28 lipca 2015

Człowiek czy bot? Kto klika w reklamy na Facebooku?

Pewna amerykańska firma specjalizująca się w tworzeniu sklepów internetowych dla artystów odkryła, że za 80% sesji w wyniku kliknięć ich reklam na Facebooku odpowiadają boty. Facebook rzekomo na te zarzuty nie odpowiedział, sprawa ucichła. Po 3 latach od „afery botowej” temat zaczął ponownie przewijać się na forach. 

Postanowiliśmy przeanalizować, jak sytuacja przedstawia się u naszych klientów i jaka jest ewentualna skala zjawiska. W tym celu dla raportu ruchu zastosowaliśmy filtr „źródło” = facebook; „dostawca usługi” = (not set), a następnie zestawiliśmy te dane z całym ruchem pochodzącym z Facebooka. Poniższy screen wizualizuje otrzymany efekt dla jednego z kont.


Na podstawie powyższego oraz analizy danych kilku klientów możemy wnioskować, że boty „działają” według pewnego schematu, mianowicie wzmagają swoją aktywność przy starcie kampanii oraz po wprowadzanych w nich zmianach (np. po dodaniu nowych reklam). Poza tym są aktywne przez cały czas żywotności kampanii.

Zaobserwowaliśmy także, że w większości przypadków zachowana jest pewna proporcjonalność pomiędzy ruchem z botów, a całością ruchu z Facebooka. Skala niepożądanego ruchu jest uzależniona od wielkości prowadzonej kampanii. W dużej mierze nie przekracza 5%, ale momentami oscyluje w okolicach 10% i tutaj może być już czynnikiem  rzucającym cień na interpretację współczynników konwersji. W celu eliminacji ruchu pochodzącego z botów możliwe jest zastosowanie odpowiednich filtrów wykluczających w widokach Google Analytics.

Autor:
Weronika Kraszula, Junior Digital Analyst

14 lipca 2015

Atrybucja konwersji w Google Analytics krok po kroku – jaki model wybrać i jak interpretować dane?

Marketerzy mają coraz więcej możliwości kierowania użytkowników na stronę – DoubleClick, coraz doskonalszy remarketing czy reklama na Facebooku to tylko niektóre z nich. Lokowanie budżetów i ocena skuteczności poszczególnych kampanii okazuje się znacznie trudniejszym zadaniem, jeśli nasi klienci trafiają do serwisu kilka razy nim dokonają konwersji. Często w celu analizy efektywności źródeł ruchu wykorzystujemy Google Analytics. Podstawowe raporty, których zazwyczaj używamy, nie dają jednak pełnego obrazu – po niego warto sięgnąć nieco głębiej.

Chcesz wiedzieć więcej? Artykuł ukazał się pierwotnie w numerze czerwiec - lipiec 2015, 3(22)/2015 magazynu Online Marketing Polska (o-m.pl). Chcesz pobrać jedno z poprzednich wydań Magazynu? Kliknij: bit.ly/OMP_egzemplarz_pokazowy”.



Autor:
Aleksandra Lisiecka, Digital Analyst

2 lipca 2015

Dlaczego warto tworzyć artykuły na stronę?

To pytanie zadaje sobie zapewne wielu właścicieli serwisów czy sklepów internetowych. Niewykluczone, że pojawiają się wątpliwości co do kosztu tworzenia treści i czasu, który trzeba poświęcić  na tego typu działania. Postaram się jednak rozwiać te obawy i wskazać zalety płynące z formułowania wartościowych
i optymalnych tekstów, w szczególności artykułów / poradników.


Odnosząc się jeszcze na wstępie do samego tworzenia artykułów, warto zwrócić uwagę na statystyki dotyczące blogowania  polskiego e-commerce. Z Raportu E-commerce 2013 dowiadujemy się, iż 47% liderów e-commerce prowadzi blogi, natomiast aż 20% z nich zamieściło na nich mniej niż 49 publikacji (tylko ok. 3% więcej niż 1000). Jest zatem szansa, by konkurując z największymi serwisami, podjąć „walkę o uwagę użytkownika”. Pozostaje tylko decyzja, czy publikować artykuły na subdomenie czy w katalogu.

Omawiane w niniejszym artykule korzyści z tworzenia treści, podzieliłam je na dwie części. Pierwsza dotyczy korzyści dla użytkownika, w tym również właściciela serwisu. Druga natomiast związana jest stricte z korzyściami SEO.

Z punktu widzenia użytkownika naszego serwisu/sklepu
Zanim przedstawię korzyści, chciałabym na moment zatrzymać się przy temacie samych artykułów. Być może pojawią się pytania także o to, jak je pisać. Musimy przede wszystkim skupić się na tym, by tworzyć unikalne treści, które są przydatne dla użytkowników. Mowa tutaj o artykułach, które odpowiadałyby na popularne frazy wyszukiwane przez Internautów. Najważniejsze jest, by artykuły odpowiadały w sposób rzeczowy i konkretny na zadane pytanie. Dla użytkownika nie ma nic gorszego, niż stracony czas na przeczytanie tekstu nic nie wnoszącego i nie skupiającego się na sednie sprawy.

