18 września 2014

Atrybut rel="Alternate" Hreflang="x" – co nam daje, jak wdrożyć i testować?

Według danych podanych przez Gemius, w sierpniu 2014 roku wyszukiwarka Google miała 96.18% udziału w polskim rynku wyszukiwarek internetowych. Globalnie, udział Google wynosi 67,63% (dane netmarketshare.com). Wartości te powinny być silnie motywujące, aby brać pod uwagę  sugestie  giganta z Mountain View i dostosować  strony internetowe zgodnie z rekomendacjami wyszukiwarki.

Jeśli Twoja strona ma dużą ilość odsłon w innych krajach, to oznacza, że czas stworzyć odpowiednie wersje językowe. Są trzy podstawowe sposoby osadzenia innych wersji językowych, które uznaje się za najlepsze:
Podkatalogi, np.: http://www.example.com, http://www.example.com/de
Domeny najwyższego poziomu (TLD) – http://www.example.de
Subdomeny – http://de.example.com
Kiedy już będziesz dysponować różnymi wersjami językowymi, warto zadbać o odpowiednie poinformowanie wyszukiwarki o relacjach między wszystkimi wersjami.


Do czego służy rel="Alternate" Hreflang="x" i co może dać jego wykorzystanie?
W każdym z wyżej wymienionych sposobów osadzenia serwisu  można wykorzystać atrybut informujący roboty wyszukiwarek o relacji pomiędzy stronami. Możliwe jest tworzenie stron wielojęzykowych dla wielu lokalizacji (na przykład w Kanadzie wykorzystywane są dwa języki: angielski i francuski). Strony w języku angielskim mogą być bardzo podobne, a jednocześnie kierowane do użytkowników ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Australii, Republiki Południowej Afryki, Nowej Zelandii i Kanady, itd.
W grudniu 2011 Google zarekomendował stosowanie atrybutu Rel="Alternate" Hreflang="x" jako sposobu informowania  robota wyszukiwarki o relacji pomiędzy witrynami przygotowanymi dla różnych języków i lokalizacji. Jeśli Twój serwis ma charakter globalny i jego treści prezentowane są w różnych językach,  odpowiednie strony powinny być wyposażone w ten atrybut. Poinformowanie wyszukiwarki o tym, dla jakiego języka i lokalizacji przygotowana jest dana strona, pomoże właściwie zaprezentować ją w wynikach wyszukiwania.

*źródło zdjęcia: mainonecable.com

Wykorzystanie atrybutu rel=”alternate” hreflang=”X” może być również użyteczne jako zabezpieczenie de-duplikacyjne. Jeśli posiadasz osobne serwisy internetowe przygotowane np. dla użytkowników korzystających z tego samego lub bardzo podobnego języka (ale w różnych lokalizacjach),  indeksowanie wszystkich wersji może skutkować duplikacją treści. Jeśli niewielka ilość treści odróżnia stronę dla użytkowników w RPA od strony dla użytkowników w Australii, to strony te mogą zostać zinterpretowane jako duplikaty tej samej treści pod innymi adresami , co jest zjawiskiem niepożądanym. Połączenie takich wersji językowych z atrybutami rel=”alternate” hreflang=”X” podpowie wyszukiwarce, iż wskazana linkiem strona  jest wersją  przygotowaną na inny rynek i vice versa. 
W sieci można znaleźć również case-studies, które wskazują na zwiększenie indeksacji strony przez wyszukiwarkę pozostałych (innych niż główna) wersji językowych. Jeśli pozostałe działy językowe nie są dobrze zaindeksowane przez wyszukiwarkę, warto podać robotom linki, aby mogły za nimi podążyć. Zwiększenie ilości zaindeksowanych stron pozwala na zwiększenie widoczności w organicznych wynikach wyszukiwania, a tym samym na zwiększenie ruchu!
Zdarza się, że w przypadku posiadania serwisu cieszącego się sporym uznaniem i uruchomienia nowej wersji dla innej lokalizacji w tym samym języku, pierwsza przewyższa drugą w wynikach wyszukiwania. Celem tworzenia kolejnej wersji jest zwiększenie wygody użytkownika na stronie, dlatego warto skierować go na odpowiednią wersję językową. W tym samym języku, lecz w innych krajach to samo znaczenie może być określane za pomocą innych słów. Wykorzystanie atrybutu hreflang podpowiada wyszukiwarce, którą wersję językową chcemy prezentować w USA, którą w Australii, a którą w Irlandii. Google uwzględnia te podpowiedzi i prezentuje lokalnym użytkownikom więcej wyników z odpowiedniej wersji językowej. 
Czy implementacja jest trudna?
Wdrożenie tego elementu nie powinno przysporzyć większych problemów. Istnieją aż trzy sposoby na poprawne użycie znacznika. 
1. Linia kodu w sekcji <head>, np.: 
<link rel="alternate" hreflang="en" href="http://en.przyklad.pl/" />
<link rel="alternate" hreflang="pl" href="http://przyklad.pl/" />

