczas mogliśmy dobierać zakres promowanej oferty spośród atrybutów przedstawionych na rys. 5. Wybieraliśmy je w zakładce „automatyczne miejsca docelowe”.

Rys. 5. Atrybuty w zwykłej kampanii reklam z listą produktów
Obecnie, kampanie produktowe organizowane są poprzez grupy produktów (w zakładce Grupy Produktów).  Im bardziej szczegółowo podzielimy kampanię, tym dokładniejsze statystyki uzyskamy.

Rys. 6. Organizacja kampanii produktowej
5. Informacje o produkcie i dane konkurencji
Do najważniejszych zalet nowych kampanii należą: łatwo dostępne dane o naszych produktach i informacje dotyczące działań konkurencji. Bezpośrednio w widoku kampanii możemy zobaczyć, jakie produkty wchodzą w skład danej grupy, ich numer ID (identyfikator elementu), cenę, markę, kategorię (z podziałem na poziomy), typ (z podziałem na poziomy).
Bardzo wartościowe są dwa nowe parametry:
- średni CTR – porównawczy  współczynnik klikalności. Odnosi się do działań konkurencji. Obrazuje skuteczność reklam z listą produktów na tle innych reklamodawców promujących podobne produkty. Parametr ten jest niedostępny dla grup produktów korzystających z atrybutu „identyfikator produktu”.
-  średni maks. CPC - porównawczy maksymalny koszt kliknięcia innych reklamodawców. Także niedostępny dla atrybutu „identyfikator produktu”. 
Nowością jest również zastosowanie udziału w wyświetleniach (IS) dla tego typu kampanii. Teraz na każdym poziomie grupy produktów możemy zobaczyć, w jakim stopniu odpowiadamy na zapytania Internautów. Przykładowo – patrząc na rys. 6 – jaki mieliśmy IS dla akcesoriów lub dla samych apaszek. 
Same reklamy z listą produktów nie uległy zmianie – nadal są zdjęciami z nazwą, ceną, ewentualnym krótkim komunikatem. Zatem czy zmiany wpłynęły na wyniki? Tak! Porównajmy wyniki kampanii najbardziej ogólnej, promującej „wszystkie produkty” w „starej” i „nowej” odsłonie. Po dwóch miesiącach prowadzenia działań za pośrednictwem kampanii produktowej jesteśmy w stanie osiągnąć następujące efekty:
- spadek CPC od 10% do 45%
- spadek kosztu konwersji od 20% do 80% (przy spadku liczby konwersji o ok. 14%).
Uzyskanie lepszych wyników jest możliwe dzięki dokładniejszym statystykom. Możemy obejrzeć nie tylko szczegółowe dane dla naszych produktów, ale także dla działań konkurencji. Na tej podstawie możemy decydować o podniesieniu / obniżaniu stawek, zmianach w informacjach umieszczonych w Merchant Center. Dobra praktyka AdWords, mówiąca o przewadze podzielonych tematycznie i szczegółowo działań, nie wymaga już mnóstwa czasu. Nowe kampanie produktowe tworzy się szybko, bez konieczności sprawdzania informacji bezpośrednio w Merchant Center. Dzięki możliwości przydzielania priorytetów nie trzeba też już tak silnie „walczyć stawką”.

--
Dominika Walczak, Paid Search Manager

29 stycznia 2014

Catalog Lightbox – nowy format reklamy budującej zaangażowanie

Dobra wiadomość dla firm z branż, które nie mogą reklamować swoich usług za pomocą Product Listing Ads. Dzięki Catalog Lightbox mogą nie tylko się promować, ale przede wszystkim budować zaangażowanie użytkowników. Catbox ma też wiele innych korzyści.

Czym jest Catbox?

Catalog Lightbox (Catbox) to nowy format reklamowy należący do tzw. engagement ads, czyli rodziny reklam budujących zaangażowanie. Interaktywna forma kreacji przykuwa uwagę nowych odbiorców. Reklama typu Catalog Lightbox zamienia zwykłą reklamę displayową w katalog produktów lub usług, gdy użytkownik pozostawi kursor myszy na reklamie przez co najmniej dwie sekundy. Opłata pobierana jest za nie tylko wtedy, gdy użytkownik zaangażuje się w reklamę. Dużym atutem nowego formatu jest możliwość obejrzenia katalogu przez użytkownika bez konieczności opuszczania strony, na której zobaczył reklamę. Reklamodawca ma szansę zaprezentować to, co zwykle można znaleźć dopiero na stronie docelowej.
Reklama typu Catbox składa się (praktycznie) z dwóch kreacji: pierwsza to reklama graficzna (rys. 1.), podobna do tych stosowanych w GDN, jednak należy na niej umieścić CTA (wezwanie do działania) jasno komunikujące czynność rozwijania (np. „Najedź kursorem, by rozwinąć”). Druga składowa nowego formatu reklamowego to katalog lub gazetka reklamowa (rys. 3), która pojawia się na ekranie komputera.

Rys 1.  Pierwszy etap kreacji – reklama graficzna z CTA

Po najechaniu kursorem na reklamę rozpoczyna się wczytywanie reklamy. Na komórkach i tabletach warunkiem odnotowania interakcji jest dotknięcie reklamy na ekranie, na komputerach stacjonarnych i laptopach pozostawienie przez użytkownika kursora myszy na reklamie przez co najmniej 2 sekundy.  To ogranicza przypadkowe interakcje i eliminuje niezamierzone kliknięcia i rozwinięcia katalogu, zapewniając użytkownikom większy komfort, a reklamodawcom lepszą skuteczność kampanii.

Rys. 2. Wczytywanie katalogu w czasie pozostawienia przez użytkownika kursora myszy w świetle reklamy

Wartością dodaną katalogu jest z pewnością możliwość przypięcia tagów do poszczególnych produktów. Po kliknięciu w tag, użytkownikowi wyświetla się dodatkowe okno z dokładniejszymi informacjami o produkcie, a wszystko to dzieje się bez opuszczania aktualnie przeglądanej strony. Alternatywnym rozwiązaniem jest możliwość dodania tagów z linkiem, prowadzących bezpośrednio do strony produktu w serwisie internetowym reklamodawcy.

Rys. 3. Reklama po rozwinięciu do postaci katalogu]

Jak zacząć?

Na karcie Kampanie należy wybrać z menu: + Kampania, zaznaczając opcję - Tylko sieć reklamowa. Wybierając typ kampanii, zaznaczyć: Tylko sieć reklamowa – zaangażowanie (Interaktywne reklamy multimedialne zoptymalizowane pod kątem zaangażowania użytkowników). Wszystkie ustawienia, takie jak budżet, stawki, harmonogram, ustala się w koncie AdWords. W kampaniach budujących zaangażowanie możemy stosować wszelkie znane i dostępne metody kierowania w sieci reklamowej. Można dodać atrybuty takie jak: kierowanie na miejsca docelowe, tematy, zainteresowania, płeć, wiek oraz listy remarketingowe. W panelu jest możliwość skonfigurowania kampanii, jednak obecnie reklamy w formacie CTB może dodać tylko konsultant Google. Czas wdrożenia to ok. 2 dni robocze.

