21 maja 2013

Nowy AdWords Editor – na co należy uważać?

AdWords Editor to program używanym na co dzień w pracy PPC Managerów. Ułatwia nam aktualizowanie i tworzenie kampanii. Jednak nie jest bez wad. Pisząc ten artykuł zamierzam przedstawić, które operacje powodują zagrożenia utraty danych oraz jakich parametrów nie jesteśmy w stanie zmienić w ustawieniach.

Problem z kampaniami rozszerzonymi

Google w tym roku wprowadził Kampanie Rozszerzone (o których już na blogu pisaliśmy), rozbudowując jednocześnie możliwości konfiguracji kampanii. Zmiany te doprowadziły do problemów z konfigurowaniem kampanii w edytorze AdWords, ponieważ nie wszystkie funkcje zostały zaimplementowane w najnowszej wersji.

Największe problemy są z nowymi rozszerzeniami kampanii, a w szczególności sitelinkami. Gdy na koncie posiadamy sitelinki skonwertowane do nowego typu, wtedy w edytorze nie są one dostępne, natomiast tworząc je w edytorze są one rozpoznawane w panelu na stronie, jako stelinki starego typu. 

Brak możliwości ustawienia harmonogramu reklam

Modyfikowanie zmian harmonogramu również nie jest dostępne w nowym edytorze AdWords. Teoretycznie jest przycisk 'wklej', ale niestety nie jest aktywny.



Wszelkie zmiany harmonogramu musimy wykonywać za pomocą strony, jednak jest to dość proste, gdyż zaznaczając kilka zakresów możemy jednocześnie je zmodyfikować.


Rozwiązanie to bardzo ułatwia i przyspiesza naszą pracę.

Kasowanie niezapisanych zmian na koncie

Największy na tę chwilę problem, jaki pojawia się w edytorze Adwords, polega na kasowaniu niezapisanych zmian w przypadku pobierania aktualizacji kampanii. Pracując w klika osób na jednym koncie najlepiej mieć zawsze aktualną wersję kampanii, aby nie wprowadzać zmian, które ktoś już mógł wprowadzić. Tworząc własne modyfikacje w kampanii musimy pamiętać, aby przed pobraniem nowych zmian, wysłać aktualnie posiadane. Uchroni to nas przed utratą wprowadzonych zmian.

Brak polskiego słownika

Uciążliwy jest też brak polskiego słownika, czasami odruchowo czytam tekst reklamy po kilka razy  szukając błędu ortograficznego.



Pisząc ten artykuł bazowałem na funkcjach i możliwościach Adwords Editor w wersji 10.0.1. Bardzo dziękuję wszystkim za uwagę, gdybyście zauważyli inne problemy i błędy, zapraszam do napisania o nich w komentarzach pod tekstem. 

Autor:
Piotr Kosiński -  PPC Manager w Bluerank


17 maja 2013

Najlepsza agencja SEM – nominacja dla Bluerank w European Search Awards 2013

Już po raz drugi mamy szansę zdobyć tytuł najlepszej agencji SEM w Europie. Możemy być dumni, ponieważ jesteśmy jedyną firmą z Polski, która walczy o to wyróżnienie. Kategoria „najlepsza agencja” dotyczy całościowych rezultatów działalności firmy, zatem tym bardziej możemy być zadowoleni, że nasz sposób pracy oraz podejście do projektów zostały docenione.


Kapituła konkursu „ESA2013” ogłosiła grono finalistów dwudziestu kategorii, wyniki zostaną ogłoszone 20 czerwca na uroczystej gali w Barcelonie. Co więcej, tylko dwie agencje mogą pochwalić się tym, że w konkursie zostały nominowane dwa razy z rzędu . Jedną z nich jesteśmy my.

Jaka jest recepta na sukces w branży SEM?

Najprościej: dostarczać usługi SEM na światowym poziomie :)

A teraz na poważnie. Od 2006 roku wyznajemy praktycznie te same zasady prowadzenia biznesu. Zmieniają się tylko technologie.

  1. Zasadę „Content is the King” traktujemy bardzo poważnie. SEO Copywriter to dla nas pisarz, który ma za zadanie przygotowywać  atrakcyjne treści, które będą przyciągać linki. Nie piszemy wyłącznie pod SEO. 
  2. Śledzimy światowe trendy w marketingu i wykorzystujemy tę wiedzę podczas pracy dla naszych Klientów. Możecie nas znaleźć na konferencjach branżowych na całym świecie, także w roli prelegentów. 
  3. Prowadzimy własne testy, aby podążać za zmianami, które zachodzą w Google - w ten sposób potrafimy być o krok przed konkurencją. Niejednokrotnie nasze odkrycia i wyniki badań przedstawiamy Wam właśnie na tym blogu. Często publikujemy artykuły w mediach branżowych zarówno na rynku polskim, jak i zagranicznym. Cyklicznie przygotowujemy raporty i grafiki na temat rynku wyszukiwarek. 
  4. Dbamy o naszych Klientów. Edukujemy ich zespoły,  by były w stanie samodzielnie wspierać procesy SEO. Jesteśmy transparentni, pokazujemy jak działamy. 
  5. Praktycznie od samego początku, czyli od 2006 roku, jesteśmy ambasadorami koncepcji „White Hat SEO”. Udowadniamy, że rzetelne podejście do SEM pozwala uzyskiwać bezpieczne i długotrwałe rezultaty. Edukujemy rynek i doradzamy branży poprzez uczestnictwo w takich inicjatywach, jak grupy robocze IAB Polska oraz eCommerce Polska.
Mamy nadzieję, że zainspirowaliśmy Was do podążania naszą ścieżką. Nam się to opłaciło :)

Więcej o naszym udziale w konkursie możecie przeczytać w aktualnościach.
Pełna shortlista znajduje się pod adresem: http://www.europeansearchawards.com/shortlist.htm

Autor: Szymon Pietkiewicz, PR Manager w Bluerank

15 maja 2013

Wdrożenie Universal Analytics – krok drugi. E-commerce oraz zdarzenia

W poprzednim artykule na temat Universal Analytics przyjrzeliśmy się podstawowym różnicom pomiędzy starym, a nowym kodem śledzącym Google Analytics. Jednak co zrobić, gdy chcemy monitorować działanie naszej strony bardziej szczegółowo? Odpowiedzią są między innymi kod e-commerce oraz zdarzenia. Obie funkcje znane są z poprzednich wersji GA i nie uległy rewolucji. Uproszczony został natomiast sam kod, który trzeba wdrożyć na naszej stronie.

Śledzenie e-commerce w Universal Analytics

Nowy sposób śledzenia parametru e-commerce różni  się od poprzedniej wersji GA jedynie składnią kodu. Sama mechanika działania pozostaje identyczna - najpierw należy dodać transakcję, a później przypisane do niej przedmioty. Aby dodać transakcję korzystamy z następującego kodu:


Podobnie jak w wywoływaniu wyświetleń strony, tak i tutaj korzystamy z funkcji ga (zamiast starego _gaq.push). Następnie wymieniamy argument ecommerce:addTransaction po czym wymieniamy kolejne argumenty, będące właściwościami transakcji.

W przeciwieństwie do poprzedniej wersji kodu nie mamy jednak możliwości podania adresu wysyłki zamówienia. Warte uwagi jest też to, że zamiast identyfikować kolejne właściwości wedle ich kolejności, w tym wypadku (dzięki podaniu ich identyfikatorów) możemy je stosować w dowolnej konfiguracji.

Po dodaniu transakcji, podobnie jak do tej pory, należy dodać przypisane do niej przedmioty. Pomimo tego, że zmianie znowu uległa składnia kodu, która pozostaje w konwencji UA, zakres danych pozostaje taki sam.


Kiedy dodane zostały już wszystkie wymagane elementy, pozostaje jedynie wykonanie kodu za pomocą funkcji ga(‘ecommerce:send’);, którą umieszczamy na końcu całego kodu e-commerce.

Śledzenie zdarzeń w Universal Analytics

Po odpowiednim wdrożeniu zdarzeń, ilość kluczowych danych dostępnych za pomocą Google Analytics może wielokrotnie wzrosnąć. Zdarzenia umożliwiają m.in. śledzenie kliknięć w kluczowe elementy strony lub ilości pobrań danego pliku, a osoba bardziej obeznana z JS może skorzystać z jeszcze większej ilości opcji (np. śledzenie scrollowania na stronie). Wiąże się to oczywiście z pewnymi konsekwencjami, jak ewentualność sztucznego zaniżenia współczynnika odrzuceń, który przez GA interpretowany jest jako wyświetlenie bez wykonania żadnej akcji (a zdarzenie również jest akcją). Niemniej jednak, zdarzenia stanowią bardzo istotną część prawidłowego śledzenia efektywności strony internetowej.

