22 czerwca 2016

5 funkcji edytora AdWords, które przyspieszą Twoją pracę

Jak szybko tworzyć kampanie AdWords i wprowadzać w nich zmiany? Odpowiedź jest prosta: zacząć korzystać z edytora AdWords.  Jeśli już używasz tego przydatnego narzędzia, na pewno zainteresuje Cię to, jak usprawnić zarządzanie rozbudowanym kontem klienta. Poniżej omawiam triki, dzięki którym uporządkujesz widok elementów w edytorze, wygenerujesz przejrzystą konfigurację czy też przyspieszysz wprowadzanie masowych zmian na koncie przy jednoczesnym zachowaniu  pewnego stopnia indywidualizacji danej kampanii czy reklamy.

Szukając sposobów na przyśpieszenie swojej pracy nad kampaniami PPC natknęłam się na interesujący artykuł The Best Hidden Features of the AdWords Editor (Najlepsze ukryte funkcje Edytora AdWords) na portalu Certified Knowledge. Instrukcje zawarte w tekście warto przyswoić sobie już na poziomie podstawowym korzystania z narzędzia AdWords, gdyż potrafią być pomocne zarówno dla rozpoczynających pracę z tworzeniem i edytowaniem kampanii PPC, jak i zaawansowanych Paid Search Managerów. Przede wszystkim skupię się na dwóch funkcjach, które wspólnie użyte, pozwalają zachować równowagę między automatyzacją parametrów a dbaniem o wynik jakości konta i podam przykłady na to, w jaki sposób wykorzystuję te opcje w swojej pracy. O pozostałych punktach także warto pamiętać podczas codziennego wykorzystywania Edytora.

1. Zamień Tekst ( Ctrl + H)   

Rys. 1. Zamień tekst edytor AdWords

Podstawowe informacje o funkcji edytora
Funkcję Zamień Tekst w edytorze uruchamiamy albo z górnego głównego menu edytora: Edytuj -> Zamień Tekst albo skrótem klawiszowym Ctrl + H. 
Wyskakuje nam okno z wieloma funkcjami wręcz niezbędnymi przy wprowadzaniu masowych zmian na rozbudowanych kontach (rys. nr 1).

Do czego możemy wykorzystać funkcję Zamień Tekst w edytorze?
W zależności od elementu, który zaznaczymy na drzewie nawigacji po lewej stronie możemy:
Zamienić tekst lub wielkość liter w tekście nazw wybranych kampanii, dołączyć do nazwy wybranych kampanii jakiś wspólny znak lub słowo lub zmienić adres url w kampaniach; 
Znaleźć odpowiednie słowo, element lub wiersz w tekście reklamy i zamienić je na inne – przydatna opcja np. przy zamianie rabatów w promocjach; 

Przykład: Możemy zmienić rabat np. z 20% do 30% lub z 5 tysięcy do 12 we wszystkich tekstach reklam promocyjnych.

Zamienić adresy url w tekstach reklam na inne;
Zmodyfikować słowa kluczowe – przydatne przy kopiowaniu słów z podobnej grupy produktów; 

Przykład: mamy kampanie kilku modeli aut, każdy model ma słowa kluczowe ułożone wg pewnego klucza: model1 cena, model1 jazda próbna, model2 leasing itd. Wpisujemy jeden zestaw słów do odpowiedniej kampanii i kopiujemy go do innych kampanii, a za pomocą opcji Zamień Tekst zamieniamy słowo model1 na model2 itd. 

Zmienić stawki na poziomie grup reklam i słów kluczowych; 
Wprowadzać zmiany w zduplikowanych elementach – jest to jedna z przydatniejszych opcji funkcji Zamień Tekst. Przy atrybucji formula words czyli słów ze wzoru może być wykorzystana na wiele różnych sposobów – jeśli chcesz poznać kilka z nich - czytaj dalej. 


Rys. 2. Wprowadzanie zmian w zduplikowanych elementach w edytorze AdWords 

Przykład: 
Jak najszybciej dodać reklamę do 5000 grup na koncie AdWords zachowując przy tym dedykowane odpowiedniej grupie reklam nagłówki i adresy url? Przy dobrze przemyślanej strukturze konta dodanie reklamy o promocji, sezonowej akcji czy darmowej dostawie do każdej grupy przy jednoczesnym dbaniu o dobry wynik jakości reklam, zajmie nam dosłownie chwilę. 

