28 sierpnia 2015

Śledzenie kampanii wewnętrznych z enhanced e-commmerce

Niepoprawne śledzenie sliderów czy banerów we własnej witrynie to jeden z kardynalnych błędów, jakie popełniają zarówno początkujący właściciele stron, jak doświadczeni gracze. Warto bliżej przyjrzeć się sposobowi, w jaki oznaczamy wewnętrzne kampanie, bo wiarygodne i pełne dane są pierwszym krokiem do testów a/b i optymalizacji naszego serwisu.

Na początek: jak tego NIE robić
W naszej codziennej praktyce, poza brakiem jakiegokolwiek śledzenia interakcji użytkownika z własnymi kampaniami, spotykamy się najczęściej z dwiema niewłaściwie używanymi metodami.

1. Wykorzystywanie parametrów utm
Tagowanie przy pomocy utm to świetny sposób na pozyskiwanie danych o kampaniach, które prowadzimy na zewnątrz. Tylko użycie tego sposobu zapewni nam w Google Analytics dostęp do informacji o newsletterze czy linku sponsorowanym. Jednak w przypadku kreacji wewnątrz serwisu utm-y nie tylko nie spełnią tej roli, ale mogą wręcz zaszkodzić jakości globalnie pozyskiwanych danych.

Przykład 1
Wyobraźmy sobie, że na naszej stronie http://biuroprasowe.bluerank.pl/ otagowalibyśmy parametrami utm główny wpis newsowy. Link w nim zaszyty mógłby wtedy wyglądać tak:
http://biuroprasowe.bluerank.pl/2936-yamaha-i-bluerank-nabieraja-predkosci-w-google?utm_source=biuroprasowe&utm_medium=referral&utm_campaign=150819_bluerank_i_yamaha

Już po fakcie, gdy zadowoleni z siebie opublikowaliśmy nowy wpis, dziennikarz A wchodzi na stronę główną biura prasowego z linku bezpłatnego w Google – zatem ze źródłem/medium google/organic. Co jednak wydarzy się, gdy kliknie w link otagowany w wyżej wymieniony sposób? Naliczona zostanie nowa  wizyta, z parametrami dziedziczonymi z utm. W praktyce, otrzymamy 2 wizyty tego samego usera, jedną z kanału Organic, a drugą z biuroprasowe/referral.

Podsumowując – jeżeli korzystamy z utm do tagowania wewnętrznych kampanii, otrzymamy profil korzystającego z nich usera niezgodny z realnym, a także wpłyniemy sztucznie na ilość sesji i wielkości wskaźników jakościowych - % powracających userów, % konwersji, bounce rate i innych.

2. Mierzenie zdarzeniami
W przeciwieństwie do poprzedniej metody, tę można uznać za poprawną, choć może powodować niedoszacowanie ilości kliknięć w nasze kreacje.
Przykład 2
Gdybyśmy w tę samą grafikę, kierującą do wpisu o współpracy z Yamaha, wpięli kod śledzący zdarzenie, moglibyśmy dowiedzieć się, że, przykładowo, 388 osób kliknęło w ten element. Ale w rzeczywistości mogłoby to być 400 osób, a u 12 z nich, event nie zdążył się wywołać zanim zostali przeniesieni do kolejnej podstrony.
Ten problem możemy rozwiązać stosując funkcję hitCallback, która umożliwi wysłanie danych na czas. Polega ona na odesłaniu elementu metodą ,,send” (eventu, wirtualnej odsłony) wraz z dodatkowym fragmentem kodu, np:

'hitCallback': function() {
    alert('analytics.js done sending data');
  }

Korzystanie z tej funkcji może powodować opóźnienia w ładowaniu strony, znacznie zwiększy też czasochłonność konfiguracji śledzenia. Dlatego jeśli chcemy mierzyć w ten sposób interakcję z wieloma elementami serwisu, musimy raczej zaakceptować niewielkie odchylenia w liczbach i oprzeć się na klasycznym wywoływaniu eventów.

Enhanced E-commerce – nie tylko transakcje
Rozszerzony moduł e-commerce daje sklepom internetowym nie tylko wiele możliwości w obszarze e-merchandisingu. W ramach tej sekcji w Google Universal Analytics znajdziemy także raport dedykowany kampaniom wewnętrznym (Konwersje>Ecommerce>Marketing>Promocja wewnętrzna).
Jak zacząć z niego korzystać? Pierwszy krok to uaktualnienie naszej usługi do Universal Analytics, uruchomienie Enhanced E-commerce – za pomocą pluginu ec w kodzie śledzącym i poprzez włączenie w panelu Administratora. Następnie konfigurujemy śledzenie kampanii wewnętrznych w kodzie strony. Możemy wykorzystać do tego Google Tag Managera – w tym wypadku konieczna będzie implementacja warstwy danych. 
Mierzymy 2 typy interakcji z wewnętrzną promocją, które potem będą widoczne jako metryki w naszych raportach – Wyświetlenia i Kliknięcia.
Kod śledzący kliknięcia i wyświetlenia lub dataLayer – w zależności od przyjętej metody wdrożenia.

