Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyszukiwanie grafik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyszukiwanie grafik. Pokaż wszystkie posty
5 lutego 2014

Nowe narzędzie do raportowania słów kluczowych z ruchu organicznego – możliwości i ograniczenia

W związku z tym, że udział ruchu organicznego szyfrowanego (not provided) osiągnął już wartości, które znacznie utrudniają analizę fraz kluczowych, musimy szukać innych narzędzi wspierających ewaluację skuteczności działań SEO. Na szczęście, na początku stycznia br. Google udoskonalił swój raport dotyczący słów kluczowych w ramach narzędzi dla webmasterów.

Co się zmieniło?
Dotychczas Google raportując frazy zaokrąglał liczbę wyświetleń i kliknięć, podobnie jak w narzędziu do planowania fraz (AdWords):

Teraz dane są dużo bardziej dokładne:


W tym raporcie otrzymujemy prawdopodobnie wszystkie frazy generujące ruch w serwisie. Wcześniej widoczne były jedynie te najbardziej popularne (widać to po liczbie wierszy na powyższych slajdach: 4325 vs 7091).

Możliwości nowych raportów
Funkcjonalności pozostały praktycznie bez zmian, jednak z uwagi na większą dokładność danych, warto jeszcze raz zwrócić na nie uwagę. Oczywiście nadal podstawową możliwością jest śledzenie fraz kluczowych przynoszących ruch z Google, testowanie CTRów, sprawdzanie średniej pozycji dla fraz (pamiętając jednak, że Google wlicza też wyniki z obrazków), itp. Oprócz tego warto zwrócić uwagę na mniej oczywiste możliwości.

Ruch z wyszukiwania grafik
Pierwszą rzeczą jest możliwość filtrowania danych. Standardowo wyświetlane są informacje dotyczące sieci, czyli wyszukiwania organicznego w Google:


Oprócz raportów zawierających informacje o domyślnej ,,sieci” warto przeanalizować też te dotyczące ,,grafik”. Wybór tej opcji pozwala nam zobaczyć frazy, dla których serwis pojawia się w wynikach wyszukiwania obrazków.

Użytkownicy są zaskoczeni ilością kliknięć generowanych za pomocą tego rodzaju wyszukiwania. Na przykład dla wyżej wymienionego serwisu Psy.elk.pl liczba kliknięć dla wyszukiwania organicznego to około 110 000, grafiki przynoszą aż 20 000 klików. Ale ten udział może być jeszcze większy. Na przykład dla www.inspireme.pl z sieci jest 8 000 klików, a dla grafik: 31 000. Warto pamiętać o tym, że dla Google w tym przypadku kliknięciem nie jest przejście przez serwis, a powiększenie grafiki na stronach wyników wyszukiwania.

Strony docelowe
Drugą funkcją jest możliwość analizy ruchu poprzez strony docelowe wyłącznie z analizą poszczególnych stron pod kątem fraz, które generują dla nich ruch:


Powyższy raport dostępny jest również dla filtru definiującego ruch z grafik.

Wiarygodność danych
W związku z tym, że nowe dane dostępne są już od kilku tygodni, mogliśmy przeanalizować ich wiarygodność.

Porównanie z Google Analytics
Podstawowym źródłem danych do porównania jest drugie narzędzie Google – Analytics. Jako przykład posłużą nam dane za ostatnie 2 tygodnie dla serwisu Morusek.pl. Według narzędzi Google dla Webmasterów, serwis w tym czasie odnotował 104 552 kliknięcia (tylko dla ruchu z Sieci). Według Google Analytics, ruch w Google Organic wynosi 88 871 wizyt. Różnica jest znacząca, ponieważ utrzymuje się na poziomie prawie 18%.

Istnieje możliwość, że w narzędziach dla Webmasterów Google raportuje nie tylko ruch z własnej wyszukiwarki, ale też z tych działających na jej silniku, np. Onet. Po uwzględnieniu całego ruchu organicznego, ale z wyłączeniem ruchu wygenerowanego przez Bing, Ask i Yahoo, liczba wizyt wynosi 90 365, jednocześnie utrzymując różnicę na poziomie około 16%. Pamiętajmy, że w ramach ruchu organicznego, w Google Analytics uwzględnia się też ruch z wyszukiwania grafik oraz z urządzeń przenośnych. Z kolei w narzędziach dla Webmasterów jest on raportowany oddzielnie. Porównaliśmy te dane dla kilku serwisów:


Jak widać różnice są spore.

Dokładność filtrowania danych 
Należy też zwrócić uwagę na ogromne niedokładności przy filtrowaniu fraz według wpisanego słowa:


W powyższym przykładzie całkowita liczba kliknięć wynosi 104 552. Jeśli przy definiowaniu frazy ,,morusek” zaznaczymy filtr ,,Zawiera:” otrzymamy 3 432 kliknięcia. Gdy zaznaczymy „Nie zawiera”, to otrzymamy 38 932. Arytmetyka nijak się nie zgadza.