1. Klient chce dodać reklamę o promocji obejmującej wysyłkę gratis do każdej grupy reklam – ma być to reklama mobilna. 
2. Zaznaczamy nasze wszystkie kampanie w edytorze po lewej stronie. Przeklikujemy się na teksty reklam. Zaznaczamy wszystkie teksty reklam.
3. Szukamy wiersza tekstu reklamy, który jest wspólny dla wszystkich grup reklam. (Warto o to zadbać przy tworzeniu pierwszych reklam na koncie. Może to być wspólne Call to Action np. „Sprawdź nasze ceny i ofertę!”).  Kopiujemy go. 
4. Wywołujemy okno zamień tekst skrótem Ctrl+H. 
5. W Znajdź Tekst wklejamy wers, który łączy nas z każdą grupą reklam. W Zamień na wpisujemy nowy wiersz.
6. Zaznaczamy Wprowadź zmiany w zduplikowanych elementach i Zaznacz nowo utworzone elementy (rys. nr 2). Klikamy Zastąp
7. Funkcja utworzyła nam nowe reklamy w każdej grupie reklam z odpowiednimi dla każdej grupy nagłówkami i adresami url. Nowe elementy mamy zaznaczone, więc w zależności od potrzeb możemy zmienić teraz drugi wers tekstu lub zostawić bez zmian. Możemy też zmienić status wszystkich nowych reklam i rodzaj urządzenia na mobilne.
8. Jeśli zakładaliśmy, że wyświetlany adres url też miał się zmienić, możemy zmienić go na nowy we wszystkich zaznaczonych zduplikowanych elementach; w tym konkretnym przypadku na adres mobilny np. m.clientservice.pl. Jeśli chcemy dedykować dany adres grupie reklam (i nazwy  grup lub kampanii są krótkie) możemy wykorzystać słowa ze wzoru (formula words) i ponownie użyć funkcji CTR+H zamieniając m.clientservice.pl na m.clientservice.pl/[adgroup].

Uwaga!
Jeśli chcemy wybrać wszystkie elementy z wybranej grupy reklam standardowo zadziała skrót klawiszowy Ctrl + A, aby zaznaczyć obszar pomiędzy dwoma wybranymi elementami wystarczy, że klikniemy na pierwszy element i znajdziemy ostatni element, a następnie klikniemy w niego równocześnie przytrzymując klawisz Shift.

2. Używanie słów ze wzoru (formula words)
Można ich używać w opcji Zamień Tekst, co w znacznym stopniu ułatwia masową edycję nazw kampanii i grup reklam, ale także nagłówków czy wyświetlanych adresów url. Dzięki używaniu słów ze wzoru w edytorze możemy zaoszczędzić czas i jednocześnie zachować indywidualny charakter reklam, co na pewno wpłynie na ich wynik jakości.

Lista słów ze wzoru:
[account] – nazwa konta
[campaign] – nazwa kampanii
[adgroup] – nazwa grupy reklam
[keyword] – tekst słowa kluczowego
[headline] – nagłówek reklamy
[description1] – 1. linia tekstu reklamy
[description2] – 2. linia tekstu reklamy
[displayUrl] – tekst wyświetlanego adresu URL
[finalURL] – tekst końcowego adresu URL
[field] – oryginalny tekst pola, które zmieniasz

Przykład:
1. Robimy konfigurację kampanii dla taksówek w każdym mieście w Polsce. Mamy Ogólną kampanię reklam dotyczącą taksówek  z różnymi grupami : taksówka, taksówki, przewozy, taksówka dziecięca. 
2. W każdej grupie posiadamy ogólne słowa kluczowe typu: taksówka cena, taksówka cennik, najtańsza taksówka. 
3. Kopiujemy kampanię kilkadziesiąt razy i każdej kampanii nadajemy nazwę odpowiedniego miasta. 
4. Następnie zaznaczamy wszystkie słowa kluczowe ze wszystkich kampanii oprócz ogólnej i komendą Ctrl+H wywołujemy okno Zamień Tekst. 
5. Klikamy opcję Dołącz i zaznaczamy przed lub po istniejącym tekście. W okno wyboru wpisujemy słowo ze wzoru [campaign] poprzedzone spacją. (rys. 7)
6. Otrzymaliśmy dedykowane danej kampanii w konkretnym mieście słowa kluczowe. 
7. Możemy teraz w podobny sposób dedykować wyświetlane adresy url i nagłówki reklam.


Rys. 3. Używanie słów ze wzoru

Podstawowe informacje o funkcji znajdziemy także w pomocy AdWords: https://support.google.com/adwords/editor/answer/94246

Uwaga!
Dobrą praktyką jest przemyślenie sposobu tworzenia struktury konta i klucza nadawania nazw kampaniom i grupom reklam na koncie AdWords także pod kątem późniejszego wykorzystania tych elementów do wprowadzania zmian (np. sezonowych reklam, akcji) w nagłówkach reklam, wyświetlanych adresach url. Warto też umieścić w każdej grupie reklamę z takim samym drugim wierszem reklamy, może to być  Call to Action np. Zobacz naszą ofertę i cennik! Będzie to swoisty klucz za pomocą którego połączymy się z każdą grupą reklam jeśli będziemy np. chcieli dodać uniwersalną reklamę o promocji, zachowując dedykowane nagłówki oraz adresy url dla poszczególnych grup reklam. 

3. Ukrycie pustych komponentów w widoku nawigacji

Rys. 4. Ukryj puste typy w widoku edytora 
Kolejną przydatną funkcją przy codziennym zarządzaniu kampaniami jest opcja ukrycia pustych elementów w pasku nawigacji w edytorze po lewej stronie.  Dzięki niej otrzymujemy bardziej przejrzysty widok i możemy pracować tylko na interesujących nas elementach. 