Wymagania techniczne są takie same jak przy standardowej reklamie rozwijalnej. Początkowy rozmiar wczytywanego elementu to max. 100KB. Rozmiar całego pliku: katalogu/gazetki reklamowej to mniej niż 1024 MB, poszczególne strony max. 2 - 3 MB. Katalog musi być przygotowany w formacie .pdf o jakości 300 dpi lub 2048x1536 pikseli. Więcej nt. danych technicznych: https://support.google.com/adwordspolicy/answer/2906417

Koszty kampanii z wykorzystaniem Catalog Lightbox


Jako, że reklama ta należy do grupy "engagement ads", stawką jest w tym przypadku CPE (cost per engagement). Opłata jest pobierana tylko wtedy, gdy użytkownik wejdzie w interakcję z przekazem reklamowym, pozostawiając kursor myszy na reklamie przez co najmniej 2 sekundy i rozwinie docelowy format, czyli katalog. Wszystkie następne kliknięcia w obrębie katalogu i jego przeglądanie są bezpłatne. W sekcji „Stawki i budżet” jedyną dostępną opcją będzie „Nacisk na zaangażowanie, samodzielne określanie maksymalnych stawek CPC”, a opłata będzie naliczana tylko wtedy, gdy użytkownik wejdzie w interakcję z reklamą.

Pierwsze statystyki

Po przeprowadzeniu testów opisywanego formatu u klientów z trzech różnych branż, możemy uznać, że efekty tych kampanii są zadowalające pod względem zasięgu reklam, współczynnika rozwinięć reklamy do formy katalogu oraz kosztu pozyskania, czyli zaangażowania użytkownika. CTRy kształtowały się na poziomie ok. 5%, co w sieci reklamowej jest bardzo dobrym wynikiem. Koszt jednego kliknięcia wahał się w zależności od branży od 10 do 20 groszy.

W kampaniach budujących zaangażowanie liczba kliknięć wskazuje, ilu użytkowników weszło w interakcję z przekazem reklamowym, czyli rozwinęło reklamę do postaci katalogu. Kolumna CTR dostarcza informacji o tym, jaki był współczynnik zaangażowania. Liczbę kliknięć prowadzących do strony docelowej można sprawdzić w raporcie „Bezpłatne kliknięcia”, ponieważ za kliknięcia przekierowujące do strony docelowej reklamodawca już nie płaci.

Rys. 4. Catbox – statystyki dotyczące branży usługowej

Jakie korzyści?

Nowy format reklamy to doskonały sposób na dystrybucję katalogu elektronicznego, zarówno do osób nieznających naszego serwisu, jak i do dotychczasowych użytkowników. Catbox daje nam wiele możliwości wykorzystania kombinacji list remarketingowych i dotarcia do osób, które znają nasz produkt bądź usługę. Firmy inwestują wiele w utworzenie pięknych, drukowanych katalogów. Reklamy Catbox są idealnym rozwiązaniem na pokazanie ich cyfrowej wersji całemu światu. Eliminują koszty tradycyjnego druku i koszty przesyłki, dają możliwość dotarcia do jeszcze szerszego grona odbiorców. Korzystając z katalogu Lightbox użytkownicy mogą łatwo przeglądać jego strony, oglądać najnowsze propozycje produktów, sprawdzać ceny. Niewątpliwym atutem jest to, że użytkownicy mogą pozostać na przeglądanej stronie internetowej, na której zobaczyli reklamę.

Catbox daje możliwość zaprezentowania wszelkiego rodzaju produktów, nawet tych niematerialnych / wirtualnych. Jest to idealne rozwiązanie dla branży usługowej, która nie może reklamować swoich „produktów”, choćby za pomocą Product Listing Ads. Do takich branż możemy zaliczyć: turystykę, edukację, branżę medyczną, dziedzinę IT (w zakresie sprzedawania wirtualnych produktów, jakimi są np. oprogramowanie, hosting, klucze licencyjne). Potencjał nowego formatu niesie ogromne korzyści użytkownikom i daje nowe możliwości, nie tylko dużym reklamodawcom.

--
Agnieszka Włodarczyk, Paid Search Executive

6 listopada 2012

Reklama TrueView na portalu YouTube

TrueView to pakiet formatów reklamowych wprowadzonych pod koniec 2010 r. przez portal YouTube. W szybkim czasie stały się one popularne wśród reklamodawców, którzy docenili zarówno łatwość ich obsługi, jak i dostępność tych narzędzi. Wszystkie 4 formaty z rodziny TrueView możemy bowiem konfigurować bezpośrednio z panelu AdWords. Dzięki temu w łatwy sposób jesteśmy w stanie wzbogacać kampanie prowadzone w wyszukiwarce czy w sieci reklamowej o dodatkowy, atrakcyjny kanał promocji. W rezultacie, zyskujemy dodatkowe źródło odwiedzin naszej strony lub firmowego kanału na YT.

Dlaczego warto pojawić się ze swoją reklamą akurat na YouTube?

•    Jest to trzecia najpopularniejsza strona internetowa na świecie.
•    Druga najchętniej wykorzystywana wyszukiwarka (po Google).
•    Z portalu korzysta miesięcznie 13 mln unikalnych użytkowników w Polsce.

Reklamy video typu TrueView wyróżnia fakt, iż prezentowane są tylko tym użytkownikom, którzy zdecydują się je obejrzeć. Podnosi to zaangażowanie oglądającego – wg Google zwiększoną uwagę notuje się nawet w ciągu 85% czasu jej trwania, zamiast 48% w przypadku reklam niepomijalnych. Co więcej, niepominiętą reklamę pamięta nawet 81% oglądających, co również jest wynikiem znacznie lepszym w stosunku do reklam, które „trzeba” obejrzeć.

Jak funkcjonuje reklama TrueView?

Jak wspomniano, całą konfigurację kampanii reklam skierowanych na YT możemy przeprowadzić z poziomu panelu AdWords. Aby rozpocząć korzystanie z reklam TrueView musimy posiadać konto AdWords oraz kanał na portalu YouTube, gdzie umieszczone będą filmy reklamowe, które chcemy promować. Nasz kanał na YT warto połączyć z kontem AdWords – dzięki temu konfigurując kampanię, będziemy mogli korzystać nie tylko z list remarketingowych, które posiadamy w panelu, ale również z tych, które są dostępne w ramach konta YT (np. użytkownicy, którzy polubili film w naszym kanale).

Formaty proponowane przez Google to nie tylko różnorodny sposób prezentacji naszego materiału reklamowego. Każdy z nich spełnia nieco inną funkcję i może być wykorzystywany w zależności od celu, jaki stawiamy przed całą kampanią bądź pojedynczą reklamą. Biorąc pod uwagę lokalizację i metody wyświetlania danych formatów, można dopasować je do „zadań”, które mają spełnić podczas kampanii.