Jeżeli zdecydowaliśmy się na wdrożenie przez Google Tag Managera, poza implementacją dataLayera musimy upewnić się, że główny tag śledzący odsłony ma włączoną obsługę enhanced e-commerce i pobieranie danych z dataLayera. Tag powinien w regule uruchamiającej mieć event gtm.dom. 

Tag 1 – główny kod GA w GTM z uruchomioną obsługą enhanced e-commerce i dataLayer

To w ramach głównego tagu, uruchamianego na wszystkich stronach serwisu, zliczane będą także wyświetlenia promocji wewnętrznych. Kliknięcia  w te elementy możemy śledzić dzięki dodatkowej konfiguracji.
Tag 2 – mierzenie kliknięć w kampanie wewnętrzne za pomocą zdarzenia

W kolejnym tagu jako regułę ustawiamy event = productClick – czyli taki, jaki jest odsyłany do warstwy danych przy kliknięciu w produkt. Do Google Analytics ta informacja musi trafić w postaci zdarzenia – moduł enhanced e-commerce rozpozna kliknięty element po nazwie i id, ale warto umieścić dodatkowe informacje w konfiguracji samego eventu. Dzięki temu będziemy mogli obserwować, jakie produkty były klikane także w raporcie Zdarzenia>Najczęstsze zdarzenia. 
Finalnie, w tabeli Konwersje>Ecommerce>Marketing>Promocja wewnętrzna możemy analizować następujące metryki:
Wyświetlenia reklamy wewnętrznej
Kliknięcia reklamy wewnętrznej
CTR reklamy wewnętrznej
Transakcje/Realizacje celu
Przychody
Współczynnik konwersji
Oznacza to, że nie tylko mamy pełen wgląd w klikalność naszych sliderów i banerów, ale także w ich wpływ na sprzedaż. Warto zauważyć (patrz: tabela), że przy wdrażaniu czy to kodu śledzącego promocje, czy dataLayera, mamy do dyspozycji parametry takie jak id, nazwa, opis oraz pozycja elementu. Możemy więc szczegółówo opisywać, kreacje, które umieszczamy na serwisie także pod kątem testów a/b.

Jak to zrobić inaczej?
Rozszerzony e-commerce sprawdzi się nie tylko w sklepach internetowych – możemy z niego skorzystać także, jeśli prowadzimy bloga czy stronę opartą o pozyskiwanie leadów. Jeśli jednak nie chcemy, lub nie mamy zasobów na wdrożenie tego modułu, możemy mierzyć kliknięcia w kampanie wewnętrzne za pomocą wewnętrznej wyszukiwarki.
Konfigurując śledzenie haseł wpisywanych przez użytkowników w sekcji Administartor/Ustawienia widoku, wybieramy określony parametr zapytania. W praktyce, jeżeli link do strony wyników wyszukiwania wygląda tak:
/ext/wyszukiwarka_podstawowa?slowo=kubek
to parametrem zapytania jest ,,slowo”. Zatem jeśli oznaczymy link do naszego wyżej wymienianego newsa tak:
http://biuroprasowe.bluerank.pl/2936-yamaha-i-bluerank-nabieraja-predkosci-w-google?slowo=news_zajawka, to w raporcie Zachowanie>Wyszukiwanie w witrynie>Wyszukiwane hasła będziemy mogli obserwować, jak często użytkownicy korzystali z kampanii wewnętrznej. Nie otrzymamy jednak informacji o CTR, ani o wpływie tego zachowania na konwersje – ta metoda nie zastąpi więc w 100% mierzenia poprzez rozszerzony e-commerce.
Jeśli rozważasz wdrożenie modułu Enhanced Ecommerce, zapoznaj się również z tym artykułem. Dowiesz się z niego, jakie inne informacje możesz pozyskać dzięki implementacji tej funkcji.
A jeśli masz własne pomysłu na śledzenie kampanii wewnątrz strony, podziel się nimi w komentarzach!

--
Ola Lisiecka, Digital Analyst

12 sierpnia 2015

„Tylko połączenie” - nowość w reklamach mobilnych AdWords

Jakiś czas temu w AdWords pojawiła się nowa opcja kierowania reklam – kampanie „Tylko Połączenie”. To reklamy, które wyświetlają się wyłącznie na telefonach komórkowych z dostępem do Internetu oraz na smartphonach. Jak to działa? Klikając w reklamę od razu wykonujemy połączenie telefoniczne. Ma to na celu zachęcenie użytkowników do bezpośredniego kontaktu z firmą.

To bardzo przydatne rozwiązanie w przypadku biznesów, które są nastawione na kontakt telefoniczny
z klientem, np. restauracji, do których dzięki reklamie można szybko zadzwonić i zapytać o wolny stolik.

 


31 lipca 2015

Z ostatniej chwili - zakłócenia w poprawności zbierania danych


W ostatnich dwóch dniach zaobserwowaliśmy pewne anomalie w raportach Google Analytics. 