4. Elastyczna stawka dla RLSA
Kolejną ukrytą, ale przydatną funkcją jest zmiana ustawień elastycznej stawki dla RLSA. Nawet jeśli uważamy, że opcja ta nie jest aż tak bardzo ukryta w edytorze, warto pamiętać, że przy skopiowaniu listy odbiorców z jednej kampanii do drugiej nie kopiują się ustawienia elastycznej stawki. 
Zmieniamy je z poziomu grup reklam w zakładce elastyczny zasięg. Wybieramy w oknie zainteresowania i remarketing odpowiednie ustawienie: tylko stawka lub kierowanie i stawka.  Opcja kierowanie i stawka zawęża nam znacznie grupę odbiorców, która musi być zbiorem wspólnym dla obu warunków: kierowania (grupa odbiorców) i stawki. Zaznaczamy więc opcję tylko stawka i możemy dostosować sobie stawki  (czyli ustalić odpowiedni priorytet wyświetlania) na Odbiorcach.
Rys 5. Elastyczny zasięg edytor AdWords

5. Eksport konta z edytora AdWords do HTML 
Jest to bardzo użyteczna funkcja edytora w początkowej fazie organizowania konta i rozmów z klientem. Daje nam możliwość wysłania pliku html z widokiem skonfigurowanego konta w edytorze, które nie jest jeszcze opublikowane online. Klient lub nasz przełożony otwiera plik w przeglądarce i może przeklikać się przez kampanie i grupy reklam oraz zobaczyć jak nasze reklamy i rozszerzenia będą wyglądały online. 
Rys. 6. Eksport konta z edytora do pliku html
Jak eksportować konto z edytora AdWords do pliku HTML?
1.Korzystamy z głównego menu. 
2.Wybieramy opcję Eksportuj – Eksportuj całe konto. 
3. Rodzaj pliku ustawiamy na HTML. 

Rys. 7. Eksport konta AdWords do HTML
Mam nadzieję, że dzięki tym funkcjom edytora Wasza praca stanie się łatwiejsza i przyjemniejsza :)

Autor:
Malwina Szporak, Paid Search Executive

17 czerwca 2016

Google zmienił zasady gry. Co się stanie z sektorem pożyczek po 13 lipca?

Już za niecały miesiąc Google wprowadzi w życie zakaz reklamowania pożyczek krótkoterminowych. Co to oznacza dla reklamodawców? 

Prężnie rozwijający się sektor
Sektor pożyczkowy to jedna z najstarszych instytucji na świecie. Już starożytni odkryli magię pożyczania i tak zwanych „chwilówek”,  pożyczek udzielanych na niewielkie kwoty z nieskomplikowanym systemem spłaty. Co ciekawe w realiach on-line pożyczkodawcy działają aktywnie zaledwie od 4-5 lat. Być może dlatego, że branża ta, mimo wysokich opłat czy nakładanego oprocentowania, nigdy nie narzekała na brak klientów. Dzięki nowemu kanałowi dystrybucji, czyli kampaniom on-line, pożyczkodawcy mogą sprawnie reagować na konkretne potrzeby swoich potencjalnych klientów tu i teraz. Dzięki prężnie prowadzonym kampaniom AdWords, firmy pożyczkowe realizowały znaczną część swojego targetu, napędzając przez formularze potencjalnych klientów. Dla firm, które zdążyły skorzystać z reklamy w AdWords był to ogromny zastrzyk nowych klientów, których często przybywało w takim tempie, że niektóre firmy rozpoczynające przygodę z kampaniami on-line musiały wzmocnić zasoby kadrowe i zatrudniać pracowników do weryfikacji napływających wniosków.

Google może wszystko
Z punktu widzenia firm pożyczkowych, AdWords to istna kopalnia wartościowych leadów. Wyniki w kampaniach „chwilówek” były bardzo satysfakcjonujące od samego początku aktywności branży w AdWords. Mimo stosunkowo wysokiego kosztu fraz pożyczkowych, przy odpowiednio skalkulowanych budżetach wyniki kampanii często przekraczały i tak już wysokie estymacje poziomu konwersji z początku współpracy. Jednak nikt nie przewidział jednego. Google jako niezależna, działająca globalnie i będąca największym graczem na rynku reklamy on-line firma, może w każdej chwili zmienić zasady gry. Tak też się stało. Polski rynek, tak jak wiele innych, zostanie objęty nowymi regulacjami, które zostaną wprowadzone ze względu na nieuczciwość firm pożyczkowych aż zza oceanu. Branża pożyczkowa od 13 lipca b.r. nie będzie mogła dłużej prowadzić kampanii AdWords dla produktów krótkoterminowych, czyli pożyczek ze spłatą poniżej 60 dni. Wszyscy wiemy jak bardzo różnią się od siebie rynek polski i amerykański, jednakże Google postanowił wprowadzić regulacje na poziomie globalnym, aby żaden inny rynek nie został dotknięty takimi problemami, jakie pojawiły się przez lekkoduszność amerykańskich firm pożyczkowych, które nie zwracały zbytniej uwagi na zdolności kredytowe swoich klientów. Rosnące zadłużenie i niska wypłacalność Amerykanów nie wpływała pozytywnie na wizerunek Google, który mimo faktu, że kampanie te przynosiły mu znaczne zyski, postanowił zupełnie wyłączyć je z wachlarza produktów.