Porównanie wartości między serwisami 
Ostatnia kwestia związana jest z porównaniem wartości dla tych samych fraz, ale różnych serwisów. Na przykład fraza „haski”, dane dla ostatnich 7 dni, pozycja sprawdzona ręcznie:
Psy.elk.pl: pozycja 2, wyświetleń: 943, kliknięć: 60
Morusek.pl: pozycja 4, wyświetleń: 939, kliknięć: 40
Doadopcji.pl: pozycja 7, wyświetleń: 788, kliknięć: 12

Drugi przykład: „jorki”:
• Morusek.pl: pozycja 2, wyświetleń: 344, kliknięć: 26
• Doadopcji.pl: pozycja 3, wyświetleń: 250, kliknięć: 18
• Psy.elk.pl: pozycja 5, wyświetleń: 179, kliknięć: 6

Trzeci: „teriery”:
• Morusek.pl: pozycja 2, wyświetleń: 138, kliknięć: 10
• Psy.elk.pl: pozycja 3, wyświetleń: 187, kliknięć: 27
• Doadopcji.pl: pozycja 8, wyświetleń: 62, kliknięć: 3

I ostatni: „staford”:
• Doadopcji.pl: pozycja 1, wyświetleń: 13, kliknięć: 1
• Morusek.pl: pozycja 4, wyświetleń: 19, kliknięć: 1
• Psy.elk.pl: pozycja 5, wyświetleń: 64, kliknięć: 4

Jaki z tego wniosek? Google pokazuje liczbę faktycznych wyświetleń strony, czyli pojawienia się danego wyniku na ekranie użytkownika, co uzasadniałoby proporcjonalny spadek liczby wyświetleń do liczby pozycji, albo dane są niewiarygodne. Ewentualne wyjątki można uzasadnić personalizowaniem wyników wyszukiwania. Chodzi jednak o wyniki faktycznych użytkowników Google, nie tych, na których bazuję pozycję. Niestety, według mnie, trudno to ostatecznie ocenić.

Podsumowując, z jednej strony otrzymaliśmy dość mocne narzędzie pozwalające częściowo zastąpić utracony raport słów kluczowych w Google Analytics. Z drugiej, przynajmniej na razie, do danych należy podchodzić z dużą ostrożnością, ponieważ ich dokładność pozostawia wiele do życzenia.

--
Jacek Tkaczuk, SEO Director

6 marca 2013

Bluerank w przewodniku po Google oraz w Online Marketing Polska

Ostatnio mieliśmy okazję przygotować dwie bardzo ciekawe publikacje. W książce „Google. Kompletny Przewodnik”, jako eksperci web analytics zostaliśmy poproszeni o przygotowanie rozdziału, który został poświęcony biznesowemu wykorzystaniu narzędzia Google Analytics. W publikacji opisaliśmy, w jaki sposób warto wykorzystywać aplikację, by usprawnić zarówno marketingowe, jak i biznesowe aspekty działalności online. Z kolei w aktualnym wydaniu magazynu Online Marketing Polska postanowiliśmy przybliżyć temat roli grafik w projektach SEO. Przypominamy, że z artykułami zarówno na temat narzędzia Google Analytics, jak i Google Image Search możecie dokładnie zapoznać się na naszym blogu. 

Poniżej prezentujemy fragment obu publikacji:

"... Dlaczego warto wybrać narzędzie Google Analytics? 

Jest to narzędzie łatwe w instalacji, proste w obsłudze i do tego darmowe. Ponadto, jego konstrukcja pozwala na przeprowadzenie zarówno prostych analiz dla początkujących, jak i skomplikowanych, mocno zaawansowanych procesów analitycznych o funkcjonalności klasy korporacyjnej. Wszystko zależy od potrzeb i doświadczenia użytkownika aplikacji. Korzyści wynikające z używania Google Analytics są niewspółmiernie duże w porównaniu z czasem zainwestowanym w naukę obsługi narzędzia. By korzystać z aplikacji w podstawowej konfiguracji oraz właściwie interpretować generowane przez nią raporty nie jest wymagana specjalistyczna wiedza. Jeśli jednak chcemy wykorzystać wszystkie funkcje Google Analytics (np. raporty niestandardowe, segmentacja, ścieżki wielokanałowe) przydatna jest znajomość podstaw kodu Google Analytics oraz HTML. Warto się jednak szkolić, ponieważ po zastosowaniu odpowiedniej konfiguracji, aplikacja pozwala na pełne monitorowanie działań reklamowych prowadzonych online, wspieranie procesów SEO (pozycjonowanie), jak również poprawę współczynników konwersji, czyli funkcjonalności stron internetowych.

Skupmy się na ostatnim punkcie. Google Analytics pomoże nie tylko lepiej poznać użytkowników ich przyzwyczajenia i potrzeby, ale również pozwoli na usprawnienie ścieżki zakupowej w przypadku usług sprzedawanych online. W praktyce narzędzie umożliwia na przykład monitorowanie wewnętrznej wyszukiwarki w witrynie. Dzięki temu lepiej poznamy swoich użytkowników, dowiemy się czego tak naprawdę poszukują w naszym serwisie (lepsze dopasowanie oferty do potrzeb), co robią przed i po wyszukaniu informacji, czy znaleźli to czego poszukiwali, a także czy jeszcze do nas wrócą. Nauczymy się również posługiwać ich językiem, co w budowaniu skutecznej komunikacji marketingowej ma bardzo duże znaczenie. Przyjmijmy też, że aplikacji Google Analytics chcemy użyć do optymalizacji formularza online. Większość dużych serwisów sprzedających spersonalizowane produkty lub usługi w Sieci, zamieszcza na swoich stronach formularze konsultacyjne lub sprzedażowe. Aplikacje te pozwalają na komunikację z użytkownikiem, bądź precyzyjne przeprowadzenie go przez - niejednokrotnie skomplikowany - proces zakupowy. Często transakcja nie dochodzi do skutku w wyniku drobnych, aczkolwiek znaczących, błędów w formularzu – użytkownicy nie wiedzą co zrobić, bądź wykonują czynności w sposób niewłaściwy. Warto zwrócić uwagę na fakt, że internauci to osoby niecierpliwe – przyzwyczajone do szybkiego uzyskiwania informacji. Problemy z formularzem mogą wywołać nie tylko irytację i zniechęcenie, ale także - w dłuższej perspektywie - brak zaufania do marki. Google Analytics pozwoli precyzyjnie wyśledzić, w którym miejscu użytkownicy natrafiają na trudności oraz gdzie jest wąskie gardło całego procesu. Odpowiednia korekta może w sposób bezpośredni przełożyć się na konwersje..."