Uruchomienie tej funkcji jest proste. Wszystko co należy zrobić, to wdrożyć wykonanie kodu przy oczekiwanej przez nas akcji (np. kliknięcie w odnośnik). Podstawowy kod wygląda następująco:


Warto mieć na uwadze, że przy każdym zdarzeniu wymagane są dwa argumenty, mające na celu klasyfikację zdarzeń oraz ułatwienie ich odnalezienie w interfejsie GA. Są to, tak jak w pierwszym przykładzie, category (pol: Kategoria) oraz action (pol: Akcja). Przykładowo, dla zdarzenia pobrania pliku kategorią może być jego nazwa, a akcją „Pobranie”. Trzeci argument label (pol: Etykieta) pozwala nam na jeszcze dokładniejszą klasyfikację zdarzenia, nie jest on jednak obowiązkowy. Należy pamiętać, że Google nie narzuca żadnych ograniczeń w nazewnictwie wyżej wymienionych argumentów, dzięki czemu można je dostosować do indywidualnych preferencji oraz wymagań strony. Czwartym i również nieobowiązkowym argumentem pomocnym w monetyzacji serwisu jest value, czyli po prostu wartość danego zdarzenia.

Zmiany zaproponowane w Universal Analytics w obrębie śledzenia e-commerce oraz zdarzeń nie są bardzo znaczące. Składnia kodu została jednak uproszczona, a jego wdrożenie wymagane będzie dla optymalnego pomiaru efektywności danej strony. W kolejnym artykule z serii Universal Analytics przedstawiona zostanie największa nowość UA – importowanie danych z innych źródeł.

Autor: Maciek Stanasiuk, Junior Consultant w Bluerank

30 kwietnia 2013

Wdrożenie Universal Analytics – pierwszy krok ku nowym funkcjom Google Analytics

O Universal Analytics mieliśmy przyjemność pisać już parę miesięcy temu. Dla przypomnienia – jest to nowa wersja Google Analytics, wykorzystująca nowy skrypt, nową, prostszą składnię śledzenia niektórych elementów oraz nowe pliki ciasteczek. Dzięki tym zmianom użytkownicy aplikacji będą mieć możliwość m.in. śledzenia sesji użytkownika strony pomimo korzystania z różnych urządzeń, czy integrację GA z danymi pozyskiwanymi offline.

Od kilku tygodni wersja beta Universal Analytics dostępna jest dla wszystkich użytkowników. Jak zacząć i jak wykorzystać nowe możliwości? O tym dowiecie się z serii artykułów, które pojawiać się będą przez najbliższe tygodnie. Dzisiaj przyjrzymy się wdrożeniu kodu śledzącego.

Jak uruchomić kod śledzący Universal Analytics?

Z racji tego, że UA pozostaje jeszcze w wersji beta, nie jest on dostępny dla istniejących usług, wymagane jest więc stworzenie nowych. Aby to zrobić, we właściwościach konta należy wybrać ”Nowa usługa”. Wyświetlona zostanie wtedy następująca strona:


Po wybraniu opcji ”Universal Analytics” oraz podstawowej konfiguracji usługi, wyświetlony zostanie kod śledzący, który trzeba będzie zaimplementować na stronie:


Na tym etapie możemy zauważyć już pierwsze różnice pomiędzy tą, a starszą wersją kodu:
  1. Po pierwsze, co najbardziej oczywiste, różni się jego składnia, dzięki czemu sam kod zajmuje mniej miejsca.
  2. Po drugie, odnosi się do nowej biblioteki Google Analytics – analytics.js.
  3. Po trzecie, różni się sposób wywoływania konkretnych akcji, który został uproszczony. Zamiast (‘_trackPageview’) obecny jest (‘send’, ‘pageview’). Warte uwagi jest to, że polecenie ‘send’ jest uniwersalne i analogicznie do wywoływania odsłon stron, wywoływać się będą np. zdarzenia.
Sam kod oczywiście wciąż pozostaje asynchroniczny. Podobnie jak w jego starszej wersji, zalecane jest jego wdrożenie tuż za znacznikiem
strony. Wdrożenie można oczywiście przeprowadzić zarówno manualnie, jak i na przykład za pośrednictwem Google Tag Managera, którego funkcjonalność przedstawialiśmy w jednym z poprzednich postów.

Implementacja nowego kodu śledzącego jest pierwszym krokiem do wykorzystania nowych możliwości UA. W następnym artykule skoncentrujemy się na śledzeniu parametrów e-commerce oraz zdarzeń. Zapraszamy!

Autor: Maciek Stanasiuk, Junior Consultant w Bluerank

25 kwietnia 2013

Duplicate content - jak poradzić sobie ze złodziejami treści?

W jednym z poprzednich artykułów pt. Najczęstsze powody duplikacji treści - jak sobie z nimi radzić?  opisywałem problem występowania duplikacji treści w obrębie jednego serwisu np. sklepu internetowego. Pokazałem sposoby na wykrycie powtórzonej treści oraz wyjaśniłem, jak możemy uniknąć tego zjawiska.

Dziś zajmę się tematem, który podobnie jak wewnętrzna duplikacja treści, jest niestety bardzo często występującym zjawiskiem. Pewnie wielu z Was prowadzi wartościowe blogi lub serwisy tematyczne, które przyciągają „złodziei treści”. W sieci można spotkać wiele blogów czy mini site`ów powstałych wyłącznie z treści pobranej od innych autorów. W przeważającej części przypadków takie zjawisko nie powinno zagrozić naszej stronie, może jednak dojść do sytuacji kiedy nasze artykuły spadną w wynikach wyszukiwania na rzecz plagiatów. Dzieje się tak ze względu, iż ustalając ranking wyszukiwarka Google bierze pod uwagę nie tylko treść artykułu, ale również całe otoczenie treści oraz wiele innych czynników jak np. linki zwrotne czy sygnały z social media. Może zajść sytuacja, w której robot uzna, że strona ze skopiowanym tekstem lepiej odpowie na zapytanie użytkowników, tym samym w SERP pokaże się ona przed oryginałem.

Jak sprawdzić czy ktoś kopiuje moją treść?


(1)    Google

Najprościej będzie, gdy po prostu poszukamy kopi naszych artykułów za pomocą samego Google. W pierwszym przykładzie używamy zapytania dokładnego z wykorzystaniem całego tytułu naszego wpisu. Zapytanie to pozwoli znaleźć nam wszystkie strony, które w treści lub w tytule strony zawierają tytuł naszego artykułu.



W drugim przypadku wyszukujemy fragmenty naszej treści. Wystarczy wyrywkowo skopiować kilka zdań (do 32 słów) i sprawdzić czy gdzieś w sieci nie istnieje podobny tekst. Czynność tą powtórz kilka razy dla jednego artykułu aby upewnić się, że ktoś nie skopiował tylko części twojego wpisu.



(2)    Copyscape.com

O tej stronie nie muszę chyba za wiele pisać. Pewnie każdy z Was blogerów, autorów, redaktorów, copywriterów miał styczność z tą prostą wyszukiwarką. Wystarczy wpisać adres naszej strony, aby po kilkunastu sekundach otrzymać wyniki prezentujące miejsca, w których wykryto kopie naszej treści.



(3)    Google Alerts

Narzędzie to wykorzystuję w Bluerank na co dzień, nie tylko do monitorowania sieci w poszukiwaniu duplikacji treści, ale również w działaniach link buildingowych.

Jeśli publikujesz regularnie treści, na pewno powinieneś zainteresować się tym narzędziem. Wystarczy, że utworzysz alert dla dokładnego zapytania wykorzystującego tytuł twojego artykułu np. "Najczęstsze powody duplikacji treści - jak sobie z nimi radzić?" oraz dokonasz wyboru pozostałych opcji.



W przypadku, kiedy posiadasz wiele alertów sugeruję ustawić częstotliwość na: raz dziennie. Nie chcemy przecież dostawać co godzinę na naszą skrzynkę kilkunastu/kilkudziesięciu wiadomości.

(4)    CopyLink for Wordpress

Wtyczka do Wordpressa umożliwiająca dodanie do kopiowanej treści tekstu z linkiem zwrotnym do naszej strony. Podobne rozwiązanie mamy zaimplementowane na naszym blogu. Po skopiowaniu tekstu, do treści dołączony zostaje zapis w postaci:

Tekst pochodzi z: http://bluerank.blogspot.com/.