Jak to wygląda z punktu widzenia specjalisty zajmującego się AdWords?
Agata Marczewska, Paid Search Manager w Bluerank, mająca wieloletnie doświadczenie w branży finansowej tak opisuje chwilę przed wejściem w życie nowych restrykcji AdWords:

Analizując ostatni okres, od maja widać lekki wzrost budżetów mediowych i tym samym wzrost udziału w widoczności Paid Search niektórych reklamodawców. Ciężko powiedzieć na tę chwilę czy jest to świadome podniesienie budżetu, tak aby wykorzystać ostatni miesiąc, gdy można reklamować pożyczki krótkoterminowe, czy też jest to standardowe podniesienie budżetu w odpowiedzi na wzrost wakacyjnego trendu, kiedy to klienci potrzebują zastrzyku finansowego przed zbliżającym się wyjazdem urlopowym.

Google poinformował, że zmiany zostaną wprowadzone jednorazowo. 13 lipca żaden reklamodawca nie będzie mógł wyświetlać reklam AdWords, promujących produkty tzw. krótkoterminowe, czyli pożyczki, które mają okres spłaty poniżej 60 dni. Domyślić się można, że zablokowane będą wszystkie konta AdWords, które do tej pory prowadziły kampanie dla „chwilówek”.

Zmieniając taktykę i reklamując produkty długoterminowe nie będzie można również kierować internautów do strony www, na której znajdują się informacje o pożyczkach krótkoterminowych, ani nawet odnośniki kierujące do takich produktów na innych stronach. Każdy reklamodawca, który będzie chciał dalej prowadzić kampanie AdWords, będzie zmuszony rozdzielić pomiędzy dwiema domenami produkty ze spłatą do 60 dni i produkty ze spłatą powyżej 60 dni. Pamiętajmy, że obecnie nie możemy prowadzić działań remarketingowych dla pożyczek krótkoterminowych. Możemy natomiast zbierać ciastka użytkowników zainteresowanych pożyczkami długoterminowymi. Do tej pory jeśli te dwa produkty były na jednej domenie i chcieliśmy używać remarketingu tylko dla produktów długoterminowych, to mimo wszystko listy były odrzucane. Teraz u klientów, którzy po 13 lipca będą mieć rozdzielone produkty pomiędzy oddzielne domeny, będzie można:
1) reklamować dopuszczane przez Google produkty w AdWords,
2) używać list remarketingowych.

Oczywiście zasady ograniczające remarketing się nie zmienią i listy będą dostępne pod warunkiem, że reklamy lub listy nie będą wykorzystywać informacji o charakterze wrażliwym, takich jak osobiste problemy finansowe, trudności życiowe czy ubóstwo.

Podsumowując rodzi się pytanie, ilu reklamodawców 13 lipca będzie gotowych prowadzić działania w nowych realiach. Czy zweryfikują produkty, przygotują od strony technicznej konto AdWords oraz strony internetowe, tak aby rozpocząć prowadzenie nowych kampanii dla produktów z terminem spłaty powyżej 60 dni? Należałoby także zastanowić się na ile dla firm, których core biznesem są „chwilówki”, opłacalne będzie reklamowanie w AdWords pożyczek długoterminowych. Kolejną niewiadomą, nad którą na pewno zastanawiają się wszystkie agencje i ich klienci, to stawki CPC dla produktów długoterminowych. Czy pozostaną na obecnym poziomie, czy wzrosną wraz z ucięciem bieżących, bardzo wysokich stawek dla chwilówek. Tego wszystkiego dowiemy się po 13 lipca, gdy nowe restrykcje wejdą w życie.

Autor:
Agata Marczewska, Paid Search Manager
Marika Pankanin, Account Executive


1 czerwca 2016

5 najważniejszych pytań podczas briefingu z punktu widzenia Account Managera

Stare powiedzenie mówi: kto pyta, nie błądzi! Pamiętaj, zadawanie właściwych pytań jest kluczem do sukcesu nie tylko Twojego, jako Account Managera, ale przede wszystkim klienta, z którym współpracujesz. Jak być partnerem biznesowym, a nie tylko dostawcą usługi? Poniżej przedstawiam 5 najważniejszych tematów, które powinieneś poruszyć podczas spotkania bądź rozmowy telefonicznej z klientem. 

Spotkania z Klientami mogą mieć różną postać. Często prowadząc prezentację musisz przedstawić firmę, opowiedzieć czym się zajmujesz, dla kogo pracujesz, jakimi referencjami i jakimi sukcesami w imieniu agencji możesz się pochwalić. Następnie przechodzisz do rozmowy o założeniach, celach i spodziewanych efektach działań promocyjnych. Znajomy scenariusz prawda? Na tym etapie dobry Account Manager nie tylko odpowiada na zadawane pytania, ale też aktywnie słucha, doradza i stara się jak najlepiej poznać potrzeby klienta. Na pewno warto ustalić czy i jakie akcje były prowadzone wcześniej, jaki przyniosły skutek i co należałoby według klienta udoskonalić.