Autorzy: Florian Pertyński (Web Analyst) i Szymon Pietkiewicz (PR Manager)


Niedoceniany potencjał w wyszukiwaniu grafik

"...Niestety brakuje oficjalnych danych na temat ruchu, jaki potrafią wygenerować wyszukiwarki grafik. Na temat sporo można jednak wywnioskować analizując dane pochodzące z narzędzi Google dla webmasterów. Są grupy fraz, które kojarzą się z grafikami np. pomysły na wnętrza, dekoracje, ogrody, rasy psów lub kotów. W przypadku takich fraz udział odsłon pierwszych stron wyników wyszukiwania grafik osiąga aż 40 do nawet 60% wartości liczby odsłon pierwszych stron wyników organicznych. Innymi słowy więcej niż jeden na trzech internautów odwiedzających taki serwis, trafił do niego z wyszukiwarki grafik.

O tym czy wyszukiwanie grafik jest popularne w danej tematyce może świadczyć sama obecności zdjęć w organicznych wynikach wyszukiwania. Przypuszczamy, że im wyżej zdjęcia związane z danym zapytaniem pojawiają się na stronie wyników wyszukiwania Google, tym bardziej jest w ich przypadku popularne wyszukiwanie grafik. Ponadto im wyżej w wynikach wyszukiwania organicznego pojawiają się zdjęcia, tym więcej użytkowników może chcieć z nich skorzystać i przejrzeć więcej wyników dla samych grafik..."


Autor: Jacek Tkaczuk (SEO Director)

 
Po więcej zapraszamy do książki "Google. Kompletny Przewodnik" oraz do magazynu Online Marketing Polska.

--
Redakcja

7 lutego 2013

Potencjał ruchu z grafik po zmianach w wynikach wyszukiwania Google

W zeszłym tygodniu pisaliśmy o zmianach w sposobie wyświetlania grafik w Google Image Search. Dziś pokażemy, jak zmiany te wpłynęła na liczbę wizyt - na podstawie przykładowych serwisów.

Pierwszy przykład, to serwis www.psy.elk.pl:


Jak widać, pierwszy poważny spadek ruchu z grafik nastąpił 25 stycznia. To wtedy Google zaczął testować nowy sposób wyświetlania wyników na większej liczbie użytkowników z Polski. Już 29 stycznia zmiana dotknęła wszystkich użytkowników – tu widzimy wyraźny „dołek” spowodowany też brakiem zastosowania nowego kodu śledzącego wizyty z grafik. Dopiero od 30 stycznia ruch ustabilizował się mniej więcej na poziomie 25 - 30% wartości sprzed zmiany.

Jeszcze lepiej zmianę widać na wykresie porównującym stosunek liczby wizyt z grafik, do ruchu organicznego z Google (wykres ten niweluje weekendowe trendy):


 Drugi przykład to serwis www.inspireme.pl:


Tu udział ruchu z grafik był dużo większy na początku - prawie 3 razy większy niż wizyt organicznych. Po spadku liczba wizyt z grafik ledwo dochodzi do porównywalnej wartości z wizytami organicznymi (pozostało około 30% ruchu z Google Image Search).

W obu przypadkach, po wprowadzeniu przez Google zmian w sposobie wyświetlania wyników wyszukiwania, widzimy ponad 70% spadek liczby wizyt z wyszukiwania grafik . Warto tu jednak zauważyć, że przed zmianą stosowaliśmy automatyczne przekierowanie dla użytkowników, którzy kliknęli w grafikę. Wcześniej grafika była wyświetlana w ramce, którą przy pomocy funkcji JS usuwaliśmy ze strony, przekierowując użytkownika na stronę docelową niejako wbrew jego woli. Teraz takie przekierowanie nie jest możliwe. Można więc przypuszczać, że zmiana sposobu wyświetlania grafik wcale nie zmieniła zachowań użytkowników, a jedynie zlikwidowała możliwość przekierowania ze szczegółów obrazka na stronę docelową.

Liczba wizyt, a liczba kliknięć w GWT

Ciekawa może być też analiza raportowanej w Google Webmaster Tools liczby kliknięć dla wyszukiwania grafik:


Jak widać z powyższego zestawienia (dla serwisu www.psy.elk.pl), stosunek liczby kliknięć w wyniki wyszukiwania dla grafik do organicznych wyników wyszukiwania jest równy 0,3 (60 000 / 200 000). Natomiast z przedstawionych wyżej wykresów, dla danego serwisu, stosunek liczby wizyt z grafik do wyników organicznych wynosi ok. 0,09. Pojawia się więc wniosek, że jedynie 30% użytkowników (0,09 / 0,3), którzy klikną w grafikę i zobaczą jej miniaturkę, przechodzi później na stronę docelową (klikając albo w duże zdjęcie albo w przycisk „Odwiedź stronę”.

--
Jacek Tkaczuk, SEO Director w Bluerank

30 stycznia 2013

Zmiany w sposobie wyświetlania grafik w Google Image Search

Na początku tego roku na blogu Google Webmaster Central pojawiła się informacja o planowanym nowym sposobie wyświetlania grafik w wyszukiwarce. Przez kilka tygodni Google jak zwykle testował nowe rozwiązanie – głównie w USA. Pod koniec zeszłego tygodnia testy pojawiły się także w Polsce. Wczoraj zmiany dotknęły już wszystkich.