Podczas konfiguracji do wyboru mamy  4 formaty TrueView

TrueView In-Stream (pre-roll) – są to reklamy wyświetlane najczęściej przed (opcjonalnie także w trakcie lub na koniec) filmów znajdujących się na YT. Reklamę tego typu można pominąć po 5 sekundach jej trwania, co przynosi korzyści zarówno oglądającemu (nie musi oglądać reklamy, która go nie interesuje), jak i reklamodawcy (przez 5 sekund można skutecznie zachęcić do obejrzenia całej reklamy, a jeżeli się to nie uda - nic nie zapłacimy). In-Stream jest formatem typowo zasięgowym, przydatnym kiedy chcemy trafić z reklamą do jak najszerszej publiczności. Warto zainteresować się nim np. wtedy, gdy reklamujemy produkt dopiero wprowadzany na rynek i wiemy, że niewiele osób może go poszukiwać z własnej woli. Format ten daje szansę na niedrogą i skuteczną kampanię wizerunkową o dużym zasięgu. Co istotne, jako jedyny po „kliknięciu” w reklamę przekierowuje na stronę WWW reklamodawcy, a nie na jego kanał YT. Reklama In-Stream jest również pokazywana przed filmami wklejonymi na Facebook’u i Google+.


TrueView In-Search (w wynikach wyszukiwania) – reklama pokazywana jest jako wynik wyszukiwania w YouTube, na pozycji premiowanej, na wskazane słowa kluczowe. Kliknięcie w nią powoduje przeniesienie użytkownika na kanał reklamodawcy i wyświetlenie filmu. Płacimy tylko za obejrzaną  reklamę, wyświetlenie wyniku wyszukiwania jest bezpłatne. In-Search pozwala promować film wśród użytkowników naprawdę zainteresowanych danym tematem i zaprezentować wideo po przekserowaniu ich na dany kanał. Istnieje szansa, że zaczną oni subskrybować nasz kanał i następne reklamy będziemy mogli wyświetlać im już za darmo. Jest to dobra propozycja dla reklamodawców posiadających dłuższe materiały filmowe typu „How to…”, które łatwo promować na konkretne słowa kluczowe.



TrueView In-Slate  (w opcjach) – jest to reklama towarzysząca filmom długometrażowym na YT (powyżej 10 minut). Oglądający ma do wyboru: obejrzeć przed rozpoczęciem filmu jedną z 3 proponowanych reklam lub zgodzić się na przerwy reklamowe - co 7 minut w trakcie wyświetlania filmu. Również w tym przypadku płacimy dopiero, gdy użytkownik zdecyduje się obejrzeć reklamę. In-Slate nie jest na razie formatem, który możemy szeroko wykorzystać w Polsce (ze względu na małą liczbę dłuższych filmów dostarczanych przez partnerów Google). W USA, YouTube pozyskuje materiały video od swoich certyfikowanych dostawców, są to np. Newsweek, NBA, Discovery Channel, Universal Music, czy Metro Goldwin Meyer.

TrueView In-Display (na stronie) – są to reklamy prezentowane na YT na prawym pasku jako podobne / sugerowane filmy. Występują także na stronach należących do sieci reklamowej Google, co daje szansę na „wyjście” z reklamą wideo poza YouTube. Warto wykorzystać ten format, aby poszerzyć zasięg kampanii wideo i prezentować filmy na stronach sieci GDN. Przykładowo, film prezentujący przyrządzanie nowego dania możemy pokazać na stronach o tematyce kulinarnej i tym samym zwiększyć szansę, że zostanie on zauważony i obejrzany. In-Display pozwala jednocześnie na wybór konkretnych witryn, na których będzie prezentowana nasza reklama.


Wszystkie formaty reklam oferują różnorodne opcje kierowania, które w celu uporządkowania, zebrano w poniższej tabeli.



Dodatkowe funkcjonalności TrueView

•    Mając na uwadze fakt, że przekierowanie na witrynę reklamodawcy powoduje jedynie kliknięcie w reklamę In-Stream należy pamiętać, by w przypadku pozostałych formatów stosować  nakładkę in-video. To specjalna, klikalna reklama tekstowa wyświetlana na dole okienka z filmem, której kliknięcie spowoduje przeniesienie użytkownika na zdefiniowaną stronę docelową (np. na podstronę reklamowanego produktu w naszym sklepie).



•    Nową, ciekawą funkcjonalnością w przypadku TrueView jest banner towarzyszący 300x250, który podczas wyświetlania reklamy w formacie In-Stream umożliwia prezentację innych filmów z kanału reklamodawcy (max 5). Filmy są dobierane automatycznie. Kliknięcie w miniaturkę danego filmu powoduje jego odtworzenie, natomiast kliknięcie w belkę na dole bannera kieruje na stronę główną kanału. Dzięki temu rozwiązaniu łatwiej zaprezentujemy pozostałe filmy dostępne na naszym kanale i być może internauta po obejrzeniu pre-rolla zdecyduje się zobaczyć coś jeszcze.



•    Inną interesującą (a nawet kuszącą) możliwością jest opcja promocji filmu reklamowego na stronie głównej YouTube. Jak to w rodzinie TrueView, także i taką reklamę jesteśmy w stanie skonfigurować samodzielnie. Podczas tworzenia osobnej kampanii, należy wybrać opcję samodzielnego wyboru formatów i zdecydować się na format In-Display. Na karcie sieci wybieramy natomiast Filmy w YouTube. Po zapisaniu kampanii, system przeniesie nas na następną stronę, gdzie na karcie Kieruj reklamy na oglądających w opcjach zaawansowanych musimy dodać manualnie miejsce docelowe: ‘youtube.com::pyv-top-right-homepage’. To, czy nasze video znajdzie się na stronie głównej zależeć będzie od dwóch czynników: czy na stronie głównej jest już wykupiona stała reklama oraz od stawki CPV, jaką zaproponujemy za obejrzenie filmu. Eksponowane miejsce jakim jest homepage YouTube zdobywamy bowiem na zasadzie aukcji.


Na koniec garść statystyk

Projekt, w ramach którego przez 7 miesięcy prowadziliśmy kampanie video dla jednego z naszych klientów, dostarczył nam sporo ciekawych statystyk. Dają one podstawy do tego, aby móc oceniać efektywność zarówno całości reklam typu TrueView, jak i poszczególnych formatów.

Działania prowadzone były z wykorzystaniem wszystkich 4 formatów, jednakże najintensywniej wykorzystywanym był pre-roll In-Stream. Filmy, którymi dysponowaliśmy podczas prowadzenia kampanii, były spotami nakręconymi na potrzeby reklam TV, ale ze względu na swój lekki charakter znakomicie nadawały się do prezentacji w środowisku YouTube.

W czasie trwania kampanii formaty osiągnęły zdecydowanie różne wyniki. Pod względem odsetka użytkowników, którzy obejrzeli całą reklamę, najlepszy okazał się format In-Slate generując około 90% obejrzanych w całości reklam. In-Stream jest najlepszy jeżeli chodzi o cenę – obejrzenie całego filmu kosztuje reklamodawcę średnio 0,15 zł (In-Display – 0,43 zł). Ten format ma również najlepszy współczynnik obejrzeń – zwykle znacznie powyżej 20% (drugi jest In-Slate – 11,5 %).