#1 duplikacja transakcji
Na forum partnerskim pojawiła się istotna wzmianka o duplikowanych transakcjach, które zaczęły występować z dniem 28.07.2015 r. Kłopot leży po stronie Google’a i zostaliśmy zapewnieni, że trwają prace nad jego rozwiązaniem.  Postanowiliśmy przyjrzeć się, czy problem dotknął też naszych klientów. Na ten moment nie jesteśmy w stanie ocenić skali zjawiska z uwagi na brak określonych reguł jego występowania. Zaobserwowaliśmy jedynie, że zduplikowane transakcje pojawiają się tylko na niektórych kontach i cechują je różne źródła wejścia.



#2 dane w widokach UserId
Na początku czerwca bieżącego roku pisaliśmy o funkcji UserID i powiązanym z nią specjalnym widoku raportowania, w którym odkładają się „tylko i wyłącznie” dane z sesji zainicjowanych przez użytkowników z nadanym unikalnym identyfikatorem. Stwierdzenie „tylko i wyłącznie” wydaje się być od wtorku nieaktualne, bowiem zaobserwowaliśmy, że we wspomnianych widokach odkładają się dane ze wszystkich sesji.

Problem także został poruszony na forum partnerskim. Czekamy obecnie na komentarz Google’a w tej sprawie. Jak to wygląda u Was? :)

--
Weronika Kraszula, Junior Digital Analyst

30 lipca 2015

Panda 4.2 - nietypowa aktualizacja algorytmu Google

18 lipca 2015 r. miała miejsce kolejna odsłona aktualizacji Panda. Podobnie jak wszystkie wcześniejsze, dąży do podniesienia jakości stron pojawiających się w wynikach wyszukiwania. Dlaczego jednak w Sieci pojawia się niewiele informacji związanych z aktualizacją? 

Aktualizacja algorytmu Panda 4.2 rozpoczęła się 18 lipca, jednak kompletnie wdrożona może zostać nawet w przeciągu kilku miesięcy, co w porównaniu z pozostałymi aktualizacjami jest nietypowym zjawiskiem. Panda 4.2 ma wpłynąć na 2-3% anglojęzycznych wyników. Nie od dziś wiadomo, że Google nie chwali się zmianami, które zostają wprowadzone i czego mogą dotyczyć. Rozciągniecie w czasie wdrażania nowej Pandy może utrudnić właścicielom stron życie w kontekście ustalenia, co może powodować rotację pozycji.

Śledzenie zmian jest utrudnione ze względu na fakt, że zmiany nie są wdrażane natychmiastowo. Wtedy łatwiej byłoby analizować to, co się zmieniło i wyciągać wnioski. Póki co, trzeba uzbroić się w cierpliwość i dokładnie obserwować pozycje. Być może już wkrótce zauważymy zmiany, które, odpowiednio wcześniej zaobserwowane, zmotywują do podjęcia działań, które nie wpłyną negatywnie na pozycje serwisów.

--
Piotr Jędrasik, SEO Specialist


28 lipca 2015

Człowiek czy bot? Kto klika w reklamy na Facebooku?

Pewna amerykańska firma specjalizująca się w tworzeniu sklepów internetowych dla artystów odkryła, że za 80% sesji w wyniku kliknięć ich reklam na Facebooku odpowiadają boty. Facebook rzekomo na te zarzuty nie odpowiedział, sprawa ucichła. Po 3 latach od „afery botowej” temat zaczął ponownie przewijać się na forach. 

Postanowiliśmy przeanalizować, jak sytuacja przedstawia się u naszych klientów i jaka jest ewentualna skala zjawiska. W tym celu dla raportu ruchu zastosowaliśmy filtr „źródło” = facebook; „dostawca usługi” = (not set), a następnie zestawiliśmy te dane z całym ruchem pochodzącym z Facebooka. Poniższy screen wizualizuje otrzymany efekt dla jednego z kont.


Na podstawie powyższego oraz analizy danych kilku klientów możemy wnioskować, że boty „działają” według pewnego schematu, mianowicie wzmagają swoją aktywność przy starcie kampanii oraz po wprowadzanych w nich zmianach (np. po dodaniu nowych reklam). Poza tym są aktywne przez cały czas żywotności kampanii.

Zaobserwowaliśmy także, że w większości przypadków zachowana jest pewna proporcjonalność pomiędzy ruchem z botów, a całością ruchu z Facebooka. Skala niepożądanego ruchu jest uzależniona od wielkości prowadzonej kampanii. W dużej mierze nie przekracza 5%, ale momentami oscyluje w okolicach 10% i tutaj może być już czynnikiem  rzucającym cień na interpretację współczynników konwersji. W celu eliminacji ruchu pochodzącego z botów możliwe jest zastosowanie odpowiednich filtrów wykluczających w widokach Google Analytics.

--
Weronika Kraszula, Junior Digital Analyst