Chcąc zostać partnerem biznesowym, a nie tylko dostawcą usługi, jaką może być np. pozycjonowanie czy kampania Google AdWords, musisz przede wszystkim dobrze poznać biznes, który masz promować. Efektem briefingu powinna być profesjonalnie przeprowadzona kampania reklamowa realizująca postawione cele i potrzeby klienta. O co koniecznie musisz zapytać?

1. Jakie są cele działań promocyjnych?
To najważniejsze pytanie. Jaki jest cel? Po co nam pozycjonowanie, po co właściwie robimy kampanie? Wydaje się to oczywiste, jednak wbrew pozorom klienci często skupiają się na narzędziach lub chcą po prostu wydać przydzielony im budżet marketingowy. Nie zastanawiają się, po co jest im to wszystko potrzebne i co mogą zyskać. Briefing z klientem warto zacząć od jasnego określenia głównego celu kampanii,  a następnie skupić się na celach pobocznych.  Jeśli chcesz wypromować sklep internetowy,  głównym celem może być sprzedaż produktów lub budowa wizerunku marki. Celem pobocznym z kolei będzie zapisanie użytkownika do newslettera, zwiększanie zysku czy optymalizacja konwersji. To tylko jeden z wielu przykładów. Pamiętaj, że im bardziej precyzyjne pytania postawisz, tym łatwiej będzie określić cele. Na przykład: Po co mi strona www, jaki będzie jej adres? Czy chcę pozyskiwać nowych klientów, a może obsługiwać już istniejących? Czy podczas kampanii reklamowych zależy mi tylko na sprzedaży czy ważne będzie też zwiększanie świadomości istnienia marki?

2. Kim jest grupa docelowa, czyli do kogo mówimy?
Kiedy już wiemy, jaki postawiono przed nami cel, należy określić grupę docelową działań promocyjnych. Im lepiej sprecyzujemy, kim są potencjalni odbiorcy produktów klienta, tym lepiej przygotujemy media plan. Dzięki temu wybierzemy skuteczniejsze narzędzia i formy dotarcia z przekazem reklamowym do potencjalnych nabywców. Najczęściej określamy demografię, czyli wiek i płeć, targetowanie geograficzne – konkretne miasto w przypadku usług lokalnych, województwo, kraj lub kraje, jeśli klient eksportuje swoje produkty. Dalej można zastanawiać się nad zamożnością grupy docelowej, jej upodobaniami, zachowaniami itd.

3. Jak będziemy mierzyć efekty? 
To bardzo ważne, aby jasno określić zasady współpracy i to w jaki sposób klient będzie chciał rozliczyć nas jako agencję z efektów prowadzonych kampanii. Najlepiej, jeśli postawione cele będą mierzalne. Rozliczać możemy się z określonego poziomu ruchu sprowadzonego do strony internetowej, wielkości sprzedaży, optymalizacji współczynnika konwersji czy wzrostu zapytań brandowych w ustalonym czasie, jeśli prowadzimy kampanie wizerunkowe. O tym, jak rozliczać się z agencją SEO/SEM przeczytacie w tym artykule. Co istotne, to aby KPI, czyli główne wskaźniki sukcesu korelowały z celami strategicznymi i marketingowymi, jakie mieliśmy zrealizować. Zobaczcie przykłady miar sukcesu w odniesieniu do postawionych celów:


Przykłady miar sukcesu w odniesieniu do postawionych celów


4. Jak przebiegały dotychczasowe kampanie promocyjne? 
Jeśli klient nie prowadził dotychczas żadnych akcji promocyjnych to pytanie może zostać bez odpowiedzi.. Warto jednak zadawać to pytanie, ponieważ w odpowiedzi możemy otrzymać wiele istotnych informacji. Bazując na wcześniejszych doświadczeniach dowiemy się ,co w dotychczasowych działaniach sprawdziło się, a co warto zmienić, aby uzyskać lepsze rezultaty. Planując pozycjonowanie w długim okresie można przygotowywać odpowiednie strategie SEO, szacować wzrosty ruchu na bazie danych historycznych i przygotowywać atrakcyjne dla klienta modele współpracy.

Koniecznie dopytujcie też o doświadczenia w działaniach łączących aktywności on-line z kampaniami off-line. Klienci często o tym zapominają albo nie mają świadomości, jak mocno przenikają się dziś te wymiary.  Zaniedbanie tego obszaru może narazić nas na utratę potencjału w realizacji określonych wcześniej celów.

5. Jakim budżetem dysponuje klient i jaki harmonogram działań przewiduje? 
Jaki macie Państwo budżet? To oczywiście trudne pytanie i wielu klientów nie chce tego zdradzać. Jednak znając budżet, możemy bardzo precyzyjnie przygotować media plan w odniesieniu do postawionych celów. Co więcej już na tak wczesnym etapie jesteśmy w stanie zweryfikować, czy nasze plany są adekwatne do możliwości finansowych. Nie warto obiecywać nierealnych wyników, z których później trzeba się wytłumaczyć, co może w efekcie wzbudzić niezadowolenie klienta i w najgorszym wypadku spowodować zerwanie współpracy.

