25 lutego 2009

'Skandal', przełom czy nic takiego?

Na stronie głównej Google pojawiła się reklama!

Dla jednych to zdrada własnych zasad (przez duże Z... jedno i drugie), bo przecież miała to być "strona inna niż wszystkie" - czysta, przejrzysta, nieskażona niechcianą (w przeciwieństwie do linków sponsorowanych) reklamą. Dla innych to zwyczajny biznes i nic poza tym - "opłaca się, to robią tak i OK!". Dla jeszcze innych to bardziej przełom w reklamie niż w samym Google, bo gdy spróbować wycenić wartość takiej reklamy... No to wychodzi na to, że jest bezcenna ;-) Co ciekawe - są również i tacy, którzy nawet nie zauważyli, że cokolwiek się tam zmieniło ;-)



A wy co myślicie na ten temat? Czekamy na opinie w komentarzach...

--
Aneta Mitko


Udostępnij:

15 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Myślę, że jest to zła decyzja po stronie Google.

Google od początku bazował na zaufaniu i prezentowaniu jak najbardziej obiektywnych wyników. Dzięki temu między innymi osiągnął sukces. Od początku firma twierdziła, że wyników nie da się kupić, a linki sponsorowane zawsze wyraźnie różniły się od wyników organicznych.

Jeżeli teraz sprzedał reklamę na stronie głównej, to prawdopodobnie będzie sprzedawał podobne formy w przyszłości, a to może doprowadzić do podejrzeń lub do sytuacji, że Google sprzedaje także pozycje w wynikach organicznych.

Anonimowy pisze...

O sprzedawanie miejsc w naturalnych wynikach wyszukiwania to oni i tak zawsze beda podejrzewani z racji skali dzialania, ze tak powiem... ale fakt faktem - ta sytuacja raczej im nie pomoze.

Anonimowy pisze...

Forma reklamy(czytaj) promocji jest ok. - nie jest agresywna. Google wykorzystuje swój potencjał i jest to naturalne dla firmy komercyjnej chcącej promować swój najnowszy produkt.

Tomek L

Agnieszka pisze...

Myślę, że wszyscy się przyzwyczailiśmy do takiej strony google'a, jaka aktualnie funkcjonuje. Pewnie niewielu z nas pamięta już, że kiedyś nie było linków sponsorowanych, działań pozycjonujących skutkujących wyższą pozycją na liście wyszukanych serwisów [uśmiech do Blueranków :) ]. Wszystko działo się "jakoś" i wyszukiwało się "jakoś" samo.
Oczywiście jestem za czystością tej strony i brakiem rozpraszaczy, nawet gdyby miały być to tylko teksty w postaci jednego zdania.

Anonimowy pisze...

Myślę, że to nic takiego i nie doszukiwał bym się tutaj jakiegoś przełomu. Google doskonale zna potencjał tego miejsca w którym został zamieszczony link do strony Ery i bez powodu na pewno by tam nie zamieszczał tego linku. Każdy kto na co dzień wykorzystuje Google w swojej pracy pamięta inne tego typu akcje, choćby z Chrome i tutaj absolutnie nie dopatrywałbym się niczego innego. Nie wysnuwał bym tutaj również tez typu kto komu ile zapłacił, bo zarówno Era a być może jeszcze bardziej Google ma w takim działaniu "wielki" biznesowy cel - wystarczy tutaj prześledzić działania Google z ostatnich lat, kierunek rozwoju i plany giganta. Google mimo swojej potęgi nie może się izolować, konieczność szukania partnerów biznesowych zwłaszcza w nieco trudniejszych czasach to koszt jaki należy ponieść ale wbrew pozorom to krok do umocnienia swojej pozycji i przypomnienia się tam gdzie o Google niewiele słyszano, pomijając już fakt że jest to relatywnie tani sposób na promowanie nowych funkcji / możliwości / usług.
Podsumowując nie upatrywał bym w tym działaniu nic specjalnego. Myślę i mam nadzieję, że nie będzie to na masową skalę ale należy zdać sobie sprawę, że tego rodzaju praktyka będzie kontynuowana choćby ze względu usługi jakie oferuje Google. Pytanie tylko czy to wystarczy aby odnieść sukces na miarę iPhone-a bo z tego co wiem to jakiegoś wielkiego szłau nie ma ;)

Ola pisze...

Pojawienie się reklamy na pierwszej stronie to złe posunięcie Googla. Co następne? Reklamy graficzne na home? Przez to Google straci wyróżnik jakim jest przejrzysta forma.

Anonimowy pisze...