Jest to tylko przykład, a poprzez taką informację możesz promować swoją osobę czy konta w serwisach społecznościowych. Dużym minusem tego rozwiązania jest fakt, iż osoba kopiująca nasz artykuł bez najmniejszego problemu może usunąć doklejoną treść zanim opublikuje tekst na swojej stronie.  Wtyczka CopyLink pozwala dodatkowo śledzić adresy URL, z których skopiowana została treść.



Jak radzić sobie z kradzieżą treści?


Podobnie, jak w przypadku wykrywania kradzieży treści również tu mamy kilka możliwości. Niektóre bardziej, a inne mniej skuteczne.

(1)    Kontakt z administratorem serwisu

To pierwsza w kolejności czynność, jaką powinniśmy podjąć, ale chyba niestety najmniej skuteczna. W przypadku niskiej jakości serwisów z kradzioną treścią, tworzonych wyłącznie w celu pozycjonowania stron, nie mamy co liczyć na odpowiedź od właściciela. Oczywiście może zaistnieć sytuacja kiedy nasz artykuł zostanie skopiowany przez duży serwis. Wtedy możemy pokusić się o kontakt oraz pozyskanie aktywnego odnośnika do naszej strony, jeśli taki jeszcze nie istnieje. Czasem takie rozwiązanie będzie lepsze niż usunięcie artykułu.

(2)    Kontakt z rejestratorem domeny/dostawcą hostingu

Jeśli administrator serwisu nie odpowiada lub z jakichś przyczyn nie jesteście w stanie się z nim skontaktować, sprawdź dane domeny w Whois. Napisz do rejestratora domeny lub dostawcy hostingu i poinformuj go o kradzieży twojej treści przez jednego z ich klientów.

(3)    Usuwanie treści z Google - DMCA

Google udostępnia nam możliwość zgłoszenia kradzieży naszej treści za pomocą tego formularza. W dość łatwy sposób możemy zgłosić stronę, która skopiowała np. nasz artykuł. Jeśli udowodnimy, iż to my jesteśmy autorem skopiowanej treści i jeśli nasze zgłoszenie zostanie pozytywnie rozpatrzone z SERP znikną strony, które zgłosiliśmy. A w ich miejsce pojawi się poniższa informacja.


Na zakończenie krótki film, w którym Matt Cutts, odpowiada na dość ciekawe pytanie:

Google crawls site A every hour and site B once in a day. Site B writes an article, site A copies it changing time stamp. Site A gets crawled first by Googlebot. Whose content is original in Google's eyes and will rank highly? If it's A, then how does that do justice to site B?



  • No właśnie czy fakt późniejszej indeksacji artykułu na naszej stronie może spowodować, że nasz artykuł będzie traktowany jako duplikacja treści? 
  • Co dzieje się w przypadku, gdy nasz artykuł zostanie skopiowany przez serwis o lepszej jakości?
  • Co możemy zrobić aby pomóc Google w przyporządkowaniu nam autorstwa danych treści?
Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w kolejnych artykułach z cyklu Duplicate Content. Serdecznie zapraszam!

Autor: Mateusz Rzetecki, SEO Specialist w Bluerank

15 kwietnia 2013

Pozycja pozycji nierówna. Czy raportowanie rankingu jest miarodajne?

Raportowanie pozycji serwisu w wynikach wyszukiwania Google jest obarczone pewnym błędem, który spowodowany jest tym, że wyniki wyszukiwania mogą być różne w zależności od kilku czynników. W niniejszym artykule zobaczycie, jak pozycje danego serwisu mogą się różnić, oraz jak można uzyskać bardziej szczegółowe dane na ten temat.

Czy wyniki wyszukiwania w Google są zawsze jednakowe?

Każda osoba może otworzyć przeglądarkę, wpisać adres www.google.pl  i sprawdzić pozycję strony. Wyniki wyszukiwania dla dwóch osób wyszukujących tę samą frazę w tym samym momencie, mogą się jednak różnić. W celu zobrazowania tego zjawiska, przeprowadźmy test.
W poniższym przykładzie wykorzystujemy przeglądarkę Chrome (założenie: jesteśmy  zalogowani w Google, lokalizacja automatyczna - w naszym przypadku Łódź). Szukamy frazy: „wiadomości”.

Wyniki wyszukiwania bez określonej lokalizacji
Wyniki wyszukiwania z określoną lokalizacją - Łódź
Jak widać na powyższych zrzutach, lokalizacja może mieć znaczenie. Druga ilustracja pokazuje, że to właśnie określenie lokalizacji wpłynęło na zaprezentowanie nam stron z wiadomościami z miasta Łodzi.
Lokalizacja nie jest jednak jedynym czynnikiem, który może powodować różnice w wynikach wyszukiwania. Mogą to być także na przykład:
  • personalizacja wyników – jeśli jesteśmy zalogowani na naszym koncie Google, wyniki wyszukiwania mogą zostać spersonalizowane (więcej o personalizacji wyników wyszukiwania znajdziecie tutaj);
  • język interfejsu wyszukiwarki – określany w ustawieniach, który może również zostać określony w adresie URL wyników wyszukiwania, np.: http://www.google.pl/search?hl=pl&q=bluerank interfejs polski,
    http://www.google.pl/search?hl=en&q=bluerank interfejs angielski;
Interfejs polski:
Interfejs angielski: Bluerank.com wyparł Bluerank.pl z pierwszego miejsca
Poniżej kolejny przykład zrzutów ekranu wyników wyszukiwania dla tego samego zapytania - z polskim oraz angielskim językiem interfejsu. Oba wyszukania zostały wykonane jako zalogowany użytkownik, z określoną lokalizacją - Łódź.

Jak widać na powyższych zrzutach ekranów, różnice nie są wielkie, lecz zauważalne. Niezmiennie na pierwszym miejscu znajduje się Paradyz.com, ale już na przykład strona Keramikos.pl straciła pozycję w top 5 podczas wyszukania z angielskim interfejsem, na rzecz strony Opoczno.eu
  • na minimalne różnice, nawet przy jednakowych ustawieniach trzech wcześniejszych elementów, może mieć również wpływ wykorzystanie przez wyszukiwarkę różnych tzw. Data Center (Centrum danych Google).
Istnieje zatem możliwość, że dwie osoby, wyszukujące w tym samym momencie tę samą frazę, otrzymają różne wyniki wyszukiwania. Jeśli istnieje potrzeba raportowania pozycji w wyszukiwarce, należy postarać się o wyniki najbardziej uniwersalne.
Aby uzyskać takie wyniki, należy korzystać z wyszukiwarki jako niezalogowany użytkownik, w trybie Incognito (w przypadku przeglądarki Chrome), bez konkretnego określenia lokalizacji (miasta). Jeśli rankingi sprawdzane są automatycznie, przez oprogramowanie (BTW wykorzystywanie takich narzędzi jest niezgodne z regulaminem wyszukiwarki), należy zgłębić ustawienia danego narzędzia i narzucić mu takie, które zagwarantują najbardziej poprawne wyniki.
Czy można uzyskać dokładniejsze informacje o pozycjach?
Skoro wyniki mogą się różnić, to czy jest możliwość określenia bardziej dokładnych informacji na temat pozycji serwisu w wyszukiwarce? Odpowiedzią na to pytanie są Narzędzia dla Webmasterów Google, w których mamy możliwość zagłębić się w raport pozycji dla fraz generujących ruch organiczny w badanym serwisie.
Przy okazji sprawdzania danych w GWT, możemy również sprawdzić, czy pozycje w Narzędziach dla Webmasterów pokrywają się z tym, co widzimy, korzystając z wyszukiwarki. Interesujące nas dane znajdują się w dziale Ruch --> Wyszukiwane hasła. Narzędzie to posiada również rozbudowane możliwości filtrowana danych, które pozwalają zawęzić raport do interesującej nas części.
Domyślne ustawienia pokazują łączne statystyki dla wszystkich typów wyszukiwania
W sekcji Szukaj dostępne są filtry: Grafika (wyszukiwanie grafik), Sieć, Urządzenia przenośne (smartphony, tablety), Wideo (wyszukiwanie filmów). Można wykorzystać również filtr Zapytania „zawierające” / „nie zawierające” do wyfiltrowania danego słowa kluczowego. Istnieje również możliwość filtrowania danych na podstawie lokalizacji oraz wyłączenia z raportu fraz, które generują niewielki ruch (mniejszy, niż 10 wyświetleń lub kliknięć).