Jeśli specjalizujemy się w danej tematyce, dołóżmy wszelkich starań, by artykuły były wyczerpujące i napisane profesjonalnie. Warto także przeanalizować teksty serwisów konkurencyjnych, znaleźć ich słabe punkty i napisać artykuły bardziej wartościowe. Nie należy również zapomnieć, iż decydując się na tworzenie bazy artykułów, powinniśmy pisać je regularnie (min. 1 tygodniowo). Chodzi przede wszystkim o to, by rozbudowywać naszą stronę o nowe, wartościowe i przydatne treści. Serwis powinien bowiem „żyć” i wskazywać na swoją aktywność.

Przechodząc zatem do korzyści. Serwis czy sklep odpowiadający na pytania lub wątpliwości użytkowników, może dużo zyskać – wzrost oceny jakości strony w oczach Internautów, jak i rozpoznawalność. Umacniają się również relacje między dwiema stronami. Użytkownicy zyskują przeświadczenie, iż dany serwis wychodzi im naprzeciw i chce być postrzegany jako profesjonalny i pomocny.

Z punktu widzenia optymalizacji i pozycjonowania
Pisząc artykuły na stronie należy pamiętać, by w pierwszej kolejności skupić się na jego odbiorze przez użytkownika. Dopiero w drugiej kolejności powinniśmy spojrzeć na treści pod kątem SEO. Fakt jest taki, iż dobrze zoptymalizowany tekst (frazy kluczowe w tytule, nagłówku i w treści) ma możliwość pojawiania się wysoko w wynikach wyszukiwania. Wynika z tego zatem najważniejsza korzyść – mamy szansę pojawiać się na wiele nowych słów kluczowych. To, niezależnie od charakteru naszego serwisu, może przynieść dodatkowy i istotny ruch organiczny. Poniżej prezentuję ruch organiczny generowany przez artykuły na jednym z serwisów e-commerce z poradami:


Doskonale widać, jak w przeciągu ponad 5 lat rósł ruch organiczny. Wystarczyło przygotować odpowiednio zoptymalizowane specjalistyczne artykuły, a użytkownicy już sami trafiali na odpowiednie podstrony.

Warto pamiętać nie tylko o ruchu z wyszukiwarki, lecz także o tzw. referralach, czyli odesłaniach z innych witryn, na których link do danego artykułu został zamieszczony. Dla przykładu prezentuję taki ruch dla dwóch popularnych poradników:



Jak widać na powyższych statystykach, jeden z artykułów uzyskał jednego miesiąca ponad 6 tyś. wejść z samych odesłań! Jest to naprawdę świetny wynik zważywszy, że nie pociągnął ze sobą żadnych działań ani kosztów.

Kolejnym ważnym aspektem, biorąc pod uwagę regularne tworzenie dobrej jakości treści, nasz serwis/sklep dużo zyskuje w ocenie robotów Google. W tym miejscu można chociażby przytoczyć algorytm Panda (dokładniej aktualizacja 4.0), który spowodował spadek pozycji wśród serwisów posiadających słabej jakości treści. Wynika z tego bowiem, że aby uniknąć wszelkich spadków, tworzenie unikalnych artykułów jest niezwykle ważne. Co więcej, na Pandę powinny zwracać uwagę przede wszystkim serwisy ogłoszeniowe, gdzie liczba podstron jest ogromna, a nie są one szczególnie wartościowe, niekiedy nawet duplikują się.

Innym pozytywnym wymiarem tworzenia artykułów pod kątem SEO, jest możliwość linkowania wewnątrz nich. Dzięki temu możemy w prosty sposób zwiększyć liczbę zaindeksowanych stron w serwisie. Jest to szczególnie łatwe
w przypadku sklepu internetowego, gdzie z artykułu możemy linkować np. do oferowanych i proponowanych przez nas produktów czy usług.

Pisząc i publikując artykuły w serwisie, warto dać użytkownikom możliwość dzielenia się nimi np. w serwisach społecznościowych typu Facebook czy Twitter. Jeśli Internauci uznają, iż dany teksty jest wartościowy, mogą oni zechcieć rozpowszechnić je wśród swoich znajomych czy na forach internetowych. Możliwość dzielenia się tekstami jest czymś na ogół powszechnym, dlatego też warto zadbać o ten bardzo prosty element. Dzięki prostemu zabiegowi możemy pozyskać wiele linków zwrotnych do naszego serwisu.