Obecnie, wyniki wyszukiwania grafik wyglądają w ten sposób:


Na razie jest jeszcze zbyt wcześnie, by móc oceniać jak ta zmiana wpłynie na liczbę wizyt na serwisach prezentujących grafiki. Z jednej strony może wydawać się, że użytkownik ma ‘dalej’ do witryny ze zdjęciem. Wcześniej widział jej zawartość pod warstwą ze zdjęciem. Mógł więc od razu zainteresować się stroną docelową i na nią przejść:


Z drugiej jednak strony, widać, że Google docenia wartość wyszukiwania grafik, skoro aktualizowane są strony wyników. Może to świadczyć o rosnącym zainteresowaniu użytkowników tym rodzajem wyszukiwania.

Śledzenie ruchu z wyszukiwania grafik w Google Analytics

Niestety, zmiana w sposobie wyświetlania grafik wpłynęła też na zaprezentowany przez nas wcześniej kod do śledzenia ruchu. Teraz zdjęcie nie wyświetla się na warstwie nad ramką zawierającą treść strony docelowej, więc wcześniejsze rozwiązanie wykorzystujące ramkę nie będzie już działać. Widać to w statystykach ruchu przy wykorzystaniu wcześniejszego kodu:

Ruch z grafik w serwisie www.inspireme.pl:


Ruch organiczny, który ‘przejął’ wizyty z grafik:


Na szczęście, nadal możemy korzystać ze zmiennej referrer w kodzie JavaScript i po adresie strony odsyłającej rozpoznać wyszukiwanie grafik. Referrer ma dwie różne postacie w zależności od miejsca, z którego klikamy na grafikę. W przypadku wyszukiwania grafik adres wygląda tak:

http://www.google.pl/url?sa=i&rct=j&q=&esrc=s&source=images&cd=&docid=QEIkzUr4M0wcOM&tbnid=u7STRk6yP0hYCM:&ved=&url=http%3A%2F%2Fwww.stylidesign.pl%2Fkatalog%2Fk-meble-i-wyposazenie-salon%2F1%2F&ei=R-EIUfahD87AtAam7YHgBw&bvm=bv.41642243,d.Yms&psig=AFQjCNF-Yb4EtaihP7ArGwOgBCDe40z8pQ&ust=1359622855684784

Natomiast przy kliknięciu na zdjęcie na stronie standardowych wyników wyszukiwania referrer jest inny:

http://www.google.pl/imgres?imgurl=http://www.stylidesign.pl/zdjecia/produkty/mini/2013011508035386-Klasyczna-sypialnia-z-bialo-zielona-tapeta.jpg&imgrefurl=http://www.stylidesign.pl/katalog/k-sciany,-sufity,-podlogi/1/&h=260&w=260&sz=38&tbnid=zep2arxXFuUQMM:&tbnh=91&tbnw=91&zoom=1&usg=__QJL9ecQmbscXo4l7BEmQ4BpzpHM=&docid=uKM8HWUeEDnwmM&hl=pl&sa=X&ei=dOsIUd2RDYKUtQbzjYHwCQ&ved=0CC0Q9QEwAA&dur=554

W związku z tym, że słowo kluczowe nie zawsze jest przekazywane w adresie URL, śledzenie wizyty z wyszukiwania grafik może więc odbyć się poprzez analizę referrera i ustawienie albo zmiennej niestandardowej albo zdarzenia - w przypadku gdy odsyłacz zawiera na przykład „source=images” i „google”:

var url = String(document.referrer);
if ((url.indexOf ("source=images") !=-1) && (url.indexOf ("google") !=-1)) {
    _gaq.push(['_trackEvent', 'Wizyta z grafiki', 'Wyszukiwanie grafik', '']);
}
if ((url.indexOf ("imgres") !=-1) && (url.indexOf ("google") !=-1)) {
    _gaq.push(['_trackEvent', 'Wizyta z grafiki', 'Wyszukiwanie stron', '']);
}


Przykład kodu można zobaczyć na www.stylidesign.pl.

Po skonfigurowaniu kodu śledzącego, informacje o ruchu z wyszukiwania grafik otrzymamy poprzez ustawienie dodatkowego zaawansowanego segmentu uwzględniającego odpowiednie zdarzenie:


Autor: Jacek Tkaczuk, SEO Director w Bluerank

Tekst pochodzi z: http://bluerank.blogspot.com/


Autor: Jacek Tkaczuk, SEO Director w Bluerank

Tekst pochodzi z: http://bluerank.blogspot.com/Autor: Jacek Tkaczuk, SEO Director w Bluerank

Poprzednie teksty na temat wyszukiwania grafik.

--
Jacek Tkaczuk, SEO Director w Bluerank

Autor: Jacek Tkaczuk, SEO Director w Bluerank

Tekst pochodzi z: http://bluerank.blogspot.com/search/label/wyszukiwanie%20grafik

9 stycznia 2013

Parametry i jakość ruchu z wyszukiwania grafik

W poprzednim artykule na temat grafik pokazaliśmy sposoby dokładnego śledzenia wizyt pochodzących z Google Image Search przy pomocy zmodyfikowanego kodu Google Analytics. Teraz czas na kilka komentarzy odnośnie jakości tego ruchu.

