10 października 2014

Majestic – wsparcie dla SEO specjalisty część 2/3

W części pierwszej (1/3) poradnika o narzędziu Majestic opisywałem podstawy, m.in. Trust Flow i Citation Flow i ich powiązanie z Page Rankiem. W tym artykule dowiecie się, czym różnią się raporty standardowe od zaawansowanych, co to jest tracking report i czemu warto go używać, a także jak dostosować wygląd narzędzia i zakładek do własnych potrzeb.

1. Czym się różnią raporty standardowe od zaawansowanych oraz co to jest tracking report i dlaczego warto go stosować?

Raport standardowy można wygenerować po wykonaniu zapytania w głównym oknie Majestic, w które wpisuje się domenę, a następnie z poziomu jednej z wielu zakładek np. Ref domains, backlinks, anchor texts itd.


Tak wyeksportowane dane są ograniczone do 2500 wyników:
Dla mniej popularnych serwisów nie będzie to problemem. Takie dane również będą wystarczające dla analiz podglądowych. W sytuacji, kiedy potrzebujemy zrobić dokładną analizę na bazie wszystkich linków oraz posiadać wszystkie dane (backlinks, anchor texts, ref domain, CF, TF itd.) należy wykonać raport zaawansowany.
Raport taki możemy wykonać klikając opcję Create Report:

Następnie najlepiej wybrać fresh index, gdyż linki historyczne w większości przypadków nie będą nas interesować (warto wybrać history indeks, gdy robimy analizę pod kątem narzędzia  disavow tool, bo nasz serwis dostał filtr).
Mamy do wyboru następujące typy raportów:
Standardowy – w tym miejscu będzie on miał 7500 wierszy oraz wykorzysta 1 z 60 dostępnych raportów dla pakietu Silver w Majestic.

Zaawansowany, który zabierze odpowiednią ilość „analysis units” z dostępnej dla danego pakietu puli,  tutaj 5 000 000. Im bardziej ogólne dopasowanie tym więcej potrzebujemy unitów. Jak widać na poniższym rysunku dla domeny google.pl przy pakiecie Silver nie da się uzyskać raportu w opcji Domain czy Subdomain.
W przypadku mniej popularnych domen warto wytworzyć raport typu Domain, który jest najdokładniejszy.
Po wybraniu odpowiedniej  opcji stworzony zostanie raport, którego  znajdziemy  pod adresem https://majestic.com/reports. Klikając w raport zostaniemy przeniesieni na stronę, na której powinniśmy wybrać opcję „download”, dzięki czemu otrzymamy plik ze wszystkimi danymi do ściągnięcia. Po tej czynności gotowy do pobrania raport znajdziemy w sekcji https://majestic.com/reports/downloads. Będzie on spakowany, a docelowy plik przyjmie  format CSV. Taki plik możemy już dowolnie modyfikować i analizować w programie Microsoft Excel. 
Tracking report – służy do monitorowania zmian parametrów w czasie (TF, CF, backlinks, ref. domains, ref. IPs, ref. Subnets). Dane zaczynają się zbierać od momentu dodania domeny do śledzenia, dlatego warto to uczynić jak najszybciej.
Na podstawie tych danych możecie np. stwierdzić czy ilość linków lub domen nie przyrasta za szybko (może ktoś złośliwy skierował do naszej strony SWLa), czy działania online skutkują wzrostem TF i CF dla naszej domeny, czy poprzednia agencja SEM po zakończeniu współpracy odpina linki itd.  
2. Jak zweryfikować domenę w Majestic, aby móc korzystać z pełnej funkcjonalności narzędzia bez konieczności wykupywania abonamentu miesięcznego?
Aby korzystać z pełnej funkcjonalności programu bez kupowania opcji Silver lub wyższej należy uwierzytelnić naszą domenę na jeden z 3 sposobów:
Zdecydowanie najłatwiejszą metodą jest podpięcie konta Google Webmaster Tools, na którym mamy już zweryfikowane domeny. W wyjątkowych sytuacjach, kiedy macie problem z weryfikacją np. z powodu platformy (ja kiedyś miałem problem na bloggerze) warto napisać do adminów, którzy chętnie odpisują, proponując alternatywne sposoby weryfikacji.
3. Jak możecie dostosować wygląd narzędzia i zakładek lub sposobów sortowań do własnych potrzeb?
Możliwość personalizacji wyglądu narzędzia uzyskamy na stronie https://majestic.com/account/settings/general. Można tutaj ustawić prawie wszystko, łącznie z kolejnością zakładek, domyślnymi sortowaniami w obrębie zakładek, dodatkowymi wymiarami oraz sposobem ich prezentacji. Warto przyjrzeć się wszystkim opcjom i ustawić je tak, aby jak najlepiej odpowiadały naszym oczekiwaniom.
W trzeciej części cyklu (3/3) opiszę najważniejsze dla mnie aplikacje Majestic:
Backlink History
Bulk Backlinks
Clique Hunter
Site Comparator
URL Submitter
Zapraszam do komentowania i zadawania pytań!
Mateusz Kicki
Autor:
Mateusz Kicki, SEO Specialist, Bluerank
Mateusz na Twitterze