Jeśli już znamy cel działań, grupę docelową, założenia akcji promocyjnych i wiemy, jak się rozliczać, pora przejść do ustalania harmonogramu. Idealnie, jeśli mamy odpowiednio dużo czasu, aby przygotować i skoordynować prowadzenie kampanii reklamowych, działań SEO czy innych akcji marketingowych. Jeśli czasu jest mniej, trzeba ustalić priorytety, by przy ograniczonych możliwościach czasowych osiągnąć jak najlepsze rezultaty.

Oczywiście pytań pomocnych z punktu widzenia Account Managera może pojawiać się więcej. Wszystko zależy od rodzaju planowanych działań promocyjnych, wcześniejszych doświadczeń, złożoności kampanii i konieczności skoordynowania działań w kilku mediach czy nawet wymiarach (kampania on-line i off-line). Z całą pewnością warto przygotować się i poświęcić szczególnie dużo czasu klientowi na etapie briefingu. Spotkanie czy zwykła rozmowa telefoniczna rozwieją wątpliwości i dadzą jasny obraz sytuacji. Im lepiej będziemy przygotowani, tym bardziej spektakularne efekty osiągniemy.

Wyszukiwarka Google i wszystkie jej narzędzia to potężne media, które mogą rozwijać prowadzoną działalność. My chętnie pomagamy zamieniać tą szansę w sukces!

Masz pytania? Skontaktuj się z nami.

Autor:
Jarosław Augustyniak, Account Manager


24 maja 2016

Nie takie API straszne, jak je malują - wykorzystaj środowisko R do pobierania danych z Google Analytics i Google Trends

Czy spotkałeś się kiedyś z sytuacją, w której funkcjonalności prezentacji i analizy danych w Google Analytics były dla Ciebie niewystarczające? Albo masz dość generowania cotygodniowych raportów w panelu GA, a następnie kopiowania ich do Excela? Jeśli tak, to świetnie trafiłeś. Do pozyskiwania takich informacji w sposób zautomatyzowany służy Analytics API (Application Programming Interface - automatyczny sposób komunikacji programów). Dzięki niemu proces pozyskania danych można usprawnić. 

Google Analytics dysponuje zdecydowanie większą ilością dostępnych informacji niż te zawarte w standardowych raportach. Dzięki obsłudze API mamy do nich dostęp. Postaram się podzielić się z Tobą moją wiedzą na temat praktycznego wykorzystania API do pozyskania danych.

Jak zacząć?
Wystarczą 2 kroki. Pierwszy to aktywowanie API analyticsowego dla naszego konta (jeśli wcześniej nie zostało to zrobione), drugi to zainstalowanie bezpłatnego oprogramowania R (język programowania oraz środowisko do obliczeń statystycznych i wizualizacji wyników źródło: Wikipedia).

Aby uruchomić opcję korzystania z API należy wejść na stronę:

https://console.developers.google.com/

Do pracy z API musisz wygenerować client ID i client secret. Aby to zrobić, postępuj zgodnie z poniższymi krokami:

1. Otwórz Credentials page.
2. Jeśli nie robiłeś tego wcześniej, stwórz OAuth autoryzację dla swojego projektu, klikając w Create credentials, następnie kliknij w OAuth 2.0 client ID. Później konfigurator może poprosić cię o stworzenie nazwy dla produktu. Gdy przejdziesz przez ten etap, wybierz Other application i nadaj nazwę swojemu projektowi.
3. W pop-upie otrzymasz client ID i client secret.
4. Jeśli coś pójdzie nie tak i nie uzyskasz dostępu do tych informacji, w pop-up odszukaj Client ID w OAuth 2.0 i kliknij w nazwę.

Client ID i client secret to kluczowe ciągi znaków dla całego procesu pobierania danych z Twojego konta przy użyciu R. Dlatego sugeruję skopiowanie ich do notatnika.

Teraz musimy aktywować API dla naszego konta. Aby tego dokonać, postępuj zgodnie z poniższą instrukcją:

1. Otwórz stronę z informacjami dla Analytics API - Overview page.
2. Kliknij w przycisk Enable API, który aktywuje Analytics API.

Teraz pozostaje nam zainstalować R na komputerze. Oprogramowanie można pobrać z poniższej strony:

https://cran.r-project.org/bin/windows/base/

Jeżeli nie miałeś wcześniej styczności z takim oprogramowaniem, załączam również link z krótkim wprowadzeniem do R:

https://cran.r-project.org/doc/contrib/Komsta-Wprowadzenie.pdf

Zapoznanie się z całą zawartością wprowadzenia nie jest warunkiem koniecznym dla opisywanej metody. W Sieci dostępne są również darmowe szkolenia oraz fora informatyczne, na których programiści chętnie udzielają porad w kłopotliwych sytuacjach. Jednak w tym przypadku musisz wiedzieć jedynie, jak wykonywać kod w R i postępować zgodnie z instrukcjami.