Wydawać by się mogło, że użytkownicy, którzy trafiają na serwis z wyszukiwania grafik, nie są zainteresowani zapoznaniem się z treścią serwisu, a już na pewno nie z jego ofertą. Użytkownik taki teoretycznie przegląda tylko grafiki w Google i niechcący trafia na dany serwis. Prawda jest jednak taka, że zainteresowanie terścią może być w niektórych przypadkach większe niż w przypadku ruchu z organica. Wszystko jednak zależy od tematyki serwisu i intencji użytkowników, którzy korzystają z Google Image Search.

 Jeżeli prowadzimy serwis, którego głównym tematem są projekty i zdjęcia wnętrz oraz inspiracje do ich wykończenia wtedy użytkownik, który trafił na nasz serwis z wyszukiwania grafik w Google, najprawdopodobniej zostanie w naszym serwisie i zacznie przeglądać nasze zdjęcia (bo właściwie nie ma dla niego różnicy, czy przegląda zdjęcia w Google, czy konkretnym serwisie). Z drugiej strony, jeżeli ktoś przegląda zdjęcia psów i trafi na serwis ogłoszeniowy, to najprawdopodobniej szybko go opuści, ponieważ sposób i możliwości przeglądania zdjęć na serwisie ogłoszeniowym są bardziej ograniczone niż podczas wyszukiwania grafik w Google.

Poniżej prezentujemy porównanie statystyk ruchu z organica i z wyszukiwania obrazków dla serwisów o różnej tematyce:

Serwis prezentujący zdjęcia biżuterii i ręcznie robionych akcesoriów (www.lawendowykot.pl):


Jak widać jakość ruchu z grafik jest większa niż wartości średnie i znacznie większa od wizyt z organica – świadczy o tym większy współczynnik liczby odsłon na wizytę, dłuższy czas spędzony na witrynie oraz mniejszy parametr bounce rate.

Serwis z projektami wnętrz (www.inspireme.pl):


Tu parametry ruchu są zbliżone, ale co ciekawe, współczynnik bounce rate jest mniejszy dla wyszukiwania grafik niż dla organica.

Serwis turystyczny prezentujący zabytki i inne ciekawe miejsca (www.zamiasto.com.pl):


Tu parametry znów są zbliżone, ale widać znacznie mniejszy czas spędzony na stronie przez użytkowników pochodzących z wyszukiwania grafik.

Serwis ogłoszeniowy (www.morusek.pl):


W tym przypadku intencja użytkowników nie pokrywa się z zawartością serwisu. Parametry jakościowe ruchu z grafik są dużo niższe niż te dla wizyt organicznych. Z drugiej jednak strony, parametry te też nie są aż tak niskie (2,5 odsłony na wizytę).

Sklep z meblami i artykułami do wykończenia domu

I na koniec statystyki serwisu e-commerce oferującego elementy wykończenia domu. Współczynnik konwersji dla ruchu z obrazków osiąga 5,25%, podczas gdy dla całego ruchu organicznego wartość ta wynosi 5,26%.

Widać więc wyraźnie, że jakość ruchu z wyszukiwania grafik w Google może być znaczna, a czasem nawet porównywalna z pozostałymi źródłami wizyt. Jednak tak jak wspominałem na początku, jakość ruchu zależy od tematyki serwisu. Są branże, w których grafiki mogą być znaczącym źródłem konwersji, lecz są i takie, gdzie grafiki nie będą generowały żadnej sprzedaży. Warto przyjrzeć się statystykom własnego serwisu, poeksperymentować i ocenić na ile możemy wykorzystać ukryty potencjał kryjący się w wyszukiwaniu grafik. Dzięki poradom na naszym blogu wiecie już w jaki sposób to zrobić.

--
Jacek Tkaczuk, SEO Director w Bluerank

23 listopada 2012

Śledzenie ruchu pochodzącego z wyszukiwania grafik w Google Analytics

Witamy, rozpoczynacie lekturę trzeciego artykułu poświęconego wyszukiwaniu grafik w Google. W poprzednich dwóch tekstach pisaliśmy o istotności Google Image Search w generowaniu ruchu oraz o sposobach rozpoznawania potencjału wyszukiwań. W tym artykule zaprezentujemy, jak mierzyć faktyczną liczbę wizyt pochodzących z wyszukiwania obrazków, przy pomocy narzędzia Google Analytics.

Domyślne raporty w Google Analytics

Wspominaliśmy wcześniej, że domyślnie w Google Analytics nie mamy możliwości weryfikacji poziomu ruchu z obrazków. Wizyty te niegdyś były raportowane głównie jako google.pl / referral ze ścieżką odwołania zawierającą „imgres”. Obecnie ruch ten w większości zawiera się w ramach google / organic, ale po części również we wcześniejszym google.pl / referral (około 25%). Bez wprowadzania zmian w kodzie czy ustawieniach Google Analytics nie możemy zweryfikować faktycznej liczby wejść z Google Image Search.


Sposobów na modyfikację kodu śledzącego może być kilka. Poniżej przedstawimy jeden, który według nas jest najprostszy do wdrożenia i obarczony najmniejszym błędem.

Rozpoznanie wyświetlania strony w ramce

Przede wszystkim, warto zauważyć, że po kliknięciu na zdjęcie w wynikach wyszukiwania grafik użytkownik odwiedza stronę, która wyświetlona jest w ramce na domenie Google.pl (ewentualnie google.com lub innej domenie regionalnej).