7 października 2014

Poznaj użytkownika z danymi demograficznymi Google Analytics. Część III

W poprzednich postach z tego cyklu pisaliśmy o tym, jak rozpocząć zbieranie danych demograficznych w Google Analytics oraz w jaki sposób wykorzystywać je w raportach. Dziś, idąc za słynnym powiedzeniem analitycznego guru Avinasha Kaushika, ,,Segmentuj albo giń”, pokażemy, w jaki sposób wyodrębniać różne grupy demograficzne i do czego można je wykorzystać.

Choć posiłkowanie się stereotypami dotyczącymi płci i wieku jest zdecydowanie politycznie niepoprawne, stawianie pewnych hipotez i weryfikowanie ich przy pomocy segmentów może okazać się kluczem do uzyskania odpowiedzi na wiele pytań. Warto jednak pamiętać, że dane demograficzne najczęściej są użyteczne wtedy, gdy odpowiednio połączymy je z analizą innych wskaźników.

Co sprzedaje, a co nie sprzedaje – i komu?
Problem 1:
Prowadząc kampanię wewnętrzną w e-sklepie z elektroniką, do baneru prezentującego promocję
-20% na duże AGD do kuchni, wybraliśmy zdjęcie z młodą, atrakcyjną blondynką opartą o lodówkę. Niestety, choć sprzedaż promowanego asortymentu wzrosła, ilość kliknięć w ten element strony była bardzo niewielka.

Pytanie: Dlaczego baner nie był klikany, mimo atrakcyjnej promocji i braku spadku ruchu w całym sklepie?


W analizowanym okresie (czyli: w czasie trwania promocji) serwis odwiedziło prawie 4 razy więcej kobiet niż mężczyzn. Nie da się ukryć, że wybrane zdjęcie nie mogło trafić w gust tej grupy docelowej, co odzwierciedla też rozkład kliknięć w baner, w Analytics widocznych jako zdarzenia.


Pytanie: Dlaczego zatem wzrosła sprzedaż promowanego asortymentu?
Ponieważ utworzyliśmy wcześniej cel, obejmujący zakup produktu z kategorii objętej promocją. Odpowiedź znajdziemy w raporcie ,,Odwrócone ścieżki do celu”. W zdecydowanej większości ścieżek, na kroku poprzedzającym kartę produktu, na której nastąpiło dodanie go do koszyka, występuje listing kategorii AGD. Jednocześnie, choć ilość odwiedzin na stronach kategorii była podobna do poprzedniego okresu, wartość tych stron wzrosła znacząco.




Jeżeli listing dla kategorii AGD w okresie trwania promocji wyglądał tak:
To przyczyn wzrostu ilości zakupów AGD należy szukać w bardzo widocznym oznaczeniu promocji i prezentacji starej ceny.

Rozwiązanie problemu:
Udało się przygotować nie tylko atrakcyjną promocję, ale i umiejętnie wyeksponować ją na stronach promowanej kategorii. Jeżeli w przyszłości chcemy skutecznie kierować ruch na przeceniony asortyment, musimy postawić na bardziej uniwersalne grafiki na banerach. Jeżeli  to głównie kobiety robią zakupy w naszym e-sklepie, uwzględniajmy ten fakt tworząc plan promocyjny.  Może Ladies Week z okazji Dnia Kobiet, ze specjalną zniżką tylko dla Pań?