Po wykonaniu powyższych kroków masz już wszystko, aby zacząć naszą przygodę z R i Analytics API. Aby podłączyć się do swoich danych musisz otworzyć R i zainstalować pakiet RGoogleAnalytics. Hash i wszystko co następuję po nim możesz pominąć. Jest to tylko komentarz, który nie jest interpretowany podczas kompilacji kodu. Służy on jedynie utrzymywaniu odpowiedniej dokumentacji i nadzoru nad tym, co dzieję się w skrypcie. Opisywanie swoich kroków przy pomocy komentarzy ułatwia rozumienie wcześniej stworzonego kodu.


# instalacja pakietu
install.packages("RGoogleAnalytics")
# ładowanie pakietu do pamięci R
library("RGoogleAnalytics") 

Powyższe komendy pozwalają na zainstalowanie pakietu potrzebnego to utworzenia połączenia oraz załadowanie go do pamięci podręcznej R. Teraz będziesz musiał stworzyć token dla swojego skryptu. Na tym etapie będziesz potrzebować wcześniej wygenerowanych client ID i client secret. Do autoryzacji Twojego połączenia wykorzystaj poniższy skrypt. 

# tworzy token
token<-Auth(client.id="client id ", client.secret = "client secret")
# zapisuje token
save(token,file="./token_file")
# sprawdza poprawność tokena
ValidateToken(token) 

Jeśli token został poprawnie zaimplementowany nasze połączenia z API analyticsowym właśnie zostało uwierzytelnione i jest gotowe do pracy. Celem tego artykułu jest zaprezentowanie możliwości pobrania danych przy użyciu API, dlatego nie będę wchodził w szczegóły techniczne środowiska programistycznego.

W kolejnym kroku tworzymy zmienną, w której przechowywane będzie zapytanie do danych.

#Utworzenie listy przykładowych parametrów
query.list <- Init(                start.date = "2015-09-01",
       end.date = "2015-09-31",
       dimensions = "ga:date,ga:source,ga:medium",
       metrics = "ga:sessions",
       max.results = 10000,
       sort = "-ga:date",
       table.id = "ga:identyfikator widoku danych") 

Dwa pierwsze parametry funkcji Init odnoszą się do daty początkowej i daty końcowej ekstraktu. Parametry dimensions i metrics odpowiadają kolejno za wybór wymiarów i metryk do naszego zapytania. Nazwy metryki i wymiarów dostępne są na stronie:

https://developers.google.com/analytics/devguides/reporting/core/dimsmets

Google Analytics ogranicza jednak pozyskanie danych przez API do 7 wymiarów i 10 metryk, dlatego warto uwzględnić to przy generowaniu ekstraktu. Należy również pamiętać o tym, że nie wszystkie metryki i wymiary możemy ze sobą zestawiać tzn., że w przypadku nieprawidłowo zdefiniowanego zapytania napotkamy na błąd. 

Parametr max.result ogranicza maksymalny rozmiar Twojego zapytania. Atrybut sort ustala kierunek i zmienną dla sortowania naszego zbioru danych. Jednak, aby zapytanie zostało poprawnie skonstruowane, musisz dodać informację o tym, z którego widoku usługi chcesz pobrać dane. W tym celu w table.id wpisz identyfikator widoku danych, którego wartość łatwo znajdziesz w panelu administracyjnym Google Analytics w sekcji ustawienia widoku. Wykonanie powyższego kodu stworzy zapytania do obiektu query.list. W kolejnym etapie zbudujesz obiekt, który posłuży  już do bezpośredniego pozyskania danych z Google Analytics.
# Utworzenie obiektu Query Builder
ga.query <- QueryBuilder(query.list)
# Umieszczenie otrzymanych wyników w obiekcie data.frame
dane <- GetReportData(ga.query, token, split_daywise = T)
# Wyświetlenie pozyskanych danych
dane 

Jeśli znasz R w stopniu pozwalającym na swobodne poruszanie się po danych, już możesz rozpocząć analizę. Jeśli nie, zapisz dane w formie tekstowej i otwórz je środowisku, w którym czujesz najbardziej swobodnie np. w Excelu. Dzięki zautomatyzowanej formie pobierania danych można również ograniczyć problem próbkowania, pobierając dane dzień po dniu.

# Zapisanie ramki danych do pliku tekstowego
write.table(dane,"dane.txt",sep="\t")
Teraz przy tworzeniu własnych raportów i odnajdywaniu wzorców w danych nic nie jest w stanie Cię powstrzymać. Z pewnością nie będzie to panel Google Analytics. Może jedynie poziom Twoich umiejętności analizy danych w R, ale to zawsze można nadrobić. R łączy się również bez trudu z Google Trends. Nie jest to jednak oficjalna dystrybucja API Google’a tylko opensourcowy pakiet stworzony przez środowisko pasjonatów R. Google Trends daje możliwości sprawdzenia popularności określonych fraz w danym czasie i miejscu. Poniżej wykres popularności słów (jajka,karp,kielbasa) między 1 stycznia 2015 a 21 kwietnia 2016 w Polsce.