W powyższej tabeli ukazującej frazy, które wygenerowały ruch organiczny, znajdziemy dane takie, jak:
  • Wyświetlenia – jest to liczba wyświetleń serwisu w wynikach wyszukiwania.
  • Kliknięcia – jest to liczba kliknięć w link do Twojego serwisu w wynikach wyszukiwania.
  • CTR (współczynnik klikalności) – jest to odsetek wyświetleń serwisu w wynikach wyszukiwania, które zostały kliknięte przez użytkowników.
  • Średnia pozycja – jest to średnia pozycja serwisu na stronie wyników wyszukiwania danej frazy.
  • Kolumny „Zmień” – wartości te pokazują procentowe wzrosty i spadki w wartości względem poprzedniego okresu. Informacje o zmianach są widoczne maksymalnie dla ostatnich 30 dni.
Wybierając jedną z fraz, możemy przejść do raportu, w którym zobaczymy, jakie podstrony serwisu występują w wynikach wyszukiwania po danej frazie. Możemy też zobaczyć pozycje, na których pojawia się dana fraza.
Poniżej zrzut ekranu dla „przykładowej frazy”
Na powyższym zrzucie ekranu widać na przykład, jak często dane podstrony pojawiają się w wynikach wyszukiwania po „przykładowej frazie” oraz ile wynoszą liczby kliknięć.
W dolnej części tej strony znajdziemy informacje na temat tego, na których miejscach w wynikach wyszukiwania znajduje się nasza strona.
Dzięki  tym informacjom jesteśmy w stanie stwierdzić, która pozycja generowała największą liczbę wejść na stronę. Co więcej, informacje te mogą potwierdzić pozycje, które widzimy w wynikach wyszukiwania, sprawdzając pozycje serwisu "ręcznie". Poniżej znajduje się zrzut ekranu bez wykorzystania żadnych filtrów.
Według danych powyższego raportu, serwis pojawia się najczęściej (35 000 wyświetleń) na pozycjach od 6 do 10. Drugim najczęstszym miejscem jest pozycja 3, na której w ostatnich 30 dniach serwis pojawił się 6500 razy, z czego wyniknęło 900 kliknięć, co oznacza CTR na poziomie 14%. W raporcie widać również, że strona pojawiała się też na miejscu 1 (170 wyświetleń, 35 kliknięć), gdzie CTR wynosił 21%.
Aby określić filtry, w celu uzyskania bardziej zawężonych danych, musimy cofnąć się do ogólnego raportu. Poniżej znajduje się zrzut pozycji dla „przykładowej frazy” w filtrze „Sieć”, Lokalizacja Polska.
Jak widać, dane nieco się różnią. CTR na pozycji 1 jest większy o 2%, natomiast na pozycji 4 niższy o 2%. Liczby wyświetleń i kliknięć również są nieco odmienne. Korzystając z filtrów możemy określić, jak często nasz serwis wyświetlany jest w wynikach wyszukiwania w konkretnych typach wyników wyszukiwania (sieć, grafiki, wideo) oraz na urządzeniach mobilnych.
Wnioski
Raportowanie pozycji jest dobrym uzupełnieniem raportu ruchu. Ważne jest również, by aktywność ta była usystematyzowana oraz aby wszystkie raporty były sprawdzane w możliwie najbardziej uniwersalnej formie. Informacje na temat wzrostów lub spadków są jedną z wytycznych do planowania aktywności, lecz nie powinno się zaprzestawać analizy na poziomie pozycji serwisu. Należy pamiętać, że użytkownicy wyszukują w różny sposób, na różnych urządzeniach oraz w różnych lokalizacjach. Informacje, które można znaleźć w Narzędziach dla Webmasterów Google pozwalają analizować pozycje dokładniej i efektywniej, a dane tam się znajdujące mogą wiele powiedzieć o użytkownikach oraz o różnorodności sposobów wyświetlania się naszego serwisu w wynikach wyszukiwania.

Autor: Roman Bębenista, SEO Specialist Bluerank

5 kwietnia 2013

Retargeting dynamiczny - uzupelnienie strategii SEM

Na specjalną prośbę jednego z czytelników naszego bloga postaramy się przybliżyć zagadnienie retargetingu dynamicznego, określanego często też jako retargeting spersonalizowany lub behawioralny.

Retargeting dynamiczny działa w oparciu o konkretne zachowania internauty podczas pobytu w witrynie. Efektem jest emisja spersonalizowanej reklamy nawiązującej do jego  preferencji. Brzmi znajomo? Czym zatem różni się od standardowego remarketingu oferowanego w ramach usługi Google Adwords?

Przede wszystkim, wykorzystując powyższy rodzaj retargetingu, docieramy z indywidualnym przekazem do konkretnego użytkownika. Istotny jest warunek posiadania na listach remarketingowych Google AdWords odpowiedniej liczby odbiorców - musi się ich znaleźć 100, by można było wyemitować reklamę. Potrzebowalibyśmy zatem 100 osób o bardzo zbliżonych preferencjach.

Współpracując z platformą oferującą usługę remarketingu dynamicznego otrzymujemy skrypty analityczne, które należy umieścić na wszystkich podstronach naszego serwisu. Wykorzystując data mining narzędzie „uczy” się i pozyskuje informacje o konkretnym użytkowniku. Takimi informacjami mogą być (na przykładzie sklepu):

- kategoria/podkategoria, którą odwiedził,
- produkt, który go zainteresował,
- produkt włożony do koszyka,
- zakupione towary,
- zawartość porzuconego koszyka,
- kliknięcie w promocję itp.

 Źródło grafiki: www.matchreturn.com/how_retargeting.html

Wykorzystując zebrane informacje o użytkowniku, narzędzie jest w stanie przygotować kreację dopasowaną do akcji wykonanych przez użytkownika podczas konkretnej wizyty lub na przestrzeni zdefiniowanego przedziału czasu. Zawartość kreacji jest również zależna od wskazanych reguł biznesowych właściciela witryny. Mogą się na niej znaleźć:

- Produkty oglądane przez użytkownika, które zostały  nie zostały zakupione - jest to najczęściej wykorzystywana obecnie przez sklepy internetowe opcja. Opuszczając witrynę,  już za parę minut natrafiamy na reklamę graficzną sklepu, przedstawiającą 3 ostatnie produkty, które w nim przeglądaliśmy. Tylko od strategii reklamodawcy zależy, czy np. znajdzie się tam też informacja o dodatkowym rabacie, jeżeli zakupu dokonamy w przeciągu jednego dnia –  to tzw. strategia domykania koszyka.

- Produkty alternatywne – podobne do oglądanych przez użytkownika towarów i jednocześnie wyselekcjonowane na bazie doświadczeń innych klientów sklepu.

- Produkty komplementarne – strategia cross-sell oferująca produkty uzupełniające w stosunku do produktów zakupionych.

- Produkty generyczne – istnieje też możliwość oferowania klientom niezdecydowanym bestsellerów z danej kategorii lub produktów znajdujących się aktualnie na topie - opierając się na zachowaniach innych użytkowników.

Kreacje reklamowe tworzone są dynamicznie z wykorzystaniem wcześniej przygotowanych elementów takich jak tło, zdjęcie produktu, cena, opis. By mogły być aktualne konieczne jest udostępnienie katalogu produktów w formacie xml oraz jego aktualizacja przynajmniej raz na dobę.

Warto też wspomnieć, że emisja reklam odbywa się w modelu RTB, gdzie licytacja zakupu powierzchni ma miejsce w czasie rzeczywistym.  Istnieje możliwość rozliczania się zarówno w modelu CPM jak i CPC. Sami określamy, jaka jest wartość indywidualnego użytkownika, głównie na podstawie scenariusza jego wizyty.

Czy to faktycznie działa?

Jako agencja współrealizujemy projekty obejmujące ten typ usługi, co pozwala nam na prezentację kilku danych liczbowych. Dla jednego z naszych Klientów działania retargetingu dynamicznego, na tle remarketingu realizowanego w ramach Google AdWords, w wartościach względnych uzyskały następujące wyniki (liczba odwiedzin porównywalna, czas badania - 2 miesiące):

- o 12% niższy bounce rate,
- trzykrotnie więcej transakcji,
- pięciokrotnie wyższy wskaźnik konwersji,
- siedmiokrotnie wyższą wartość pojedynczej wizyty.

Retargeting dynamiczny powinien więc zająć stałe miejsce w planach marketingowych firm promujących swoje usługi/produkty online, jako uzupełnienie działań SEM. Główne zalety tego rozwiązania to:

- kreacje reklamowe dopasowane do indywidualnego użytkownika ,uwzględniające cel biznesowy reklamodawcy,
- dynamicznie tworzony przekaz reklamowy,
- licytacja powierzchni reklamowej w czasie rzeczywistym,
- samodzielne określenie wartości pojedynczego użytkownika.