Precyzyjne targetowanie dzięki segmentom
Segmenty są świetną bazą nie tylko do bieżących analiz i rozwiązywania problemów takich, jak opisany powyżej. Powinny stanowić też punkt wyjścia do planowania akcji promocyjnych: kampanii display, retargetingu, newsletterów.

Problem 2:
Prowadzimy biuro podróży i jako główny kanał promocji wyjazdów sylwestrowych wybraliśmy mailing. Przed nami trudne zadanie – przygotowanie kreacji newslettera w taki sposób, by zachęcić jak największą ilość osób do zakupu.

Jako punkt wyjścia wykorzystamy segmenty oparte na płci użytkowników.
Analytics wydziela w raportach standardowych 6 grup wiekowych, ale możemy użyć naraz tylko 4 segmentów. Pominęłam zatem zakresy 55-64 i 65+, także dlatego, że mają marginalny udział w ruchu na serwisie.
Weźmy pod lupę 3 wskaźniki - średnią wartość zamówienia, korzystanie z opcji ,,Rodzinna Zniżka” w koszyku i wyświetlanie wycieczek autokarowych lub z przelotem.




 

Jak widać, im starsza grupa, tym większa przeciętna wartość koszyka. Jednocześnie z dziećmi podróżuje najczęściej grupa 25-34. Najmłodsi najczęściej wybierają przejazd autokarem, który obniża cenę końcową wyjazdu.

Wnioski:
Grupa 18-24 jest skłonna wydać najmniej, są to młodzi ludzie, często studenci. Mailing dla nich powinien zawierać stosunkowo tanie oferty dla par, singli i grup dorosłych osób, z dojazdem autokarem. Dobrym wyborem będą modne europejskie stolice – spełniają wcześniej wymienione warunki i spodobają się młodym ludziom.
Grupa 25-34 często decyduje się na wyjazdy całą rodziną, więc przeznacza większe kwoty na całość wyjazdu, ale mniejsze na osobę. Do nich również muszą trafić stosunkowo tanie wycieczki, ale z przelotem, który dla dzieci jest o wiele bardziej komfortowy niż przejazd autobusem.
W grupach 35-44 i 45-54 możemy pokusić się o propozycje droższych wycieczek – warto też pamiętać, że ich program musi być dopasowany do audytorium nastawionego bardziej na komfort, niż szaloną zabawę.

Zatem – jak zacząć?
Najlepiej od zaraz! Tworzenie segmentów w Google Analytics jest bardzo proste. Wystarczy kliknąć na sekcję segmentów znajdującą się nad wykresem w dowolnym raporcie, a następnie wybrać zakładkę Nowy segment.

Następnie należy nadać nazwę segmentu, która będzie dokładnie opisywała do czego dany segment służy. W dostępnych opcjach pojawi się zakładka Dane demograficzne. Należy w niej zaznaczyć, na przykład, płeć: kobieta i kliknąć Zapisz.


Nasz nowy segment zostanie wtedy automatycznie nałożony na prezentowane przez Google Analytics dane. Jeśli chcemy go usunąć, wystarczy kliknąć w strzałkę po prawej stronie i wybrać opcję Usuń

Segment od chwili utworzenia będzie także dostępny w zbiorze wszystkich segmentów, możemy go z łatwością w dowolnym momencie wyszukać i wybrać. Jeśli zależy nam, żeby nowo utworzony segment był dostępny jedynie dla jednego widoku danych, należy kliknąć link Widoczność i wybrać interesujący nas widok, w którym ma być dostępny stworzony segment. 

Należy pamiętać, że używając segmentów nie unikniemy próbkowania danych. Warto zatem zweryfikować, czy ilość danych, które zostały zaprezentowane przez Google Analytics po nałożeniu segmentów jest na tyle reprezentatywna, żeby można było na jej podstawie wyciągać wnioski. 
Pewnie wielu spośród stosujących targetowanie według płci czy wieku, robi to intuicyjnie, opierając się na pewnych ogólnie przyjętych hasłach dotyczących poszczególnych grup. Rzeczywiście, można założyć, że nasz baner z ponętną blondynką nie trafi do kobiet, a studenci nie zechcą wydawać dużych sum na wycieczki zagraniczne. Jednak tak, jak nie chcielibyśmy, by banki, w których przechowujemy pieniądze, operowały nimi na podstawie intuicji, tak sami oceniajmy obiektywnie kampanie, za którymi stoją konkretne koszty. Wystarczy odpowiednio zestawić dane dostępne w Analytics, by hipotezy zamienić w sprawdzone tezy i osiągać optymalne zwroty z inwestycji.
Autor:
Katarzyna Horodnicza, Junior Analytics/ IT Specialist
Ola Lisiecka, Junior Digital Analyst