Biorąc pod uwagę ten fakt, wystarczy wprowadzić funkcję JavaScript, która rozpozna, czy serwis wyświetlony jest w ramce, czy nie i jeżeli jest – wykona odpowiednią akcję.


if (top.location!= self.document.location)
    {
        var url = String(document.referrer);
        if (url.indexOf ("google") !=-1)
            {
                ...
            }
    }


Akcją, która zostanie wykonana może być wywołanie analyticsowej funkcji trackPageview z odpowiednio zmodyfikowanym adresem URL (w takim przypadku należy tylko pamiętać o tym, by nie została też wywołana domyślna funkcja trackPageview, w przeciwnym wypadku Analytics naliczy dwie wizyty).

Drugim sposobem może być przekierowanie użytkownika na domyślny adres podstrony, już bez ramki i dodanie do adresu zmiennych określających parametry kampanii w Google Analytics. Dzięki temu zamiast rejestrowania wizyty w ramce, Analytics zliczy wizytę na stronie docelowej i określi źródło wizyty na podstawie parametrów kampanii:

if (top.location!= self.document.location)
    {
        var url = String(document.referrer);
        if (url.indexOf ("google") !=-1)
            {
                var adres=self.document.location+'?utm_source=google&utm_medium=image';
                top.location=adres;
            }
    }


W powyższym przykładzie źródło wizyty zostało oznaczone jako „google”, a medium kampanii jako „image”. Wartości te są oczywiście dowolne, podobnie jak wybór zmiennych (mamy 5 do wyboru: utm_source, utm_medium, utm_term, utm_content i utm_campaign). Więcej na temat zmiennych kampanii: http://support.google.com/analytics/bin/answer.py?hl=pl&hlrm=en&answer=1033867 .

Raporty w Google Analytics po modyfikacji

Po wprowadzeniu wspomnianej funkcji w serwisie, Google Analytics będzie raportował przyszły ruch z grafik jako źródło: google i medium: image.

Prezentujemy porównanie wizyt wygenerowanych przez google / organic i google / referal (powyżej) oraz wizyt z google / image (poniżej) po modyfikacji, która miała miejsce pod koniec września w serwisie www.inspireme.pl:



Dodatkowe zmienne

Dzięki zastosowaniu funkcji JavaScript możemy oprócz rozpoznania adresu z ramką jako Google.pl, wyciągnąć dodatkowe zmienne. URL strony ze zdjęciem (ramka) wygląda tak:

http://www.google.pl/imgres?start=100&num=10&hl=pl&biw=1525&bih=685&tbm=isch&tbnid=R0FFOBCRVHhHkM:&imgrefurl=http://www.koty.org.pl/ogloszenia/5373,Kocieta-Rosyjskie-Niebieskie.htm&docid=AOYMTjr6LIgb2M&imgurl=http://www.koty.org.pl/zdjecia/dodane/5373_Kot-Rosyjski-niebieski.jpg&w=498&h=434&ei=-
F6rUJWEEIjmtQabtIGQBg&zoom=1&iact=hc&vpx=714&vpy=339&dur=329&hovh=210&hovw=241&tx=134&ty=102&sig=103833619232994679928&page=1&tbnh=138&tbnw=155&start=0&ndsp=23&ved=1t:429,r:12,s:0,i:144


Jak widać, w adresie ramki widzimy orientacyjną pozycję zdjęcia na stronie wyników wyszukiwania (start) oraz adres URL grafiki. Obie te zmienne można określić przy pomocy funkcji i dodać do adresu URL dla przekierowanej strony:

var urlVars = {};
var parts = url.replace(/[?&]+([^=&]+)=([^&]*)/gi, function(m,key,value)
{
    urlVars[key] = value;
});
if (urlVars["imgurl"]!=undefined && urlVars["imgurl"]!="") {
    if (urlVars["start"]!=undefined && urlVars["start"]!="") {
        var numerzdjecia=urlVars["start"];
    }
    else {
        var numerzdjecia=0;
    }
    var adres=self.document.location+'?utm_source=google&utm_medium=image&utm_campaign=' + urlVars["imgurl"] + '--poz--' + numerzdjecia;
}
else {
    var adres=self.document.location+'?utm_source=google&utm_medium=image&utm_campaign=' + url;
}


W powyższym przykładzie obie zmienne zostały dodane do parametru utm_campaign, więc będą widoczne w Google Analytics, jako nazwa kampanii. Przykładowe dane dla serwisu www.zamiasto.com.pl:


Dzięki takiej modyfikacji kodu mamy dostęp do wielu ciekawych informacji. Przede wszystkim wiemy, jakie wartości ruchu są w serwisie generowane z wyszukiwania grafik, możemy porównać ruch według stron docelowych, określić najbardziej popularne zdjęcia generujące wizyty oraz zweryfikować jakość ruchu dla poszczególnych stron docelowych i grafik (ten temat opiszemy w kolejnym artykule).

--
Jacek Tkaczuk, SEO Director w Bluerank 

8 listopada 2012

Jak zmierzyć ruch i potencjał płynący z wyszukiwania grafik

W poprzednim artykule pisaliśmy o ogromnym, a jednocześnie niedocenionym potencjale wyszukiwania grafik, który warto wykorzystać w przypadku niektórych serwisów. Teraz czas na drugi tekst, w którym pokażemy jak przy pomocy podstawowych narzędzi mierzyć potencjał wyszukiwania grafik oraz poziom ruchu uzyskiwany dzięki wykorzystaniu obrazków i zdjęć.

Grafiki - rozpoznanie potencjału

Niestety informacji na temat potencjału wyszukiwania grafik nie ma w podstawowym narzędziu do analizy słów kluczowych, czyli narzędziu AdWords. Mamy tu dosyć dużo możliwości filtrowania fraz, chociażby poprzez kraje, języki, a także rodzaje urządzeń – komputery stacjonarne, smartfony i telefony komórkowe. Brakuje jednak możliwości odseparowania potencjału dla wyszukiwania grafik.