Choć remarketing w ramach usługi AdWords jest bardziej „masowy” również umożliwia automatyczne tworzenie reklam oraz wykorzystanie zaawansowanych scenariuszy zachowań. Zwłaszcza, gdy skorzystamy z list odbiorców tworzonych w oparciu o statystyki Google Analytics, do czego gorąco zachęcam.

Autor: Aneta Mondry-Gałecka, PPC Director

3 kwietnia 2013

Wykorzystaj Google Analytics do odkrycia problemów z konwersją

Czy posiadasz stronę internetową, którą wykorzystujesz do sprzedawania produktów i usług? Często myśląc o marketingu internetowym skupiamy się tylko na rzeczach podstawowych - pozycjonowaniu (SEO) czy linkach sponsorowanych (PPC). Jest jednak jeszcze jeden temat, na który warto zwrócić uwagę. Temat, który w Polsce nie jest jeszcze dobrze znany, chociaż powoli świadomość jego istnienia rośnie. Chodzi o analitykę i optymalizację konwersji (CRO).

Co to jest konwersja i co możemy uznać za konwersję?

Mówiąc prosto, za konwersję możemy uznać sytuację, w której użytkownik zrealizuje określony, zdefiniowany przez nas cel.

Dla witryny eCommerce celami takimi mogą być:

•    zakup produktu,
•    dodanie produktu do koszyka,
•    rejestracja nowego użytkownika,
•    umieszczenie recenzji lub oceny produktu.

Dla witryny z ofertami pracy na przykład:

•    dodanie nowej oferty,
•    rejestracja nowego użytkownika,
•    dodanie CV do bazy,
•    pobranie dokumentu ze wskazówkami dotyczącymi efektywnego poszukiwania pracy.

Dla bloga:

•    określony czas spędzony na stronie,
•    dodanie komentarza,
•    określona ilość wyświetleń strony,
•    określona ilość udostępnień posta w social media.

Pamiętaj, że jeśli nie śledzisz celów krytycznych dla powodzenia Twojego biznesu, istnieje duże prawdopodobieństwo, że każdego dnia tracisz pieniądze.

Jak wykorzystać Google Analytics do śledzenia efektywności witryny?

Wykorzystanie podstawowych funkcji Google Analytics pozwala na łatwe zidentyfikowanie problematycznych miejsc na stronie internetowej. Nie ma jednak sensu mierzyć efektywności każdej strony - warto skupić się na miejscach o największej wartości biznesowej. W przypadku witryny eCommerce takimi miejscami są na przykład Koszyk i strony procesu zakupu. Jeśli na tych stronach występuje problem z konwersją i użytkownicy z jakiegoś powodu nie finalizują transakcji, to niezależnie od tego ile ruchu na nie sprowadzimy, część z niego będzie zmarnowana.

Wykorzystanie ścieżek do celu to najprostszy sposób, żeby sprawdzić efektywność danej strony i zidentyfikować ewentualne problemy z konwersją. Użytkownik trafiający do serwisu ma pewien cel - jest to na przykład zakup produktu. Żeby go zrealizować, musi najpierw przejść pewną drogę (ścieżkę), która go do tego celu doprowadzi. Jako przykładu użyjemy witryny eCommerce sprzedającej odzież.

Tak może wyglądać przykładowa ścieżka użytkownika, którego celem jest zakup koszuli w sklepie internetowym:

(Wejście) Strona główna -> Wybór kategorii 1 (Odzież męska) -> Wybór kategorii 2 (Koszule) -> Wybór podkategorii (Koszule wizytowe) -> Strona produktu (Koszula wizytowa marki X) -> Dodanie produktu do Koszyka -> Zamówienie (1: Koszyk) -> 2: Dane zamawiającego -> 3: Potwierdzenie danych -> Finalizacja zamówienia (Wyjście)

Skonfigurowanie odpowiedniej ścieżki do celu pozwoli na zidentyfikowanie ewentualnych problemów, których skutkiem może być na przykład porzucenie koszyka zakupowego.

Poprawnie przygotowana w Google Analytics ścieżka do celu może wyglądać następująco (dla procesu zamówienia):



•    Krok 1: Koszyk
•    Krok 2: Dane zamawiającego
•    Krok 3: Potwierdzenie danych
•    Krok 4: [Cel] Zakup – strona podziękowania

Dzięki temu raportowi możemy dowiedzieć się:

•    Koszyk zakupowy porzuca 61% użytkowników (opuszczają stronę lub wracają do innych podstron).
•    Z kroku 2 do kroku 3 przechodzi około 60% użytkowników.
•    Z kroku 3 do kroku 4 przechodzi 86% użytkowników.

Analizując te dane możemy dojść do wniosku, że proces zakupowy na tej witrynie nie jest dobrze zoptymalizowany pod kątem konwersji. Koszyk zakupowy opuszcza 60% osób nie podejmując próby złożenia zamówienia. Możemy więc przyjąć, że jest tu miejsce na testy i poprawę, ale warto pamiętać, że koszyk zakupowy służy użytkownikom również jako schowek czy porównywarka cen. Nie wszyscy użytkownicy dodają produkt do koszyka z zamiarem jego zakupu.

Krok drugi to zupełnie inna sytuacja. Użytkownicy, którzy w koszyku zakupowym kliknęli na przycisk „Zamawiam” to osoby, które są zmotywowane do zakupu. Zadali sobie trud wyszukania strony, odnalezienia właściwego produktu, porównania ofert i wreszcie zdecydowali się złożyć zamówienie. Dlaczego więc ponad 40% z nich nie zamyka procesu i rezygnuje z zakupu?

Dzięki konfiguracji celów i analizie ścieżki do celu dowiedzieliśmy się o problemie w serwisie, który w tym przypadku prowadzi do porzucania koszyka zakupowego i rezygnacji ze sfinalizowania transakcji. Nie ma jednak powodów do zmartwień – uzbrojeni w nową wiedzę możemy podjąć działania zmierzające do naprawy dziurawego lejka zakupowego i zwiększenia współczynnika konwersji procesu. Jak zatem poprawnie skonfigurować cele w Google Analytics? Dowiesz się tego poniżej.

Jak skonfigurować śledzenie celów w Google Analytics?

Żebyśmy mogli rozpocząć analizę interesujących nas ścieżek użytkownika, musimy najpierw skonfigurować odpowiednie cele. Aby dodać nowy cel, należy przejść do zakładki Administrator i wybrać profil, w którym chcemy umieścić cel. W wielu przypadkach znajduje się tu tylko jeden profil.


W następnej karcie przechodzimy do zakładki Cele. Możemy tutaj stworzyć maksymalnie 20 celów (4 zestawy po 5 w każdym). Aby to zrobić, klikamy link +Cel i przenosimy się do panelu konfiguracyjnego.

Wygląda on w ten sposób:


Przykładowym celem, który skonfigurujemy, będzie zakup produktu w sklepie internetowym. Rozwiązania eCommerce są bardzo popularne, dlatego warto w tym przypadku posłużyć się ich przykładem. Oprócz konfiguracji samego celu, wykorzystamy również opcję ścieżki do celu, która pozwoli nam lepiej przeanalizować zachowania użytkowników na wyznaczonej przez nas ścieżce (od koszyka zakupowego, do finalizacji transakcji).

Nazwa celu: "Zakup" (najlepiej opisuje to, co chcemy zmierzyć)
Aktywny: Tak. Google Analytics nie zlicza danych dla celów nieaktywnych (na co wskazuje sama nazwa).
Typ Celu:
Google Analytics pozwala na stworzenie kilku rodzajów celów. W naszym przypadku wybierzemy Docelowy URL. W tym wypadku konwersją będzie odwiedzenie przez użytkownika konkretnego adresu URL, na przykład /zamowienie-zlozone.html czy /formularz-wyslany.html. Mówiąc wprost, jeśli użytkownik po wysłaniu zapytania przez formularz kontaktowy zostanie przekierowany na stronę /formularz-wyslany.html, będzie to zaliczone jako konwersja.

URL Celu: Jak w powyższym przykładzie, podajemy tutaj adres URL celu. Konwersja będzie zliczona wtedy, gdy użytkownik znajdzie się na tej stronie. W przypadku sklepu internetowego może to być na przykład /zamowienie-zlozone.html, lub /dziekujemy-za-zakup.html.