24 września 2014

Kilka słów o content marketingu

Coraz częściej spotykam się z sytuacją, w której firmy chcą realizować działania content marketingu, jednak nie do końca rozumieją, na czym one polegają. Panuje powszechne przekonanie, iż działania te opierają się na publikowaniu dużej ilości płatnych artykułów w serwisach zewnętrznych, co z kolei ma wpływać na zwiększenie rozpoznawalności brandu i przekładać się na wzrost dochodów. Zbyt mała znajomość tematu sprawia, że osoby zainteresowane CM nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo rozbudowane są takie działania. 

Czym tak naprawdę jest content marketing? 

Najprościej mówiąc, content marketing to zaawansowana strategia rozpoczynająca się na etapie planowania i tworzenia angażującej odbiorcę treści, np. w postaci artykułów, e-booków, filmów video czy też infografik. Nie mówię tu o reklamach, a o wartościowej - z punktu widzenia internauty - informacji, której poszukuje on w Sieci. Dzięki odpowiedzi na potrzeby potencjalnych klientów jesteśmy w stanie osiągnąć o wiele lepsze rezultaty niż w przypadku agresywnych reklam, zarzucania użytkowników pop-upami i wysyłki dziesiątek maili każdego miesiąca.


Content marketing to nic innego jak strategia polegająca na budowaniu naszej obecności w Sieci w taki sposób, aby to użytkownicy sami trafili na nasze treści, a następnie zapoznali się z naszą oferta i traktowali jak specjalistów w swojej dziedzinie.
Content marketing a SEO

Stworzenie interesującej, a przede wszystkim angażującej, treści - niezależnie czy to w postaci artykułu, czy w bardziej rozbudowanej formie - daje również możliwość pozyskania wielu wartościowych linków. To z kolei - jak wiemy - jest integralną częścią działań SEO i ma pozytywny wpływ na nasz ranking w naturalnych wynikach wyszukiwania.

 „Po linku do banku”, czyli wydany przez nas w 2008 roku raport o SEO i SEM w polskiej bankowości, wygenerował 51 linków z 21 unikalnych domen.


Wzmianki o raporcie pojawiły się między innymi w takich serwisach, jak: interaktywnie.com oraz di.com.pl. Opublikowany natomiast niedawno raport IAB http://iab.org.pl/badania-i-publikacje/przewodnik-content-marketingu/ na temat content marketingu, doczekał się już wielu wzmianek w Sieci, w takich serwisach jak mensis.pl, o-m.pl czy też digitalmarketing.netsprint.eu oraz w tej chwili na blogu bluerank.blogspot.com :) Oprócz korzyści w postaci odnośników do Waszego serwisu, dzięki dobremu contentowi zyskuje się także coś znacznie ważniejszego - budujecie zaufanie internautów do swojej marki / firmy. Udowadniacie, że jesteście specjalistami w danej dziedzinie, co jeszcze bardziej uwiarygodnia Was w oczach potencjalnych klientów.
Nastaw się na ciężką pracę
No właśnie! Zaplanowanie, a następnie przygotowanie wartościowych treści to często nie lada wyzwanie. Niekiedy będzie to wymagało dużego nakładu finansowego lub zaangażowania czasowego. Przygotowanie materiałów, a następnie ich opracowanie w postaci np. raportu to kilkadziesiąt lub nawet więcej godzin pracy. Stworzenie infografiki czy też filmu video również nie trwa dwa dni. Niestety, nikt nie mówił, że będzie łatwo. Możecie być jednak pewni, że tego typu działania będą procentowały jeszcze przez długi czas. Materiały te nigdy nie znikną z Internetu, a z czasem mogą tylko zyskiwać na popularności.
Treść to nie wszystko – liczy się także zasięg!
Niekiedy stworzenie wartościowej treści nie gwarantuje 100% sukcesu. To możliwość szybkiego dzielenia się i dotarcia z Waszym contentem do odpowiedniej grupy odbiorców jest tu najistotniejszym elementem. Nie wystarczy, że opublikujecie w swoim serwisie raport na temat reprezentowanej branży czy będziecie autorami webinaru, który zobaczą jedynie wasi znajomi. Konieczne jest, aby już od samego początku, jeszcze przed przygotowaniem treści, wyszukać i sporządzić listę miejsc, w których możecie się pokazać oraz osób, które mogą Wam w tym pomóc. 
Bardzo częstym działaniem jest również współtworzenie treści w kilka osób / firm, które sumarycznie mogą osiągnąć większy zasięg. Przykładem może być raport Bluepaper na temat polskich porównywarek cen, który napisaliśmy pod patronatem IAB. Już na starcie zyskaliśmy dodatkowy zasięg poprzez artykuł w serwisie  iab.org.pl oraz newsy w mediach społecznościowych. 
We wspomnianym wcześniej przewodniku po content marketingu, możecie znaleźć wiele ciekawych informacji między innymi listę kanałów dystrybucji CM, a są nimi:
sieci CM i kontekstowe,
fora internetowe,
social media,
portale tematyczne i eksperckie,
e-mailing,
wyszukiwarki internetowe,
blogi.
Na temat content marketingu, strategii działań i promowaniu treści można by pisać bardzo wiele. Dlatego też zagadnienia te zostaną poruszone szerzej na naszym blogu w kolejnych artykułach.
                                                      