Podsumowując, polecam wszystkim spojrzenie na swój serwis szczególnie pod kątem treści. W zależności od tematyki witryny, możemy stworzyć naprawdę dobrą i przydatną dla użytkownika bazę artykułów. Nie musi być ona opatrzona dużym kosztem. Najważniejsze jest bowiem przeanalizowanie popularnych fraz, a następnie podjęcie próby napisania dobrych jakościowo tekstów i odpowiednie ich sformatowanie.

Autor:
Anna Antczak, Junior SEO Specialist


25 czerwca 2015

Formy reklamowe zintegrowane z treścią – moda czy skuteczna droga do pozyskiwania odbiorców?

Wszyscy związani z marketingiem internetowym wiedzą, jak szybko zmieniają się i rozwijają narzędzia do pozyskiwania odbiorców. Wynika to zapewne z coraz bardziej świadomego korzystania przez Internautów z treści zawartych w sieci oraz większych wymagań co do nich. Branża marketingowa powoli zdaje sobie sprawę, że display'owy model reklamy nie jest tak efektywny, jak dawniej, a powielane tekstów o słabej jakości nie przykuje uwagi odbiorców. 

Wypowiadane na wielu konferencjach branżowych hasło: „Content is the king” nareszcie zostało odpowiednio zrozumiane i stało się kluczem do pozyskiwania osób zainteresowanych kupowaniem. Wydawcy oraz reklamodawcy muszą jednak pamiętać o umiejętnym wykorzystywaniu treści oraz zintegrowaniu ich z reklamą. Z pomocą przychodzą content marketing i reklama natywna.

Różnice między content marketingiem i reklamą natywną
Zanim zaczniemy wykorzystywać obie techniki marketingowe, warto dowiedzieć się, czym w istocie są, a także nauczyć się je rozróżniać. Content marketing (marketing treści) i reklama natywna nie są synonimami. Content marketing jest pojęciem szerszym od reklamy natywnej i opiera się na wartościowej treści. Ponadto nie jest reklamą w dosłownym sensie, choć marki mogą płacić za większą widoczność zamieszczonych przez siebie treści, a także angażuje odbiorców, jest dla nich użyteczna, a trafiając w ich gusta i potrzeby, pozwala stworzyć z nimi relację. Z kolei reklama natywna pozwala przekierować odbiorców na konkretną platformę. Opiera się na treściach, ale jest narzędziem jedynie wspomagającym działania content marketingowe. Stosując ją płaci się za zaprezentowanie treści (np. blogerowi, właścicielowi portalu). Ważne, by była zaprezentowana tak, aby nie przeszkadzała użytkownikowi i nie zaburzała korzystania z danego medium.

Skuteczna reklama natywna, czyli jaka?
Aby formy reklamowe zintegrowane z treścią nie były tylko modą, która mija, trzeba pamiętać o tym, żeby planować i działać długoterminowo. Użytkownicy muszą przyzwyczaić się do tego, co jest im oferowane, a platformy stale aktualizowane oraz wzbogacane.  Reklama natywna musi wtapiać się w „zwykłe” teksty, stać się integralnym elementem oferowanego contentu. Formy reklamowe będą skuteczne, wyłącznie gdy połączy się je z tekstem w interesujący oraz zaskakujący sposób. Ponadto treści powinny być spersonalizowane i przynosić korzyść odbiorcy, a także być ciekawe oraz inspirujące. Ważne jest więc dopasowanie tematyczne, kontekstowe i wizualne do miejsca, w którym będzie można je znaleźć. Jak widać, przed marketerami stoi więc trudne zadanie, ale gra jest warta przysłowiowej świeczki.

Jakie efekty daje współdziałanie content marketingu i reklamy natywnej?
Przede wszystkim pozwalają dotrzeć do szerszej grupy odbiorców. Użytkownicy Internetu są bowiem coraz bardziej wymagający w stosunku do prezentowanych im treści. Dobra reklama nie obejdzie się bez wspomnianych wartościowych, dopasowanych pod kontem języka i stylu treści. Jednak nie może mówić wprost o produkcie. Bardzo ważne jest też precyzyjne dopasowanie do kanału, w którym się znajdzie, a także do grupy odbiorców. Na tym poziomie content marketing i reklama natywna są bardzo ściśle powiązane. Nie ma więc innej opcji – muszą współpracować, w innym razie może okazać się, że zaplanowane działania nie będą skuteczne i nie przyciągną wystarczającej ilości odbiorców.

Autor:
Iwona Głowacka, Junior Content Specialist

18 czerwca 2015

Jak popełnić samobójstwo? Skuteczna recepta na życie po drugiej stronie

Kiedy myślisz, że jest tak beznadziejnie, że już gorzej być nie może, być może jedyne możliwe rozwiązanie, które przychodzi ci do głowy to samobójstwo. Czasami warto jednak spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy, perspektywy człowieka, któremu życie dostatecznie dało w kość, mimo tego chce czerpać z niego pełnymi garściami. Zanim to zrobisz, zastanów się, czy warto.