Typ dopasowania: W tym miejscu mamy do wyboru 3 typy dopasowania.

Dopasowanie ścisłe - Cel zostanie "spełniony" tylko w przypadku, gdy użytkownik odwiedzi dokładnie ten sam adres, który został przez nas zdefiniowany. Na przykład jeśli naszym celem będzie podstrona /koszyk/zamowienie-zlozone.html, to konwersja zostanie zliczona tylko po odwiedzeniu dokładnie adresu www.mojsklep.pl/koszyk/zamowienie-zlozone.html.
Nie zostanie natomiast zliczona dla na przykład takich adresów:

•    www.mojsklep.pl/koszyk/cart.html
•    www.mojsklep.pl/koszyk/krok1.html

Dopasowanie części głównej - Jeśli adres URL strony celu zawiera dynamicznie generowane parametry, na przykład ID użytkownika lub sesji, użyj trybu dopasowania części głównej. W tym przypadku definiujemy główny człon - fragment adresu URL, który pozostaje niezmienny. Zliczenie konwersji (osiągnięcie celu) nastąpi w momencie, gdy użytkownik znajdzie się na jakiejkolwiek podstronie zawierającej określony wcześniej adres. Na przykład jeśli zdefiniowanym wcześniej członem będzie /kontakt.html?strona, to zliczenie konwersji nastąpi, gdy użytkownik odwiedzi adresy:

•         www.mojsklep.pl/pl/kontakt.html?strona=formularz
•         www.mojsklep.pl/pl/kontakt.html?strona=mapa-dojazdu
•         www.mojsklep.pl/pl/kontakt.html?strona=formularzl&id=2523543

Cel nie zostanie osiągnięty w przypadku odwiedzenia przez użytkownika adresu na przykład www.mojsklep.pl/pl/kontakt.html (ponieważ zdefiniowany wcześniej człon zawiera również fragment ?strona).

Dopasowanie wyrażenia regularnego - Ten tryb dopasowania pozwala na bardzo elastyczną konfigurację celu (umożliwiając również używanie znaków specjalnych), w przypadku kiedy na przykład zmienia się zarówno część główna adresu URL jak i parametry. Definiując URL celu jako np. /koszyk.html\?strona=dziekujemy, konwersja zostanie naliczona w przypadku odwiedzenia przez użytkownika tego typu adresów:

•    www.mojsklep.pl/koszyk.html?strona=dziekujemy
•    www.mojsklep.pl/koszyk.html?strona=dziekujemy&id=2523348 (parametr)
•    www.bizuteria.mojsklep.pl/koszyk.html?strona=dziekujemy (subdomena)
•    www.kosmetyki.mojsklep.pl/koszyk.html?strona=dziekujemy&id=2523348 (subdomena i parametr)

Bardziej zaawansowanym przykładem jest sytuacja, w której w adresie URL pojawia się ID zamówienia, na przykład www.mojsklep.pl/koszyk/zamowienie,1233123,zrealizowane/. W takich sytuacjach najlepszym rozwiązaniem będzie zastosowanie takiego wyrażenia regularnego /koszyk/zamowienie,[0-9]*,zrealizowane/.

Wartość celu to pole opcjonalne - nie musimy go wypełniać.

Docelowy adres URL jest najbardziej popularnym typem celu i w tym artykule nie będziemy zagłębiać się w opisy pozostałych rodzajów celów, które możemy skonfigurować.

Jak poprawnie skonfigurować "Ścieżkę do celu" w Google Analytics?

Konfiguracja ścieżki do celu w Google Analytics w większości przypadków to zadanie bardzo proste. Ścieżka do celu to innymi słowy "szereg stron prowadzących do miejsca docelowego". Dzięki jej konfiguracji możemy sprawdzić: jak zachowują się użytkownicy w koszyku zakupowym w witrynie e-commerce, jak wiele osób kończy proces zamówienia, ile osób nie finalizuje transakcji i w których miejscach procesu zakupowego mają problemy i opuszczają witrynę. Poprawnie skonfigurowana ścieżka do celu może wyglądać w taki sposób:

Aby skonfigurować tę funkcję oferowaną przez Google Analytics, należy najpierw zaznaczyć opcję "Użyj ścieżki". (Warto zaznaczyć fakt, że konfiguracja ścieżki do celu jest możliwa tylko dla jednego typu celu: Docelowy URL). W kolejnych krokach podajemy adresy URL prowadzące do wyznaczonego wcześniej celu (w tym przypadku będzie to osiągnięcie strony z podziękowaniem za zakup - na przykład www.mojsklep.pl/koszyk/dziekujemy.html).

Zaznaczenie opcji "Wymagany krok" powoduje, że jako konwersja zostaną zliczeni jedynie ci użytkownicy, którzy dotarli do strony celu realizując ten parametr. Załóżmy, że w naszym przykładzie opcja ta jest zaznaczona. Jeśli użytkownik trafi do procesu zakupu pomijając stronę zdefiniowaną przez nas jako „wymagany krok” (np. wpisze bezpośredni adres URL, który pozwoli mu pominąć fragment ścieżki zakupowej), wtedy konwersja nie zostanie zliczona. 

Odpowiednio skonfigurowane cele i ścieżki pozwalają monitorować wyniki osiągane przez serwis. Dzięki ścieżkom do celu możliwe jest na przykład wykrycie problemów z konwersją na ważnych biznesowo podstronach. Zidentyfikowanie problemów pozwoli na skuteczną reakcję, która podniesie rentowność serwisu.

Autor: Sebastian Baliński, SEO Specialist w Bluerank

27 marca 2013

Najczęstsze powody duplikacji treści - jak sobie z nimi radzić?

Duplikacja treści to coraz większy problem dla właścicieli witryn internetowych i nie chodzi tu wyłącznie o serwisy e-commerce, które są najbardziej narażone na to zjawisko (ze względu na ich wielkość). Problem dotyka również nieduże serwisy, a nawet strony firmowe. Artykuł ten jest pierwszym, z cyklu artykułów, w których poruszymy temat duplicate content. W kolejnym tekście opiszemy problem, jaki może pojawić się w przypadku kopiowania naszej treści przez inne serwisy. Dziś natomiast zajmiemy się problemem duplikacji treści występującym w obrębie jednej witryny.

Główne problemy wynikające z duplikacji treści


•    W momencie natrafienia na zduplikowaną treść w obrębie jednej witryny, robot Google sam decyduje, która ze stron zawiera oryginalną treść. Zdarza się, iż czasem robot wybiera błędnie, tym samym w wynikach wyszukiwania pojawia się niewłaściwy URL.

•    W przypadku wystąpienia dużej ilości powtórzonej treści, roboty wyszukiwarek mogą być mniej skuteczne w poszukiwaniu unikalnej treści. Skutkiem takiego zjawiska będą rzadsze wizyty robotów wyszukiwarek na naszej stronie. O konsekwencjach takiego działania nie trzeba chyba pisać... :)

•    W przypadku, gdy linki zewnętrzne kierują do różnych podstron z tą samą treścią, musimy liczyć się ze stratą „link juice”. Najczęstszym przykładem tego zjawiska jest występowanie strony głównej pod kilkoma adresami URL.

•    Kolejnym problemem w przypadku serwisów z dużą ilością zduplikowanej treści może być ilość wykorzystywanego transferu przez roboty wyszukiwarek. Każdego dnia wiele robotów odwiedza twój serwis, a pobierając niepotrzebnie powielone treści, mogą one spowolnić działanie twojej strony i zdecydowanie zwiększyć zużycie transferu.

Na poniższych grafikach znajdują się dwa przykładowe wykresy z GWT, przedstawiające liczbę kilobajtów pobraną przez Googlebota w ciągu dnia. Jeśli weźmiemy pod uwagę roboty innych wyszukiwarek, szybko można wywnioskować, że ograniczenie w serwisie niepotrzebnej treści pozwoli nam zaoszczędzić sporo transferu i pieniędzy.


Najczęstsze powody występowania duplicate content

Z łatwością można wyróżnić wiele przyczyn występowania powielonej treści w obrębie jednego serwisu - przeważnie są to przyczyny natury technicznej. Dzieje się tak, ponieważ developerzy bardzo często nie kładą dużego nacisku na aspekty optymalizacji serwisu.

(1) Ten sam produkt dostępny pod kilkoma adresami URL

Jest to jeden z najczęściej występujących przykładów duplicate content w serwisach e-commerce. Wynika on z faktu, iż poruszając się po sklepie możemy dostać się do strony produktu z wielu kategorii. Innymi słowy, istnieje wiele różnych ścieżek, które umożliwią nam dotarcie do konkretnego adresu URL.