Trzeba pamiętać, że statystyki te wynikają po części ze specyfiki formatów – np. In-Slate osiąga 90% obejrzeń całej reklamy, bo jest to warunek obejrzenia wybranego video. Znając więc specyfikę formatów możemy łatwiej dopasować je do celów, które stawiamy przed reklamą lub kampanią.

Podsumowując, warto śledzić i testować nowe formaty reklamowe, które Google wprowadza w ramach kanału YouTube. Warto szczególnie mieć na uwadze rozwijane w ostatnich miesiącach formaty TrueView, które są proste w obsłudze oraz w weryfikacji osiąganych wyników. Inną zaletą tych form reklam są niskie koszty uruchomienia kampanii – dysponując gotowymi spotami, np. tymi przygotowanymi na potrzeby telewizji, jesteśmy w stanie wykorzystać je również do promocji w jednym z najpopularniejszych serwisów w Polsce.

--
Rafał Trąbski, Junior PPC Manager

25 września 2012

Reklama kontekstowa - nowe narzędzia, nowe możliwości

We wrześniowym wydaniu magazynu Online Marketing Polska możecie przeczytać artykuł na temat reklamy kontekstowej. Tekst przygotowali Karolina Rosińska i Rafał Trąbski, pracownicy działu PPC Bluerank. Poniżej prezentujemy jego fragment:

„Kontekst” - już nie tylko uzupełnienie działań PPC?

Reklamę kontekstową traktuje się zwykle jako uzupełnienie działań PPC w wyszukiwarkach. Nie należy przy tym zapominać, jak unikalne możliwości daje taka reklama. Dobór kontekstowy, zaawansowane opcje kierowania przekazu reklamowego do bardzo konkretnie określonych grup docelowych, możliwość wykorzystywania reklam graficznych w wielu formatach - to tylko niektóre z nich. Korzystając z reklamy kontekstowej osiągnąć można również te cele, które są znacznie trudniejsze do zrealizowania w wyszukiwarce: budowanie zasięgu czy promocja marki.

Porównując graficzną reklamę kontekstową (statyczną lub dynamiczną) do zwykłych reklam odsłonowych, łatwo wywnioskować, że reklama, precyzyjnie kierowana do potencjalnie zainteresowanego nią internauty jest zwykle bardziej skuteczna. W dobie atakujących użytkownika, zupełnie przypadkowych, bannerów czy pop-up’ów, reklama kontekstowa dzięki swojemu dopasowaniu do odbiorcy, jest mniej irytująca i bardziej akceptowalna.

Reklamodawcy, w ramach sieci kontekstowych, mogą wykorzystywać zaawansowane, precyzyjne rodzaje targetowania...

Kierowanie na zainteresowania - to metoda wykorzystująca preferencje użytkownika, które określane są m.in. na podstawie odwiedzanych przez niego stron internetowych oraz danych na temat częstotliwości i czasu trwania tych odwiedzin;

Kierowanie retargetingowe - mają przypisaną nieco inną rolę, bowiem kierowane są wyłącznie do użytkowników, którzy mają już doświadczenia związane z danym serwisem lub sklepem internetowym. Mogą to być odwiedziny na zdefiniowanej przez nas podstronie serwisu lub wejście w wybraną kategorię w sklepie internetowym. Sieci reklamowe umożliwiają tworzenie specjalnych list i kombinacji odbiorców, np. użytkowników, którzy byli na podstronie „koszyk”, ale nie dokonali zakupu. Dzięki temu, możemy kierować precyzyjne komunikaty reklamowe zachęcające, powiedzmy, do ponownej wizyty w sklepie. Alternatywnie, mogą to być zaproszenia do ponownego zakupu, zakupu komplementarnego lub nawet przedłużenia umowy.

Retargeting generuje jednak pewne zagrożenia, o których warto pamiętać planując lub prowadząc kampanię. Przede wszystkim, nie jest to narzędzie służące bezpośrednio do zwiększania liczby transakcji - ma zadziałać tylko na jednym z etapów ścieżki zakupowej, więc powinno być wykorzystywane jako nieofensywny „przypominacz” lub „motywator”. Nie należy też wyświetlać reklam zbyt długo, ponieważ trafiają one do określonego - ściśle ogranicznonego grona odbiorców. Po jakimś czasie użytkownicy mogą być zmęczeni albo nawet poirytowani zbyt częstym przypominaniem im o ofercie. Warto zatem ustawiać w tego typu kampaniach capping (tzn. organiczenie wyświetleń reklamy na unikalnego użytkownika), aby ograniczyć liczbę wyświetleń, które prawdopodobnie nie przyniosą pozytywnych reakcji.


Zachęcamy do lektury pełnej wersji artykułu we wrześniowym wydaniu magazynu Online Marketing Polska.

--
Redakcja

17 czerwca 2011

Google Display Network – nowe narzędzia dla reklamodawców

Kilka słów o nowych narzędziach dostępnych w Google Display Network. Google dokłada wszelkich starań, by targetowanie, optymalizacja i mierzenie efektów kampanii displayowych było jak najkorzystniejsze dla reklamodawców. Stąd nowe narzędzia.

Względny wskaźnik CTR

Nie jest tajemnicą, że zachowania użytkowników w Sieci w dużej mierze zależą od tego, z jakim typem witryny mają oni do czynienia (portale, sklepy, blogi…). Dotychczas poprzez CTR można było dowiedzieć się, jak internauta zareagował na nasze reklamy, jednak nie można było określić jak wypadają one na tle konkurencji na stronie. Właśnie dlatego powstał względny wskaźnik CTR, który w kampaniach displayowych pokazuje, czy nasze reklamy są skuteczne w odniesieniu do innych wyświetlanych w tym samym miejscu i czasie.

Mechanizm działania tego narzędzia Google ilustruje prostym przykładem – załóżmy, że naszą reklamę charakteryzuje CTR o wartości 0,04% w czasie, gdy inne reklamy w tym samym miejscu mają CTR na poziomie 0,02%. Nasz względny CTR wynosi więc (0,04)/(0,02) = 2x.


Z naszej perspektywy trochę szkoda, że nie ma możliwości podejrzenia względnego CTR dla konkretnej witryny. Najgłębiej możemy zrobić to dla grup reklamowych, czyli zobaczyć ten wskaźnik dla całej grupy podobnych witryn.

By uruchomić względny wskaźnik CTR w panelu AdWords,  należy wejść  w ”Grupy reklam”, następnie "Kolumny – Dostosuj kolumny" i zaznaczyć "Względny CTR.”