2. Nagłówek HTTP (należy wykorzystać, jeśli strona nie posiada formy dokumentu HTML), np.:
 Link: <http://en.przyklad.pl/>; rel="alternate"; hreflang="en">

3. Mapa witryny (tylko w przypadku podkatalogów jednej domeny):
<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<urlset xmlns="http://www.sitemaps.org/schemas/sitemap/0.9"
  xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml">
  <url>
    <loc>http://www.przyklad.pl/</loc>
    <xhtml:link
                 rel="alternate"
                 hreflang="en"
                 href="http://www.przyklad.pl/en/"
                 />
    <xhtml:link
                 rel="alternate"
                 hreflang="pl"
                 href=" http://www.przyklad.pl/"
                 />
      </url>
      <url>
    <loc>http://www.przyklad.pl/en/</loc>
    <xhtml:link
                 rel="alternate"
                 hreflang="en"
                 href="http://www.przyklad.pl/en/"
                 />
    <xhtml:link
                 rel="alternate"
                 hreflang="pl"
                 href=" http://www.przyklad.pl/"
                 />
      </url>
</urlset>

Testowanie poprawności wdrożenia
Jeszcze niedawno  testowanie poprawności wdrożenia wymagało żmudnego sprawdzania kodu strony na podstronach wielu wersji serwisów. Od połowy lipca br. jest znacznie łatwiej. W Narzędziach  Google dla Webmasterów  dodał nową funkcjonalność, dzięki której można łatwo odnaleźć błędy w implementacji atrybutów hreflang. Narzędzie to znajdziecie w dziale /Ruch związany z wyszukiwaniem, w zakładce /Kierowanie międzynarodowe.
 Google udostępnia tam informacje na temat ilości błędnych tagów z atrybutem hreflang z podziałem na dwa typy błędów oraz przykłady błędnych adresów URL. 
1. Brak tagów powrotnych.
Jeśli masz stronę A  „połączoną” atrybutem hreflang ze stroną B i na stronie B brakuje taga powrotnego, narzędzie poinformuje Cię o tym. 
Po kliknięciu w taki typ błędu zobaczysz pary adresów A i B oraz wykres, który pokaże ilość błędów (czy jest coraz mniej czy więcej), np.:

2. Nieznany kod języka
Jest to drugi typ błędu, który można spotkać w tym narzędziu. Informuje o tym, że wykorzystana wartość atrybutu hreflang jest nieprawidłowa. Google wyraźnie określa, z jakich kodów języków i lokalizacji należy korzystać. Wykorzystanie jakichkolwiek innych jest nieprawidłowe.
Źródło zdjęcia: searchenginewatch.com

O czym należy pamiętać?
1. Jeśli Twój serwis posiada wiele wersji językowych, każda strona powinna zawierać link do nich wszystkich, w tym również do aktualnie wyświetlanej.
2. Wartość atrybutu hreflang należy podawać w formacie językowym ISO 639-1 (http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_ISO_639-1_codes) lub w przypadku regionów w formacie ISO 316601 Alpha (http://en.wikipedia.org/wiki/ISO_3166-1_alpha-2). Inne formaty nie zostaną rozpoznane.
Przykład: 
Kod języka ISO 639-1: de (niemiecki), ru (rosyjski), sv (szwedzki), es (hiszpański)
Kod języka i lokalizacji SO 3166-1 Alpha 2: es-AR (hiszpański-Argentyna)
3. Atrybut hreflang działa na poziomie stron (w rozumieniu dokumentu), a nie całych witryn, dlatego wszystkie strony (mające odpowiedniki w innym języku) muszą posiadać ten atrybut.
4. Przy okazji wprowadzenia tego narzędzia, element Geotargetowania witryn został tutaj przeniesiony z sekcji ustawień witryny.
5. Pamiętaj o swoich stronach mobilnych.
Podsumowanie
Wdrożenie wersji językowych często wymaga wielu godzin pracy i tłumaczeń. Atrybuty rel="Alternate" Hreflang="x" nie powinny zostać pominięte podczas tworzenia dodatkowych wersji, ponieważ są istotne dla poprawnego rozpoznania relacji między serwisami oraz mogą je wesprzeć  również w innych elementach (np. indeksacja czy zabezpieczenia de-duplikacyjne). Bez wdrożenia tego atrybutu wersje językowe mogą być prezentowane w wynikach wyszukiwania w nieodpowiedniej lokalizacji. Wykorzystanie elementu hreflang pomoże wyszukiwarce w odpowiednim traktowaniu różnych wersji, dzięki czemu użytkownicy będą korzystać ze strony dostosowanej do ich potrzeb.