Załóżmy, iż chcemy kupić niebieską bluzę męską.

Przykładami adresów, poprzez które możemy dostać się do upragnionej strony mogą być:
http://www.domena.pl/bluzy/produkt-45
http://www.domena.pl/bluzy/meskie/produkt-45
http://www.domena.pl/bluzy/meskie/niebieskie/produkt-45
http://www.domena.pl/bluzy/niebieskie/produkt-45
http://www.domena.pl/bluzy/niebieskie/meskie/produkt-45

Oczywiście jest to tylko przykład i w wielu przypadkach jeden produkt może posiadać dużo więcej adresów URL.

Rozwiązanie: w takim przypadku sugerujemy - w miarę możliwości - przebudowę struktury adresów URL w taki sposób, aby wszystkie produkty znajdowały się w jednym katalogu, np. domena.pl/produkty/. Tym samym, niezależnie od ścieżki jaką obierzemy, zawsze na końcu dostaniemy adres w formie http://www.domena.pl/produkty/produkt-45. Rozwiązanie to niestety rzadko wdrażane jest w istniejących już serwisach.

Kolejnym sposobem na uniknięcie duplikacji treści stron produktowych jest wprowadzenie stron kanonicznych, czyli preferowanych wersji pewnego zestawu stron o podobnej lub tej samej treści. Aby to wykonać w nagłówkach stron, które są duplikacją, należy umieścić poniższy kod:

< link rel="canonical" href="http://www.domena.pl/wlasciwy-adres" / >

Informujemy tym samym robota Google, iż adres http://www.domena.pl/wlasciwy-adres jest oryginalną stroną produktu.

(2) Adres URL z WWWi bez WWW

Jest to kolejny, bardzo częsty przykład występowania powtórzonej treści. Należy pamiętać, że Google traktuje adresy http://www.domena.pl oraz http://domena.pl jako dwie zupełnie oddzielne strony.

Rozwiązanie: W takim przypadku należy zdecydować się na jeden adres np. http://www.domena.pl oraz utworzyć przekierowanie 301 z http://www.domena.pl. Warto zwrócić tu uwagę, iż przekierowanie to należy wykonać w formie 1:1, czyli poszczególne strony w jednym serwisie przekierować na odpowiadające im strony w drugim. Poniżej znajdziecie przykłady przekierowań w pliku .htaccess.

Przekierowanie z WWW na bez WWW

RewriteEngine On
RewriteBase /
RewriteCond %{HTTP_HOST} !^twojadomena.pl [NC]
RewriteRule ^(.*)$ http://twojadomena.pl%{REQUEST_URI} [R=301,L]


Przekierowanie bez WWW na wersję z WWW

RewriteEngine On
RewriteBase /
RewriteCond %{HTTP_HOST} !^www.twojadomena.pl [NC]
RewriteRule ^(.*)$ http://www.twojadomena.pl%{REQUEST_URI} [R=301,L]


(3) Paginacja

Nie pamiętamy już chyba serwisu, który nie miałby problemu z paginacją. Wszystko rozchodzi się tu o to, która z podstron (1,2,3 a może 10) jest najważniejsza i która z nich powinna pojawiać się najwyżej w wynikach wyszukiwania.


Dodatkowo, w większości przypadków wszystkie te strony posiadają te same meta dane: tytuł oraz opis.

Rozwiązanie: W tym przypadku nie musimy decydować się na jedno konkretne rozwiązanie. Mamy wybór pomiędzy zastosowaniem rel=”canonical” lub meta tagów rel=”next” i rel=”prev”. Ze względu, iż strony kanoniczne opisane były we wcześniejszym przykładzie, tym razem posłużymy się tagami rel=”next” i rel=”prev”, które również umieszczamy w sekcji head strony.

Wdrożenie tego rozwiązania nie należy do bardzo skomplikowanych. Wystarczy postępować według schematu:

•    Na pierwszej stronie paginacji umieszczamy wyłącznie tag rel=”next”.
•    Na ostatniej stronie paginacji powinien znajdować się wyłącznie tag rel=”prev”.
•    Na pozostałych stronach dodajemy oba tagi „next” i „prev”, które powinny odpowiednio wskazywać na stronę następną i poprzednią.

(4) Strony do druku

Z tym problemem spotykamy się równie często, co z wymienionymi wcześniej przykładami. Zdarza się, iż CMS udostępnia użytkownikom możliwość wydrukowania treści.


Najczęściej klikając w link Drukuj przekierowani zostajemy do nowej podstrony z tą samą treścią, a jednak o innym adresie URL np.:

http://www.domena.pl/artykul1
http://www.domena.pl/artykul1-drukuj 

Rozwiązanie: W tym przypadku sugerujemy wprowadzenie rel=”canonical”, jest to jedno z miejsc, w których przekierowanie 301 się nie sprawdza. Wyobraźcie sobie, gdyby ktoś chciał wydrukować zawartość strony i po kliknięciu Drukuj, przekierowany byłby na poprzednią stronę. W przypadku, gdy opcja drukowania wydaje się nieistotna dla serwisu, można ją po prostu usunąć.

(5) Linki afiliacyjne / parametry śledzące w adresach URL

Zapewne większość z Was miała do czynienia z afiliacją i zdaje sobie sprawę, że śledzenie odbywa się w tym przypadku dzięki modyfikacji adresów URL, a dokładniej mówiąc - na dodaniu parametru do adresu np. www.domena.pl/?partnerid-7653 gdzie element ?partnerid-7653 przechowywany jest przez cały czas poruszania się użytkownika po stronie. Może to oczywiście doprowadzić do wystąpienia duplikacji treści.

Rozwiązanie: Jednym z rozwiązań jest umieszczenie parametru określającego id partnera po znaku # zamiast ?. Jak wiemy, wszystko co znajduje się po znaku # nie jest indeksowane przez robota Google.

Kolejnym, troszkę bardziej skomplikowanym rozwiązaniem problemu może być utworzenie przekierowania 301 (w momencie kliknięcia w link odsyłający do naszej strony) na stronę bez parametru określającego id partnera. Parametr ten natomiast może być przechowywany w plikach cookies.

W poszukiwaniu duplikacji

Po pierwsze - Google

Najprostszym sposobem na wykrycie duplikacji treści w naszym serwisie jest wyszukanie w Google kilku losowych zdań. Wykorzystując treść z naszego serwisu w połączeniu z operatorem site: możemy sprawdzić czy tekst został powielony na innych podstronach. Posłużmy się przykładem z naszej strony firmowej.

Najlepiej będzie, gdy czynność tę powtórzymy z kilkoma podstronami. Więcej na temat zaawansowanych zapytań w Google znajdziecie tutaj.

Po drugie - Narzędzia Google dla Webmasterów

Więcej szczegółów na temat tego narzędzia i sposobów poszukiwania duplikacji treści znajdziecie w naszych poprzednich artykułach: Narzędzia Google dla Webmasterów – dlaczego warto ich używać? oraz Google Webmaster Tools, jako źródło informacji o technicznej kondycji serwisu.

Po trzecie - Xenu

To niewielki program służący do znajdowania niedziałających linków na naszej stronie. Nie jest to jednak jego jedyna funkcja, przesyłając raport do Excela możemy wyfiltrować sobie wszystkie strony ze zduplikowanymi tytułami bądź opisami. Soft do pobrania tutaj.

Po czwarte - Google Analytics

W poszukiwaniu duplikacji musimy udać się do kategorii Treść-> Zawartość witryny -> Wszystkie strony


Następnie, wybrać wymiar dodatkowy: Tytuł strony. Dalej pozostaje nam tylko wyeksportowanie danych do Excela i wyfiltrowanie duplikatów.

Ponadto, w kategorii Odbiorcy-> Technologia-> Sieć, wybierając wymiar dodatkowy: Nazwa hosta, możemy sprawdzić czy nie mamy problemu z duplikacją całej domeny.



Jak pewnie wszyscy z Was zauważyli, Google już od jakiegoś czasu kładzie duży nacisk na jakość treści. Raczy nas nieustannymi „atakami zwierzątek”, zmuszając do poprawy jakości naszych stron. Dlatego też z pewnością i rok 2013 będzie tym, w którym dobra treść zyska na znaczeniu. Przy tym wszystkim nie możemy zapomnieć oczywiście o problemie duplicate content. Mamy nadzieję, że po przeczytaniu tego artykułu nie będziecie mieli kłopotów ze zidentyfikowaniem miejsca wystąpienia tego problemu i będziecie potrafili sami go rozwiązać.