Autor: Mateusz Rzetecki, SEO Specialist w Bluerank
Realizuje kampanie search engine optimization, m.in. dla firm z branży budowlanej, farmaceutycznej, motoryzacyjnej, finansowej, jak i marek z sektora e-commerce. Absolwent Politechniki Poznańskiej. 
Masz pytania? Napisz m.rzetecki[at]bluerank.pl

18 września 2014

Atrybut rel="Alternate" Hreflang="x" – co nam daje, jak wdrożyć i testować?

Według danych podanych przez Gemius, w sierpniu 2014 roku wyszukiwarka Google miała 96.18% udziału w polskim rynku wyszukiwarek internetowych. Globalnie, udział Google wynosi 67,63% (dane netmarketshare.com). Wartości te powinny być silnie motywujące, aby brać pod uwagę  sugestie  giganta z Mountain View i dostosować  strony internetowe zgodnie z rekomendacjami wyszukiwarki.

Jeśli Twoja strona ma dużą ilość odsłon w innych krajach, to oznacza, że czas stworzyć odpowiednie wersje językowe. Są trzy podstawowe sposoby osadzenia innych wersji językowych, które uznaje się za najlepsze:
Podkatalogi, np.: http://www.example.com, http://www.example.com/de
Domeny najwyższego poziomu (TLD) – http://www.example.de
Subdomeny – http://de.example.com
Kiedy już będziesz dysponować różnymi wersjami językowymi, warto zadbać o odpowiednie poinformowanie wyszukiwarki o relacjach między wszystkimi wersjami.


Do czego służy rel="Alternate" Hreflang="x" i co może dać jego wykorzystanie?
W każdym z wyżej wymienionych sposobów osadzenia serwisu  można wykorzystać atrybut informujący roboty wyszukiwarek o relacji pomiędzy stronami. Możliwe jest tworzenie stron wielojęzykowych dla wielu lokalizacji (na przykład w Kanadzie wykorzystywane są dwa języki: angielski i francuski). Strony w języku angielskim mogą być bardzo podobne, a jednocześnie kierowane do użytkowników ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Australii, Republiki Południowej Afryki, Nowej Zelandii i Kanady, itd.
W grudniu 2011 Google zarekomendował stosowanie atrybutu Rel="Alternate" Hreflang="x" jako sposobu informowania  robota wyszukiwarki o relacji pomiędzy witrynami przygotowanymi dla różnych języków i lokalizacji. Jeśli Twój serwis ma charakter globalny i jego treści prezentowane są w różnych językach,  odpowiednie strony powinny być wyposażone w ten atrybut. Poinformowanie wyszukiwarki o tym, dla jakiego języka i lokalizacji przygotowana jest dana strona, pomoże właściwie zaprezentować ją w wynikach wyszukiwania.