Autor:
Roman Bębenista, SEO Specialist w Bluerank
Roman na Twitterze

11 września 2014

Konwersje na urządzeniach przenośnych

„To jest rok urządzeń mobilnych”, „Rok poprzedni, obecny i kolejny będą przede wszystkim należeć do technologii mobilnych” – bardzo intensywny rozwój sektora mobilnego w Polsce, pozostawia także swój ślad w prowadzonych kampaniach AdWords.

Liczba użytkowników posiadających smartfony oraz tablety rośnie w Polsce z roku na rok, a odwołując się do lipcowego wpisu Jacka Tkaczuka pt.: Udział ruchu mobilnego rośnie, ale nierówno wiemy, że rośnie także liczba użytkowników korzystających ze stron www za pośrednictwem urządzeń przenośnych. Postanowiliśmy przyjrzeć się dokonywanym konwersjom AdWords na przykładzie branży e-commerce, która w Polsce rozwija się bardzo dynamicznie już od wielu lat. Czy w dobie coraz większego zaangażowania mobilnego, użytkownicy chętnie dokonują zakupu za pośrednictwem smartfona czy tableta?

Na początek badania Google 
Pochodzące z ubiegłego roku*, według którego 54% posiadaczy smartfonów codziennie szuka na nich jakichś informacji i są to najczęściej (57%) informacje o produktach. Oczywiście głównym zadaniem smartfona będzie cały czas komunikowanie się z innymi (82%) i dostarczenie rozrywki (91%). Badanie w dużej mierze poświęca uwagę sposobom, w jakie użytkownicy szukają informacji (robi to 78% posiadaczy smartfonów) na temat produktów, właśnie za pośrednictwem urządzenia mobilnego - szukają opinii o produkcie w sieciach społecznościowych (22%), dzwonią lub szukają punktu sprzedaży na mapach (43%), odwiedzają stronę firmy (55%). I wreszcie jak dokonują zakupu, pożądanej przez reklamodawców konwersji?


*http://www.google.co.uk/think/tools/our-mobile-planet.html. Badanie dotyczy rynku polskiego.

Reklama AdWords 
Według powyższego raportu 28% internautów dokonuje konwersji za pośrednictwem smartfona. A jak wygląda liczba konwersji realizowanych na urządzeniach przenośnych w naszym badaniu dotyczącym branży e-commerce?
Przebadaliśmy generowane konwersje (raportowane w panelu AdWords jako konwersje) w 13-tu kampaniach e-commerce w okresie 01.01-30.06.2014. Pod uwagę były brane trzy sposoby kierowania kampanii: konwersje wyszukiwarkowe (8 kampanii), w sieci GDN (12 kampanii) oraz w kampaniach Shoppingowych (8 kampanii). 

Sieć wyszukiwania
W kampaniach kierowanych na wyszukiwarkę procent udziału konwersji dokonywanych na komputerze mieści się w przedziale od 80% do 97,61%, na smartfonach internauci dokonują od 0,11% do 13,90% konwersji, a na tabletach od 1,65% do 6,99%.
Sieć reklamowa GDN

W kampaniach kierowanych na sieć GDN procent udziału konwersji dokonywanych na komputerze mieści się w przedziale od 84,78% do 97,67%, na smartfonach internauci dokonują od 0% do 3,23% konwersji, a na tabletach od 0,26% do 13,04%. Zanotowaliśmy tylko dwie kampanie, w których udział konwersji dokonywanych na smartfonach był zerowy, i w tych samych kampaniach udział konwersji na tablecie wynosił 2,33% oraz 8,57%.

Shopping
W kampaniach Google Shopping udział konwersji dokonywanych na komputerze jest przeważający, bo mieści się w przedziale od 94% do 99,43%, na smartfonach udział jest znikomy - od 0% do 2,80%, są cztery kampanie, które w badanym okresie nie wygenerowały żadnej kampanii  na smartfonie. Na tabletach udział konwersji - od 0,63% do 2,77%. 