Impression Share

Narzędzie Impression Share (udział w wyświetleniach) zostało zaimplementowane w sieciach kontekstowych, aby skuteczniej mierzyć  wyświetlenia reklam displayowych. Wcześniej funkcjonowało już w ramach kampanii emitowanych w wyszukiwarkach. Narzędzie prezentuje odsetek odsłon kiedy nasze reklamy były pokazywane, w odniesieniu do wszystkich wyświetleń, które byliśmy w stanie wygenerować. W oparciu o dane uzyskane poprzez udział w wyświetleniach można określić potencjał reklamy, a następnie zwiększyć liczbę wyświetleń poprzez podniesienie dziennego budżetu lub weryfikację aukcji. Warto zauważyć, że  niski udział w odsłonach interpretowany w odniesieniu do budżetu pokazuje, ile wyświetleń traci się w stosunku do zainwestowanych środków. Rozpatrywanie niskiego impression share w stosunku do pozycji reklamy sugeruje podniesienie stawek CPC lub CPM.


Przykładowo, jeśli nowe narzędzie pokaże nam, że tracimy 25% udziału w odsłonach z powodu zaplanowanego budżetu reklamowego, należy zwiększyć dzienne wydatki na kampanię, by uzyskać maksimum zysków. Jeśli jednak zauważymy, że tracimy 35%  udziału w odsłonach w wyniku przegranych aukcji, należy nieco mocniej bidować lub po prostu poprawić swoje reklamy.

Google od dłuższego czasu mocno inwestuje w propagowanie kampanii displayowych zarówno wśród obecnych, jak i nowych reklamodawców. Nowe narzędzie jest co prawda pomocne, ale w pewien sposób ma za zadanie nakłonić do zwiększania wydatków na kampanie kontekstowe.

Większa transparentność

Narzędzie Content Ads Diagnostic Tool przygotowane zostało dla osób, których reklamy krążą po tysiącach stron w obrębie Google Display Network i trudno właściwie zweryfikować gdzie się wyświetlają, a gdzie nie. Narzędzie do diagnostyki reklam pozwala również ustalić dlaczego reklamy nie pojawiają się w Sieci.

Można na przykład zobaczyć komunikat informujący, że reklama nie wyświetla się na stronie ponieważ przegrała aukcję.



Można również sprawdzić kiedy reklama działa i gdzie się wyświetla.



Pełny start narzędzia przewidziany jest na początek lipca.

Brak opłat za niewidoczne reklamy

W przypadku reklam displayowych pewnym problemem jest skrolowanie strony. Wyobraźmy sobie, że reklama wyświetla się na dole witryny, więc żeby ją zobaczyć użytkownik musiałby ”zjechać” bardzo nisko. Jeśli skupi się wyłącznie na informacjach wyświetlonych u góry, nie zobaczy reklamy. Unseen Impression Filter został przygotowany właśnie na takie sytuacje, ma on uchronić reklamodawcę przed płaceniem za wyświetlenia reklam, których użytkownik nie miał szans zobaczyć. Warto wiedzieć, że filtr jest uruchamiany automatycznie i nie ma nad nim kontroli.

Wygląda na to, że wydawcy będą zmuszeni do umieszczania boksów z reklamami AdSense w bardziej atrakcyjnych i widocznych miejscach na swoich serwisach. W przypadku rozliczenia w formie CPC (koszt za kliknięcie) ta zmiana nie robi co prawda większej różnicy, lecz jeśli reklamodawca płaci w modelu CPM (koszt tysiąca wyświetleń) to niewidoczne dla użytkowników reklamy mogą znacznie obniżyć dochody wydawców.


--
Redakcja

12 kwietnia 2011

Raport Adkontekst: rośnie znaczenie reklamy kontekstowej

Reklama kontekstowa to już blisko 30% budżetów przeznaczanych na search engine marketing i 8,5% całego rynku reklamy online – wynika z raportu przeprowadzonego przez sieć reklamy kontekstowej Adkontekst.

Udział wydatków na kampanie prowadzone przez agencje SEM oraz domy mediowe w sieciach kontekstowych wzrósł przez ostatni rok o 4 punkty procentowe i stanowił przeciętnie 28,52% budżetów SEM. Jeżeli wartość tą uznać za reprezentatywną dla całego rynku, oznaczałoby to, że udział reklamy kontekstowej w całkowitych wydatkach na reklamę online kształtuje się na poziomie 8,5%.

Stawki CPC są nadal konkurencyjne wobec reklam emitowanych w wynikach wyszukiwania. Większość agencji i domów mediowych realizując kampanie w sieciach kontekstowych, płaci za kliknięcia co najmniej 10% mniej, niż w wyszukiwarkach.

W raporcie zbadano także, jak specjaliści SEM oceniają efektywność reklam w sieciach kontekstowych. Ich zdaniem, stale zwiększająca się liczba reklamodawców i rosnące koszty nie spowodowały obniżenia wskaźnika ROI.

Pełen raport, obejmujący również badanie metod wykorzystania reklamy kontekstowej, produktów reklamowych i najważniejszych korzyści płynących z prowadzenia kampanii w sieciach kontekstowych, znajduje się pod adresem: www.Adkontekst.pl/rynek-reklamy-kontekstowej-2010.

--
Aneta Mitko

15 marca 2011

AdStandard 2011

Jesteśmy po konferencji i publikacji raportu AdStandard 2011, zatem czas na krótkie podsumowanie najważniejszych informacji. Do wielu tematów zasygnalizowanych w tym streszczeniu, a także do tego, co zostało zaprezentowane podczas tegorocznego AdStandard, będziemy powracać jeszcze w kolejnych wpisach blogowych, bo poruszono wiele naprawdę interesujących zagadnień.

Zaczynamy od liczb i branży reklamowej na świecie...

Według danych ZenithOptimedia, łączne światowe wydatki na reklamę w 2010 r. wyniosły 449,6 mld dolarów (Internet wygenerował 14% tej kwoty, tj. 61,8 mld dolarów), co oznacza wzrost o 4,9% w stosunku do roku poprzedniego. W 2011 obroty rynku reklamowego na świecie mogą osiągnąć poziom 470 mld dolarów, zaś w 2012 zwiększą się prawdopodobnie do 494 mld dolarów. Niezmiennie, największe budżety przeznacza się na telewizję. Z roku na rok coraz słabiej radzą sobie natomiast wydawcy prasy. W 2013 r. udział Internetu w światowym rynku reklamowym może wynieść nawet 17,9% (będzie to oznaczało zrównanie się wydatków na reklamę online z przychodami reklamowymi wydawców papierowych dzienników).

A jak wygląda w tym kontekście światowy SEM?

Jak można przeczytać w w/w raporcie, prawie połowę przychodów branży e-reklamowej na świecie generują różne produkty marketingowe dostępne w wyszukiwarkach (czyli search engine marketing). Udział tego segmentu będzie cały czas rósł, by już w 2012 r. przekroczyć 50%, przy obrotach na poziomie 40,5 mld dolarów. Dla porządku warto w tym miejscu dodać, że drugą w kolejności najpopularniejszą formą reklamy w Sieci jest ciągle jeszcze tradycyjna reklama banerowa.