Eee tam... idea ideą, ale kasę trzeba trzepać. Jak to było w puencie starego kawału "sorry Winetou, biznes is biznes".
Poza tym nikt nie mówi, że tak będzie zawsze. Wysondują reakcje, podejmą dalsze kroki, np. za rok ogłoszą "powrót do korzeni" - i już jest temat na darmową reklamę, którą zrobią przeczuleni internauci.
Arecki

Anonimowy pisze...

Minimalizm wizualny strony głównej miał w pewnym sensie charakter symboliczny - to miejsce niezależne i obiektywne. Zgadzam się, że poziom zaufania do Google może zostać w ten sposób bardzo osłabiony. Okazuje się, że są produkty i usługi "równe i równiejsze".

Anonimowy pisze...

to nie jest tak do końca, że google sprzedało miejsce reklamowe na home, bo przecież to jest też reklama systemu Android - czyli ich własnego produktu dostępnego jak na razie w tylko jednym telefonie w Polsce. W ten sam sposób było już reklamowane Chrome.
Ale faktem jest że dla Ery to jest reklama życia :)

Anonimowy pisze...

To taki ambient w sieci – jak np. reklama na powierzchni schodów. Przynosi bardzo dobre efekty w reklamie – najlepsze na początku swojego istnienia, bo pojawia się jako nowa forma i nowy element na stronie więc przyciąga wzrok. Mi to odpowiada – im więcej możliwości, tym lepiej i dla reklamodawców i dla odbiorców. To zupełnie coś innego niż nachalne pop-upy – nie przeszkadza w korzystaniu ze strony i nie wymusza żadnej akcji. Dla porównania: zupełnie mi nie przeszkadzają reklamy na powierzchni skoczka narciarskiego w oglądaniu zawodów sportowych. Więcej, myślę, że na stronie głównej Google jest jeszcze mnóstwo niewykorzystanego miejsca! Jeśli dla użytkownika taka reklama stanowi problem, to może skonfigurować osobista stronę iGoogle, na której się na nią nie natknie (przynajmniej na razie).

Anonimowy pisze...

szczerze mowiac, naleze do tej grupy uzytkownikow, ktorzy roznicy nie zauwazyli. a to dlatego, ze korzystam z paska wyszukiwarki w firefoxie. na strone glowna google praktycznie nie wchodze.
zas teraz, kiedy juz pokazano mi co googiel zrobil... coz, nie czuje zadnego dyskomfortu z tego powodu.

Mx pisze...

podzielam zdanie przedmówcy. kto wchodzi na stronę główną google? dopóki reklamy nie zasłaniają wyników wyszukiwania wszystko jest ok ;]

poza tym ta reklama to nic nowego. google wielokrotnie w tej samej formie reklamowało swoje usługi (m.in. wspomnianego chrome'a, google docs, igoogle), a jako że android też jest ich, jego też reklamują

Anonimowy pisze...

Pierwszy ma zawsze lepiej ... :)

Nie da się ukryć, że era trafnie dobrała media, mnie jednak bardziej interesuje opłacalność tej formy dla reklamodawcy (no bo jak targetować czy optymalizować?).
O ile w wynikach wyszukiwania jesteśmy w stanie określić profil internauty o tyle pierwsza strona jest dla wszystkich.
W przyszłości wynik biznesowy może nie być zadowalający nawet dla produktów masowych.

Kwestią sporną na pewno będzie ocena czy reklama przeszkadza w przejrzystości SG czy jest niezauważalna ja dowiedziałem się o niej z treści powyższego artykułu ;)

AMAS pisze...

"(...) mnie bardziej interesuje opłacalność tej formy dla reklamodawcy (no bo jak targetować czy optymalizować?).
O ile w wynikach wyszukiwania jesteśmy w stanie określić profil internauty o tyle pierwsza strona jest dla wszystkich.
W przyszłości wynik biznesowy może nie być zadowalający nawet dla produktów masowych.(...)"


Pozostaje jeszcze kwestia wizerunkowa. W tym temacie chyba omawiana tu reklama spisuje sie swietnie.

Marek pisze...

"nic takiego" - ot wypuścili własny telefon z własnym systemem operacyjnym, to go reklamują (tak samo jak reklamują swoją przeglądarkę)... nie zdziwiłbym się gdyby się okazało, że Era nic za to nie płaci, bo w końcu zwiększenie popularności G1 to interes google ;)))

zasada jest prosta: im więcej użytkowników produktów i usług ma google, tym więcej kasy dla google, która jest potem wydawana na rozwój tychże produktów i usług oraz na ich promocję - i kółko się zamyka... a doszukiwanie się tutaj czegokolwiek więcej nie ma moim zdaniem większego sensu