Dwie różne grupy docelowe
Kampanie, które generują największy udział realizowanych konwersji na urządzeniach przenośnych to kampanie z branży odzieżowej. Przyjrzyjmy się kampanii, która ma najmniejszy udział konwersji dokonywanych na komputerze – to cały czas co prawda pozostaje aż 80%, ale warto zwrócić uwagę na mocny udział smartfona (14%).
Grupą docelową kampanii, której dotyczy powyższy wykres są młodzi ludzie, gustujący w najnowszych trendach i kupujących produkty z górnej półki cenowej. 
Przykładem z drugiego bieguna jest kampania promująca e-commerce skierowany do ludzi szukających produktów w promocyjnych cenach i w obszarze najtańszego asortymentu.
Wnioski
1. Udział konwersji dokonywanych na urządzeniach przenośnych cały czas jest niewielki w porównaniu z zaangażowaniem posiadaczy mobilnych w użytkowanie smartfona czy tableta. Smartfon przede wszystkim, poza oczywistą funkcją komunikacyjną, służy wyszukiwaniu informacji, opinii, adresów i cen produktów. 
2. Największy udział realizowanych konwersji na tabletach i smartfonach jest widoczny w kampaniach, których grupą docelową są młodzi ludzie silnie zaangażowani w użytkowanie urządzeń mobilnych.
3. Konwersje dokonywane na urządzeniach przenośnych pochodzą przede wszystkim z kampanii brandowych.
4. Bardzo mały jest udział konwersji realizowanych poza komputerem w kampaniach Shoppingowych – co głównie związane jest z rzadszym wyświetlaniem kampanii zakupowych na smartfonach. 
Autor:
Agata Marczewska, Key Account Manager

3 września 2014

Śledzenie skuteczności kampanii mailingowych

E-mail marketing to narzędzie z potencjałem, dzięki któremu możemy tworzyć oraz utrzymywać określone relacje między reklamodawcą a potencjalnym klientem oraz budować pożądany wizerunek firmy. Pozwala generować ruch na serwisie i podtrzymywać lojalność konsumencką, szczególnie skutecznie, jeśli optymalizację i segmentację prowadzimy systematycznie.

Tagowanie poszczególnych elementów newslettera jest kluczowe dla kompleksowej analizy i optymalizacji jego skuteczności. Warto każdorazowo kontrolować, jak odbiorcy reagują na wysyłane przez nas e-maile. Im więcej szczegółowych informacji o efektywności naszych działań jesteśmy w stanie zebrać, tym lepiej, gdyż nawet mała zmiana może przynieść duże efekty. Niezwykle ważne jest, aby tagi tworzone były w sposób dokładny, spójny i przemyślany, co pozwoli na szybkie porównanie ze sobą interesujących nas aspektów.

Proponowany sposób tagowania
Mamy do dyspozycji następujące parametry:

Utm_source
Utm_medium
Utm_campaign

Ich szczegółowy opis znajduje się w artykule na temat śledzenia kampanii mailingowych w Google Analytics.
Poza powyższymi wymaganymi atrybutami, chcę zachęcić do stosowania dodatkowych parametrów utm_content oraz utm_term, których obecność niezbędna jest do uzyskania danych do przeanalizowania skuteczności poszczególnych elementów newslettera. Pozwoli to zoptymalizować treść newslettera w taki sposób, aby przy możliwie najmniejszych zmianach maksymalnie zwiększyć efektywność kampanii.

Utm_content  – opisuje dokładne położenie badanego odnośnika na stronie. Powinien składać się z nazwy lokalizacji, a dla elementów występujących w kolumnach, także z litery porządkowej

Przykład: 2row_B – rząd 2 pozycja B

Utm_term – określa treść oraz właściwości reklamy. Proponuję, aby zawierał składnik umożliwiający odróżnienie jej nazwy od rzeczywistych słów kluczowych (z ruchu wyszukiwań organicznych i płatnych) – np. literę N oraz opis zawartości. Ważne, by opis ten był zwięzły i zrozumiały dla wszystkich zainteresowanych, ale jednocześnie zawierał kluczowe informacje pozwalające zidentyfikować konkretny element.

Przykład: N_czółenka_damskie_czerwone

Zastosowanie powyższych praktyk pozwoli nam na kompleksową analizę treści, w tym przede wszystkim porównanie skuteczności poszczególnych reklam, a nie jedynie newslettera jako całości. Dzięki temu można sprawdzić na przykład, które bannery są najczęściej klikane, a które przekładają się na dokonanie transakcji. Można też pokusić się o analizę skuteczności elementu w zestawieniu z jej lokalizacją i treścią.

W analizach danych z mailingu często stosowane są dedykowane narzędzia zawierające statystyki otwarć i kliknięć. Równolegle warto również prowadzić analizę za pomocą Google Analytics, z uwagi na większą ilość dostępnych wskaźników oraz możliwość analizy w kontekście danych o konwersji, np. sprzedaży.

Czego możesz się dowiedzieć?