Oto, jak kształtują się statystyki europejskie

W 2009 r. kraje Europy Zachodniej wygenerowały (wg IAB Europe) prawie 28% globalnych wydatków na reklamę w Sieci, co daje 17,1 mld dolarów. Największym rynkiem w Europie jest obecnie rynek brytyjski. W UK Internet ma ponad 27% udział w torcie reklamowym. Dalej plasują się Niemcy i Francja. Polska zajmuje pozycję 12 (między Szwajcarią, a Belgią). Według prognoz IAB Europe, jeśli kraje europejskie utrzymają dotychczasowy stabilny wzrost, to w połowie 2011 r. wydatki reklamowe w Europie powinny być wyższe, niż w USA!

Co w Polsce?

Polska, pod względem wartości wydatków na reklamę internetową, znajduje się w grupie rynków średniej wielkości, choć nadal daleko od europejskiej czołówki. Na reklamę wydano w Polsce w 2010 r. łącznie 7,3 mld zł, czyli o 7,2% więcej, niż w roku poprzednim. Wyniki raportu zbiorczego AdEx 2009 uplasowały nasz kraj w pierwszej trójce państw europejskich o największym tempie przyrostu wydatków na reklamę internetową. W 2010 r. wydatki na reklamę online zwiększyły się o ok. 17% i osiągnęły wartość 1 mld 578 mln zł. Najważniejszą formą reklamową w polskim Internecie pozostawała / pozostaje reklama graficzna (45% udział w rynku). Co nas cieszy szczególnie, stale rośnie odsetek wydatków na działania marketingowe prowadzone w wyszukiwarkach. 473 mln zł (a kwota prawdopodobnie jest niedoszacowana) wydano na SEM w 2010 r. Stanowi to 30% łącznych przychodów branży! Finanse, telekomunikacja i motoryzacja... to sektory, które najchętniej inwestują w reklamę internetową (razem wygenerowały prawie 40% wydatków). W reklamie kontekstowej wygląda to nieco inaczej (dane z sieci AdKontekst): na pierwszym miejscu są także finanse, na kolejnych natomiast firmy / marki związane z kategoriami tematycznymi kobieta, uroda i dziecko.

Nastawienie internautów do reklamy

Nastawienie do reklamy internetowej jest - ogólnie rzecz ujmując oczywiście - niestety dość negatywne (jak podsumowuje Instytut Badań Rynkowych). Najgorsze opinie o reklamie online mają internauci z grupy wiekowej 18 - 24 lata oraz osoby w wieku powyżej 55 lat. Nieprzychylnie nastawione są także zwykle osoby o wykształceniu zasadniczym i wyższym. Pozytywnie o różnych formach reklamy wyraża się tylko 12% ankietowanych. 3 na 5 badanych czuje się zmuszanych do oglądania reklam w Sieci. Głównym powodem złego nastawienia jest to, że reklamy utrudniają odbiór treści. Internet jest tym medium, w którym reklama najbardziej rozprasza użytkowników. Największą wartość informacyjną ma dla ankietowanych reklama prasowa i telewizyjna. Internet jest na trzecim miejscu (co czwarty respondent uznaje e-reklamy za najbardziej wartościowe pod tym względem). Najmniej lubiane są SMSy reklamowe. Co poza tym? Niestety... 62% badanych uważa, że reklam w Internecie jest zdecydowanie za dużo. Jedynie co dziesiąty jest zdania, że reklamy pojawiające się na stronach WWW mają związek z ich treścią. Dla 43% ankietowanych w reklamie liczy się przede wszystkim humor (53%) i pomysł. Na trzecim miejscu (29%) są przydatne informacje, jakie niesie ze sobą reklama.

Do trzech najmniej irytujących form reklamowych należą: reklama śródtekstowa (ciesząca się dużą popularnością wśród reklamodawców realizujących kampanie w sieciach kontekstowych), niestandardowe / zaskakujące formy promocji oraz oczywiście linki sponsorowane w wynikach wyszukiwania. Co trzeci ankietowany klika w link sponsorowany, jeśli zawiera on w nagłówku lub treści wyszukiwane w wyszukiwarce słowo lub frazę. Tylko 1% badanych klika w link sponsorowany nawet wtedy, gdy nie zawiera on poszukiwanego hasła. Częściej zainteresowanie taką reklamą (tzn. płatnymi linkami w wynikach wyszukiwania) wykazują osoby używające mobilnego Internetu, niż internauci korzystający z tradycyjnych form dostępu do Sieci. Co drugi ankietowany uważa, że linki sponsorowane nie ułatwiają mu odnajdywania poszukiwanych produktów lub usług. Najmniej przychylnie do takiej formy promocji nastawieni są ludzie młodzi (18 - 24 lata).

Z oprogramowania blokującego emisję reklam na stronach WWW korzysta 29% internautów.

Słówko o reklamodawcach

Dla większości reklamodawców okresem najbardziej intensywnych działań reklamowych w polskim Internecie jest początek roku, a potem... końcówka trzeciego kwartału. Najpopularniejsi reklamodawcy w polskiej Sieci to branża finansowa i telekomunikacyjna. Konkretnie (biorąc pod uwagę dane z ubiegłego roku) to między innymi: WP, PTC, Alior Bank, Open Finance, QXL Poland...Witryny najczęściej wybierane przez reklamodawców to: Onet (wiadomości) i WP (strona główna), a także Gazeta.pl, Money.pl, Rzeczpospolita.pl.

I o skuteczności reklam online...

Średni CTR reklamy banerowej na świecie stale się zmniejsza. W 2009 r. średni CTR dla kampanii banerowych w Polsce osiągnął wartość 0,41%. Rok później zmniejszył się do 0,21%. Na znaczeniu z jednej strony zyskują reach media, z drugiej najprostsze formy reklamowe, czyli reklamy tekstowe. Jeśli chodzi o e-mail marketing, nie odnotowano tu większych zmian, natomiast - w ramach ciekawostki - warto przytoczyć w tym miejscu obserwacje poczynione przez firmę SARE. Otóż, dniem o największej aktywności nadawców i odbiorców mailingów jest czwartek. Wtedy - jak się okazuje - możemy liczyć na najwyższą skuteczność, bo notuje się wówczas największą liczbę kliknięć.

--
Aneta Mitko

9 września 2010

Dopasowanie reklam

I znowu :) udało się namierzyć interesujący przykład doboru reklam Google do kontekstu artykułu opublikowanego w portalu Gazeta.pl.



Znalezione na Blipie.

--

Redakcja

19 sierpnia 2010

Mobilne reklamy Google z geolokalizacją

Na początku tego roku zadbano o większą użyteczność reklam Google wyświetlanych użytkownikom urządzeń mobilnych z pełnym dostępem do Internetu, wzbogacając je o przycisk 'click to call'.



Teraz reklamy mobilne zyskały kolejną ciekawą funkcjonalność.

Użytkownik korzystający z Sieci poprzez urządzenie mobilne widzi reklamę (na przykład wyszukiwanego przez siebie punktu usługowego, niech to będzie włoska restauracja) w postaci banera z tekstem i elementem graficznym (najczęściej jest to logo reklamującej się firmy). Baner można 'rozwinąć', aby zobaczyć mapę Google, na której oznaczona jest lokalizacja naszej przykładowej (geograficznie najbliższej użytkownikowi) włoskiej restauracji.