Natomiast ciekawym narzędziem, które można wykorzystać do tego celu, jest Google Trends. We wrześniu narzędzie to połączyło się z Google Insights for Search i od tego czasu mamy możliwość filtrowania potencjału zapytań pod kątem rodzaju wyszukiwań – sieć, grafiki, wiadomości i produkty.


Zaletą Google Trends jest oczywiście możliwość porównania potencjału nie tylko dla poszczególnych fraz, ale też dla różnych przedziałów czasowych. Wadą jest to, że Google Trends podaje wyniki w wartościach względnych w porównaniu z najpopularniejszą frazą. Uniemożliwia to określenie faktycznej liczby zapytań w Google (w odróżnieniu do narzędzia do analizy słów kluczowych). Jednak opierając się na samym porównaniu fraz, również możemy wiele dowiedzieć się na temat popularności danego zagadnienia.

Na przykład poniżej widzimy, że fraza „owczarek niemiecki” jest dziesięć razy mniej popularna od frazy „battlefield 3” (gdy gra wchodziła na rynek).


Natomiast gdy wybierzemy wyszukiwanie wśród grafik okazuje się, że wartości te są podobne. Innymi słowy, psów szuka wśród grafik relatywnie więcej osób niż gier.


Ponadto, znając potencjalne zainteresowanie użytkowników dla danej frazy (przy wyszukiwaniu grafik) możemy oszacować, jak będzie wyglądać to zainteresowanie dla innych fraz – poprzez porównanie wartości względnych.

Grafiki - mierzenie liczby wizyt

Najbardziej skutecznym i dokładnym sposobem na mierzenia poziomu ruchu pochodzącego z grafik, jest wykorzystanie narzędzia Google Analytics. Niestety, domyślnie ruch ten przedstawiany jest w raportach jako ruch organiczny i nie ma możliwości oddzielenia go od faktycznego organica. Dopiero modyfikacja kodu i wykorzystanie funkcji JavaScript do rozpoznania ramki, umożliwia odseparowanie ruchu z grafik od ruchu organicznego (o tym napiszemy w kolejnym artykule).

Ciekawym narzędziem, które umożliwia szybką weryfikację zarówno samego poziomu ruchu, jak i potencjału dla wyszukiwania grafik, jest raport dostępny w Google Webmaster Tools.

Po wejściu w zakładkę Ruch i dalej Wyszukiwane hasła - uzyskujemy raport pokazujący liczbę wyświetleń serwisu w Google i liczbę kliknięć dla poszczególnych fraz kluczowych.



Na górze raportu mamy ponadto dostęp do wielu filtrów, z których obecnie interesuje nas ten oznaczony jako Szukaj.


Dzięki ustawieniu wartości Grafika możemy zobaczyć dla jakich fraz nasz serwis pojawia się w wynikach wyszukiwania grafik, jaka jest jego średnia zajmowana pozycja oraz ile kliknięć osiągnął dla wybranych fraz.


Należy tu zauważyć, że liczba wyświetleń i liczba kliknięć to sumy dla całego serwisu - dla danej frazy. W przypadku wyszukiwania grafik bardzo prawdopodobne jest, że nasz serwis dla jednej frazy pojawia się na kilku różnych pozycjach.

By wyjaśnić to zjawisko posłużę się przykładem. Serwis www.inspireme.pl pojawia się 18 000 razy dla frazy „nowoczesny salon”. Jednak po kliknięciu na frazę widzimy, że liczba stron, które dla tej frazy się pojawiają, jest dosyć duża.


Na powyższym ekranie zaznaczyliśmy też aktualne pozycje poszczególnych podstron dla wybranej frazy. Jak widać, wszystkie strony są poza pierwszą dwusetką wyników wyszukiwania, a mimo to i tak są oglądane i klikane przez użytkowników.
Dane odnośnie pozycji dotyczą jednego dnia, a raport opisuje ostatnie 30 dni, stąd w niektórych przypadkach widać rozbieżności w korelacji między pozycjami, a liczbą odsłon.

Warto też zaznaczyć, że mimo dużych zaokrągleń stosowanych przez Google, wartości pokazywane w narzędziach Google dla webmasterów są bardzo zbliżone do tego, co widać w Google Analytics. Poniżej zamieszczam porównanie najpopularniejszych stron docelowych dla ruchu z grafik według Analytics i Google Webmaster Tools.


Powyższe dane ilustrują, że wbrew pozorom raport słów kluczowych w Google Webmaster Tools może być bardzo potężnym narzędziem dla każdego specjalisty SEO lub właściciela serwisu.

W kolejnym artykule opiszemy jak uzyskać raport pokazany na powyższym obrazku (pierwszym) i co z niego wynika.


--
Jacek Tkaczuk, SEO Director w Bluerank


26 października 2012

Niedoceniony potencjał w wyszukiwaniu grafik

Od samego początku wśród podstawowych wytycznych SEO dotyczących optymalizacji serwisu pojawiały się kwestie związane z optymalizacją grafik. W checklistach audytów SEO kwestie takie jak teksty alternatywne dla obrazków lub właściwie skonstruowane nazwy plików zdjęć pojawiają się obok rekomendacji odnośnie zmian w meta tagach, opisach, nagłówkach oraz podstawowych technicznych zagadnień SEO.