Analiza pozycji w newsletterze
Jedną z prawidłowości, jaką można zauważyć jest fakt, iż lokalizacja w newsletterze na wpływ na klikalność elementu. Poniżej przedstawiam rysunek przykładowego rozplanowania maila, na którym zobrazowałam, na podstawie analizy kilku newsletterów, pozycje najbardziej i najmniej przyciągające wzrok odbiorców. Ciemniejsze kolory oznaczają większą liczbę kliknięć, a jaśniejsze -  mniejszą.

Najwięcej osób zwracało uwagę przede wszystkim na banner reklamowy, znajdujący się w górnym obszarze strony. Poza tym, korzystną lokalizacją była w tym przypadku również ta bezpośrednio pod bannerem. Można zauważyć, iż klienci bardziej zwracają uwagę na elementy z lewej bądź środkowej części strony. Najmniej optymalne pozycje znajdują się w dolnych częściach witryny, oraz po jej prawej stronie. 
Może być to spowodowane naturalnym sposobem, w którym nasz wzrok „krąży” po ekranie, przyzwyczajony do czytania tekstu od lewej do prawej, od góry do dołu, według tak zwanej reguły „F”, która mówi, iż użytkownicy zazwyczaj skupiają wzrok na stronie w punktach układających się w literę F. Powyższe zestawienie może także po części wynikać z faktu, iż na tych miejscach często zamieszczane są najatrakcyjniejsze, najpopularniejsze czy najciekawiej przedstawione produkty. 

Kolorystyka oraz zawartość reklam
Fakt, iż kolory w różny sposób oddziaływają na człowieka znany jest specjalistom od marketingu nie od dziś. Powszechnie uważa się, na przykład  kolor żółty, za symbol energii i radości, a zielony spokoju, stabilizacji i rozwoju. 
Działanie to można zauważyć szczególnie w przypadku newsletterów, które zazwyczaj mają tylko kilka sekund na przyciągnięcie uwagi klientów, zanim znikną na zawsze w czeluściach  folderu „spam”. Warto używać wyrazistych, nasyconych barw takich jak czerwony czy niebieski, bądź stosować kontrast, np. przedstawiać ciemny produkt na jasnym tle. Oczywiście, nie należy z tym przesadzać, jednakże można zauważyć tendencję, iż tego typu reklamy lepiej przyciągają uwagę klientów niż zdjęcia czy rysunki w barwach stonowanych.
Na  najlepszych pozycjach w newsletterze warto zamieszczać produkty priorytetowe, dobrze sprzedające się czy wyraziste, można natomiast pomyśleć o zwróceniu uwagi klientów na miejsca mniej optymalne, poprzez zamieszczenie na nich oryginalnych,  mniej „bezpiecznych”, ale bardziej przykuwających uwagę ofert.
Postacie ludzkie
Kolejnym podejściem wartym przetestowania jest umieszczanie na zdjęciach postaci, gdyż nasz umysł ma skłonność do naturalnego zwracania uwagi na twarze innych ludzi. Przyciągają one wzrok szczególnie, jeśli są to atrakcyjni modele patrzący w kierunku odbiorcy. Warto umieszczać tego typu reklamy na głównych bannerach newsletterów – są one wtedy najefektywniejsze jako całość. 
Zauważono również, iż użytkownicy mają tendencję do podążania wzrokiem za oglądanymi osobami, co można wykorzystać np. zamieszczając zdjęcie modelki, której wzrok jest skierowany w stronę produktu na reklamie w innej części strony.
Utm_content=banner1
Utm_term=N_nowa_kolekcja

Utm_content=banner2
Utm_term=N_nowa_kolekcja_modele
Podsumowanie
Jest wiele różnych aspektów, na które można zwrócić uwagę przy analizowaniu wydajności naszego newslettera. Im więcej danych jesteśmy w stanie zdobyć, tym lepiej możemy zoptymalizować nasze kampanie mailingowe tak, aby najefektywniej pozyskiwać klientów. Dzięki zastosowaniu szczegółowego tagowania w narzędziu Google Analytics możemy te informacje zdobyć w sposób łatwy i skuteczny. Warto zastosować opisane powyżej praktyki i dzięki temu dowiedzieć się  jak odbiorcy reagują na poszczególne elementy naszych maili, a co za tym idzie,  stosować coraz lepsze i innowacyjne rozwiązania.
Autor:
Julia Burghardt, Junior Analytics/IT Specialist

20 sierpnia 2014

Wybrane reguły automatyczne pomocne przy zarządzaniu kontem AdWords

Dzięki regułom automatycznym możemy zaoszczędzić sporo czasu na wykonywaniu czynności,  które podczas optymalizacji konta powtarzamy parę razy w ciągu dnia lub tygodnia. Jeżeli zatem mamy wystarczającą ilość danych i wiedzę, możemy się pokusić o ich ustawienie w naszym panelu. 