*źródło zdjęcia: mainonecable.com

Wykorzystanie atrybutu rel=”alternate” hreflang=”X” może być również użyteczne jako zabezpieczenie de-duplikacyjne. Jeśli posiadasz osobne serwisy internetowe przygotowane np. dla użytkowników korzystających z tego samego lub bardzo podobnego języka (ale w różnych lokalizacjach),  indeksowanie wszystkich wersji może skutkować duplikacją treści. Jeśli niewielka ilość treści odróżnia stronę dla użytkowników w RPA od strony dla użytkowników w Australii, to strony te mogą zostać zinterpretowane jako duplikaty tej samej treści pod innymi adresami , co jest zjawiskiem niepożądanym. Połączenie takich wersji językowych z atrybutami rel=”alternate” hreflang=”X” podpowie wyszukiwarce, iż wskazana linkiem strona  jest wersją  przygotowaną na inny rynek i vice versa. 
W sieci można znaleźć również case-studies, które wskazują na zwiększenie indeksacji strony przez wyszukiwarkę pozostałych (innych niż główna) wersji językowych. Jeśli pozostałe działy językowe nie są dobrze zaindeksowane przez wyszukiwarkę, warto podać robotom linki, aby mogły za nimi podążyć. Zwiększenie ilości zaindeksowanych stron pozwala na zwiększenie widoczności w organicznych wynikach wyszukiwania, a tym samym na zwiększenie ruchu!
Zdarza się, że w przypadku posiadania serwisu cieszącego się sporym uznaniem i uruchomienia nowej wersji dla innej lokalizacji w tym samym języku, pierwsza przewyższa drugą w wynikach wyszukiwania. Celem tworzenia kolejnej wersji jest zwiększenie wygody użytkownika na stronie, dlatego warto skierować go na odpowiednią wersję językową. W tym samym języku, lecz w innych krajach to samo znaczenie może być określane za pomocą innych słów. Wykorzystanie atrybutu hreflang podpowiada wyszukiwarce, którą wersję językową chcemy prezentować w USA, którą w Australii, a którą w Irlandii. Google uwzględnia te podpowiedzi i prezentuje lokalnym użytkownikom więcej wyników z odpowiedniej wersji językowej. 
Czy implementacja jest trudna?
Wdrożenie tego elementu nie powinno przysporzyć większych problemów. Istnieją aż trzy sposoby na poprawne użycie znacznika. 
1. Linia kodu w sekcji <head>, np.: 
<link rel="alternate" hreflang="en" href="http://en.przyklad.pl/" />
<link rel="alternate" hreflang="pl" href="http://przyklad.pl/" />

2. Nagłówek HTTP (należy wykorzystać, jeśli strona nie posiada formy dokumentu HTML), np.:
 Link: <http://en.przyklad.pl/>; rel="alternate"; hreflang="en">

3. Mapa witryny (tylko w przypadku podkatalogów jednej domeny):
<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<urlset xmlns="http://www.sitemaps.org/schemas/sitemap/0.9"
  xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml">
  <url>
    <loc>http://www.przyklad.pl/</loc>
    <xhtml:link
                 rel="alternate"
                 hreflang="en"
                 href="http://www.przyklad.pl/en/"
                 />
    <xhtml:link
                 rel="alternate"
                 hreflang="pl"
                 href=" http://www.przyklad.pl/"
                 />
      </url>
      <url>
    <loc>http://www.przyklad.pl/en/</loc>
    <xhtml:link
                 rel="alternate"
                 hreflang="en"
                 href="http://www.przyklad.pl/en/"
                 />
    <xhtml:link
                 rel="alternate"
                 hreflang="pl"
                 href=" http://www.przyklad.pl/"
                 />
      </url>
</urlset>

Testowanie poprawności wdrożenia
Jeszcze niedawno  testowanie poprawności wdrożenia wymagało żmudnego sprawdzania kodu strony na podstronach wielu wersji serwisów. Od połowy lipca br. jest znacznie łatwiej. W Narzędziach  Google dla Webmasterów  dodał nową funkcjonalność, dzięki której można łatwo odnaleźć błędy w implementacji atrybutów hreflang. Narzędzie to znajdziecie w dziale /Ruch związany z wyszukiwaniem, w zakładce /Kierowanie międzynarodowe.
 Google udostępnia tam informacje na temat ilości błędnych tagów z atrybutem hreflang z podziałem na dwa typy błędów oraz przykłady błędnych adresów URL. 
1. Brak tagów powrotnych.
Jeśli masz stronę A  „połączoną” atrybutem hreflang ze stroną B i na stronie B brakuje taga powrotnego, narzędzie poinformuje Cię o tym. 
Po kliknięciu w taki typ błędu zobaczysz pary adresów A i B oraz wykres, który pokaże ilość błędów (czy jest coraz mniej czy więcej), np.:

2. Nieznany kod języka
Jest to drugi typ błędu, który można spotkać w tym narzędziu. Informuje o tym, że wykorzystana wartość atrybutu hreflang jest nieprawidłowa. Google wyraźnie określa, z jakich kodów języków i lokalizacji należy korzystać. Wykorzystanie jakichkolwiek innych jest nieprawidłowe.
Źródło zdjęcia: searchenginewatch.com

O czym należy pamiętać?
1. Jeśli Twój serwis posiada wiele wersji językowych, każda strona powinna zawierać link do nich wszystkich, w tym również do aktualnie wyświetlanej.
2. Wartość atrybutu hreflang należy podawać w formacie językowym ISO 639-1 (http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_ISO_639-1_codes) lub w przypadku regionów w formacie ISO 316601 Alpha (http://en.wikipedia.org/wiki/ISO_3166-1_alpha-2). Inne formaty nie zostaną rozpoznane.
Przykład: 
Kod języka ISO 639-1: de (niemiecki), ru (rosyjski), sv (szwedzki), es (hiszpański)
Kod języka i lokalizacji SO 3166-1 Alpha 2: es-AR (hiszpański-Argentyna)
3. Atrybut hreflang działa na poziomie stron (w rozumieniu dokumentu), a nie całych witryn, dlatego wszystkie strony (mające odpowiedniki w innym języku) muszą posiadać ten atrybut.
4. Przy okazji wprowadzenia tego narzędzia, element Geotargetowania witryn został tutaj przeniesiony z sekcji ustawień witryny.
5. Pamiętaj o swoich stronach mobilnych.
Podsumowanie
Wdrożenie wersji językowych często wymaga wielu godzin pracy i tłumaczeń. Atrybuty rel="Alternate" Hreflang="x" nie powinny zostać pominięte podczas tworzenia dodatkowych wersji, ponieważ są istotne dla poprawnego rozpoznania relacji między serwisami oraz mogą je wesprzeć  również w innych elementach (np. indeksacja czy zabezpieczenia de-duplikacyjne). Bez wdrożenia tego atrybutu wersje językowe mogą być prezentowane w wynikach wyszukiwania w nieodpowiedniej lokalizacji. Wykorzystanie elementu hreflang pomoże wyszukiwarce w odpowiednim traktowaniu różnych wersji, dzięki czemu użytkownicy będą korzystać ze strony dostosowanej do ich potrzeb.



Autor:
Roman Bębenista, SEO Specialist w Bluerank
Roman na Twitterze

11 września 2014

Konwersje na urządzeniach przenośnych

„To jest rok urządzeń mobilnych”, „Rok poprzedni, obecny i kolejny będą przede wszystkim należeć do technologii mobilnych” – bardzo intensywny rozwój sektora mobilnego w Polsce, pozostawia także swój ślad w prowadzonych kampaniach AdWords.

Liczba użytkowników posiadających smartfony oraz tablety rośnie w Polsce z roku na rok, a odwołując się do lipcowego wpisu Jacka Tkaczuka pt.: Udział ruchu mobilnego rośnie, ale nierówno wiemy, że rośnie także liczba użytkowników korzystających ze stron www za pośrednictwem urządzeń przenośnych. Postanowiliśmy przyjrzeć się dokonywanym konwersjom AdWords na przykładzie branży e-commerce, która w Polsce rozwija się bardzo dynamicznie już od wielu lat. Czy w dobie coraz większego zaangażowania mobilnego, użytkownicy chętnie dokonują zakupu za pośrednictwem smartfona czy tableta?