Możesz z łatwością zaobserwować, jak okres świąteczny wpływa na wyniki wyszukiwania fraz związanych z jedzeniem - widać wyraźne wzrosty w okolicach Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Dzięki temu narzędziu możesz np. sprawdzić, które produkty powinny być promowane w danym miesiącu lub też, jak plasują się w porównaniu z konkurencyjnymi. Oczywiście podobny wykres możesz swobodnie wygenerować używając wersji webowej aplikacji. Jednak w przypadku cyklicznego raportowania, może to stać się nużące, a w takiej sytuacji nietrudno o błąd. Poza tym, mając już dostęp do danych z API możesz spróbować połączyć obie te informacje i wysnuć wiele ciekawych wniosków.

Aby połączyć się z Google Trends musisz wykonać poniższe komendy w środowisku R i posiadać konto Google.

# instalacja pakietu gtrendsR
install.packages("gtrendsR")
# załadowanie pakietu do używanych bibliotek
library(gtrendsR)
# zapisujemy nazwę użytkownika konta do zmiennej
usr <- "przykład@gmail.com"
# zapisujemy Google’owe hasło do zmiennej
psw <- "haslo"
# łączymy się z Google Trends
gconnect(usr, psw) 

Aby stworzyć raport musisz użyć funkcji gtrends. Pierwszym parametrem tej funkcji będą frazy, których popularność chcesz zmierzyć. Start_date w cudzysłowach wpisz datę początkową dla Twojego zapytania, a w end_date analogicznie - końcową. Możesz również zawęzić raport popularności wyszukań do parametru geograficznego.
# ch<- gtrends(c("kielbasa","jajka","karp"),start_date = "2015-01-01",end_date = "2015-12-01" ,geo = "PL") 

Tak przygotowany obiekt ch jest źródłem wielu cennych informacji. Aby do nich dotrzeć wystarczy wykonać kod z nazwą obiektu.
ch 
Stworzenie wykresu to już tylko jedna komenda.
plot(ch) 
To tak naprawdę jedynie przykłady naprawdę szerokiego użycia Analytics API i R. Zachęcam do korzystania i pogłębiania więdzy na temat możliwości obydwu narzędzi. Użycie ich może zaoszczędzić cenny czas podczas generowania raportów lub dać początek Twojej bazie danych.

Autor:
Jakub Krysicki, Digital Data Analyst

12 maja 2016

Sposób na poprawne śledzenie transakcji w sklepach na silniku PrestaShop za pomocą GTM

Jednym z kluczowych aspektów analityki w e-commerce jest zapewnienie maksymalnej poprawności danych transakcyjnych w Google Analytics. Jeśli korzystasz z e-płatności możesz spotkać się z problemem zliczania wszystkich transakcji.  Z takim wyzwaniem zmierzyliśmy się w przypadku jednego z naszych klientów, który korzysta z PrestaShop. Pokażemy, jak rozwiązaliśmy ten problem.

PROBLEM – brak poprawnego zliczania wszystkich transakcji
U naszego klienta zauważyliśmy znaczące różnice w ilości transakcji oraz wielkości przychodu pomiędzy Google Analytics a panelem PrestaShop. Po przeprowadzeniu testowych transakcji okazało się, że płatności wykonane przez Przelewy24 nie zliczają się w Google Analytics, a na stronie potwierdzenia zamówienia brakuje kodu modułu e-commerce.

PRZYKŁADOWE ROZWIĄZANIE – wpięcie kodu modułu e-commerce
Prawidłowe śledzenie transakcji, których płatność odbywa się online, może sprawić trudność. Nie wszyscy użytkownicy, po wykonaniu opłaty za swoje zamówienie, czekają na pojawienie się strony potwierdzenia zamówienia na naszym serwisie. Alternatywnym sposobem ich śledzenia jest odsyłanie kodu transakcji bezpośrednio przed przejściem do zewnętrznego serwisu z płatnością, a konkretniej, wpięcie kodu modułu e-commerce pod button.


Zanim jednak kod transakcji zostanie zaimplementowany musimy utworzyć parametry, które są wymagane przy śledzeniu e-commerce.

Pobranie wartości zmiennych dotyczących zakupionych produktów oraz samego zamówienia odbywa się bezpośrednio z kodu strony z wykorzystaniem niestandardowych kodów JavaScript w GTM. Poniżej przykład zmiennej, która zawiera liczbę zamówionych sztuk dla każdego produktu z koszyka.


Jeśli na stronie mamy wdrożony dataLayer, wówczas z jego pomocą możemy pobrać potrzebne wartości zmiennych.


Teraz wystarczy tylko przygotowanie niestandardowego tagu GTM zawierającego kod modułu e-commerce, który będzie wykonywany, gdy użytkownik kliknie w button „Kupuję i płacę”. Aby mieć pewność, że kod zdąży się odesłać przed przejściem do strony płatności, może być on wykonywany razem ze zdarzeniem GA, na przykład:

ga('send', 'event', 'purchase', 'przelewy24');

Listę niezbędnych parametrów oraz postać kodu transakcji możesz znaleźć na poniższych stronach:

Dzięki temu sposobowi możesz samodzielnie skonfigurować moduł śledzenia transakcji bez angażowania działu IT. Oczywiście, powyższe rozwiązanie można zastosować w każdym sklepie internetowym, w którym istnieje możliwość dokonania płatności online.

Autor:
Kamila Celeban, Junior Digital Analyst