Reguły automatyczne możemy tworzyć na poziomie kampanii, grup reklam, słów kluczowych i reklam. Poza prostymi regułami wstrzymującymi i włączającymi wybrane elementy, również dostępne są bardziej rozbudowane - szczególnie na poziomie słów kluczowych, gdzie możemy wziąć pod uwagę więcej czynników tj. koszt konwersji, wynik jakości, średnią pozycję, CTR. Przy odpowiednim ustawieniu reguł jesteśmy w stanie zaoszczędzić czas, który możemy przeznaczyć na inne działania optymalizujące kampanię.
Podczas tworzenia reguł możemy łączyć i tworzyć różne kombinacje adekwatne do aktualnych potrzeb optymalizacyjnych.

Reguły automatyczne dla słów kluczowych

Zmiana maksymalnych stawek CPC

Dzięki tej regule możemy zwiększać i obniżać procentowo stawki CPC na poziomie słów.
Przykładem może być reguła obniżająca stawkę o 5% dla słów, które znajdują się pomiędzy średnią pozycją 1,5-3,0, ich CTR>10, a wynik jakości jest nie mniejszy niż 7. Częstotliwość zmian wprowadzanych na koncie możemy wybrać spośród 4 wariantów:
jednorazowego,
codziennego,
raz w tygodniu,
raz w miesiącu.

Dla tego przypadku zmian, na początku warto jest zastosować wariant częstotliwości „raz w tygodniu”.


Ustawienie takiej reguły pozwala nam na obniżenie stawek CPC dla słów, które mają bardzo dobre wyniki, a zmniejszenie stawki nie spowoduje ich spadku.

*Dla bezpieczeństwa ważne jest, aby pamiętać o ustawieniu minimalnej stawki dla tej reguły. W przypadku jej pominięcia może dojść do sytuacji, w której stawka spadnie do poziomu 0,1gr. Wtedy słowo przestanie się wyświetlać, a tego chcemy uniknąć.

Możemy też użyć reguły podnoszącej maksymalne stawki CPC dla słów, które wyświetlają się np. poniżej 5 pozycji. Reguła ta wyglądałaby wtedy następująco:
Jeżeli ustawimy taką regułę, automat codziennie będzie wybierał słowa, które mają słabą pozycję (w tym wypadku poniżej 5) i podnosił ich maksymalną  stawkę CPC o 10%. Dzięki podniesieniu stawek jest szansa, że pozycja naszych reklam wyświetlających się na dane słowo polepszy się.
Podobną regułę można zastosować, biorąc pod uwagę utratę wyświetleń ze względu na pozycję.
Podniesienie stawki CPC spowoduje wzrost potencjalnych wyświetleń.
Inna regułą pomagającą ominąć konieczność manualnego wprowadzania zmian  jest reguła zmieniająca stawki CPC, biorąca pod uwagę koszt konwersji oraz ich ilość. . Kiedy nasze słowa konwertują oraz generują niski koszt konwersji warto podnieść ich CPC, aby częściej się wyświetlały. Reguła ta wyglądałaby tak: 
*Zaznaczając w wymaganiach konwersje, lepiej jest wybrać szerszy zakres pobieranych danych. Da nam to pewność, że konwersje zostały już zliczone.

Podnoszenie stawek do wysokości stawki CPC za pierwszą stronę

Kolejną regułą, która pozwoli nam zaoszczędzić trochę czasu jest reguła podnosząca CPC do wysokości wymaganej za pierwszą stronę.
Jeżeli chcemy, aby reklamy wyświetlały się na pierwszej stronie wyszukiwania, w wymaganiach wybieramy opcję stan pokazujący ‘poniżej stawki za pierwszą stronę’. Możemy dodatkowo wziąć pod uwagę średnią pozycję - poniżej 3. 
W tym przypadku również trzeba pamiętać o dostosowaniu maksymalnej stawki za kliknięcie. Nie chcemy bowiem, aby doszło do sytuacji, w której stawki wzrosną do zbyt wysokiego poziomu np. 5zł. 