W ramach takiej reklamy możemy wyznaczyć sobie drogę dojazdu do restauracji lub kliknąć w numer telefonu, aby od razu połączyć się z nią i zrobić rezerwację stolika. Jest oczywiście także zwyczajna opcja pozwalająca na przejście do strony WWW tejże restauracji.

Reklamodawca płaci za kliknięcie w taką reklamę tylko w przypadku, gdy użytkownik przejdzie na stronę reklamowanej instytucji lub skorzysta z możliwości 'click to call'. Samo rozwinięcie mapy przez użytkownika i zapoznanie się z lokalizacją czy drogą dojazdu do reklamowanego punktu nie kosztuje reklamodawcę nic, a może sprowadzić mu nabywce usług, w naszym przykładzie konsumenta włoskich dań :)

--
Aneta Mitko

10 sierpnia 2010

Ciekawostka kontekstowa

Oto, jakie reklamy wybiera Google do artykułu o demonstracji pod krzyżem przy Pałacu Prezydenckim :-)



--
Redakcja

29 lipca 2010

Adkontekst Image

To nowa forma reklamowa (łącząca tekst i grafikę) dostępna w sieci Adkontekst.

"Wzbogacenie tekstu reklamowego o atrakcyjny element graficzny związany z tematyką reklamy pozwala na wzmocnienie przekazu reklamowego: silniejsze zwrócenie uwagi użytkownika na reklamę oraz zachętę do zapoznania się z tekstem kreacji. W efekcie, internauci po kliknięciu w reklamę spędzają więcej czasu na stronie reklamodawcy i większy odsetek z nich zachowuje się zgodnie z oczekiwaniami reklamodawcy..." - przekonują przedstawiciele sieci Adkontekst.

Reklamy Adkontekst Image emitowane będą na stronach serwisów partnerskich w placementach reklamowych 750x100, 300x250 i 160x600 (z wyłączeniem form intekstowych, w których występują podobne formy typu Exclusive).

Reklamę można dodać do kampanii samodzielnie - z poziomu panelu klienta Adkontekst. Wystarczy kliknąć opcję „dodaj wizualizację”, wprowadzić tekst reklamowy i dodać element graficzny (może on pochodzić z własnych zasobów lub z bazy obrazków udostępnianej przez Konsultantów Adkontekst).

CPC za taką reklamę jest dokładnie na tym samym poziomie, jak w przypadku boksów tekstowych.

* * *

Adkontekst to sieć reklamy kontekstowej emitowanej w wynikach wyszukiwania i na serwisach partnerskich. Sieć zarządzana jest przez NetSprint.pl i Wirtualną Polskę. Zrzesza 1200 opiniotwórczych portali i 70 tys. unikalnych domen. Reklamy docierają do ponad 15,9 mln internautów.

--
Aneta Mitko

12 lipca 2010

Netsprint i sieć kontekstowa w Rumunii

NetSprint i InternetCorp tworzą sieć kontekstową w Rumunii.

NetSprint wdrożył swoje rozwiązanie nsContext, służące do zarządzania sprzedażą i emisją reklam PPC, w rumuńskiej firmie medialnej InternetCorp. To jeden z wydawców internetowych, do którego należy obecnie 12 znanych portali.

Projekt ten to już siódme zagraniczne wdrożenie nsContext (po Danii, Norwegii, Litwie, Łotwie, Ukrainie i Bułgarii). Wdrożone w Rumunii rozwiązanie umożliwia InternetCorp zarządzanie sprzedażą i emisją różnych formatów reklam kontekstowych w modelu PPC na należących do niej serwisach. System analizuje zawartość poszczególnych stron witryny i dobiera reklamy według słów kluczowych. Reklamy (tekstowe, tekstowo - graficzne oraz intekstowe) emitowane są na najważniejszych rumuńskich stronach internetowych, takich jak Wall-Street.ro (największy dziennik biznesowy online), Kudika.ro (drugi pod względem odwiedzalności portal kobiecy), 9AM.ro, Garbo.ro, Yuppy.ro oraz Envy.ro.

--
Aneta Mitko

29 czerwca 2010

Większe wydatki na sieci kontekstowe

Ponad połowa reklamodawców zwiększy wydatki na sieci kontekstowe – wynika z badania przeprowadzonego przez Adkontekst wśród klientów tej sieci. W gronie ankietowanych byli zarówno przedstawiciele domów mediowych oraz agencji SEM, jak i osoby reprezentujące klientów bezpośrednich, odpowiedzialne za budżety marketingowe.

Domy mediowe i agencje marketingowe w ubiegłym roku przeznaczyły na reklamę w sieciach kontekstowych średnio ok. 25% budżetów SEM, a klienci bezpośredni ok. 31%. Wartość tego rynku wynosi zatem przybliżeniu 89 mln PLN.



Na pytanie o wysokość budżetu reklamowego PPC przeznaczonego na działania w sieciach kontekstowych w 2010 roku, 55% agencji marketingowych odpowiedziało, że planuje jego zwiększenie. Takiej samej odpowiedzi udzieliło 44% klientów bezpośrednich. Tylko 6% klientów bezpośrednich zadeklarowało zmniejszenie tych nakładów.

Kluczowe wnioski z badania

Sieci kontekstowe są dla marketerów ważnym kanałem komunikacji z konsumentami podczas planowania kampanii PPC – kampanie tego typu realizuje 83% ankietowanych domów mediowych i agencji SEM oraz 90% klientów bezpośrednich.

Znakomita większość marketerów z agencji SEM oraz domów mediowych wykorzystuje kampanie w sieciach kontekstowych w celu budowania zasięgu (90%). Duże znaczenie dla nich odgrywają również dwa pozostałe cele - direct response oraz budowanie świadomości marki. W tym przypadku preferencje klientów bezpośrednich są inne – ponad 70% z nich przeprowadza za pomocą reklamy kontekstowej kampanie direct response.

Zarówno marketerzy z domów mediowych, jak i klienci bezpośredni są zgodni w kwestii największych zalet reklamy kontekstowej; szeroki zasięg (odpowiednio 75% i 68% odpowiedzi) oraz korzystna cena i dobór kontekstowy. Sieci kontekstowe pozwalają reklamodawcom skierować przekaz reklamowy do tych internautów, którzy są potencjalnymi klientami, ale z różnych przyczyn nie wpisali zapytania bezpośrednio do wyszukiwarki. W sieciach kontekstowych reklamodawca ma szansę dotrzeć do użytkowników we wcześniejszych fazach procesu zakupowego. Gdy reklama pojawia się im w kontekstowym powiązaniu z treścią artykułu lub strony, którą aktualnie czytają, daje to szansę zapoznania się z reklamowaną ofertą i w efekcie skorzystania z niej.

57% badanych agencji i domów mediowych płaci za kliknięcie w sieci kontekstowej mniej niż za kliknięcie w reklamę w wynikach wyszukiwania. Analogicznie, mniejsze CPC dla sieci kontekstowych deklaruje 57,1 % klientów bezpośrednich.