Mam jednak wrażenie, że grafiki były i są często traktowane raczej jako uzupełnienie bardziej istotnych zagadnień technicznych, a ich optymalizacja nie jest związana z żadnym konkretnym celem czy strategią działań. Taką sytuację pogłębia fakt, że Google rzadko kiedy nawiązuje do wyszukiwania grafik w informacjach prasowych czy na blogu dla webmasterów, a w Google Analytics nie ma domyślnego raportu śledzenia ruchu z grafik. Ponadto, temat ten rzadko kiedy pojawia się na konferencjach branżowych i w artykułach eksperckich. Postanowiliśmy więc to zmienić.

Tekst, który czytasz, jest pierwszym z cyklu artykułów poświęconych wyszukiwaniu grafik. W tym materiale oraz w kolejnych artykułach pokażemy, jak mierzyć potencjał wyszukiwania grafik, jaka jest jakość ruchu pochodzącego z obrazków i co zrobić, aby uzyskać jak najwięcej użytkowników korzystając Google Image Search.

Podstawy wyszukiwania obrazów

Wyszukiwarka grafik dostępna jest z poziomego menu na górze strony wyników wyszukiwania Google. Po wejściu w wyszukiwarkę i wpisaniu frazy otrzymujemy listę kilkuset grafik odpowiadających danemu zapytaniu.


W przypadku niektórych tematów, do wyszukiwarki grafik można też dojść poprzez wyniki grafik wyświetlane w ramach wyników organicznych. Są tam pokazywane pierwsze cztery lub pierwsze pięć zdjęć, które odpowiadają zapytaniu (w zależności od proporcji obrazków).


Oprócz przeglądania otrzymanych wyników, użytkownik ma też możliwość skorzystania z dodatkowych opcji filtrowania grafik – według świeżości, rozmiarów, kolorów i typów. Warto jednak zauważyć, że Google prawdopodobnie będzie w przyszłości zmniejszał wagę tych filtrów, na co wskazuje wygląd wyników wyszukiwania w amerykańskiej wersji Google (brak filtrów po lewej stronie):


Potencjał wyszukiwania grafik

Niestety brakuje oficjalnych danych na temat wykorzystywania potencjału wyszukiwarki grafik. Sporo można jednak wywnioskować poprzez dane pochodzące z narzędzi Google dla webmasterów.

Są frazy, które domyślnie kojarzą się z grafikami, takie jak np. inspiracje i pomysły na wnętrza, dekoracje, ogrody, rasy psów, kotów, itp. W przypadku takich fraz udział odsłon pierwszych stron wyników wyszukiwania grafik osiąga aż 40 - 60% wartości liczby odsłon pierwszych stron wyników organicznych. Może to oznaczać, że liczba użytkowników korzystających z wyszukiwania grafik jest tylko o połowę mniejsza niż liczba użytkowników korzystających ze standardowej wyszukiwarki.

Przykład dla frazy „dog niemiecki”. Serwis www.psy.elk.pl osiąga według narzędzia Google dla webmasterów 10 000 odsłon miesięcznie, dla pierwszej strony organicznych wyników wyszukiwania. Dla wyszukiwania grafik liczba odsłon osiąga 75 000, jednak w pierwszej setce wyników wyszukiwania dostępnych jest aż 15 zdjęć. Można więc przypuszczać, że pierwsza część wyników wyszukiwania grafik jest oglądana: 75 000 / 15 = 5 000 razy (50% wartości dla organica).

Wartości te potwierdzają statystyki ruchu raportowanego w narzędziach Google dla webmasterów lub dane wynikającego ze śledzenia ruchu w Google Analytics (oba zagadnienia zostaną opisane w kolejnych artykułach). Według tych danych, w przypadku serwisów dobrze zoptymalizowanych pod kątem grafik i zagadnień związanych ze zdjęciami, liczba wizyt wynikająca z wyszukiwania grafik może stanowić od 20 do nawet 60% liczby wszystkich wizyt z wyszukiwarki Google.

Śledzenie ilości wizyt z wyszukiwania grafik

Poniżej prezentujemy przykład zmodyfikowanego śledzenia ilości wizyt z wyszukiwania grafik dla serwisu z aranżacjami wnętrz (www.inspireme.pl) – liczba wizyt z grafik przewyższa liczbę wizyt organicznych:


Statystyki kliknięć dla InspireMe.pl według narzędzi Google dla webmasterów dla wyszukiwania grafik (po lewej) i wyników organicznych (po prawej).


   
O tym czy wyszukiwanie grafik jest popularne w danej tematyce może świadczyć fakt obecności zdjęć w organicznych wynikach wyszukiwania. Możemy również przypuszczać, że im wyżej są te zdjęcia na stronie wyników wyszukiwania, tym bardziej jest w tym przypadku popularne wyszukiwanie grafik. Z drugiej strony im wyżej zdjęcia pojawiają się w wynikach wyszukiwania organicznego, tym więcej użytkowników może chcieć z nich skorzystać i przejrzeć więcej wyników dla grafik.

Tak czy inaczej, grafiki mogą być bardzo popularnym sposobem wyszukiwania zasobów przez użytkowników zainteresowanych konkretną tematyką, a ruch wygenerowany dzięki Google Image Search może mieć wysoki udział w odniesieniu do całego poziomu ruchu w serwisie. Warto więc zwrócić więcej uwagi na kwestie optymalizacji obrazków, a także monitorować widoczność serwisu w wynikach wyszukiwania grafik.

W kolejnym artykule przedstawimy podstawowe sposoby mierzenia popularności Google Image Search – przy pomocy narzędzi Google dla webmasterów oraz Google Trends.

--
Jacek Tkaczuk, SEO Director w Bluerank