Reguły automatyczne dla kampanii
Pomocną regułą na poziomie kampanii jest reguła zmieniająca budżet dzienny.
Jeżeli wiemy, że na naszym koncie w każdy poniedziałek występuje wzmożony ruch oraz większa ilość konwersji niż w pozostałych dniach tygodnia, warto zwiększyć budżet dzienny dla tej kampanii. 
Przykładem takiej reguły może być reguła zwiększająca budżet dzienny o 50% w każdy poniedziałek z zaznaczeniem ilości konwersji, których w tym przypadku ma być więcej niż 10, biorąc pod uwagę dane z ostatnich 30 dni. 
Dzięki podniesieniu budżetu istnieje większa szansa, że tego dnia kampania będzie konwertowała.
Podsumowanie
Reguły automatyczne umożliwiają szybką reakcję na trendy bez konieczności codziennej weryfikacji statystyk.
Wyżej wymienione są tylko przykładowymi regułami jakie możemy ustawić na koncie. Każda z nich powinna być dostosowana do indywidualnych zapotrzebowań, danych i statystyk. 
Ustawiając reguły, pamiętajmy, aby ustawiać maksymalne i minimalne  stawki CPC, aby uniknąć zbyt wysokich lub zbyt niskich wartości, co powoduje zmniejszenie ruchu.
Jeżeli nie czujesz się pewnie przy zmianie stawek, lepiej na początku zmieniać je nieznacznie i obserwować statystyki w dłuższym okresie. . 
Przed każdym zapisaniem reguły należy zobaczyć podgląd wyników. Upewniamy się wtedy, że reguła zadziała dla elementów, które rzeczywiście spełniają nasze wymogi i jest ona odpowiednio ustawiona.
Jeżeli jakaś reguła nie spełniła Twoich oczekiwań, możesz ją bez problemu wstrzymać. Warto jednak eksperymentować ze strategiami i kombinacjami, które są nieograniczone.
Pamiętajmy, że reguły mają za zadanie pomóc w optymalizacji kampanii, a nie całkowicie zastąpić nasze działania.
Autor:
Justyna Burchard, Paid Search Executive

8 sierpnia 2014

Śledzenie wirtualnych odsłon – krok po kroku

Śledzenie interakcji użytkownika z witryną za pomocą zdarzeń jest niezbędnym elementem analizy jej skuteczności. Co jednak zrobić, jeżeli elementy, które warto obserwować, nie wywołują nowych odsłon, a zatem i kodu śledzącego Google Analytics (GATC)? Pomocne w takiej sytuacji będą wirtualne odsłony, które możemy wykorzystać zarówno w kodzie Analytics, jak i w narzędziu Google Tag Manager.

Sytuacja

Wyobraź sobie, że prowadzisz sklep internetowy z e-bookami. Co oczywiste, w Twoim koncie Analytics badasz liczbę transakcji widoczną w module e-commerce, jednak istotne jest dla Ciebie także zdefiniowanie jako celów kolejnych kroków koszyka. Spróbujmy przejść przez fragment tego procesu, korzystając z przykładowego sklepu.

Kod śledzący zdarzenie a kod wirtualnej odsłony

Krok 1 do transakcji – Dodanie produktu do koszyka – wymaga kliknięcia w przycisk.



Taką akcję możemy łatwo śledzić w Analytics – kod śledzący może wyglądać następująco:
ga('send', 'event', 'Zakup – krok 1', 'button do koszyka');
(dla Universal Analytics)
lub:
_gaq.push(['_trackEvent', ' Zakup – krok 1', 'button do koszyka']);  

(dla klasycznego Analytics)

Klient może otworzyć koszyk w formie toplayera. Krok 2 to zatem kliknięcie buttonu ,,Kupuję” w wyskakującym oknie. Tu zaczynają się schody - o ile bowiem dodanie produktu do koszyka powoduje przeładowanie strony, to  kolejne operacje odbywają się już w toplayerze. 


W tym momencie z pomocą przychodzą nam wirtualne odsłony. Jako realizację celu Zakup - krok 2 zdefiniujemy wyświetlenie ekranu Logowanie / Rejestracja, będące następstwem kliknięcia w przycisk ,,Kupuję”. Mowa zatem o tej samej akcji, która dzięki innemu podejściu będzie mogła być widoczna jako konwersja w Analytics.
Kod śledzący wirtualną odsłonę bardzo przypomina ten dotyczący zdarzeń i wygląda tak:
ga('send', 'pageview', '/koszyk-krok-2');
(dla Universal Analytics)
lub:
_gaq.push(['_trackPageview', '/koszyk-krok-2']);
(dla klasycznego Analytics)

Gdzie /koszyk-krok-2 to nazwa naszej strony, której odsłony będziemy widzieć w Google Analytics. Warto nazwać ją jak najbardziej czytelnie, by później była łatwa do znalezienia.

Analogicznie możemy oznakować inne elementy, które nie wywołują odsłon strony, a powinniśmy je analizować. W naszym przykładowym sklepie z ebookami warte mierzenia są także m.in. pobrania darmowych fragmentów publikacji.