Wśród respondentów z domów mediowych oraz agencji marketingowych najpopularniejsze produkty reklamowe wykorzystywane w sieciach kontekstowych to reklamy tekstowe (95%) i statyczne reklamy graficzne (90%). Dużym zainteresowaniem cieszą się też reklamy intekstowe (60%). Z kolei przy niemal takiej samej popularności reklam tekstowych (96%) klienci bezpośredni znacznie rzadziej korzystają z reklam graficznych statycznych (39%).

Zachęcamy do zapoznania się z pełnym (23-stronicowym) raportem
„Reklama kontekstowa jako element Search Engine Marketingu”

Znajdziecie tam m.in. informacje o tym, gdzie można się reklamować, jaki zasięg ma która sieć kontekstowa, jakie modele rozliczeń są chętniej wykorzystywane przez reklamodawców, jak kształtują się ceny, jakie są dostępne formaty reklam, etc.

--
Aneta Mitko

26 maja 2010

PPC a marketing dziecięcy

Czy dzieci są decyzyjne w kwestii zakupu wycieczki zagranicznej dla całej rodziny?
Nie.

Czy biura podróży wyświetlają reklamy takich wycieczek na stronach dziecięcych?
Prawdopodobnie nie.

Czy dzieci mają wpływ na rodziców w kwestii wyboru wycieczki zagranicznej dla całej rodziny?
Postanowiliśmy to sprawdzić.


Jeden z naszych klientów - Rainbow Tours, ma w swojej ofercie wycieczki rodzinne, w programie których dominują parki rozrywki, na przykład paryski Disnayland (Eurodisnayland). Wyjazdy tego typu reklamowane są m.in. w sieci kontekstowej przy wykorzystaniu atrakcyjnych reklam graficznych, które swoim wyglądem, kolorystyką, głównymi motywami etc. jednoznacznie nawiązują do charakteru oferty, stylu rozrywki i "bajkowości" samego miejsca.

Postanowiliśmy sprawdzić, czy i w jaki ewentualnie sposób zadziałają te "kolorowe obrazki" z Disnaylandu (czyt. reklamy graficzne RT) jeśli umieścimy je na łamach serwisów dziecięcych znajdujących się w sieci partnerskiej Google.



Witryny, na których pokazywała się (od 24 marca do 10 maja) reklama wycieczki do Disnaylandu (w postaci jednego z owych bajkowych, kolorowych obrazków) to na przykład: Poszkole.pl, Kolorowaneczki.pl, Gry-dla-dzieci.com.pl, Dzieci.4teens.pl, Puchatek.pl, Kolorowankimalowanki.pl, WierszykiDlaDzieci.pl, BajkiDlaDzieci.13tka.com, Kopalniagier.pl…

Jakie były wyniki naszych testów?

Dzieci klikały. Te, które kliknęły i przeszły na stronę biura - natychmiast opuszczały serwis, co było do przewidzenia, ale... obserwując wyniki kampanii kontekstowej i porównując ją z kampanią realizowaną w tym samym czasie dla tego produktu w samej wyszukiwarce... dostrzegliśmy bardzo wyraźną - nieprzypadkową zależność.

Okazało się, że w okresie emitowania reklam Disnaylandu na stronach dziecięcych, znacznie wzrosło zainteresowanie tym tematem wśród internautów dorosłych. Widać to było po liczbie wyszukań w Google i ilości przejść na strony RT z wyników (organicznych oraz płatnych) generowanych na zapytanie i frazy związane z wycieczkami do Disnaylandu.



Dla porównania, wykres z tych samych miesięcy, sprzed roku. Nie widać tak wyraźnego wzrostowego trendu zainteresowania wycieczkami do Disneylandu.

Wykres pokazujący brak wpływu otoczenia zewnętrznego na zainteresowanie ofertą Rainbow Tours
Globalnie, trend który miał miejsce w przypadku naszych kampanii nie był na tyle znaczący, by znaleźć odzwierciedlenie na wykresie trendów Google. W drugiej połowie maja widać wyraźny wzrost zapytań, na co najprawdopodobniej ma wpływ zasięgowa reklama telewizyjna realizowana przez Konkurencję, co rzecz jasna obecnie również zwiększa klikalność naszej kampanii :)



Pieniądze nie były wyrzucone w błoto. Testy się opłaciły, a 'puste kliknięcia' w reklamę wykonane przez dzieci, w efekcie końcowym nie okazały się tak zupełnie bezużyteczne. Nasze mini-badanie wykazuje, że poprzez 'niewinną' reklamę kontekstową można wygenerować silne zapotrzebowanie na produkt u odbiorcy pośredniego, który jest w stanie wpłynąć na decyzje zakupowe odbiorcy końcowego.

--
Aneta Mondry

12 kwietnia 2010

Granice... reklamy i dobrego smaku

Reklama kontekstowa i zyski z niej mają swoje granice, ponieważ istnieją granice dobrego smaku w reklamie, których nie powinno się przekraczać. Niestety, nie wszyscy reklamodawcy to rozumieją... i za wszelką cenę, chciałoby się powiedzieć w tym miejscu - po trupach, dążą do celu.



Szkoda, że w polskim Internecie zdarzają się takie rzeczy, zwłaszcza, że realizator tej kampanii niewiele osiągnie, bo przecież chyba nikt nie potraktuje takiej reklamy poważnie, a o efekcie wizerunkowym... w ogóle nie ma co mówić w takim przypadku - po prostu ŻENADA.

Aktualizacja --> http://bluerank.blogspot.com/2010/05/reklama-online-w-czasie-zaoby-narodowej.html

--
Aneta Mitko

9 kwietnia 2010

Znak towarowy w reklamie kontekstowej

Za serwisem Vagla.pl, zachęcamy do lektury ubiegłorocznej pracy magisterskiej, poświęconej zagadnieniom prawnym w reklamie kontekstowej.

"Znak towarowy w reklamie kontekstowej online" - Izabela Kowalczuk

Kwestie prawne związane z użyciem słów kluczowych w kampaniach PPC stały się ostatnio szeroko komentowanym tematem, budzącym wiele kontrowersji. Nam - jako przedstawicielom branży SEM - miło, że tematyka search engine marketingu coraz częściej pojawia się w pracach naukowych, gdzie zresztą - niejednokrotnie - zdarza nam się gościć wśród wymienianych w bibliografii pozycji.

Poniżej fragment wstępu w/w pracy...

(...) Celem pracy jest nakreślenie ram prawnych dozwolonego użycia cudzego znaku towarowego przez reklamodawców i wyszukiwarki internetowe w reklamie kontekstowej. Dlatego też przedmiotem niniejszej pracy jest analiza prawna tego zagadnienia, mająca na uwadze interes podmiotów wykorzystujących znak towarowy, konsumentów i uprawnionych ze znaku towarowego. Za podjęciem tej problematki przemawiał także brak, jak do tej pory, kompleksowego omówienia tego zagadnienia w polskiej literaturze (...)

--
Aneta Mitko