13 marca 2008

Co Bolek i Lolek robili w Google

Bohaterowie jednej z naszych najpopularniejszych kreskówek zostali docenieni przez Google ;) i umieszczeni w prezentacji nowego na polskim rynku produktu mapy.google.pl, który wczoraj miał swoją oficjalną premierę… Ale po kolei…

Bluerank i inni przedstawiciele branży (w sumie około kilkudziesięciu osób) zostali zaproszeni przez Google Polska na specjalnie przygotowaną prezentację, podczas której Giorgio Scherl - Google Maps Product Manager, pokazał polską wersję Google Maps.

Spotkanie było sympatyczne i… w stylu Google :) Na dzień dobry otrzymaliśmy prezenty - tak pożądane przez wielu oryginalne gadżety z najsłynniejszym logiem na świecie ;) Siedzieliśmy na sześciennych kolorowych pufach, które wygladały jak wielkie klocki rozrzucone po sali. Główny prelegent miły, otwarty i kompetentny oraz… 'przesiąknięty' googlową ideologią niesienia pomocy światu i ułatwiania wszystkim wszystkiego ;) ale można mu to wybaczyć. Prezentacja była bowiem ciekawa, rzeczowa i praktyczna, a PR’u było w niej tyle, ile trzeba.

O czym opowiadał Giorgio i co takiego fajnego jest w nowym produkcie?
Przede wszystkim potencjał! Mapy Google to jednoczesnie narzedzie informacyjne, promocyjne, rozrywkowe, biznesowe… uniwersalne i praktyczne.

  • Pozwalają zlokalizować poszukiwaną miejscowość, ulicę, obiekt
  • Ułatwiają namierzenie sklepu, hotelu czy restauracji (albo innego biznesu) w określonej lokalizacji, a także dostarczają opinii użytkowników na ich temat oraz dodatkowych materiałów multimedialnych o firmie (np. filmy).
  • Umożliwiają szczegółowe wyznaczenie trasy podróży lub zwykłej marszruty po mieście oraz jej ewentualną szybką modyfikację (jednym ruchem myszki). Zawierają również informacje na temat transportu publicznego.
  • Udostępniają narzędzia służące do tworzenia własnych map, do których można podpinać dowolne informacje, zdjęcia, pliki video (jak zrobił to Giorgio z Bolkiem i Lolkiem :). Takie spersonalizowane mapy mogą zostać upublicznione lub dostępne tylko dla ich autorów - wedle potrzeb.

  • Mapy funkcjonują też – jako pełnowartościowy produkt - w wersji mobilnej.
Gdzie tu biznes i reklama?
Wszędzie - chciałoby się powiedzieć. Google zdobywa nowych userów i kolejne dane na ich temat, a to podstawa w internetowym biznesie! W interesie zwykłych użytkowników jest korzystanie z map, bo są przydatne i do tego darmowe. Firmy (duże i małe) bezinteresownie pomagają w rozwoju produktu 'wypełniając go' treścią, ponieważ umieszczają tam informacje o swoich usługach za free… Im więcej takich danych, im większa baza sklepów, hoteli, restauracji, warsztatów samochodowych, banków i czego jeszcze tylko chcemy, tym bardziej mapy zyskują na wartości merytorycznej, tym chętniej ludzie ich używają uznając za coraz bardziej pomocne. Im więcej internautów z nich korzysta, tym więcej reklamodawców chętnie zapłaci za linki sponsorowane serwowane użytkownikom Google Maps… itd. itd. Genialne w swej prostocie.

Produkt masowy, a promocja nie… Dlaczego?

Po pierwsze, wedle staaarej filozofii Google, marka / usługa / produkt popularyzuje się sam. Google nie stawia na masową reklamę zakładając, że tzw. poczta pantoflowa jest naturalnym sposobem zdobywania popularności i… to, co dobre - obroni się samo. Co by nie mówić… w co najmniej w kilku przypadkach Googlowi się to świetnie udało… Po drugie - dopiero co wdrożone (notabene przez polskich inżynierów) mapy.google.pl staną się jeszcze bardziej atrakcyjne dla ludzi po tym, jak pozwoli się tam chwilę podziałać firmom, które zagospodarują tzw. Centrum Firm Lokalnych.

Podczas prezentacji podkreślono jeszcze jeden aspekt…
Google Maps to produkt, który może i powinien być wykorzystywany przez firmy dla uatrakcyjnienia sposobu prezentowania własnej oferty online. Przedstawiciele Google wielokrotnie wspominali o innowacyjności, otwartości i dostępności tego rozwiązania (bo API Google Maps jest - z jednym wyjątkiem - darmowe). Przedstawione zostały ciekawe przykłady takiego właśnie zastosowania Google Maps w kilku polskich serwisach: Fotka.pl, TabelaOfert.pl i GdzieJestDziecko.pl. Prezentacje nie były niestety przeprowadzone tak fachowo, jak zrobił to Giorgio Scherl, co naszym zdaniem (zresztą chyba nie jesteśmy w tym zdaniu osamotnieni) stanowiło pewien zgrzyt w całym evencie.

Oto wrażenia innych uczestników prezentacji Google…
Robert Drózd, Kuba Filipowski, Tomasz Frontczak… też tam z nami byli i… pewnie coś jedli i pili, bo poczęstunek był bardzo 'wygooglany' ;) Ehhh… a my głupi zrezygnowaliśmy z lunchu…

PS
Gdyby ktoś z Was chciał przypadkiem zwiedzić tego lata Kalifornię… To zerknijcie na info o konkursie organizowanym przez Google… z mapami w tle rzecz jasna :) Aha! Jeszcze w wolnej chwili zastanówcie się czy dalej będziecie używać Zumi i podzielcie się z nami swoją opinią.

--
Aneta Mitko


Udostępnij:

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Tutaj jeszcze jedna relacja
http://newsroom.chip.pl/news_219979.html

bluerank pisze...

A tu dzisiejszy wywiad z Arturem Waliszewskim http://www.wirtualnemedia.pl/article/2259528_Ruszyla_polska_wersja_Google_Maps.htm

tabelaofert pisze...

Google na przygotowanie do eventu dało nam 2 dni... więc na prawdę nie mieliśmy czasu się przygotować w taki sposób jak Giorgio...

bluerank pisze...

Zgadza sie - za 'zgrzyt' w duzej mierze odpowiada wlasnie organizator imprezy...

Anonimowy pisze...

ja chyba jeszcze dlugo sie nie przestawie przyzwyczajenie do zumi robi swoje

graff pisze...

I tym sposobem szukacz.pl, który do tej pory nie zaznał szczególnych represji ze strony Google, znalazł się w gronie serwisów o "zbliżonym profilu biznesowym". Ciekaw jestem, czy dozna wkrótce zapaści analogicznej do tej, jaka przypadła w udziale NetSprintowi i innym projektom, które usiłują zaistnieć na terenie folwarku Google.

Anonimowy pisze...

przykład biznesowego wykorzystania map googlowych http://www.mapa.lukasbank.pl/