Jeżeli kod wywołujący pobranie wygląda tak:
<a href="http://www.dobreebooki.com/fragmenty/testowy.pdf" target="_blank">
to kod śledzący je jako wirtualną odsłonę będzie miał postać następującą:
<a href="http://www.dobreebooki.com/fragmenty/testowy.pdf" target="_blank"
onclick="ga('send', 'pageview', '/testowy.pdf');”>
(dla Universal Analytics)
lub:
<a href="http://www.dobreebooki.com/fragmenty/testowy.pdf" target="_blank" onclick="_gaq.push([trackPageview','/testowy.pdf']);">
(dla klasycznego Analytics)

Wirtualna odsłona jako cel w Google Analytics

Wirtualna odsłona dla pobrania fragmentu ebooka, którą utworzyliśmy, będzie widoczna między innymi w sekcji Zachowanie/Wszystkie strony Google Analytics.


Wyświetlenia strony, które są prawidłowo widoczne w raporcie, możemy zdefiniować jako jeden z celów w karcie Administrator w menu głównym.
W sekcji ,,Widok” wybieramy opcję ,,Cele” i klikamy czerwony przycisk ,,+CEL”. Pojawi się lista wariantów celów, z których należy wybrać pasujący. W przypadku pobrania fragmentu ebooka, wybrano cel niestandardowy. Z listy ,,Typ” dla wirtualnej odsłony trzeba wybrać ,,Miejsce docelowe”.


Po kliknięciu w przycisk ,,Dalsze kroki” w polu tekstowym wpisujemy nazwę uprzednio zdefiniowanej strony. 


Gdy klikniemy w ,,Utwórz” i włączymy nasz cel na liście celów, zacznie on być mierzony i widoczny w raportach konwersji Analytics.

Co ważne, i daje wirtualnym odsłonom przewagę nad zdarzeniami – korzystając z nich możemy zdefiniować ścieżkę do celu. Późniejsza obserwacja w raporcie Konwersje/Cele/Wizualizacja ścieżek pozwoli na identyfikację ,,wąskich gardeł” i optymalizację drogi użytkownika do realizacji celu. Ścieżkę definiujemy w tym samym miejscu co zwykły cel, wybierając jednak opcję Ścieżka – Włącz.


Mierzenie wirtualnych odsłon przez narzędzie Google Tag Manager

Jeśli mamy na swojej stronie kontener GTM, można z niego skorzystać do zaimplementowania wirtualnych odsłon. Zaczynamy od otagowania linku pobierania tak, by przekazywał informację do warstwy danych:
<a href=http://www.dobreebooki.com/fragmenty/testowy.pdf target="_blank" onclick="dataLayer.push({'event':'pobranie-ebooka'});">
Następnie tworzymy nowy tag odpowiadający za zliczanie podstron.


Regułą do uruchomienia tagu będzie wystąpienie wartości ,,pobranie-ebooka” dla elementu ,,event” – tak, jak zostało to otagowane w interesującym nas elemencie.

 
Wirtualna odsłona będzie widoczna w Google Analytics tak samo, jak w przypadku implementacji opisanej wyżej – nie tylko po opublikowaniu kontenera, ale też w trybie debugowania. Można przetestować jej widoczność w raporcie Na żywo/Zawartość.


Do czego jeszcze można wykorzystać wirtualne odsłony?

  • Do śledzenia linków wychodzących na inne strony, w tym banerów reklamowych.
  • Do rejestrowania kliknięć w przyciski i linki, które nie wywołują nowej odsłony (tylko np. pop-up).
  • Do mierzenia wyświetleń komunikatów, np. sukcesu po zapisie na newsletter.
  • Do podpinania jako cel wyświetleń wysuwanych elementów.
  • Do wypełnień formularzy, ale uwaga: jeśli zawierają walidację, to element ,,onclick” w kodzie zastępujemy ,,onSubmit”).

Pamiętaj, że wirtualne odsłony powiększą liczbę globalnych odsłon witryny w Analytics. Jeżeli chcesz widzieć rzeczywistą liczbę, lepiej utworzyć nowy profil, z którego wykluczysz odsłony zdefiniowane dodatkowo. Można to zrobić na karcie Administrator, wybierając w polu widoku pozycję ,,Filtry”, a następnie przycisk ,,+NOWY FILTR”.


Tak skonfigurowane widoki pozwolą Ci mierzyć zarówno rzeczywistą liczbę odsłon, jak wirtualne odsłony. Z pewnością  będziesz z nich często korzystać – w przypadku np. pobrań plików niejednokrotnie można mierzyć akcję za pomocą zdarzenia, ale to wirtualne odsłony okażą się metodą bardziej miarodajną.

Oczywiście, nie są one remedium na wszystkie możliwe problemy z analizą zdarzeń. O rozwiązywaniu ich przy pomocy jQuery (do wykorzystania, gdy nie możesz edytować kodu strony) przeczytasz w poście Śledzenie zdarzeń w Google Analytics w sytuacjach bez wyjścia.

--
Ola Lisiecka, Junior Digital Analyst