Na początek badania Google 
Pochodzące z ubiegłego roku*, według którego 54% posiadaczy smartfonów codziennie szuka na nich jakichś informacji i są to najczęściej (57%) informacje o produktach. Oczywiście głównym zadaniem smartfona będzie cały czas komunikowanie się z innymi (82%) i dostarczenie rozrywki (91%). Badanie w dużej mierze poświęca uwagę sposobom, w jakie użytkownicy szukają informacji (robi to 78% posiadaczy smartfonów) na temat produktów, właśnie za pośrednictwem urządzenia mobilnego - szukają opinii o produkcie w sieciach społecznościowych (22%), dzwonią lub szukają punktu sprzedaży na mapach (43%), odwiedzają stronę firmy (55%). I wreszcie jak dokonują zakupu, pożądanej przez reklamodawców konwersji?


*http://www.google.co.uk/think/tools/our-mobile-planet.html. Badanie dotyczy rynku polskiego.

Reklama AdWords 
Według powyższego raportu 28% internautów dokonuje konwersji za pośrednictwem smartfona. A jak wygląda liczba konwersji realizowanych na urządzeniach przenośnych w naszym badaniu dotyczącym branży e-commerce?
Przebadaliśmy generowane konwersje (raportowane w panelu AdWords jako konwersje) w 13-tu kampaniach e-commerce w okresie 01.01-30.06.2014. Pod uwagę były brane trzy sposoby kierowania kampanii: konwersje wyszukiwarkowe (8 kampanii), w sieci GDN (12 kampanii) oraz w kampaniach Shoppingowych (8 kampanii). 

Sieć wyszukiwania
W kampaniach kierowanych na wyszukiwarkę procent udziału konwersji dokonywanych na komputerze mieści się w przedziale od 80% do 97,61%, na smartfonach internauci dokonują od 0,11% do 13,90% konwersji, a na tabletach od 1,65% do 6,99%.
Sieć reklamowa GDN

W kampaniach kierowanych na sieć GDN procent udziału konwersji dokonywanych na komputerze mieści się w przedziale od 84,78% do 97,67%, na smartfonach internauci dokonują od 0% do 3,23% konwersji, a na tabletach od 0,26% do 13,04%. Zanotowaliśmy tylko dwie kampanie, w których udział konwersji dokonywanych na smartfonach był zerowy, i w tych samych kampaniach udział konwersji na tablecie wynosił 2,33% oraz 8,57%.

Shopping
W kampaniach Google Shopping udział konwersji dokonywanych na komputerze jest przeważający, bo mieści się w przedziale od 94% do 99,43%, na smartfonach udział jest znikomy - od 0% do 2,80%, są cztery kampanie, które w badanym okresie nie wygenerowały żadnej kampanii  na smartfonie. Na tabletach udział konwersji - od 0,63% do 2,77%. 

Dwie różne grupy docelowe
Kampanie, które generują największy udział realizowanych konwersji na urządzeniach przenośnych to kampanie z branży odzieżowej. Przyjrzyjmy się kampanii, która ma najmniejszy udział konwersji dokonywanych na komputerze – to cały czas co prawda pozostaje aż 80%, ale warto zwrócić uwagę na mocny udział smartfona (14%).
Grupą docelową kampanii, której dotyczy powyższy wykres są młodzi ludzie, gustujący w najnowszych trendach i kupujących produkty z górnej półki cenowej. 
Przykładem z drugiego bieguna jest kampania promująca e-commerce skierowany do ludzi szukających produktów w promocyjnych cenach i w obszarze najtańszego asortymentu.
Wnioski
1. Udział konwersji dokonywanych na urządzeniach przenośnych cały czas jest niewielki w porównaniu z zaangażowaniem posiadaczy mobilnych w użytkowanie smartfona czy tableta. Smartfon przede wszystkim, poza oczywistą funkcją komunikacyjną, służy wyszukiwaniu informacji, opinii, adresów i cen produktów. 
2. Największy udział realizowanych konwersji na tabletach i smartfonach jest widoczny w kampaniach, których grupą docelową są młodzi ludzie silnie zaangażowani w użytkowanie urządzeń mobilnych.
3. Konwersje dokonywane na urządzeniach przenośnych pochodzą przede wszystkim z kampanii brandowych.
4. Bardzo mały jest udział konwersji realizowanych poza komputerem w kampaniach Shoppingowych – co głównie związane jest z rzadszym wyświetlaniem kampanii zakupowych na smartfonach. 
Autor:
Agata Marczewska, Key Account Manager