Autor: Mateusz Rzetecki, SEO Specialist w Bluerank

13 marca 2013

Kampanie rozszerzone w Google AdWords – część 2

W poprzednim artykule z obszaru PPC omówiliśmy możliwości kampanii rozszerzonych. Pod koniec obiecaliśmy, że kolejny tekst będzie poświęcony przeprowadzeniu migracji kampanii, za pomocą nowej wersji Edytora Adwords. Obietnicy dotrzymujemy :)

Aby uruchomić kampanie rozszerzone, należy zaznaczyć interesujące nas kampanie (przynajmniej jedną), a następnie przy opcji Kampania rozszerzona wskazać  „Włączono”. Po zaznaczeniu wszystkich kampanii, jesteśmy w stanie uruchomić kampanie rozszerzone na całym koncie, a zarazem korzystać ze wszystkich ich funkcjonalności (określać modyfikatory dla każdej kampanii).


W tym miejscu możemy również od razu dostosować stawkę dla urządzeń mobilnych. Wystarczy kliknąć „Edytuj”. Wtedy pojawi się okno:


Należy pamiętać, że w kampaniach rozszerzonych reklamy kierowane są na wszystkie możliwe urządzenia. W tym miejscu natomiast możemy wybrać różne opcje dla poszczególnego urządzenia – systemy operacyjne i operatorów, którym reklama ma być wyświetlana.

Przeprowadzę teraz przykładowe migracje trzech różnych kampanii:

1.    Kampania kierowana  na komputery i tablety (tylko dekstop)

Po zaznaczeniu w ustawieniach kampanii przy opcji kampanie rozszerzone „włączono” pojawia się komunikat o błędzie:

Dlatego jak najszybciej należy kliknąć „Edytuj” przy ustawieniach kampanii rozszerzonych  i prócz komputerów stacjonarnych i tabletów, zaznaczyć również „komórki wyposażone w przeglądarkę z pełną funkcjonalnością”.

Ponieważ jest to kampania, której nie chcę kierować na mobile, w dostosowaniu stawek wpisuję -100%. Nie muszę również tworzyć nowej, przeznaczonej na urządzenia mobilne reklamy.
Przechodzę do modyfikatora lokalizacji (zaznaczam kampanię, klikam „Kierowanie”, a następnie „Lokalizacje”).  Do tej pory kampania była kierowana na całą Polskę. Z danych Google Analytics jesteśmy jednak w stanie określić, która lokalizacja jest dla nas najcenniejsza:

Okazało się, że najbardziej wartościowy ruch (najniższy wskaźnik odrzuceń, najdłuższy czas wizyty na stronie), w ciągu ostatniego miesiąca odnotowały dwa województwa: pomorskie i świętokrzyskie. Za pomocą modyfikatora lokalizacji możemy podwyższyć stawki CPC dla tych właśnie województw, zwiększając tym samym szanse na kliknięcia we wspomnianych, cennych dla nas regionach.

Na tym samym raporcie z Google Analytics zauważyłam, że najmniej wartościowy ruch (najwyższy wskaźnik odrzuceń, najkrótsza długość wizyty) odnotowały województwa warmińsko – mazurskie i lubuskie.  W tym przypadku zmniejszę stawkę CPC dla tych regionów.

W Edytorze AdWords wygląda to następująco:


Warto tutaj zaznaczyć, że zakres procentowy jakim dysponujemy to: od -90% do +900 % (w odniesieniu do stawki wyjściowej).

Kolejnym krokiem jest dostosowanie stawek na podstawie harmonogramu wyświetlania reklam. Niestety w Edytorze Adwords nie jesteśmy w stanie tego zrobić. Dlatego tę zmianę pokażę na przykładzie panelu AdWords. Podobnie jak w przypadku lokalizacji, konieczna jest analiza prowadząca do określenia wartościowego ruchu w poszczególnych dniach tygodnia.


Na podstawie danych z Google Analytics (tabela powyżej) widzimy, że najmniejszy współczynnik odrzuceń, a zarazem stosunkowo wysoki czas odwiedzin na stronie odnotowano w środę (3). Najdłuższy czas odwiedzin i stosunkowo niski współczynnik odrzuceń w niedzielę (0). Pod względem wartościowego ruchu są to więc ważne dni dla kampanii. Natomiast najmniej wartościowe są sobota (6) i poniedziałek (1). Dlatego modyfikatory czasu ustawię w następujący sposób:


2.    Kampania kierowana na wszystkie urządzenia (mobile i desktop)

W przypadku tego typu kampanii procedura postępowania jest prawie identyczna. Inne działania trzeba jednak wykonać podczas określania modyfikatora urządzeń. Ponieważ kampania jest kierowana na wszystkie urządzenia, warto sprawdzić  czy np. ruch z mobile nie jest dla nas szczególnie ważny. W tym celu ponownie należy zajrzeć do Google Analytics. W przypadku kampanii, którą migruję nie zauważam wartościowego ruchu z urządzeń przenośnych. Jednak nie chcę z niego rezygnować całkowicie. Dlatego dla urządzeń mobilnych ustawię – 30%, dzięki czemu zmniejszę max stawkę CPC dla reklam wyświetlanych na urządzeniach mobile.

W kampaniach hybrydowych, gdzie reklamy są kierowane również do użytkowników urządzeń mobilnych, konieczne jest utworzenie oddzielnych reklam dla desktopu i mobile. Można to zrobić w edytorze AdWords lub w panelu. Wystarczy wejść w reklamy i zaznaczyć (przy każdej reklamie oddzielnie) na jakim urządzeniu reklama ta będzie wyświetlana. Należy jednak pamiętać, że komunikat reklamowy dedykowany użytkownikom korzystającym z wyszukiwarki za pomocą urządzeń mobilnych, powinien być dobrze przemyślany (zastanówmy się czego oni tak naprawdę oczekują wyszukując daną frazę z urządzenia mobilnego).

3.    Kampania kierowana na urządzenia przenośne

Dla kampanii kierowanej tylko na mobile można zastosować dwa rozwiązania. Oto pierwsze z nich:

•    Teoretycznie nie można prowadzić kampanii tylko na mobile, ale istnieje sposób pozwalający ominąć ten „nakaz”. W modyfikatorze urządzeń należy wpisać dla mobile +300 %. Dzięki temu zmaksymalizujemy wyświetlanie reklam użytkownikom wyszukującym dane frazy z urządzeń mobilnych. Tym samym stawki CPC dla desktopu powinny być jak najniższe (0,01 zł) – dzięki temu zminimalizujemy możliwość wyświetlania się reklam na urządzeniach desktopowych.

•    Jeżeli istnieją dwie wersje tej samej kampanii, z czego jedna jest kierowana tylko na desktop, a druga tylko na mobile, można je połączyć w jedną kampanię.

Druga opcja jest trochę bardziej skomplikowanym procesem. Przede wszystkim obie kampanie muszą posiadać takie same grupy reklam, słowa kluczowe, kierowanie na lokalizację, czy rozszerzenia reklam. Jeśli tak nie jest, należy skopiować wszystkie te elementy i przenieść do drugiej kampanii (podstawowej). Następnym krokiem, jaki  należy wykonać, jest przeprowadzenie migracji kampanii podstawowej i ustawienie budżetu (najlepiej niech będzie to suma budżetów dla dwóch kampanii). Migracja powinna przebiegać w standardowy sposób. Po migracji kampanii, należy usunąć kampanię mobile, a w modyfikatorze urządzeń i reklam wprowadzić odpowiednie ustawienia.

Wprowadzenie kampanii rozszerzonych jest bardzo dużą zmianą, która wpływa na sposób zarządzania kampaniami zarówno pod względem operacyjnym jak i strategicznym. Zmiany, które opisałam wyżej, są tylko częścią wszystkich możliwości kampanii rozszerzonych. Na oddzielny komentarz zasługują migracja i nowe ustawienia site linków, ulepszone rozszerzenia połączeń telefonicznych oraz kampanie rozszerzone w sieci reklamowej, które wkrótce pojawią się w panelu AdWords.

Przedstawione powyżej przykładowe migracje są początkiem ogromnego procesu, jaki czeka na każdą osobę zarządzającą kampaniami. Tak naprawdę, dopiero po licznych obserwacjach i analizach, będzie można dokładnie określić sprawdzone sposoby optymalizacji kampanii rozszerzonych. Do czerwca 2013 roku (wtedy nastąpi automigracja) warto więc mieć gotowe strategie.

Autor: Weronika Węglewska, Junior PPC Manager w Bluerank